Widzę, panowie, ciekawa dyskusja o ćwiczeniach, znów masa doświadczeń i wiedzy.
Idzie zima, więc sławetna masa i piwniczanka wjeżdża. U mnie akurat to zagracony salon, bo tam rozłożona siłka
Planuję zmodyfikować/od nowa ułożyć plan, bo od X czasu cisnę w sumie to samo, więc pojawiła się stagnacja i znudzenie – i psychiczne, i fizyczne.
Może coś zasugerujecie. Miałem sobie sam rozpisać, ale wolę wrzucić do ludzi moje rozkminy.
Sprzęt:
- ławeczka do wyciskania + sztanga, obciążenia
- hantelki + obciążenia
- ekspander
- drążek na dworze
Do tej pory leciałem 3× w tygodniu taki FBW push, bo do nóg zbierałem się jak sójka za morze (aczkolwiek bocianów nie ma, na szczęście ).
Błąd najważniejszy i tyczący się wszystkich w sumie ćwiczeń niemalże: ciężar uległ stagnacji wraz z kłopotami motywacyjnymi do treningu.
Klatka
- Wyciskanie na płaskiej – 3×10
- Rozpiętki na ławeczce albo leżąc na podłodze – 3×10
- Pompki klasyczne – 3×10
Triceps
Tu w zasadzie bieda, bo robiłem głównie pompki w podporze tyłem – 3×20,
Od wielkiego dzwona robiłem wyciskanie francuskie zza głowy hantelkami.
Biceps
Wszelkiego rodzaju uginania stojąc – najbardziej młotkowe i z supinacją nadgarstka. 3×20
Czasem też wjeżdża uginanie siedząc w oparciu o udo.
Barki / kaptury
- Wznosy bokiem – 3×10
- Szrugsy – 3×10
Nogi(jeśli już…)
- Wykroki z hantelkami
- Przysiady ze sztangą – 3×10
To, co na pewno chciałbym zmienić/dodać:
Sensowna progresja ciężaru bo do tej pory ratowałem się robieniem ostatnich serii do upadku mięśniowego i nadkładałem powtórzeń albo serii. Ogarnąć głowę i ruszyć z buta.
Klata: wyciskanie na skosie (jeśli stara ławeczka się nie rozpadnie przy takim ustawieniu :D )
„zabawa” ekspanderem i progres ilości sprężyn
pompki łucznika – kuszą mnie, fajnie po nich czuję pompę na klatce
Na biceps: uginanie sztangi albo ćwiczenie 21 (7 ruchów od dołu do połowy zakresu, 7 od połowy do brody i 7 pełnych ruchów), więcej uginań w oparciu o udo
Na triceps: dołożyć obowiązkowe francuzy, czy to sztangą, czy hantlami.
Do tego drążek – podciąganie podchwytem i nachwytem.
No i w końcu na serio zaatakować nogi.
I tak podejrzewam że jakaś tam genetyka i wytrwałość zakrywała te niedostatki długi czas bo udało się dobrnąć bez diety do 102kg przy 182 wzrostu przy względnie niskim BF bo jedynie dolna partia brzucha ma oponkę. Męskie wymarzone 40+ na łapie siedzi, dokładnie 43.
Ale trzeba wejść na nowy level, bo już 30 na karku, jeszcze parę lat i pik teścia minie jak już nie ucieka, a chcę wejść w prime i utrzymać sylwetkę jak najdłużej bez TRT.