Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Właśnie sęk w tym, że regeneracja ważniejsza od samego treningu :) jakieś autokompresje, automasaże itp albo oddajesz się w ręce specjalisty, który jest możliwie najbliżej Ciebie i chodzisz do niego regularnie.

Co do rozgrzewek : nie robię ich wcale, u mnie już 1 ćwiczenie jest jednocześnie świetną rozgrzewką. Rozciąganie tylko pod kątem sprężystości tkanki, żadnego przeciągającego się w czasie biernego rozciągania :)

Trenując z ciężarami ludzie trenują te 4x w tygodniu przeważnie, ja trenując z własnym ciałem nie byłbym w stanie. Mam taką teorię na ten temat, że z ciężarem zwłaszcza dużym ciężarem nie zrekrutujesz takiej ilości włókien mięśniowych położonych głęboko pod powięzią jak w przypadku małego ciężaru ale z mega dopinaniem całego ciała albo całkowicie bez niego

I wiem, że nie jestem odosobniony w tym odczuciu. Po prostu duży ciężar powoduje brak kontroli nad ciałem na rzecz kontroli nad samym ciężarem.

Jak zrobię konkret sesję treningową to głębokie zakwasy mnie trzymają 4-5 dni
Widzę że niby brzydzisz się kulturystyką, lecz z filozofią Doriana Yatesa się zgadzasz. On od dawna powtarzał że lepiej ciężki intensywny trening 3 razy w tygodniu, niż pompowanie mięśni 3 godziny na siłowni i robienie tysiąca ćwiczeń.

 
Jak zrobię konkret sesję treningową to głębokie zakwasy mnie trzymają 4-5 dni
142069-24945ca6b789f78a74d77f5346b8c4fc.png
 
Widzę że niby brzydzisz się kulturystyką, lecz z filozofią Doriana Yatesa się zgadzasz. On od dawna powtarzał że lepiej ciężki intensywny trening 3 razy w tygodniu, niż pompowanie mięśni 3 godziny na siłowni i robienie tysiąca ćwiczeń.


Chyba jedyny, który zainteresował się zdrowiem po tej pojebowni. Większość idzie na dno.
 
Widzę że niby brzydzisz się kulturystyką, lecz z filozofią Doriana Yatesa się zgadzasz. On od dawna powtarzał że lepiej ciężki intensywny trening 3 razy w tygodniu, niż pompowanie mięśni 3 godziny na siłowni i robienie tysiąca ćwiczeń.


Chyba jedyny, który zainteresował się zdrowiem po tej pojebowni. Większość idzie na dno.
Nikt chyba oprócz Brancha i Ronniego nie zbliżyli się poziomem i metodyką do treningu Doriana.
 
Nikt chyba oprócz Brancha i Ronniego nie zbliżyli się poziomem i metodyką do treningu Doriana.
Branch to ten kaleka co sobie zerwał udo wysiadając z auta? A Ronnie to ta nierozgarnięta mudżina co pracował w fast foodach, potem miał swoje 5 minut i obecnie na wózku.....chłop 50letni
 
Tylko oni trenowali z podobną intensywnością co Dorian.

:fjedzia:
Na przestrzeni czasu było ich trochę.
Co nie zmienia faktu, że to nie ma nic wspólnego z treningiem jaki powinien być wykonywany przez osobę trenująca rekreacyjnie dla zdrowia i sprawności

W zasadzie to żadnego z ich ćwiczeń bym nie kopiował.
Mam książkę Arnolda "edukacja kulturysty" to już tam jest więcej sensu niż we współczesnym podejściu treningowym...

Jest tam dużo drążka, poręczy, pompek etc takie pół na pół ciężary wymieszane z pracą z własnym ciałem
 
Na przestrzeni czasu było ich trochę.
Co nie zmienia faktu, że to nie ma nic wspólnego z treningiem jaki powinien być wykonywany przez osobę trenująca rekreacyjnie dla zdrowia i sprawności
No właśnie, zacznijmy od tego że te wszystkie stalowo szokowe clicbaitowe porady największych w przenośni i dosłownie, opierają się w dużym stopniu na tym że oni walili masę towaru i mogli pozwolić sobie na pozostałe świetne zaplecze.
Jakiś typowy janek nie powtórzy takich osiągów ich metodami 1:1. Nawet trenując quasi "profesjonalnie" ale bez towaru to jednak nie da się wszystkiego przenieść.
 
