Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

:blahblahblah:


Mowa była o intensywnym treningu, pytanie czy był faktycznie intensywy i zarazem efektywny, czy tylko Ci się wydaję że był efektywny bo się szybciej zmęczyłeś i nie miałeś w energii.

:roberteyeblinking:
Akurat bardzo dobrze się czułem. Kompletnie nie czułem jakiegoś zjazdu z powodu głodu
 
Ja już się w pewnym momencie pogubiłem pomiędzy powrotem Seby do kulturystyki w celu wyjścia ostatni raz na scenę, spadkiem formy, kontuzją, powrotem do trójboju i startem w Strenght Wars.
Trochę fakt... Chyba teraz pod sylwetke sie przygotowuje no ale tak czy owak musiał zacząć tyrać i w ostatnim updejcie mówi że siła wraca więc bliżej starego facelessa jest jakby nie patrzeć. ::really::
 
Trochę fakt... Chyba teraz pod sylwetke sie przygotowuje no ale tak czy owak musiał zacząć tyrać i w ostatnim updejcie mówi że siła wraca więc bliżej starego facelessa jest jakby nie patrzeć. ::really::
Oby tylko zdrowie dopisało. Strenght Wars może zmieść z planszy. Nawet jeśli nazywasz się Kot. Lubię gościa.
 
Koniec 6 miesięcznej redukcji, wczoraj ostatni ciężki trening. Czas deload zrobić, dzis rowerek, potem wyjazd w góry i wędrówki.

Po powrocie to co tygryski lubią najbardziej - siła masa dynamika :blablabla: moze wreszcie zregeneruje kontuzję na dodatnim bilansie

Oficjalnie jestem w klubie półchlopków, jeszcze troche i bym się załapał na uliczny catchweight :gsp:

94kg => 83kg
 
1000000250.jpg
 
W zeszłym roku z 99 na 84, ale to głównie żeby zejść z gabarytu i być mniejszym, żeby w robocie się nie męczyć.

W tym roku trzymam na 88-90 i wyjebane jaja mam na tą redukcję.
To i ja teraz planuje narzucic mięsa i mieć wyjebane w redukcje na jakis czas, potem pewnie będę trzymac stałą wagę
 
Zupełnie jak sztanga, przypadek ? :beczka:
Chyba dalej nie rozumiecie:)
Sztanga to narzędzie w którym ciało jest poddane wyłącznie ruchowi statycznemu, góra - dół w zdecydowanej większości ćwiczeń. Dominacja takiego narzędzia w treningu prowadzi do przeciążeń i kontuzji prędzej czy później:) człowiek się starzeje i ciało mu się zmienia czyt. po ukończeniu 30 roku życia jesteśmy bardziej podatni na usztywnienie i skręcanie się powięzi głębokiej....nakładając na to dalsze mocne usztywnienie ciała płynące z treningu sztangą sami prosimy się o te przeciążenia, słabe stawy, więzadła, chrupanie w krzyżu czy karku:)

Większość usztywnionych pakierow nie zrobi pospolitego rozciągania kanapowego , o innych pozycjach i lokomocji nawet nie wspominam
 
Chyba dalej nie rozumiecie:)
Sztanga to narzędzie w którym ciało jest poddane wyłącznie ruchowi statycznemu, góra - dół w zdecydowanej większości ćwiczeń. Dominacja takiego narzędzia w treningu prowadzi do przeciążeń i kontuzji prędzej czy później:) człowiek się starzeje i ciało mu się zmienia czyt. po ukończeniu 30 roku życia jesteśmy bardziej podatni na usztywnienie i skręcanie się powięzi głębokiej....nakładając na to dalsze mocne usztywnienie ciała płynące z treningu sztangą sami prosimy się o te przeciążenia, słabe stawy, więzadła, chrupanie w krzyżu czy karku:)

Większość usztywnionych pakierow nie zrobi pospolitego rozciągania kanapowego , o innych pozycjach i lokomocji nawet nie wspominam
Źle ćwiczyłes sztangą po prostu :fjedzia:
 
Źle ćwiczyłes sztangą po prostu :fjedzia:
Myślę że moich wyników nigdy nie dosiegniesz:) to bardzo jednostajny , nudny trening i ani trochę rozwijający ciało holistycznie. Patrzę na stawy, więzadła, ścięgna, powięź mięśniowa....same mięśnie to są gdzieś na szarym końcu:) mam 49cm w ramionach , 110kg wagi na prawdę nie potrzebuje dążyć do 60cm :)
 
Myślę że moich wyników nigdy nie dosiegniesz:)
Myślę ze mam to w pompce w sumie :fjedzia:
Patrzę na stawy, więzadła, ścięgna, powięź mięśniowa....same mięśnie to są gdzieś na szarym końcu:) mam 49cm w ramionach , 110kg wagi na prawdę nie potrzebuje dążyć do 60cm :)
Okej okej, tyle ze mięśnie nie rozpoznają skad jest ciężar i dlaczego wykonują daną pracę.

