Wyleczyłem się z depresji


Otyłość miała spory wpływ na to, jak myślałem wcześniej o sobie i życiu. Edit: w tekście wypisali choroby Soyki i wniosek - chłop się zaniedbał i go zjadło.

Po zrzuceniu balastu i balasu wiem, że planki uratowały mi życie :jarolaugh:

Nie bądź jak Soyka, ogarnij się zanim będzie za późno :fjedzia:
 
drzewo-q.gif


Robi się cieplej,
życie zaczyna kwitnąć na krzakach, pąki się rozrastają i przyroda zielenieje.
Czas przemija,
robi się chłodno, liście spadają
i przyroda szarzeje.
Pusty łeb, będzie pustym łbem.
 
drzewo-q.gif


Robi się cieplej,
życie zaczyna kwitnąć na krzakach, pąki się rozrastają i przyroda zielenieje.
Czas przemija,
robi się chłodno, liście spadają
i przyroda szarzeje.
Pusty łeb, będzie pustym łbem.
Piękny wierszyk :frankapprove:
 
Poszedłem na siłkę wczoraj i od razu nastrój lepszy. Aż kurła zapomniałem jak to jest się spompować... :eddieconspiracy:

Żeby było ciekawie, po bieżni (max pod górkę) zacząłem zapoznawczo na jakiejś dziwnej maszynie do rozpiętek i po rozgrzewkowych seriach dojechałem do niezłej liczby, 86 kg w serii to chyba dobra liczba na początek, skoro ważę 81 aktualnie :robertmakeup:

Taa, wiem że to niedużo, ale na początku miło odświeżyć znajomość od razu na poziomie większym od własnej masy ciała :corn:

Później wspinacz, wiosła, steppery i co tam było, żeby zrobić najbardziej ogólny rozruch i poczułem to znowu... Chyba se zacznę więcej machać żelastwem, jak kiedyś, kiedy byłem dużo słabszy :crazy:
 
Poszedłem na siłkę wczoraj i od razu nastrój lepszy. Aż kurła zapomniałem jak to jest się spompować... :eddieconspiracy:

Żeby było ciekawie, po bieżni (max pod górkę) zacząłem zapoznawczo na jakiejś dziwnej maszynie do rozpiętek i po rozgrzewkowych seriach dojechałem do niezłej liczby, 86 kg w serii to chyba dobra liczba na początek, skoro ważę 81 aktualnie :robertmakeup:

Taa, wiem że to niedużo, ale na początku miło odświeżyć znajomość od razu na poziomie większym od własnej masy ciała :corn:

Później wspinacz, wiosła, steppery i co tam było, żeby zrobić najbardziej ogólny rozruch i poczułem to znowu... Chyba se zacznę więcej machać żelastwem, jak kiedyś, kiedy byłem dużo słabszy :crazy:
Tylko pamiętaj żeby nie szaleć bo ja w pewnym momencie tak przeciążyłem układ nerwowy że byłem non stop ospały przez treningi 7 razy w tygodniu i długo się zastanawiałem od czego to tak się dzieje.
Teraz 4 razy w tygodniu a pozostałe dni aktywna regeneracja i siła cały czas rośnie.
 
Tylko pamiętaj żeby nie szaleć bo ja w pewnym momencie tak przeciążyłem układ nerwowy że byłem non stop ospały przez treningi 7 razy w tygodniu i długo się zastanawiałem od czego to tak się dzieje.
Teraz 4 razy w tygodniu a pozostałe dni aktywna regeneracja i siła cały czas rośnie.
Heh, no cóż, gratulacje, dobrze że nie skończyło się gorzej... Co do ilości treningu to ja dobrze wiem, że mniej znaczy więcej, sam jestem tego najlepszym przykładem :lesnarhappy:

Zrzucenie 80 kg zajęło mi kilkanaście godzin, rozłożonych na niecałe dwa lata, grubasy z forum mi albo nie wierzą, albo nienawidzą, może poza @szplin ,on mnie o dziwo jeszcze toleruje:jjsmile:

A, no i @Prorok Izajasz ,ale on jest Jezusem, więc kocha wszystkich ludzi, także jestem w jego ekipie :beczka:

Ja obecnie ćwiczę niewiele - 2x1h sztuki walki plus 2x1h - ćwiczenia oddechowe i rozciąganie/relaksacja.

Do tego dołożę znowu niewiele, bo może 2x2 minuty dziennie 2 x tydzień ćwiczeń na ścięgna. Później, po roku dojdę do około 10-15-20 minut takiego treningu...

