To mogłem być ja, do tej pory te dwa skurwysyny śnią mi się po nocach.
Dlatego DS1, które skończyłem po srogich męczarniach to była moja ostatnia gra od FS i soulslike w ogóle. Skończyłem to na zasadzie podrażnionej ambicji, nie miałem już potem żadnej przyjemności z gry , a tych dwóch skutecznie mnie wyleczyło z chęci ogrywania tego typu tytułów w przyszłości + trzeba było kupować nowego pada. Na szczęście patent z filarem zadziałał. Przez chwilę prawie się złamałem jak widziałem gdzieś gamplaye z Elden Ring, ale na szczęście w miarę szybko dowiedziałem się o Malenii, której pewnie moje głupie ego by sobie nie odpuściło i znów wiązałoby się to z bluzganiem, kłótniami z żoną i rozjebanym sprzętem

Jestem casualem i dobrze mi z tym