Jeżeli ćwiczysz mądrze z ciężarami i wykonujesz normalne ruchy nie jakieś zwijanie się w chinskie Y by tylko wyjebać 2kg więcej to takie treningi również dają korzyści na poziomie magicznych kalistenicznych wygibasów.
 
Myślę ze mam to w pompce w sumie :fjedzia:

Okej okej, tyle ze mięśnie nie rozpoznają skad jest ciężar i dlaczego wykonują daną pracę.

Jeżeli ćwiczysz mądrze z ciężarami i wykonujesz normalne ruchy nie jakieś zwijanie się w chinskie Y by tylko wyjebać 2kg więcej to takie treningi również dają korzyści na poziomie magicznych kalistenicznych wygibasów.
Chyba jednak rozpoznają, mordo. Stresor wewnętrzny czy zewnętrzny wywołują inne procesy adaptacyjne, inaczej działają.
 
Chyba jednak rozpoznają, mordo. Stresor wewnętrzny czy zewnętrzny wywołują inne procesy adaptacyjne, inaczej działają.
Tak i nie, miesien reaguje na charakter bodźca a nie na jego źródło.

Takze mechaniczne napięcie, uszkodzenia włókien przez sztangę/własny ciężar jest dla takiego tricepsa obojętny.

To że dochodzą tam elementy pracy innych mięśni itd to juz jest inna kwestia . Dla samego miesnia liczy sie wykonana praca
 
Tak i nie, miesien reaguje na charakter bodźca a nie na jego źródło.

Takze mechaniczne napięcie, uszkodzenia włókien przez sztangę/własny ciężar jest dla takiego tricepsa obojętny.

To że dochodzą tam elementy pracy innych mięśni itd to juz jest inna kwestia . Dla samego miesnia liczy sie wykonana praca
Specem nie jestem, ale po prawie 15 latach ciężarów przeszedłem na kalistenike, i doświadczylem szeregu nowych korzyści. Po pierwsze - samopoczucie. Po treningu nie jestem tak zeszmacony jak po klamotach, sprawność do góry, nie jestem pospinany, trzymam szybkość w stojce, robię treningi w domu albo na świeżym powietrzu itp. Teraz będę chodził z kołkami do lasu. A jak się operuje dużymi klamotami bez farmakologii (a o takie się otarlem), to trzeba było od razu iść spać po treningu. Taka subiektywna moja relacja. Może inni mają odmienne stany.
 
Ja pierdole ile można wałkować ten sam temat. Wszyscy sportowcy od kurwa biegania po skoki na nartach używają sztanga, wszyscy trenerzy, fizjoterapeuci mówią o korzyściach płynnących z odpowiednich ćwiczeń ze sztangą, ale na cohones jest jeden użytkownik który przeczytal dwie książki o tym jak się ćwiczyło w XIX wieku i będzie wszystkich pouczał jak mają ćwiczyć. Koleś my w to mamy wyjebane możesz że stać na głowie, robić fikołki i inne kurwa duperele, daj ludziom ćwiczyć tak jak oni lubią a Twoja akcją demonizowania sztangi to już zaprawia o szurowskie teorie typu kurwa ziemia jest płaska. Uważasz się za taką alfę i omegę że masz wieksza wiedzę od zawodników mma,bokserów, olimpijczyków oraz ich sztabie trenerskie? No to kurwa marnujesz się tutaj na forum, napisz jakąś książkę na ten temat, zobaczymy z jaki odezwę się spotka, widzę że mamy niewykorzystany potencjał w Polsce jakby wszyscy słuchali @ Brawler098 to byśmy mieli samych mistrzów świata i olimpijskich. Tyle ode mnie bo to szkoda czasu na dyskusje moim zdaniem
 
Myślę ze mam to w pompce w sumie :fjedzia:

Okej okej, tyle ze mięśnie nie rozpoznają skad jest ciężar i dlaczego wykonują daną pracę.

