Wspominałem tu kiedyś o swojej chrzestnej, która była dyrektorką szpitali na Pomorzu i przed świętami ponownie udało mi się z nią porozmawiać o sytuacjach, jakie miały miejsce za jej kadencji. Potwierdziła między innymi tak zwane wlepianie covidu możliwie jak najczęściej, by hajs się zgadzał.Tu nie trzeba żadnych teorii spiskowych, czy wciągania "Jadzi z warzywniaka" w cały ten spisek, żeby się urzeczywistnił, jak niektórzy starają się sugerować. Mówiła też, że "śmiesznie" wyglądała ta cała sytuacja w mediach, kiedy to dziękowano lekarzom i mało i nie wchodziło im się do dupy, a sytuacja wewnątrz wyglądała zgoła inaczej. Nie pamiętam dokładnie, jakiego określenia użyła w stosunku do lekarzy, ale powiedziała między innymi, że bez kasy to nawet palcem nie kiwną. Pierwsze pytanie to zawsze za ile? A mało tego nie mają, bo jak jeden zarabia 50k, 100% podwyżki i jeszcze przyjmuje prywatnie, to niektórzy ładnie ponad stówkę dostają, więc jak najbardziej jest im na rękę, żeby ten cały cyrk trwał. Jeden z lekarzy powiedział również, że niektóre choroby i ich śmiertelność zależą też od indywidualnego genotypu człowieka. Dlatego śmierci nawet młodych osób są możliwe i nie są jakimś wielkim zaskoczeniem, choć takich przypadków nie jest bardzo wiele. Zasadne jest tutaj pytanie, czy na pewno przyczyną ich zgonu był covid, bo tutaj pewności mieć nie możemy, skoro takie akcje się odpierdalają. Przypominam, że w lokalnej tv mówili o przepełnionych szpitalach, co również moja chrzestna zdementowała...