Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Dzis były plecy. Troche byłem słaby po wczorajszej klacie, ale było git. Juto kopytka, mam nadzieje ze bede mial tylko zaparcia do plecow i nog jak mialem do klatki.
 
Mi widac brzuch a ja dopiero wychodze zza winkla:P
Powód do dumy

1666677822_i9tjxf_600.jpg
 
Co na plecy polecasz?
Podciąganie drążek wszystkie warianty, na ręczniku, na kółkach,
Wspinanie po linie
Ławka rzymska
Podrzut kettlami/sztangą, worka z piaskiem
High Pulle kettlami/sztangą
Wiosłowanie kettlami/sztangą
Martwy ciąg wszystkie warianty
Przyciąganie linią do siebie sanek z obciążeniem.
Przetaczanie opony jak ze strongman.
Bieganie/marsz z obciążeniem trzymanym w różny sposób.
 
Niedawno wróciłem z siłowni. Okres budowania siły solidnie przepracowany. Od przyszłego tygodnia przerzucam się na kalistenikę i kettle. Ładna pogoda za oknem aż prosi się o spędzanie większej ilości czasu na zewnątrz. Przy okazji przydałoby się też nieco urozmaicić trening, żeby uniknąć monotonii. Przez ostatnie kilka miesięcy trenowałem głównie pod siłę – mało powtórzeń, duże ciężary i dłuższe przerwy między seriami. Teraz planuję dorzucić więcej ćwiczeń z wykorzystaniem masy własnego ciała, kettli oraz bieganie (sprinty), pływanie i jazdę na rowerze. Myślę że to niezły pomysł. Na zimę pewnie znowu wrócę do ciężarów.
 
Niedawno wróciłem z siłowni. Okres budowania siły solidnie przepracowany. Od przyszłego tygodnia przerzucam się na kalistenikę i kettle. Ładna pogoda za oknem aż prosi się o spędzanie większej ilości czasu na zewnątrz. Przy okazji przydałoby się też nieco urozmaicić trening, żeby uniknąć monotonii. Przez ostatnie kilka miesięcy trenowałem głównie pod siłę – mało powtórzeń, duże ciężary i dłuższe przerwy między seriami. Teraz planuję dorzucić więcej ćwiczeń z wykorzystaniem masy własnego ciała, kettli oraz bieganie (sprinty), pływanie i jazdę na rowerze. Myślę że to niezły pomysł. Na zimę pewnie znowu wrócę do ciężarów.
dotykałeś sztangi?
 
Trening odjebany fachowo. Własne ciało to najlepsza siłownia

+ Taka refleksja

Nie każdy kto używa sztangi jest pedałem
ale : każdy pedał używa sztangi
mqdefault.jpg
 
Od nowego roku do maja przebyłem kozacki okres siłowo treningowo masowy. Udało się dojść do 108kg, marzenie w postaci 110 było już blisko. Jednak niestety, poszedł w pizdu prostownik grzbietu i czworoboczny, do tego po kontuzji zjechałem w mega stresowy okres. I koniec końców na dzień dzisiejszy jest 101-102.

Ale chyba to pierwszy sezon gdzie uciszyłem bigoreksję, i przetestuję priorytet na rzeźbę i rekompozycje, by utrzymać 100 ale wycisnąć więcej estetyki a nie masy.
Tak jak piszecie, cieplutko na dworze, więc planuje dużo placu i kalinestyki, do tego rowerek i zobaczymy co uda się wyskrobać.
 
Od nowego roku do maja przebyłem kozacki okres siłowo treningowo masowy. Udało się dojść do 108kg, marzenie w postaci 110 było już blisko. Jednak niestety, poszedł w pizdu prostownik grzbietu i czworoboczny, do tego po kontuzji zjechałem w mega stresowy okres. I koniec końców na dzień dzisiejszy jest 101-102.

Ale chyba to pierwszy sezon gdzie uciszyłem bigoreksję, i przetestuję priorytet na rzeźbę i rekompozycje, by utrzymać 100 ale wycisnąć więcej estetyki a nie masy.
Tak jak piszecie, cieplutko na dworze, więc planuje dużo placu i kalinestyki, do tego rowerek i zobaczymy co uda się wyskrobać.
Nie ma co się z tym spieszyć. Niczego szybciej nie zrobisz ile byś nie jadł, ile nie trenował. Największy progres złapałem trenując 2x w tygodniu, także....

