Siłownia dla zaawansonych



GSP i jego właściwe podejście do treningu, własne ciało, najwyzsza forma treningu funkcjonalnego, jak ciężary to niskie i dynamika

vs

Mańkowski i jego wiedza - pchanie i ciągnięcie sanek, swingi z ketlem, podciąganie

Jedno i drugie zbuduje atletyczną sylwetkę
Tylko że jedno jest dla fightera a drugie bardzo ogólne, nie zakładające nic ponad przerzucanie i przemieszczanie ciężarów. W walce zarządza się własnym ciałem i wagą a nie ciężarami zewnętrznymi i najwyraźniej trenerzy i sam GSP zdawał sobie z tego sprawę
 
Czy istnieje alternatywa? Nie mam kółek gimnastycznych.
To samo brachu, tylko na drążku. Zarzucasz nogi wysoko tak by piszczele oparły się o drążek i próbujesz podciągnąć ciało, w innej wersji : trzymasz nogi podkurczone pod drążkiem, będąc odchylonym do tyłu - tak by tułów był równolegle z podłożem. Oba ćwiczenia ultra ciężkie
 
To samo brachu, tylko na drążku. Zarzucasz nogi wysoko tak by piszczele oparły się o drążek i próbujesz podciągnąć ciało, w innej wersji : trzymasz nogi podkurczone pod drążkiem, będąc odchylonym do tyłu - tak by tułów był równolegle z podłożem. Oba ćwiczenia ultra ciężkie
Ciekawe ćwiczenie na core widziałem na Twoim profilu. Widziałem to u zawodników rugby. Oni jednak zamiast stojącej na plecach osoby mają balansującego w różnych kierunkach zawodnika.
 
Ciekawe ćwiczenie na core widziałem na Twoim profilu. Widziałem to u zawodników rugby. Oni jednak zamiast stojącej na plecach osoby mają balansującego w różnych kierunkach zawodnika.

Jest dość dobre, choć są lepsze :) dla mnie najcięższe są wszystkie zwisowe ćwiczenia na brzuch i w pozycjach odwróconych np unoszenie i opuszczanie nóg w staniu na rękach, jeszcze wiele wody upłynie nim to opanuje
 


GSP i jego właściwe podejście do treningu, własne ciało, najwyzsza forma treningu funkcjonalnego, jak ciężary to niskie i dynamika

vs

Mańkowski i jego wiedza - pchanie i ciągnięcie sanek, swingi z ketlem, podciąganie

Jedno i drugie zbuduje atletyczną sylwetkę
Tylko że jedno jest dla fightera a drugie bardzo ogólne, nie zakładające nic ponad przerzucanie i przemieszczanie ciężarów. W walce zarządza się własnym ciałem i wagą a nie ciężarami zewnętrznymi i najwyraźniej trenerzy i sam GSP zdawał sobie z tego sprawę

Też uważam że GSP ze wszystkich fighterów mi znanych miał najlepszy plan treningu siłowego, dużo u niego gimnastyki, plyometrii oraz dwuboju olimpijskiego, z racji tego że to mój ulubiony fighter mój plan treningowy wygląda podobnie do jego i sobie chwalę to
 
Też uważam że GSP ze wszystkich fighterów mi znanych miał najlepszy plan treningu siłowego, dużo u niego gimnastyki, plyometrii oraz dwuboju olimpijskiego, z racji tego że to mój ulubiony fighter mój plan treningowy wygląda podobnie do jego i sobie chwalę to
GSP super gość. Definicja atlety. Jako jeden z pierwszych w MMA zmienił przekonania i wyszedł poza obowiązujące wtedy standardy treningu.

Nie bał się sztangi i treningu ciężarowego. Porzucił także długie wybiegania na rzecz interwałów na 400, 200 i 100m. Robił sprinty.

Wszedł w gimnastykę i wypracowanie podstaw. Zawsze powtarzał, że gimnastycy posiadają największą siłę, sprawność w porównaniu do swojej wagi ze wszystkich sportów w rozumieniu funkcjonalnym i realnych zastosowań.

Pracował także dużo nad wzmocnieniem stóp. Nie bał się wyjść poza przyjęte normy i szukał rozwiązań. Do dziś jest niesamowitej formie.
 
