Jak już tu zajrzałem to się pochwalę. Cel 90kg został osiągnięty, co prawda z rocznym opóźnieniem ale jednak. Udało mi się zejść na 90,5. Dieta: minimum węgli i cukru, reszta jak mi się podoba.
Nie trzymam ściśle bo raz na tydzień jadę na domowy obiad, na burgera bo zjem paczkę słonych paluszków bo lubię. Oprócz diety kluczem jest bardzo dużo ruchu. Trening kalisteniczny ale bez wariactwa, tyle ile mi czas pozwala. Oprócz tego wyrabiam kilometry w pracy, na rybach i zacząłem chodzić po górach. W zeszłym tygodniu od poniedziałku do soboty wyrobiłem ponad 140.000 kroków i dwa treningi kalisteniczne. Wczoraj 26,5km w górach. Czerwonym szlakiem tym koło krzyża na a Śnieżkę, powrót przez samotnie i do Karpacza. Właśnie się obudziłem i nawet nic mnie nie boli. Mam najlepsza formę od 16 lat.