Wspomnienia z dzieciństwa, czyli kiedy Buka straszna była

RawbMk5.png
 
my skakaliśmy z balkonu na 2 piętrze w chacie którą sąsiad budował, na dole była górka piachu więc lądowanie było wystarczająco miękkie
Trochę co innego ale mi się przypomniało: pamiętam taką zabawę że stałem na podłokietniku/poręczy kanapy na baczność, ruki pa szwam. Zadanie było takie, żeby się przewrócić w pozycji wyprostowanej na wyrko, cały czas utrzymując ręce przy ciele. Czyli pierdyknięcie twarzą na pełnej w samą kanapę.

My po żniwach chodziliśmy na stogi siana zrobione z balotów. Kumpel jebnął salto i kolanami sobie oczy podbił, wyglądał jak panda :muttley:
Ło panie, co ja na stogach odjaniepawlałem, parę razy to nas rolas gonił na piechotę, a raz nawet motorem po polu hahaha
 
My po żniwach chodziliśmy na stogi siana zrobione z balotów. Kumpel jebnął salto i kolanami sobie oczy podbił, wyglądał jak panda :muttley:
Ja skakałem ze styrty słomy ale nie wiedziałem, że nasza krowa zrobiła minę pułapkę obok niej a że dziadek brał snopki do pościelenia to tego krowiego placka delikatnie ,,przykrył". No i chuj, wyłożyłem się cały na tym gównie, śmiechom nie było końca :mamed:
 
Trochę co innego ale mi się przypomniało: pamiętam taką zabawę że stałem na podłokietniku/poręczy kanapy na baczność, ruki pa szwam. Zadanie było takie, żeby się przewrócić w pozycji wyprostowanej na wyrko, cały czas utrzymując ręce przy ciele. Czyli pierdyknięcie twarzą na pełnej w samą kanapę.
Wiele z kolegi wpisów stało się teraz zrozumiałych.
 
W podstawówce była taka Elka (tak na nią wołali, bo nazywała się Melka i miała na imię Ela) o 3 lata starsza. Taka z serii tych bardziej nielotnych choć jak się okazało to całkiem lotna.
Zajęcia na parterze, matematyka, całki, pochodne, przestrzenie Banacha i to co tam się przerabia w 5 klasie, aż tu nagle za oknem coś przelatuje i spada na ziemię. Wszyscy lecą do okna a po drugiej stronie szyby z ziemi pod podnosi się Elka. Raban jak sam chuj na całą szkołę. Elka przeżyła, nic jej się nie stało i w dodatku wygrała zakład o parę Koperników, że da radę wyskoczyć z 1 piętra.
 
Wiele z kolegi wpisów stało się teraz zrozumiałych.
Łóżko to mięciutkie, żadnych KO nie zaliczyłem.

Ale ale, pamietam ze mialem pare lat przerwy i chcialem znowu to zrobic, stoje na podłokietniku, na palcach, ziuuuut lecę... ...no i jebłem w podłokietnik po drugiej stronie, za dużo urosłem. Na szczęście podłokietnik był jak Najman - nieźle obity ;)

Zresztą podobną sytuację miałem z trzepakiem. Po zimie przy fikołku na niższej rurze się okazało że łeb już haczy o glebę XD A dzisiaj to chyba nawet nie ma trzepaków...
 
Łóżko to mięciutkie, żadnych KO nie zaliczyłem.

Ale ale, pamietam ze mialem pare lat przerwy i chcialem znowu to zrobic, stoje na podłokietniku, na palcach, ziuuuut lecę... ...no i jebłem w podłokietnik po drugiej stronie, za dużo urosłem. Na szczęście podłokietnik był jak Najman - nieźle obity ;)

Zresztą podobną sytuację miałem z trzepakiem. Po zimie przy fikołku na niższej rurze się okazało że łeb już haczy o glebę XD A dzisiaj to chyba nawet nie ma trzepaków...
Wszystkie kolegi wpisy stały się nagle bardziej zrozumiałe
 
U mnie na podwyrku stoi. Nawet córka spędziła na nim trochę czasu.
Za to pamiętam jak jeszcze w Liceum z ziomkami na osiedlu graliśmy w DrągBall’a. Siatkówka 2 na 2 przez trzepak.
 
Back
Top