Jeszcze dochodzę. Ale u mnie to była złożona sprawa i inna, bo ból nie był w bicepsie tak naprawdę, bo coś mi pierdolnęło w barku (wtedy nie wiedziałem, że to między innymi przyczep bicepsa poszedł). Zrobiłem kilka tygodni przerwy, zacząłem coś działąć ból był mniejszy, a trenowałem bo USG nic nie wykazało więc uznałem, że jakaś pierdoła tylko dokuczliwa. Poszedłem na RTG, oczywiście nic tam nie było. Potem ortopeda mi powiedział po objawach, że to rotator uszkodzony, naderwane ścięgno i ogólnie mocny stan zapalny. Z opisu rezonansu wyszło to samo, ale mijał prawie rok, a ja nadal żadnych ruchów wypychanych nie mogłem robić. W końcu poszedłem do najbardziej znanego ortopedy u nas i tylko spojrzał na rezonans i mówi, że przecież tu jawnie widać biceps zerwany (plus ten rotator i scięgno ofc). Myślę chłop pojebany, jak ja biceps robię co drugi dzień na siłowni a on mi będzie mówił, że mam go zerwanego xD Profilaktycznie zapisałem się na operację, a dodatkowo miałem umówioną wizytę u innego poleconego ortopedy. No i ten drugi potwierdził diagnozę, więc operację miałem 14 listopada do treningów wróciłem dopiero od czerwca. I to niestety tylko do siłki, przy sierpach trochę nadal czuje ten bark/biceps bo mam tam tytanowy implant i to on chyba mnie uwiera.
A chuje obiecywali, że do 4 miesięcy będę zdrów.
Dobra, się wyżaliłem, teraz kolej na Twój przypadek xD:
Przy naderwaniu inna para kaloszy raczej, także się nie załamuj. Nie każdy musi być kaleką jak ja, ale idź na rezonans i do dobrego ortopedy szybciej niż ja to zrobiłem. Przynajmniej będziesz miał pewność.
Btw z naderwań to w sumie miałem mięsień brzucha (jebnęło mi przy przysiadach) i dwugłowy uda (to za dzieciaka akurat). Tutaj proces jest w miarę szybki, 2mc i powinno być gites.