Suplementacja i odżywianie przeciętnego człowieka

Problemy z kichami macie? To nie jedzcie gowien
Jaja, mięso, podroby, ryby, dodatek w postaci jakiegoś owocu, kaszy i kiszonek i od czasu do czasu pełnotłusty ser i żadnych problemów z kichami nie będzie

Żadne kurwa maślany sodu , żadne sanprobisy i inne wynalazki. Wszystko jest w jedzeniu
 

nie jedz tyle bo pękniesz za dzieciaka jednak było prawda?
girl.webp
 
36 to mało, polecam 72...
Ja i tak obecnie jestem ciągle na lekkim deficycie także nie chce przesadzić. Poza tym treningi i jakis ruch to bym raczej nie dał rady 72.

Nie wiem na ile to prawda ale podobno nie trzeba robić postów bo lekki deficyt kaloryczny w dłuższym czasie dziala tak samo jak posty okresowe typu 36/48/72 h, tyle ze trzeba go trzymać i nie przekraczać.
 
Dzis 19:30 zaczynamy 36h post.

@Miskatonic czujesz sie po tym nieśmiertelny dalej czy wszystko minęło wraz z pierwszymi gryzami białego pieczywa? :beczka:
Ja doszedłem do wniosku, że będę sobie takie robił regularnie ale w tygodniu.

Licząc od 00:00 danego dnia to do 8 rano masz już 8 godzin, później w robocie 8 godzin można nie jeść i jakoś mija, wytrzymywać tylko popołudnie, idziesz wcześniej spać i po nocy masz już kilkadziesiąt godzin.

Jak robiłem to jednak mały błąd bo trzeba było walczyć ze sobą całą sobotę. Najgorzej jak wszyscy jedzą pachnące śniadanie, później obiad, w sobotę nudy więc się wlecze i coś by podgryzł, później na wieczór do Hotelu Paradise :awesome:też by jakiś manczis wjechał a tu lipa, trza mieć silną wolę :lol:
 
Ja i tak obecnie jestem ciągle na lekkim deficycie także nie chce przesadzić. Poza tym treningi i jakis ruch to bym raczej nie dał rady 72.

Nie wiem na ile to prawda ale podobno nie trzeba robić postów bo lekki deficyt kaloryczny w dłuższym czasie dziala tak samo jak posty okresowe typu 36/48/72 h, tyle ze trzeba go trzymać i nie przekraczać.
Trzeba. Zupełnie inne działanie. Deficyt to wyniszczanie organizmu powolne, post to reset :)
 
Ja doszedłem do wniosku, że będę sobie takie robił regularnie ale w tygodniu.

Licząc od 00:00 danego dnia to do 8 rano masz już 8 godzin, później w robocie 8 godzin można nie jeść i jakoś mija, wytrzymywać tylko popołudnie, idziesz wcześniej spać i po nocy masz już kilkadziesiąt godzin.

Jak robiłem to jednak mały błąd bo trzeba było walczyć ze sobą całą sobotę. Najgorzej jak wszyscy jedzą pachnące śniadanie, później obiad, w sobotę nudy więc się wlecze i coś by podgryzł, później na wieczór do Hotelu Paradise :awesome:też by jakiś manczis wjechał a tu lipa, trza mieć silną wolę :lol:
Robiłem 18/6 przez bardzo długi czas, 12 śniadanie później jakas przekąska i 18 kolacja.
Hotelu paradise? Nigga please :mamed:
 
Trzeba. Zupełnie inne działanie. Deficyt to wyniszczanie organizmu powolne, post to reset :)
Niby tak ale jednak np sporo się mówi o tym ze liczy sie bilans tygodniowy/miesięczny i dlatego na lekkim deficycie (nie głodówkach typu ponad 500 kcal na minusie) zachodzą bardzo podobne procesy co na postach.
 
Niby tak ale jednak np sporo się mówi o tym ze liczy sie bilans tygodniowy/miesięczny i dlatego na lekkim deficycie (nie głodówkach typu ponad 500 kcal na minusie) zachodzą bardzo podobne procesy co na postach.
Twierdzę, że nawet nie podobne procesy, testowałem chyba już wszystko i posty wymiatają wszystko. Z organizmem dzieje się coś pięknego:)
 
Ja doszedłem do wniosku, że będę sobie takie robił regularnie ale w tygodniu.

Licząc od 00:00 danego dnia to do 8 rano masz już 8 godzin, później w robocie 8 godzin można nie jeść i jakoś mija, wytrzymywać tylko popołudnie, idziesz wcześniej spać i po nocy masz już kilkadziesiąt godzin.

Jak robiłem to jednak mały błąd bo trzeba było walczyć ze sobą całą sobotę. Najgorzej jak wszyscy jedzą pachnące śniadanie, później obiad, w sobotę nudy więc się wlecze i coś by podgryzł, później na wieczór do Hotelu Paradise :awesome:też by jakiś manczis wjechał a tu lipa, trza mieć silną wolę :lol:

No ale lepiej i czy polecasz? :joer:
 
10 tyś kroków zrobione, 18 godzina postu.

Troche zaczyna mi sie chcieć jeść :joe: oczywiście jak sobie cos takiego wymyślę to nagle wszyscy znajomi wołają na jakieś jedzenie.

Na razie jadę na wodzie z solą i wyciskaną cytryną plus 2 espresso.
 
Last edited:
10 tyś kroków zrobione, 18 godzina postu.

Troche zaczyna mi sie chcieć jeść :joe: oczywiście jak sobie cos takiego wymyślę to nagle wszyscy znajomi wołają na jakieś jedzenie.

Na razie jadę na wodzie z solą i wyciskaną cytryną plus 2 espresso.
Kawa Ci będzie napędzać apetyt
 
Back
Top