Na przestrzeni czasu było ich trochę.
Co nie zmienia faktu, że to nie ma nic wspólnego z treningiem jaki powinien być wykonywany przez osobę trenująca rekreacyjnie dla zdrowia i sprawności

W zasadzie to żadnego z ich ćwiczeń bym nie kopiował.
Mam książkę Arnolda "edukacja kulturysty" to już tam jest więcej sensu niż we współczesnym podejściu treningowym...

Jest tam dużo drążka, poręczy, pompek etc takie pół na pół ciężary wymieszane z pracą z własnym ciałem
Ale to Ty cały czas mylisz pojęcia przyrównując trening rekreacyjny do treningów zawodowego kulturysty z kategorii ekstremalnej :śmiech:
Spokojnie mało kto się zbliży do 1% ich treningu.

Wrzuć jakiś trening leszcza 70kg co je wafle wkdzika i sie ledwo 10x podciągnie i to możesz przyrównywać do treningu typowego kowalskiego.

Chłopie.
 
No właśnie, zacznijmy od tego że te wszystkie stalowo szokowe clicbaitowe porady największych w przenośni i dosłownie, opierają się w dużym stopniu na tym że oni walili masę towaru i mogli pozwolić sobie na pozostałe świetne zaplecze.
Jakiś typowy janek nie powtórzy takich osiągów ich metodami 1:1. Nawet trenując quasi "profesjonalnie" ale bez towaru to jednak nie da się wszystkiego przenieść.
Życie podporządkowane tylko siłowni to smutne życie.
Żałosne jest ta obsesja liczenia kalorii, każdej serii i powtórzenia, zmiana planów treningowych i ciągle w procesie raz masa, raz redukcja .... to są ludzie chorzy fizycznie i psychicznie
 
Ale to Ty cały czas mylisz pojęcia przyrównując trening rekreacyjny do treningów zawodowego kulturysty z kategorii ekstremalnej :śmiech:
Spokojnie mało kto się zbliży do 1% ich treningu.

Wrzuć jakiś trening leszcza 70kg co je wafle wkdzika i sie ledwo 10x podciągnie i to możesz przyrównywać do treningu typowego kowalskiego.

Chłopie.
Ja nic nie mylę, widzę co ludzie odpierdalaja....splity, kombinacje, potem łażą z kontuzjami i ciałami mało przydatnymi do niczego
 
A jak już jesteśmy w temacie ćwiczeń, to pytanie z kategorii rozgrzewka przed treningiem sportów uderzanych.

Lata temu zaczynałem kickboxing u trenera, który wywodził się ze starej szkoły i tam rozgrzewka to był konkretny zajazd. Była chwila biegania, wymachów, przeplatanka i potem pompki, przysiady, sprawle, jakieś ćwiczenia izometryczne i wszystko w dużych ilościach. Potem 10 minut rozciągania, albo statyczne razem z trenerem, a jak było samodzielne to robiłem dynamiczne. Całość takiego bloku zajmowała 30 minut i następnie był właściwy trening kickboxingu. Ostatnio po latach wróciłem tam z ciekawości i dalej wszystko wygląda tak samo.

No i jak to porównam z z innymi sekcjami, gdzie jest nowocześniejsze podejście i tam jest 15 minut rozgrzewki. Trochę truchtu, wymachów, walka z cieniem czy pompki i przysiady po 10-15 powtórzeń. Dalej jest trening techniki, a dopiero na koniec zajęć jakiś blok siłowy czy kondycyjny.

Wg was, które podejście jest lepsze? Niby z fizjologicznego punktu widzenia ta nowsza szkoła jest zdrowsza i daje szybszy progres, ale te dawne treningi to była rzeźnia i satysfakcja, że dało się radę była bardzo duża.
 
Korzystając z dzisiejszej pogody zrobiłem sobie fajny trening. Najpierw rozgrzewka - 10 minut. Następnie 5 sprintów, jeden na 100 metrów, 4 następne na 60. Później dwie serie podciągania na dobitke do upadku mięsniowego oraz 3 serie dipów. Po wszystkim rozciąganie, prysznic i teraz można oglądać mecz i się relaksować. Fajny, krótki, ale intensywny trening. W sam raz na koniec tygodnia.
 
Tylko oni trenowali z podobną intensywnością co Dorian.

:fjedzia:
Dorian chyba jednak bardziej z głową od Ronniego, tyle że Ronnie miał lepsze geny i był kurewsko silny, chyba najsilniejszy kulturysta. Jednak myślę że metodykę treningową Dorian miał najlepszą, no i teraz na emeryturze najlepiej się trzyma.
 
