Najgorsze jest to, że moim zdaniem przed każdym wejściem na siłownie obowiązkowe powinno być przypisanie trenera personalnego chociażby na jeden trening by zapoznał nowe osoby z podstawami. Kluby powinny wyjść naprzeciw i wliczyć w koszt, rozpisany trening, albo inne gówno. Często na siłowniach można zauważyć zwłaszcza młodsze pokolenie (ale nie tylko), które dorzuca ciężaru bez poprawnej techniki. Wszyscy chyba wiedzą czym takie długotrwałe działania się kończą. Druga sprawa to sporo youtubowego gówna, chociaż coraz częściej widzę, że jest mowa o dopingu. Wiele osób/dzieciaków zwłaszcza uważa, że te magiczne przemiany +30 kg czystych mięśni da radę zrobić papugując treningi już doświadczonych sportowców, który dodatkowo wspomagają się dodatkami. Ja wiem, że to biznes i trzeba sprzedać produkt, ale naprawdę klub, który zaproponowałby jakieś fajne rozwiązanie na zasadzie miesięcznego prowadzenia podopiecznego przez pierwszy miesiąc jego przygody zyskałby najprawdopodobniej sporo.