Bo zrobię sobie ciekawy projekt na budowę ścięgien, co wrzucili chłopaki do treningu, zapewne rok czy dwa tak spędzę, a potem planuję wrócić ostro do wspinania ale już na innym poziomie niż dotąd (max 7a/7A), zrobić 8a albo 8A bez trenowania pod wspinanie:wtf2:
 
Heh, no cóż, gratulacje, dobrze że nie skończyło się gorzej... Co do ilości treningu to ja dobrze wiem, że mniej znaczy więcej, sam jestem tego najlepszym przykładem :lesnarhappy:

Zrzucenie 80 kg zajęło mi kilkanaście godzin, rozłożonych na niecałe dwa lata, grubasy z forum mi albo nie wierzą, albo nienawidzą, może poza @szplin ,on mnie o dziwo jeszcze toleruje:jjsmile:

A, no i @Prorok Izajasz ,ale on jest Jezusem, więc kocha wszystkich ludzi, także jestem w jego ekipie :beczka:

Ja obecnie ćwiczę niewiele - 2x1h sztuki walki plus 2x1h - ćwiczenia oddechowe i rozciąganie/relaksacja.

Do tego dołożę znowu niewiele, bo może 2x2 minuty dziennie 2 x tydzień ćwiczeń na ścięgna. Później, po roku dojdę do około 10-15-20 minut takiego treningu...

Bo zrobię sobie ciekawy projekt na budowę ścięgien, co wrzucili chłopaki do treningu, zapewne rok czy dwa tak spędzę, a potem planuję wrócić ostro do wspinania ale już na innym poziomie niż dotąd (max 7a/7A), zrobić 8a albo 8A bez trenowania pod wspinanie:wtf2:
Ja rozwaliłem sobie rotator barku ponad rok temu który mnie ograniczał przez kilka miesięcy. Teraz dużo spokojniejsze treningi, porządna rozgrzewka ukierunkowana właśnie na zakres ruchu w barkach i jest w miarę dobrze.
 
Ja rozwaliłem sobie rotator barku ponad rok temu który mnie ograniczał przez kilka miesięcy. Teraz dużo spokojniejsze treningi, porządna rozgrzewka ukierunkowana właśnie na zakres ruchu w barkach i jest w miarę dobrze.
Polecam zwis aktywny na drążku, po każdym treningu 4 serie, barki jak nowe.
A przed treningiem właśnie dobra rozgrzewka rotatorów to podstawa. Lekkie hantelki, guma oporowa i kij od szczotki :)
 
Ja rozwaliłem sobie rotator barku ponad rok temu który mnie ograniczał przez kilka miesięcy. Teraz dużo spokojniejsze treningi, porządna rozgrzewka ukierunkowana właśnie na zakres ruchu w barkach i jest w miarę dobrze.
To prawie nigdy nie jest przyczyna w barku tylko wokół łopatek

Kiedy ostatnim razem ktoś porządnie Ci rozluźnił łopatki masażem ?
 
Heh, no cóż, gratulacje, dobrze że nie skończyło się gorzej... Co do ilości treningu to ja dobrze wiem, że mniej znaczy więcej, sam jestem tego najlepszym przykładem :lesnarhappy:

Zrzucenie 80 kg zajęło mi kilkanaście godzin, rozłożonych na niecałe dwa lata, grubasy z forum mi albo nie wierzą, albo nienawidzą, może poza @szplin ,on mnie o dziwo jeszcze toleruje:jjsmile:

A, no i @Prorok Izajasz ,ale on jest Jezusem, więc kocha wszystkich ludzi, także jestem w jego ekipie :beczka:

Ja obecnie ćwiczę niewiele - 2x1h sztuki walki plus 2x1h - ćwiczenia oddechowe i rozciąganie/relaksacja.

Do tego dołożę znowu niewiele, bo może 2x2 minuty dziennie 2 x tydzień ćwiczeń na ścięgna. Później, po roku dojdę do około 10-15-20 minut takiego treningu...

Bo zrobię sobie ciekawy projekt na budowę ścięgien, co wrzucili chłopaki do treningu, zapewne rok czy dwa tak spędzę, a potem planuję wrócić ostro do wspinania ale już na innym poziomie niż dotąd (max 7a/7A), zrobić 8a albo 8A bez trenowania pod wspinanie:wtf2:
No trening ścięgien to wyższa szkoła jazdy, ważniejsza, trudniejsza praca, bo na to samoistnie nakłada się trening oddechu - nie da się tego zrobić inaczej

Sama zmiana sekwencji oddechu potrafi zmienić całe czucie ćwiczenia
 
Back
Top