Życie podporządkowane tylko siłowni to smutne życie.
Żałosne jest ta obsesja liczenia kalorii, każdej serii i powtórzenia, zmiana planów treningowych i ciągle w procesie raz masa, raz redukcja .... to są ludzie chorzy fizycznie i psychicznie
Ronnie Coleman w ogóle nie zmieniał planu trainingowego. Praktycznie całą kariere na tym samym planie jechał, co najwyżej zmieniał kolejność ćwiczeń.
 
A jak już jesteśmy w temacie ćwiczeń, to pytanie z kategorii rozgrzewka przed treningiem sportów uderzanych.

Lata temu zaczynałem kickboxing u trenera, który wywodził się ze starej szkoły i tam rozgrzewka to był konkretny zajazd. Była chwila biegania, wymachów, przeplatanka i potem pompki, przysiady, sprawle, jakieś ćwiczenia izometryczne i wszystko w dużych ilościach. Potem 10 minut rozciągania, albo statyczne razem z trenerem, a jak było samodzielne to robiłem dynamiczne. Całość takiego bloku zajmowała 30 minut i następnie był właściwy trening kickboxingu. Ostatnio po latach wróciłem tam z ciekawości i dalej wszystko wygląda tak samo.

No i jak to porównam z z innymi sekcjami, gdzie jest nowocześniejsze podejście i tam jest 15 minut rozgrzewki. Trochę truchtu, wymachów, walka z cieniem czy pompki i przysiady po 10-15 powtórzeń. Dalej jest trening techniki, a dopiero na koniec zajęć jakiś blok siłowy czy kondycyjny.

Wg was, które podejście jest lepsze? Niby z fizjologicznego punktu widzenia ta nowsza szkoła jest zdrowsza i daje szybszy progres, ale te dawne treningi to była rzeźnia i satysfakcja, że dało się radę była bardzo duża.
A chce Ci się chodzić na te sekcje? Jedyne czego tam się nauczysz to schematu walki....co powoduje że zabijasz w sobie kreatywność do walki
 
Chodzisz na sekcje kilka lat , co dalej ?
Albo robisz za sparingpartnera albo idziesz drogą zawodnika (żaden to miód)

Żeby się rozwijać to do tych swoich zapasów , muay thai czy boksu zaczynasz się uczyć anatomii, punktów spustowych, witalnych, nerwowo-miesniowych, wysokoczułych etc

I Twój sport i cała ta droga ewoluuje w coś co już Bruce Lee nazywał walka bez walki , czyli bez określonych zasad, bez ram, bez schematów - czyste rozgrywanie ludzi

Bo umówmy się ze 100+ bokserem czy zapaśnikiem nie chcesz się bawić w jego grę, ale nabycie umiejętności jak mu szybko przestawić łąkotkę czy uszkodzić zakończenia nerwowe na stopie już są na wagę złota:)

A wiem, że @Biały19894 już się trochę tym bawi i sam sobie zaczyna zadawać pytania odnośnie rozgrzewki, metodyki etc czyli zaczyna się kwestionowanie w głowie - to jest właśnie rozwój:)
 
Chodzisz na sekcje kilka lat , co dalej ?
Albo robisz za sparingpartnera albo idziesz drogą zawodnika (żaden to miód)

Żeby się rozwijać to do tych swoich zapasów , muay thai czy boksu zaczynasz się uczyć anatomii, punktów spustowych, witalnych, nerwowo-miesniowych, wysokoczułych etc

I Twój sport i cała ta droga ewoluuje w coś co już Bruce Lee nazywał walka bez walki , czyli bez określonych zasad, bez ram, bez schematów - czyste rozgrywanie ludzi

Bo umówmy się ze 100+ bokserem czy zapaśnikiem nie chcesz się bawić w jego grę, ale nabycie umiejętności jak mu szybko przestawić łąkotkę czy uszkodzić zakończenia nerwowe na stopie już są na wagę złota:)

A wiem, że @Biały19894 już się trochę tym bawi i sam sobie zaczyna zadawać pytania odnośnie rozgrzewki, metodyki etc czyli zaczyna się kwestionowanie w głowie - to jest właśnie rozwój:)
Akurat 100 kg boksera to bym łatwo rozjebał. Wystarczy obalenie za jedną nogę z głową na zewnątrz i ubijasz jak kotleta.

:roberteyeblinking:
 
Back
Top