Ale co ja mam cie przekonywac, nie mowie, ze caly trening bez wody. Ale czesto cardio bylo bez wody i techniki bez wody. I wiem, ze pozostale kluby i szczegolni starsi szkoleniowcy robili to samo,
Ale wiesz, że walka jest tym ekstremalnym momentem, w którym przekraczasz bariery? Owszem, można porobić próby z symulacją walki jak np. sparingi, treningi w cyklach rund bez popijania wody żeby wyrobić w sobie przystosowanie do tego co w walce, ale przez większość czasu to przyniesie tylko i wyłącznie szkody. Niby zahartuje, wyrobi charakter, tylko kosztem spadku wydajności na treningach i podatnością na kontuzje, co w generalnym podejściu przyniesie dużo więcej zła niż pożytku.
Można co 2 dni robić sparingi na pełną pizdę i w ten sposób mieć w klubie tylko i wyłącznie charakternych bijoków co się nie pierdolą w tańcu i fangi na ryj się nie boją, ale za to przed 40 zapomną jak się sznurowadła wiąże (tak się ponoć stało z Carwinem) a do połowy walk nie wyjdą, bo będą porozbijani. A jak nie CTE to wszystko w środku siądzie i skończą jak Mark Coleman czy Mark Kerr (co za przypadek, że obaj z Hammera, można jeszcze Randelmana od nich dorzucić, który odszedł młodo) i po odwieszeniu rękawic na kołek codzienna jazda na przeciwbólowych, endoprotezy i poruszenie się jak 80 letni dziadek, bo organizm powiedział dość. Co kto lubi. Damian Maia powiedział kiedyś, że dla niego celem w walce poza zwycięstwem jest jak najmniej przyjąć, bo szkoda zdrowia.
 
Się śmiejesz, ale ja pamiętam te czasy, jak po macie szło się pod prysznic a tam tylko zimna woda.
Pisalem pol zartem pol serio. Na jednej salce to mielismy tak, ze kto chcial to cardio bieg do zalewu:) albo w zimie bez ogrzewania na salce, gdzie tak pizdzilo, a latem cala podloga byla mokra od potu. @szplin ma oczywiscie racje i ja nie gloryfikuje spartanskich warunkow. Aczkolwiek 25 lat temu nie bylo to tak profesjonalne jak wyglada dzisiaj. Chociaz jak sie mialo te dwadziescia kilka lat i bylo w swoim prime, to nie zauwazalo sie takich rzeczy i robilo sie rozne glupoty. Pozdrowki
 
Pisalem pol zartem pol serio. Na jednej salce to mielismy tak, ze kto chcial to cardio bieg do zalewu:) albo w zimie bez ogrzewania na salce, gdzie tak pizdzilo, a latem cala podloga byla mokra od potu. @szplin ma oczywiscie racje i ja nie gloryfikuje spartanskich warunkow. Aczkolwiek 25 lat temu nie bylo to tak profesjonalne jak wyglada dzisiaj. Chociaz jak sie mialo te dwadziescia kilka lat i bylo w swoim prime, to nie zauwazalo sie takich rzeczy i robilo sie rozne glupoty. Pozdrowki
Spoko, sam zaznałem kilku takich trenerów co zabraniali pić podczas treningu. Na szczęście dziś ludzie są nieco bardziej świadomi. Już nawet u Jakubka nie ma sparingów na całą epę na każdym treningu. Może jeszcze tylko w Glory to praktykują
 
Też uważam że GSP ze wszystkich fighterów mi znanych miał najlepszy plan treningu siłowego, dużo u niego gimnastyki, plyometrii oraz dwuboju olimpijskiego, z racji tego że to mój ulubiony fighter mój plan treningowy wygląda podobnie do jego i sobie chwalę to
Masz jakiś przykładowy plan?
 
oj nie chce mi sie nawet odpisywac, wez malolat odplyn.
Pisalem pol zartem pol serio. Na jednej salce to mielismy tak, ze kto chcial to cardio bieg do zalewu:) albo w zimie bez ogrzewania na salce, gdzie tak pizdzilo, a latem cala podloga byla mokra od potu. @szplin ma oczywiscie racje i ja nie gloryfikuje spartanskich warunkow. Aczkolwiek 25 lat temu nie bylo to tak profesjonalne jak wyglada dzisiaj. Chociaz jak sie mialo te dwadziescia kilka lat i bylo w swoim prime, to nie zauwazalo sie takich rzeczy i robilo sie rozne glupoty. Pozdrowki
Miękko zgredzik. :conorsalute:

Nie taki małolat niestety. Jak już tak nostalgicznie lecimy to i ja przemycę parę anegdotek z dawnych czasów żeby nie być gołosłownym. Jak sięgam pamięcią do początkowych treningów SW czy bycia nastolatkiem, gdzie jeszcze był oldschool, to pamiętam bieganie, podciąganie się do odciny. Słabi nie wchodzili na salę, póki nie odbiegli swojego czy nie zrobią powtórzeń, choćby mieli wejść na końcówkę treningu albo wcale. Albo trenera, który miał w ciebie totalnie wyjebane, jeśli przez miesiące nie przychodziłeś na treningi nie omijając żadnego i nie zbiłeś się charakternie do pierwszej krwi na sparingu. Drille gdzie partner napierdalał ci z skrętu lowy bez sprzętu a ty musiałeś stać jak debil i przyjmować wszystko bez grymasu. Sparingi gdzie pizgałeś się do odciny. Pamiętam też klub, gdzie farba schodziła ze ścian jak na tych urbexach czy horrorach. Po 30 minutach robiła się taka siekiera, że było siwo od potu i wilgoci i nie widziałeś ludzi za plecami partnera.

