Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

No niestety. Sam układ ćwiczeń może być mega prewencją dla urazów czy problemów z krążeniem.
Czemu kulturyści to osoby chorowite i słabe, najczęściej po wielu kontuzjach a zawodnicy sumo - nie ?

Czemu teoretycznie rzecz biorąc tłuste grubasy cieszą się lepszym zdrowiem niż adonisy z siłowni po sterydach ?
 
No niestety. Sam układ ćwiczeń może być mega prewencją dla urazów czy problemów z krążeniem.
Czemu kulturyści to osoby chorowite i słabe, najczęściej po wielu kontuzjach a zawodnicy sumo - nie ?

Czemu teoretycznie rzecz biorąc tłuste grubasy cieszą się lepszym zdrowiem niż adonisy z siłowni po sterydach ?
Do tych summitów to bym nie był taki przekonany.
1000002927.png
 
Do tych summitów to bym nie był taki przekonany.
View attachment 114284
Nie BMI, to żaden wskaźnik
Na skutek zdrowego jedzenia i ciężkich, wielogodzinnych treningów nie mają otłuszczonych narządów wewnętrznych tylko gromadzą tłuszcz pod skórą za sprawą adiponektyn - komórek które za to odpowiadają. Dokładnie odwrotnie u kulturystów: mało tłuszczu pod skórą za to narządy wewnętrzne chore. I to jest co najmniej zastanawiające

+ Udowodnili też, że sprawność ciała mocniej wpływa na parametry zdrowia i ochronę aniżeli sama forma ciała
 
Nie BMI, to żaden wskaźnik
Na skutek zdrowego jedzenia i ciężkich, wielogodzinnych treningów nie mają otłuszczonych narządów wewnętrznych tylko gromadzą tłuszcz pod skórą za sprawą adiponektyn - komórek które za to odpowiadają. Dokładnie odwrotnie u kulturystów: mało tłuszczu pod skórą za to narządy wewnętrzne chore. I to jest co najmniej zastanawiające

+ Udowodnili też, że sprawność ciała mocniej wpływa na parametry zdrowia i ochronę aniżeli sama forma ciała
Tezą tego badania jest korelacja wskaźnika BMI do śmiertelności, ale dane wejściowe to znacznie wyższe ryzyko zgonu i krótszy średni czas życia zawodników sumo w stosunku do ogółu populacji Japonii.
No więc życie sumity nie jest najzdrowsze.
:roberteyeblinking:
Mowa o prawdziwych sumitach a nie wersji z zawodów amatorskich gdzie to są zazwyczaj zapaśnicy tylko zamiast trykotów mają przepaski biodrowe.
Co do tego, że kulturyści padają jak muchy to się zgadzam. Chociaż ja głównie widzę przyczynę po prostu w waleniu dużych ilości towaresu i to najczęściej "przepisywanego" przez trenera, albo kolegę z siłowni których wiedza z zakresu zdrowia i endokrynologii opiera się na rozpiskach cykli na forum sfd.
 
Człowiek nie jest stworzony do bycia wielkim. Naturą raczej chciała, żebyśmy sobie radzili w przyrodzie, jak upolować, zbudować szałas, spierdolić przed jakimiś drapieżnikami. Nasze ciało naturalnie stawia raczej na sprawność niż na sile. Nauczyliśmy się ingerować w organizm, najpierw poprzez siłownię, a następnie poprzez sterydy anaboliczne. Niestety mamy takie czasy, że jak nie jesteś docięty z dużymi rozmiarami, to usłyszysz, że chuja ćwiczysz, i w ogóle żadna forma i spierdalaj. Niestety tak to wszystko wyglada, a ludzie sami zapedzaja się dodatkowo w kozi róg, dla chwili splendoru gotowi są na praktycznie pozbycie się fatu, a cała reszta myśli, że to zajebista forma i okaz zdrowia. Brak w tym wszystkim elementu zdrowego rozsądku.
 
