Gierki od FromSoftware i inne soulsborne

Ja skrótu nawet nie odblokowałem. Po pokonaniu trolli wbiłem się sprintem w tę melinę brudasów i poleciałem prosto do bossa.
Jak lubię DS to bagno kurwą jest. Jedynie jeszcze druga część świątyni burz potrafi wkurwić, ale to nie ten poziom zjebania.

Swiątynie burz lekko zrobiłem. Wieża Latrii z Ludojadami to był koszmar. Ta arena... :triggered:
 
Skończyłem DeS. Po finałowej walce zacząłem się śmiać. Aldia przy tym bossie to turbo wyzwanie dla hardkorowców. Myślałem, że jakaś druga faza wjedzie, albo czeka zaraz mnie prawdziwy finałowy boss, a tu koniec XD
Generalnie gierka spoko, ale oceniam najsłabiej ze wszystkich gier FS. Stary klasyczny souls - trudniejsze lokacje, ale bossowie banalni. Górna Latria z bossem i bagno to najcięższe miejsca w grze. Reszta potrafi sprawiać problem, ale jak ktoś ma już doświadczenie z grami FS to tu nie powinien znaleźć wielkiego wyzwania. Polecałbym tą grę tym, którzy chcą zacząć z soulsami, bo tu najłatwiej będzie się wyuczyć mechanik.
 
Ostatnimi czasy mało gram ale kupiłem takie cudo w wersji z DLC
1739471644676.png
 
Skończyłem DeS. Po finałowej walce zacząłem się śmiać. Aldia przy tym bossie to turbo wyzwanie dla hardkorowców. Myślałem, że jakaś druga faza wjedzie, albo czeka zaraz mnie prawdziwy finałowy boss, a tu koniec XD
Generalnie gierka spoko, ale oceniam najsłabiej ze wszystkich gier FS. Stary klasyczny souls - trudniejsze lokacje, ale bossowie banalni. Górna Latria z bossem i bagno to najcięższe miejsca w grze. Reszta potrafi sprawiać problem, ale jak ktoś ma już doświadczenie z grami FS to tu nie powinien znaleźć wielkiego wyzwania. Polecałbym tą grę tym, którzy chcą zacząć z soulsami, bo tu najłatwiej będzie się wyuczyć mechanik.
To tak jak kiedyś ktoś tam gadał jak to Ornstein i Smough są trudni a ja nawet estusów przy ognisku nie odnawiałem tylko poleciałem na pałe ich bić i zrobiłem za pierwszym podejściem ze zdziwieniem jakie to było proste.
 
To tak jak kiedyś ktoś tam gadał jak to Ornstein i Smough są trudni a ja nawet estusów przy ognisku nie odnawiałem tylko poleciałem na pałe ich bić i zrobiłem za pierwszym podejściem ze zdziwieniem jakie to było proste.

Ja to nie mogłem przez nich przejść, ale to dlatego, że DS1 to był mój pierwszy souls-like. Pamiętam, że nie wiedziałem jak się ulepsza broń i latałem cały czas z podstawowym toporem, bo miał najwięcej ataku. Jak ich nie mogłem przejść już któryś raz z rzędu to zacząłem expic na tych srebrnych rycerzach i jeden dropnął miecz całkiem dobry. Nie miałem zręczności, więc dalej expiłem żeby dobić i wtedy jak już mogłem go dzierżyć to zacząłem zadawać jakieś konkretne obrażenia i jakoś poszło :lol:
 
Ja to nie mogłem przez nich przejść, ale to dlatego, że DS1 to był mój pierwszy souls-like. Pamiętam, że nie wiedziałem jak się ulepsza broń i latałem cały czas z podstawowym toporem, bo miał najwięcej ataku. Jak ich nie mogłem przejść już któryś raz z rzędu to zacząłem expic na tych srebrnych rycerzach i jeden dropnął miecz całkiem dobry. Nie miałem zręczności, więc dalej expiłem żeby dobić i wtedy jak już mogłem go dzierżyć to zacząłem zadawać jakieś konkretne obrażenia i jakoś poszło :lol:
To samo, zderzenie z tą para przyjemniaczków to było jak zderzenie ze ścianą. Inne soulslike nie dały już takiego szoku jak DS1.
 
To tak jak kiedyś ktoś tam gadał jak to Ornstein i Smough są trudni a ja nawet estusów przy ognisku nie odnawiałem tylko poleciałem na pałe ich bić i zrobiłem za pierwszym podejściem ze zdziwieniem jakie to było proste.
To mogłem być ja, do tej pory te dwa skurwysyny śnią mi się po nocach.

Ja to nie mogłem przez nich przejść, ale to dlatego, że DS1 to był mój pierwszy souls-like. Pamiętam, że nie wiedziałem jak się ulepsza broń i latałem cały czas z podstawowym toporem, bo miał najwięcej ataku. Jak ich nie mogłem przejść już któryś raz z rzędu to zacząłem expic na tych srebrnych rycerzach i jeden dropnął miecz całkiem dobry. Nie miałem zręczności, więc dalej expiłem żeby dobić i wtedy jak już mogłem go dzierżyć to zacząłem zadawać jakieś konkretne obrażenia i jakoś poszło :lol:
To samo, zderzenie z tą para przyjemniaczków to było jak zderzenie ze ścianą. Inne soulslike nie dały już takiego szoku jak DS1.
Dlatego DS1, które skończyłem po srogich męczarniach to była moja ostatnia gra od FS i soulslike w ogóle. Skończyłem to na zasadzie podrażnionej ambicji, nie miałem już potem żadnej przyjemności z gry , a tych dwóch skutecznie mnie wyleczyło z chęci ogrywania tego typu tytułów w przyszłości + trzeba było kupować nowego pada. Na szczęście patent z filarem zadziałał. Przez chwilę prawie się złamałem jak widziałem gdzieś gamplaye z Elden Ring, ale na szczęście w miarę szybko dowiedziałem się o Malenii, której pewnie moje głupie ego by sobie nie odpuściło i znów wiązałoby się to z bluzganiem, kłótniami z żoną i rozjebanym sprzętem :beczka:
Jestem casualem i dobrze mi z tym :fjedzia:
 