Jeżeli ćwiczysz mądrze z ciężarami i wykonujesz normalne ruchy nie jakieś zwijanie się w chinskie Y by tylko wyjebać 2kg więcej to takie treningi również dają korzyści na poziomie magicznych kalistenicznych wygibasów.
Ah tak, czyli jesteś specjalistą wybitnym, który robił wszystko dobrze i zerwał sobie biceps na sparingu i dorobił się innych kontuzji - tak, zdecydowanie to ma sens , dużo, dużo sensu i znajduje potwierdzenie Twoich teorii:)

Nie wykonywałem żadnych y-pozycji, robiłem 300 w martwym i 240 w siadzie , chyba wystarczająco by się przekonać dokąd ta droga prowadzi

Oczywiście, że układ nerwowy i sama powięź mięśniowa odróżnia czy używasz żelastwa czy poruszasz własnym ciałem - to jest właśnie ten aspekt którego nie rozumiesz, bo patrzysz tylko przez pryzmat mięśni i to właśnie myślenie będzie Cię prowadzić do dalszych uszkodzeń. Czego nie życzę, natomiast życzę większej otwartości a nie zamknięcia się w swoim pudełku:)
 
Specem nie jestem, ale po prawie 15 latach ciężarów przeszedłem na kalistenike, i doświadczylem szeregu nowych korzyści. Po pierwsze - samopoczucie. Po treningu nie jestem tak zeszmacony jak po klamotach, sprawność do góry, nie jestem pospinany, trzymam szybkość w stojce, robię treningi w domu albo na świeżym powietrzu itp. Teraz będę chodził z kołkami do lasu. A jak się operuje dużymi klamotami bez farmakologii (a o takie się otarlem), to trzeba było od razu iść spać po treningu. Taka subiektywna moja relacja. Może inni mają odmienne stany.
No tu masz rację, wlasne odczucia to powinien byc jedyny wyznacznik w amatorskim sporcie. Jak nie robisz czegos zawodowo to nie ma co sie spuszczać nad metoda idealna tylko robic to co sie lubi.

A co do tego ze po ciężarach byles przemielony a po kali nie to pewnie wynika z tego ze ciezarami mozesz przetyrac sie bardziej i obciążyć bardziej układ nerwowy a w kali po prostu cialo powie Ci stop bo siadaja Ci różne mniejsze miesnie wspomagające i nie zrobisz tyle pracy na miesien główny. Dlatego w ciężarach trzeba myśleć by sobie krzywdy nie robić bo łatwiej o błędy (niekoniecznie techniczne a raczej ogolnotreningowe).
 
Ja pierdole ile można wałkować ten sam temat. Wszyscy sportowcy od kurwa biegania po skoki na nartach używają sztanga, wszyscy trenerzy, fizjoterapeuci mówią o korzyściach płynnących z odpowiednich ćwiczeń ze sztangą, ale na cohones jest jeden użytkownik który przeczytal dwie książki o tym jak się ćwiczyło w XIX wieku i będzie wszystkich pouczał jak mają ćwiczyć. Koleś my w to mamy wyjebane możesz że stać na głowie, robić fikołki i inne kurwa duperele, daj ludziom ćwiczyć tak jak oni lubią a Twoja akcją demonizowania sztangi to już zaprawia o szurowskie teorie typu kurwa ziemia jest płaska. Uważasz się za taką alfę i omegę że masz wieksza wiedzę od zawodników mma,bokserów, olimpijczyków oraz ich sztabie trenerskie? No to kurwa marnujesz się tutaj na forum, napisz jakąś książkę na ten temat, zobaczymy z jaki odezwę się spotka, widzę że mamy niewykorzystany potencjał w Polsce jakby wszyscy słuchali @ Brawler098 to byśmy mieli samych mistrzów świata i olimpijskich. Tyle ode mnie bo to szkoda czasu na dyskusje moim zdaniem
No patrząc na to jak zajebiście prowadzą zawodników Ci trenerzy i jak Ci zawodnicy się prezentują to to jest przepaść względem tego co było.

Przykro się na to patrzy, ale poza większą muskulaturą nie widać w zawodnikach sportach walki lepszego zarządzania ciałem w walce. Wiesz dlaczego Mike Tyson czy Fedor Emalienenko byli tak dobrzy? Bo u nich podstawą był ruch ciała a nie dźwiganie żelastwa

Wiesz co robił Dariusz Michalczewski w czasach swojej świetności? Unikal ciężarów:)

Nawet trener wybitnych zapaśników i również były wybitny zapaśnik Karl Goth zwykł mawiać, że żelastwo opóźnia reakcje ciała w walce. To Wy się pieklicie na moje argumenty, ja jestem spokojny :)

Czym innym są testy siłowe a czym innym regularne dźwiganie żelastwa - to też warto rozróżniać
 
Ah tak, czyli jesteś specjalistą wybitnym, który robił wszystko dobrze i zerwał sobie biceps na sparingu i dorobił się innych kontuzji - tak, zdecydowanie to ma sens , dużo, dużo sensu i znajduje potwierdzenie Twoich teorii:)

Mnóstwo zawodowców również lapalo kontuzję, normalna sprawa. Po prostu nie jestem farmazoniarzem i nie ukrywam takich rzeczy. Rozjebał sie to się rozjebał, podzielilem sie faktem na forum i tyle. Mogłem do tego nie dopuścić ale popełniłem błąd, czy to była ta sztanga? No nie bo wtedy nie cwiczylem na silowni od jakiegoś czasu i wykonywalem wyłącznie kali z kamizelką, kurwa to moze teraz zrzucimy wine na kalistenike? No nie, tak to nie działa, Ty probujesz zawsze udowodnić za wszelką cene swoją racje i potem wychodzą kwiatki jak to ze zawodowcy nie majacy ciosu po prostu źle ćwiczą siłę ciosu.