Tezą tego badania jest korelacja wskaźnika BMI do śmiertelności, ale dane wejściowe to znacznie wyższe ryzyko zgonu i krótszy średni czas życia zawodników sumo w stosunku do ogółu populacji Japonii.
No więc życie sumity nie jest najzdrowsze.
:roberteyeblinking:
Mowa o prawdziwych sumitach a nie wersji z zawodów amatorskich gdzie to są zazwyczaj zapaśnicy tylko zamiast trykotów mają przepaski biodrowe.
Co do tego, że kulturyści padają jak muchy to się zgadzam. Chociaż ja głównie widzę przyczynę po prostu w waleniu dużych ilości towaresu i to najczęściej "przepisywanego" przez trenera, albo kolegę z siłowni których wiedza z zakresu zdrowia i endokrynologii opiera się na rozpiskach cykli na forum sfd.
Lubię merytoryczne dyskusje ale i pragmatyczne argumenty , również te które pokazuje życie

W ostatnim roku zmarło kilkunastu kulturystów
I 0 zawodników sumo

W jednym i drugim przypadku mówię o czynnych zawodnikach

Zatem badania mogą wskazywać na ryzyka , natomiast życie pokazuje realia. Jedni żyją mimo olbrzymiej wagi , drudzy nie.
Człowiek nie jest stworzony do bycia wielkim. Naturą raczej chciała, żebyśmy sobie radzili w przyrodzie, jak upolować, zbudować szałas, spierdolić przed jakimiś drapieżnikami. Nasze ciało naturalnie stawia raczej na sprawność niż na sile. Nauczyliśmy się ingerować w organizm, najpierw poprzez siłownię, a następnie poprzez sterydy anaboliczne. Niestety mamy takie czasy, że jak nie jesteś docięty z dużymi rozmiarami, to usłyszysz, że chuja ćwiczysz, i w ogóle żadna forma i spierdalaj. Niestety tak to wszystko wyglada, a ludzie sami zapedzaja się dodatkowo w kozi róg, dla chwili splendoru gotowi są na praktycznie pozbycie się fatu, a cała reszta myśli, że to zajebista forma i okaz zdrowia. Brak w tym wszystkim elementu zdrowego rozsądku.
+ Natura nie przystosowała naszych stawów i całego aparatu ruchu do ciągłego dźwigania żelastwa. Okresowo tak, ale nie ciągle
 
Lubię merytoryczne dyskusje ale i pragmatyczne argumenty , również te które pokazuje życie

Nie obraź się, ale zauważyłem co innego. Raczej ciężko nazwać dyskusją sytuację w której stawiasz tezę i bronisz jej za wszelką cenę wbrew wszystkiemu.

:roberteyeblinking:
 
Nie obraź się, ale zauważyłem co innego. Raczej ciężko nazwać dyskusją sytuację w której stawiasz tezę i bronisz jej za wszelką cenę wbrew wszystkiemu.

:roberteyeblinking:
Za stary jestem na obrażanie się w internecie:)

No na tym właśnie polega dyskusja Panie kolego : bronię swoich tez, które są zgodne z prawdą:)

Nie mam zamiaru przekonywać, wskazuje jedynie na fakty : kulturyści padają jak muchy + mają mnóstwo kontuzji wszelakich a opaśli sportowcy z Japonii - nie :) i to powinno być wzięte pod rozwagę u każdej ćwiczącej osoby. Ćwiczącej - świadomie

Teraz ten trener z Gniezna - to kolejny przypadek w tym roku wykorkowania w fit świecie, który rzekomo jest promowany jako zdrowy i pożądany dla każdego:)
 
Lubię merytoryczne dyskusje ale i pragmatyczne argumenty , również te które pokazuje życie

W ostatnim roku zmarło kilkunastu kulturystów
I 0 zawodników sumo

W jednym i drugim przypadku mówię o czynnych zawodnikach

Zatem badania mogą wskazywać na ryzyka , natomiast życie pokazuje realia. Jedni żyją mimo olbrzymiej wagi , drudzy nie.

+ Natura nie przystosowała naszych stawów i całego aparatu ruchu do ciągłego dźwigania żelastwa. Okresowo tak, ale nie ciągle
+ anaboliki nie są w stanie zastąpić nam regeneracji, nie są w stanie zwiększyć siły naszych przyczepów, nie są w stanie wydłużyć życia, a wręcz przeciwnie. Częste kontuzje kulturystów, to pozrywane przyczepy mięśniowe. Ćwicząc mimo wszystko naturalnie, siła zwiększa się proporcjonalnie i zupełnie inaczej reaguje ciało. Jest sprawniejsze na dłużej. Jednak to, co napisałeś, to klucz, bo wszystko w nadmiarze szkodzi. Od przesadnego "zdrowego" trybu życia, aż po "kosmiczne dawki sterydow".
 