A obecnie to trenuje żeby utrzymać wysoko zdrowie stawów, ścięgien.....przy prawie 50cm w karku i łapach nie muszę pakować na siłę czy na wariata byle więcej
 
Nie ma co się z tym spieszyć. Niczego szybciej nie zrobisz ile byś nie jadł, ile nie trenował.
Racja :) No wiadomo bez towaru to gra na dłuższą metę. No ale nie ma co, fakt faktem że przy 108 już mnie podlewało, zanikł brzuch i dolne kostki/kratki, i nawet na buzi się zrobiłem pulchniejszy, to paradoksalnie na okres wakacyjny taka niepisana nie planowana redukcja wjechała i jest git. Nawet wyszła rekompozycja, bo jak ważyłem się na tej lepszej wadze z uchwytem, to tłuszcz spadł a masa mięśniowa wzrosła mimo ubytku paru kg.
Największy progres złapałem trenując 2x w tygodniu, także....
Może to była przyczyna mojej kontuzji, bo naprawdę miałem świetny okres 3-4 treningów w tygodniu do oporu. Teraz wracam mądrzej na spokojnie, trening co 2 dni rozruchowo. I będę wchodził na cięższe obroty, ale właśnie postaram się podtrzymać trenowanie co te 2 dni. Ewentualnie rower czy walka z cieniem/worek wjedzie pomiędzy.
A obecnie to trenuje żeby utrzymać wysoko zdrowie stawów, ścięgien.....
Na szczęście z tym u mnie git, i oby tak zostało :) Większą wagę też przywiązuje już do rozgrzewek i rozciągania przed i po treningu.
przy prawie 50cm w karku i łapach nie muszę pakować na siłę czy na wariata byle więcej
To dobre karczysko i łapa ! Ja już dochodziłem na pompie do 44, ale mnie mocnooo cofneło, na sucho bez pompy to tragedia teraz 42,6.
Jak Bóg da to na zimę wjeżdzam na grubo, remontuje z narzeczoną kuchnie, to będę w końcu miał jak prepy solidne robić i sheaki, omleciki etc itp.
To chciałbym sknurzyć się do 120 a potem sobie zejść na stałe 110 i trzymać to już.
 
Racja :) No wiadomo bez towaru to gra na dłuższą metę. No ale nie ma co, fakt faktem że przy 108 już mnie podlewało, zanikł brzuch i dolne kostki/kratki, i nawet na buzi się zrobiłem pulchniejszy, to paradoksalnie na okres wakacyjny taka niepisana nie planowana redukcja wjechała i jest git. Nawet wyszła rekompozycja, bo jak ważyłem się na tej lepszej wadze z uchwytem, to tłuszcz spadł a masa mięśniowa wzrosła mimo ubytku paru kg.

Może to była przyczyna mojej kontuzji, bo naprawdę miałem świetny okres 3-4 treningów w tygodniu do oporu. Teraz wracam mądrzej na spokojnie, trening co 2 dni rozruchowo. I będę wchodził na cięższe obroty, ale właśnie postaram się podtrzymać trenowanie co te 2 dni. Ewentualnie rower czy walka z cieniem/worek wjedzie pomiędzy.

Na szczęście z tym u mnie git, i oby tak zostało :) Większą wagę też przywiązuje już do rozgrzewek i rozciągania przed i po treningu.

To dobre karczysko i łapa ! Ja już dochodziłem na pompie do 44, ale mnie mocnooo cofneło, na sucho bez pompy to tragedia teraz 42,6.
Jak Bóg da to na zimę wjeżdzam na grubo, remontuje z narzeczoną kuchnie, to będę w końcu miał jak prepy solidne robić i sheaki, omleciki etc itp.
To chciałbym sknurzyć się do 120 a potem sobie zejść na stałe 110 i trzymać to już.
Właśnie sęk w tym, że regeneracja ważniejsza od samego treningu :) jakieś autokompresje, automasaże itp albo oddajesz się w ręce specjalisty, który jest możliwie najbliżej Ciebie i chodzisz do niego regularnie.

Co do rozgrzewek : nie robię ich wcale, u mnie już 1 ćwiczenie jest jednocześnie świetną rozgrzewką. Rozciąganie tylko pod kątem sprężystości tkanki, żadnego przeciągającego się w czasie biernego rozciągania :)

Trenując z ciężarami ludzie trenują te 4x w tygodniu przeważnie, ja trenując z własnym ciałem nie byłbym w stanie. Mam taką teorię na ten temat, że z ciężarem zwłaszcza dużym ciężarem nie zrekrutujesz takiej ilości włókien mięśniowych położonych głęboko pod powięzią jak w przypadku małego ciężaru ale z mega dopinaniem całego ciała albo całkowicie bez niego

I wiem, że nie jestem odosobniony w tym odczuciu. Po prostu duży ciężar powoduje brak kontroli nad ciałem na rzecz kontroli nad samym ciężarem.

Jak zrobię konkret sesję treningową to głębokie zakwasy mnie trzymają 4-5 dni
 
Back
Top