Czego nie życzę, natomiast życzę większej otwartości a nie zamknięcia się w swoim pudełku:)
Dziękuję, mysle ze jestem otwarty ponieważ ja caly czas mieszam te treningi i ćwicze równiez tak jak to opisujecie, po prostu demonizowanie czegos jest głupie.

Bardziej zamknięta w swoim pudełku jest ta druga strona barykady forum, na prawdę nie zauważasz czy po prostu nie chcesz tego zauważyć? :)
 
No tu masz rację, wlasne odczucia to powinien byc jedyny wyznacznik w amatorskim sporcie. Jak nie robisz czegos zawodowo to nie ma co sie spuszczać nad metoda idealna tylko robic to co sie lubi.

A co do tego ze po ciężarach byles przemielony a po kali nie to pewnie wynika z tego ze ciezarami mozesz przetyrac sie bardziej i obciążyć bardziej układ nerwowy a w kali po prostu cialo powie Ci stop bo siadaja Ci różne mniejsze miesnie wspomagające i nie zrobisz tyle pracy na miesien główny. Dlatego w ciężarach trzeba myśleć by sobie krzywdy nie robić bo łatwiej o błędy (niekoniecznie techniczne a raczej ogolnotreningowe).
Dokładnie u mnie był problem z układem nerwowym, on lepiej znosi u mnie ćwiczenia z ciężarem własnego ciała. Ale właśnie też kettle do mnie jedzie także coś delikatnie będzie dorzucone do pieca :rutekajak:
 
Last edited by a moderator:
No patrząc na to jak zajebiście prowadzą zawodników Ci trenerzy i jak Ci zawodnicy się prezentują to to jest przepaść względem tego co było.

Przykro się na to patrzy, ale poza większą muskulaturą nie widać w zawodnikach sportach walki lepszego zarządzania ciałem w walce. Wiesz dlaczego Mike Tyson czy Fedor Emalienenko byli tak dobrzy? Bo u nich podstawą był ruch ciała a nie dźwiganie żelastwa

Wiesz co robił Dariusz Michalczewski w czasach swojej świetności? Unikal ciężarów:)

Nawet trener wybitnych zapaśników i również były wybitny zapaśnik Karl Goth zwykł mawiać, że żelastwo opóźnia reakcje ciała w walce. To Wy się pieklicie na moje argumenty, ja jestem spokojny :)

Czym innym są testy siłowe a czym innym regularne dźwiganie żelastwa - to też warto rozróżniać
Nikt się nie piekli na Twoje teorię, bo z niektórymi sam się zgadzam, ale Ty prezentujesz wręcz niezdorwa obsesję na jakiekolwiek ćwiczenia z użyciem sztangi to przecież zahacza już o obsesję. Napisałeś u góry że mamy zamknięte głowy na trening innego rodzaju, a ja bym powiedział że to właśnie Ty masz klapki na oczach i od pewnego czasu jak pojawi się jakiś video czy wpis z ćwiczeniami ze sztangą to przedstawiasz ją niemal jak wynalazek szatana. Ty przytaczasz Karla Gotcha, a ja przytoczę Ci Randiego Couture, Jona Jonsa, Terrenca Crawforda, Evandera Holyfielda, Islama Makacheva, Alexandra Volkanovskiego, Usania Bolta itd. którzy wiele ćwiczeń w swoim treningu siłowym mieli z użyciem sztangi. Każdy zainteresowany tematem wie że obecnie dzieli się plany treningowe sportowców na cyklę w których jest czas i miejsce na ćwiczenia typowo siłowe ,mało powtórzeń dużo ciężarów, na plyometrie, na okres wytrzymałości i na ćwiczenia specyficznie pod dana dyscyplinę. Tak wygląda złożony i zbilansowany plan treningowy sportowców pod kątem siły I wytrzymałości. Ty chcesz nam wmówić że jak by zawodnicy tylko robili kalistenikę to osiągali by lepsze wyniki. No kurwa nie sądze. Rekordy świata nie biją się przez przypadek
 
Back
Top