Nie mam zamiaru przekonywać, wskazuje jedynie na fakty : kulturyści padają jak muchy + mają mnóstwo kontuzji wszelakich a opaśli sportowcy z Japonii - nie :) i to powinno być wzięte pod rozwagę u każdej ćwiczącej osoby. Ćwiczącej - świadomie
No, ale Ci sumici padają jak muchy - przecież to w tym badaniu jest jasno powiedziane.
:boystop:
To, że nie ma o tym informacji medialnych to raczej kwestia popularności sportu w Europie i tego, że po prostu mało co z Japonii się u nas przebija.

No, ale uczepiłem się tego. Z mojej strony tyle. Zgadzam się, że walenie sterydów tylko po to, żeby zbudować biceps czy klatę większą niż to co da się zrobić naturalnie jest bez sensu i nie prowadzi do niczego dobrego.
 
No, ale Ci sumici padają jak muchy - przecież to w tym badaniu jest jasno powiedziane.
:boystop:
To, że nie ma o tym informacji medialnych to raczej kwestia popularności sportu w Europie i tego, że po prostu mało co z Japonii się u nas przebija.
Coś tam jest:



 
Coś tam jest:



Napisałem o czynnych zawodnikach.
Kulturyści - zgony
Sumici - nie

Tu chodzi o coś innego : gdy trenują ciężko wówczas ten zapas jedzenia jest właściwie dystrybuowany pod sport. Kończą karierę to Ci, którzy zeszli z ilości jedzenia - żyją i mają się dobrze. Ci którzy dalej jedzą ogrom - niestety nie spalają....no ale to wątek poboczny

Kulturyści obciążają organy i najważniejszy z mięśni - mięsień sercowy jedzeniem, sterydami i usztywniającym treningiem, to wszystko się kumuluje
 
Coś tam jest:



images.png
 
Panie....czytasz Pan to co wklejasz czy tylko wklejasz na siłę?

1. Źródeł brak lub niepewne co jest napisane na górze strony
2. Śmierci spowodowane w wyniku służby (wojna) + 2 niepotwierdzone turniejowe , gdzie zgony de facto były szpitalne
3. Najświeższy....rok 2016

Cofnij się o kilka miesięcy i zobacz ilu nadmuchanych mięśniaków padło w samym 2024 roku....

I teraz to zestawiaj ze sportowcami sumo. To się zdziwisz.

Cieszy mnie jedynie to, że coraz więcej ludzi otwiera oczy i olewa jakaś tam kulturystykę, hodowanie organizmu a chce być sprawna dla swoich dzieci, małżonków, niezależna fizycznie itp
 
Panie....czytasz Pan to co wklejasz czy tylko wklejasz na siłę?

1. Źródeł brak lub niepewne co jest napisane na górze strony
2. Śmierci spowodowane w wyniku służby (wojna) + 2 niepotwierdzone turniejowe , gdzie zgony de facto były szpitalne
3. Najświeższy....rok 2016

Cofnij się o kilka miesięcy i zobacz ilu nadmuchanych mięśniaków padło w samym 2024 roku....

I teraz to zestawiaj ze sportowcami sumo. To się zdziwisz.

Cieszy mnie jedynie to, że coraz więcej ludzi otwiera oczy i olewa jakaś tam kulturystykę, hodowanie organizmu a chce być sprawna dla swoich dzieci, małżonków, niezależna fizycznie itp
Zrzut ekranu 2024-11-19 103604.png


E: Aha, no i nie zapominajmy, że populacja kulturystów jest kilkadziesiąt razy większa niż zapaśników sumo (których profesjonalistów jest ok. 600-700. Kulturystów jest kilkadziesiąt tysięcy).

 
Last edited:
View attachment 114289

E: Aha, no i nie zapominajmy, że populacja kulturystów jest kilkadziesiąt razy większa niż zapaśników sumo (których profesjonalistów jest ok. 600-700. Kulturystów jest kilkadziesiąt tysięcy).

Aha i to usprawiedliwia hodowanie organizmu ? Jest ich więcej więc w sumie nic się nie dzieje i należy na to nie zwracać uwagi ? No co za androny ...

Jeszcze raz : zgony kulturystów w samym 2024 roku a nie wstawiasz lata 90te....jak chcesz tak listę przedstawiać to kulturystów od lat 90tych umarły całe tłumy....

A temat zaczął się od trenera z Gniezna którego wykończył taki tryb życia....