Last edited:
To mogłem być ja, do tej pory te dwa skurwysyny śnią mi się po nocach.



Dlatego DS1, które skończyłem po srogich męczarniach to była moja ostatnia gra od FS i soulslike w ogóle. Skończyłem to na zasadzie podrażnionej ambicji, nie miałem już potem żadnej przyjemności z gry , a tych dwóch skutecznie mnie wyleczyło z chęci ogrywania tego typu tytułów w przyszłości + trzeba było kupować nowego pada. Na szczęście patent z filarem zadziałał. Przez chwilę prawie się złamałem jak widziałem gdzieś gamplaye z Elden Ring, ale na szczęście w miarę szybko dowiedziałem się o Malenii, której pewnie moje głupie ego by sobie nie odpuściło i znów wiązałoby się to z bluzganiem, kłótniami z żoną i rozjebanym sprzętem :beczka:
Jestem casualem i dobrze mi z tym :fjedzia:
Zależy bo ja też nie jestem dobrym graczem a często popełniam głupie błędy na bossach i padam ale cechuje mnie zawziętość, jak ktoś jest zdeterminowany to choćby był największym noobem da radę bez problemu przejść te gry.
Ja wiem że niektórzy robią jakieś no hit runy itp ale to jest już dla mnie debilizm bo co to za przyjemność
 
Zależy bo ja też nie jestem dobrym graczem a często popełniam głupie błędy na bossach i padam ale cechuje mnie zawziętość, jak ktoś jest zdeterminowany to choćby był największym noobem da radę bez problemu przejść te gry.
Ja wiem że niektórzy robią jakieś no hit runy itp ale to jest już dla mnie debilizm bo co to za przyjemność
Dla sławy to robią podejrzewam. Żyją z wyświetleń.
 
Bloodborne prawie już ukończony. Dzisiaj w DLC pokonałem Lady Marie i sierote kos, trochę problemów mi sprawili ale nie aż tak jak hossy z Elden ringa czy niektóre z Dark Souls 3.
Został jeszcze Laurence a z podstawki opcjonalne lokacje.
 
Bloodborne prawie już ukończony. Dzisiaj w DLC pokonałem Lady Marie i sierote kos, trochę problemów mi sprawili ale nie aż tak jak hossy z Elden ringa czy niektóre z Dark Souls 3.
Został jeszcze Laurence a z podstawki opcjonalne lokacje.

Lady Maria i Kos nie takie ciężkie. Ja to miałem najwięcej problemów z Ludwikiem przy pierwszym podejściu. Lawrence'a oceniam jako 2 najcięższego, ale to głównie przez pasek zdrowia
 
Lady Maria i Kos nie takie ciężkie. Ja to miałem najwięcej problemów z Ludwikiem przy pierwszym podejściu. Lawrence'a oceniam jako 2 najcięższego, ale to głównie przez pasek zdrowia
Ludwig sprawił sporo problemów w pierwszej fazie, druga była dużo łatwiejsza jak wyciąga miecz bo ma dużo bardziej czytelne uderzenia.
Lawrence mnie nieźle sponiewierał szczególnie jak tracił nogi i pluł lawą to padałem co chwile+niezły z niego tank pod względem zdrowia
 
Jeszcze co do Bloodborne’a to nie robiłem zapisów tylko osobno przeszedłem grę 3 razy, 2 razy kompletnie razem z DLC a za trzecim w sumie tylko przebiegłem od bossa do bossa bo już mi się nie chciało zbytnio.

Grę oceniam na solidne 8/10, nie widziałem w tym tego arcydzieła o którym czytałem, z pewnością to były opinie fanatyków solusów których zdanie nie jest obiektywne.
Dark Souls 3 siadło mi dużo lepiej niż Bloodborne który nadrabia tym DLC które ma dobrych bossów których w podstawek wersji gry jest tyle co kot napłakał.
 
Jeszcze co do Bloodborne’a to nie robiłem zapisów tylko osobno przeszedłem grę 3 razy, 2 razy kompletnie razem z DLC a za trzecim w sumie tylko przebiegłem od bossa do bossa bo już mi się nie chciało zbytnio.

Grę oceniam na solidne 8/10, nie widziałem w tym tego arcydzieła o którym czytałem, z pewnością to były opinie fanatyków solusów których zdanie nie jest obiektywne.
Dark Souls 3 siadło mi dużo lepiej niż Bloodborne który nadrabia tym DLC które ma dobrych bossów których w podstawek wersji gry jest tyle co kot napłakał.
Podejrzewam, że padł kolega ofiarą zęba czasu,
ocenić to na dzień dzisiejszy, a jak wyszło x lat temu to była zupełnie inna perspektywa.
 
Back
Top