Historia z wczoraj: Żona narzekała, na ból gardła i kaszel, po zimnym piwie 2 dni wcześniej. Żartowałem: "Może to covid, bo dużo ludzi ostatnio w otoczeniu przechodziło. Dawaj, testujemy" Bang! Pozytywni. No trudno, przeszliśmy 10miesiecy temu dość lekko i krótko, to teraz będzie jeszcze łatwiej, tym bardziej że ja nic nie czuję. Testów mam cały karton, przetestowaliśmy się jeszcze 2 razy, innymi firmami, mi wyszla 1 kreska zamiast 2, ta potwierdzającą wirusa, ta potwierdzająca prawidłowość testu nie wyskoczyła. Żonie na 1 tescie 2 kreski ( potwierdzającą test blada), na 2 teście jedna. Myślę sobie, co jest grane... Może nowa odmiana tak jakoś dziwnie daje wynik... Pojechałem po zakupy i coś tam załatwić, wyracam, na stole 9 testów zrobionych. Żona pyta: " Co widzisz? " Mówię: No, 3 z 2 kreskami, z czego na dwóch 1 kreska potwierdzającą test blada, reszta 1 kreska, potwierdzająca virusa. A ona na to, że te 9 testów zrobiła bez wymazu z nosa, czy gardła! Zrobiliśmy jeszcze jeden, z ampułki z solą fizjologiczna, prosto na płytkę testująca i wyszla kreska covidowa, bez tej potwierdzającej test.
Człowiek czyta, słucha, ma swoje podejrzenia, ale dopiero jak się samemu zrobi i na własne oczy zobaczyć wyniki testów... I co Wy na to?
Są na to jakieś dowody?