I jak chłopaki z maty, zamiast wesprzeć świeżaka, jechali ci na psychikę słownie przy tym pompując fizycznie, sprawdzając, czy shaftujesz się ze zmęczenia albo odpuścisz. Nie wspominając o "marketingowej recepcji" która cię kurwa zniechęcała i odstraszała, gdzie kropką i przecinkiem były kurwy a obsługą łyse chamy. Siadali odrazu bez ceregieli na beret małolatowi, który był 1/6 ich postury. :damjan:

Załapałem się na tę końcówkę tych czasów, kiedy był hardkor i zaznałem tego piekiełka. Ale czy tęsknię za tym i to gloryfikuję? Albo uważam, że tak powinno być w tak przerysowany sposób? Nie bardzo. Powinny być mordownie dla tych, co tego chcą, ale w większości beginner-friendly gymy, gdzie płacisz i czujesz się normalnie.
Pozdrowienia :tysoncoffe:
 
Miękko zgredzik. :conorsalute:

Nie taki małolat niestety. Jak już tak nostalgicznie lecimy to i ja przemycę parę anegdotek z dawnych czasów żeby nie być gołosłownym. Jak sięgam pamięcią do początkowych treningów SW czy bycia nastolatkiem, gdzie jeszcze był oldschool, to pamiętam bieganie, podciąganie się do odciny. Słabi nie wchodzili na salę, póki nie odbiegli swojego czy nie zrobią powtórzeń, choćby mieli wejść na końcówkę treningu albo wcale. Albo trenera, który miał w ciebie totalnie wyjebane, jeśli przez miesiące nie przychodziłeś na treningi nie omijając żadnego i nie zbiłeś się charakternie do pierwszej krwi na sparingu. Drille gdzie partner napierdalał ci z skrętu lowy bez sprzętu a ty musiałeś stać jak debil i przyjmować wszystko bez grymasu. Sparingi gdzie pizgałeś się do odciny. Pamiętam też klub, gdzie farba schodziła ze ścian jak na tych urbexach czy horrorach. Po 30 minutach robiła się taka siekiera, że było siwo od potu i wilgoci i nie widziałeś ludzi za plecami partnera.

I jak chłopaki z maty, zamiast wesprzeć świeżaka, jechali ci na psychikę słownie przy tym pompując fizycznie, sprawdzając, czy shaftujesz się ze zmęczenia albo odpuścisz. Nie wspominając o "marketingowej recepcji" która cię kurwa zniechęcała i odstraszała, gdzie kropką i przecinkiem były kurwy a obsługą łyse chamy. Siadali odrazu bez ceregieli na beret małolatowi, który był 1/6 ich postury. :damjan:

Załapałem się na tę końcówkę tych czasów, kiedy był hardkor i zaznałem tego piekiełka. Ale czy tęsknię za tym i to gloryfikuję? Albo uważam, że tak powinno być w tak przerysowany sposób? Nie bardzo. Powinny być mordownie dla tych, co tego chcą, ale w większości beginner-friendly gymy, gdzie płacisz i czujesz się normalnie.
Pozdrowienia :tysoncoffe:
Wiem o czym mówisz, wtedy mi to imponowało, teraz to dla mnie zwykły debilizm
 
Jeden i drugi. Rzucę okiem w wolnym czasie z ciekawości.




GSP has a different understanding of the word conditioning. When he says conditioning he is referring to circuit training (crossfit type) He is really not into that stuff. What we did for what I consider to be conditioning (endurance training) was sprints. For muscular endurance we did bodyweight exercises (Gymnastics) and for Strength/power we used Olympic lifts. To cytat trenera GSP czyli Firasa Zahabiego. Ja natomiast robiłem tak że w poniedziałek i piątek robiłem ćwiczenia gimnastyczne, kalisteniczne generalnie z własnym ciężarem ciała, natomiast w środy robiłem dźwiganie ciężarów box squat, wyciskanie, Gorilla row, OHP
 
Brzmi to podejrzanie. Czyżbyś w końcu się zdecydował spróbować męskiego treningu ?
Jesteś obserwowany koleżko :roberteyeblinking:
1000000162.gif
 
Back
Top