Na przykład nigdy nie widziałem by kulturysta jadł zupy, ciągle tylko ryż, kurczak, wołowina...bo on na zupie czy wywarze formy nie zrobi, ale jest to najzdrowsze dla jelit i innych narządów. To są po prostu durnie i ich vlogi na Youtube tylko to potwierdzają

To nie ma nic wspólnego ze sportem i zdrowiem
 
To nie ma nic wspólnego ze sportem i zdrowiem
Raczej nikt tu z tym nie dyskutuje. Inni rozmówcy mają na myśli to, że sumo również nie jest zdrowe co wynika chociażby z badań japońskich, które wykazały u sumitów większą śmiertelność i problemy zdrowotne niż u przeciętnych przedstawicieli społeczeństwa japońskiego w tych samych grupach wiekowych.
 
Raczej nikt tu z tym nie dyskutuje. Inni rozmówcy mają na myśli to, że sumo również nie jest zdrowe co wynika chociażby z badań japońskich, które wykazały u sumitów większą śmiertelność i problemy zdrowotne niż u przeciętnych przedstawicieli społeczeństwa japońskiego w tych samych grupach wiekowych.
To też pisze, że z tych dwóch skrajności sumo jest mimo wszystko zdrowsze , gdzie tam też osiąga się extremum pewne :) i to powinno dać do myślenia, że adonisy z siłowni nie należą do najzdrowszych
 
Na zupce to się nie urośnie
Urośnie się, urośnie
Z wkładką:)
:damjan:

Jednych jest ok. 700, a drugich jest kilkadziesiąt tysięcy, więc argument typu ilościowego jest absurdalny. Jeżeli tego nie dostrzegasz, to masz problemy z podstawami logicznego myślenia.
No przecież Ty to podajesz za argument
Sumitow jest mniej to ich śmierci są ciężej wykrywalne :) no nie jest tak. Gdyby było to dużo bardziej toksyczne i szkodliwe od hodowli organizmu czyt. kulturystyki to bez znaczenia pozostaje ilość samych sumitow, bo by wszyscy wymarli a sam sport przestał istnieć. Tak się nie dzieje, gdyż oprócz ilości istnieje jeszcze czynnik samej jakości ruchu w danym sporcie czy tam zajęciu życiowym - i to się odnosi do wielu dziedzin


Kulturyści padają bo wyniszczają swój organizm + całe tłumy amatorów którzy po nich małpują
 
Urośnie się, urośnie
Z wkładką:)

No przecież Ty to podajesz za argument
Sumitow jest mniej to ich śmierci są ciężej wykrywalne :) no nie jest tak. Gdyby było to dużo bardziej toksyczne i szkodliwe od hodowli organizmu czyt. kulturystyki to bez znaczenia pozostaje ilość samych sumitow, bo by wszyscy wymarli a sam sport przestał istnieć. Tak się nie dzieje, gdyż oprócz ilości istnieje jeszcze czynnik samej jakości ruchu w danym sporcie czy tam zajęciu życiowym - i to się odnosi do wielu dziedzin


Kulturyści padają bo wyniszczają swój organizm + całe tłumy amatorów którzy po nich małpują
Główną przyczyną zgonów "kulturystów" jest przerost komory serca spowodowany TRENINGIEM+STERYDAMI nie samymi sterydami.

Każdy trenujący nawet amatorsko jakikolwiek sport ma zwiększone prawdopodobieństwo zwiększenia komory serca za czym idzie ryzyko zgonu.

Każdy sport jest dobry, ale i każdy niesie za sobą pewne ryzyka. Ktoś kto biega, a odyzwia się chujowo ma takie same szanse na rozjebanie jak ktoś kto je zdrowo i wali towar etc. Tu jest za dużo zmiennych na stawianie tezy, że coś jest bezpośrednią przyczyną śmierci.
 
Główną przyczyną zgonów "kulturystów" jest przerost komory serca spowodowany TRENINGIEM+STERYDAMI nie samymi sterydami.

Każdy trenujący nawet amatorsko jakikolwiek sport ma zwiększone prawdopodobieństwo zwiększenia komory serca za czym idzie ryzyko zgonu.

Każdy sport jest dobry, ale i każdy niesie za sobą pewne ryzyka. Ktoś kto biega, a odyzwia się chujowo ma takie same szanse na rozjebanie jak ktoś kto je zdrowo i wali towar etc. Tu jest za dużo zmiennych na stawianie tezy, że coś jest bezpośrednią przyczyną śmierci.
No tak, trening który nie wspiera krążenia + sterydy + wyniszczająca dieta i małymi krokami zbliżamy się do pewnego schorzenia przewlekłego które nazywa się zakwaszenie mięśnia sercowego, o czym mówią niektórzy kardiolodzy a inni machają na to ręką i przepisują leki bez edukowania pacjenta
 
Back
Top