Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Krosfitowiec się nie podciąga, nie obrażaj tego pięknego ćwiczenia. Oni się bujają jak pierdolony rezus nic więcej.
Przecież to dwa różne ćwiczenia, podciąganie techniczne a podciąganie siłowe.

We wszelkich mundurowych służbach itd bujasz sie jak rezus na każdym teście czy wfie. Broda ma być ponad drążek plus pełen wyprosti, uj kogo to obchodzi jak to robisz.

Jest to w sumie logiczne, poza siłownią w sytuacji gdzie musisz sie podciągnąć nikt nie będzie robić podciągania siłowo by poczuć najszerszy przy okazji :beczka: chyba ze jest kulturownikiem homogenizowanym
 
Last edited:
Przecież to dwa różne ćwiczenia, podciąganie techniczne a podciąganie siłowe.

We wszelkich mundurowych służbach itd bujasz sie jak rezus na każdym teście czy wfie. Broda ma być ponad drążek plus pełen wyprosti, uj kogo to obchodzi jak to robisz.

Jest to w sumie logiczne, poza siłownią w sytuacji gdzie musisz sie podciągnąć nikt nie będzie robić podciągania siłowo by poczuć najszerszy przy okazji :beczka: chyba ze jest kulturownikiem homogenizowanym
Wiem morda, też mam wyjebane w napięcie mięśniowe, hipertrofie, tempo, pompę i inne gówna, ale nie przesadzajmy. Krosfitowe podciąganie to jest jakiś żart.
 
Wiem morda, też mam wyjebane w napięcie mięśniowe, hipertrofie, tempo, pompę i inne gówna, ale nie przesadzajmy. Krosfitowe podciąganie to jest jakiś żart.
O i w końcu mogę pohejtować.

Na krosfit to idą te wszystkie pizdy dla których hantle i sztagi są za ciężkie. Za mali na kulturowników i za słabi na trójbój.

Za to można ubrać kolorowe skarpetki, porobić ćwiczenia śmiesznymi ciężarami z chujową techniką, ale za to drzeć pizdę na całą salę.

:beczka:
 
O i w końcu mogę pohejtować.

Na krosfit to idą te wszystkie pizdy dla których hantle i sztagi są za ciężkie. Za mali na kulturowników i za słabi na trójbój.

Za to można ubrać kolorowe skarpetki, porobić ćwiczenia śmiesznymi ciężarami z chujową techniką, ale za to drzeć pizdę na całą salę.

:beczka:
Na kulturystów idą te pizdy co boją się spocić i zmęczyć na treningu, jeżeli to co oni odpierdalają na siłowni można nazwać treningiem :waldeklaugh: Pierdoleni narcyzi zakochani w swoich muskułkach łapiący zadyszkę przy dłuższej rozmowie lub wejściu na 3 piętro, udający wielkich męczenników i sportowców.

Jeżeli weźmiesz w tej samej wadze kulturystę, trójboistę, krosfitera i streetworkoutowca to kto wygra w walce na macie nie mając żadnego doświadczenia? Podpowiem, na pewno nie spompowany kulturownik nie mający rozwiniętej porządnie żadnej cechy motorycznej. I kto tu jest pizdą? Zaciągaj legginsy i leć do lustra wyciskać różowe hantelki.
 
No i się zaczęło.

A wystarczy jak Wojfer być atletą HYBRYDOWYM, trochę powyciska, trochę podciągania połączonego z izomeria (stopy trzymały się na nogach stołu tak więc brzuch pracował lepiej niż niejednemu ruskiemu zapaśnikowi na treningu) .

Śmiejecie się z niego a on jest atletą kompletnym a jego treningi zawierają wszystkie potrzebne elementy. Jest siła, jest sprawność a przede wszystkim może użyć tego w kazdej chwili, nie ważne czy jest na siłowni czy akurat na weselu. W narzuconej ceracie też wyciska a 100 lata jak szmata po parkiecie.

Wiele sie możemy od niego nauczyć
 
Na kulturystów idą te pizdy co boją się spocić i zmęczyć na treningu, jeżeli to co oni odpierdalają na siłowni można nazwać treningiem :waldeklaugh: Pierdoleni narcyzi zakochani w swoich muskułkach łapiący zadyszkę przy dłuższej rozmowie lub wejściu na 3 piętro, udający wielkich męczenników i sportowców.

Jeżeli weźmiesz w tej samej wadze kulturystę, trójboistę, krosfitera i streetworkoutowca to kto wygra w walce na macie nie mając żadnego doświadczenia? Podpowiem, na pewno nie spompowany kulturownik nie mający rozwiniętej porządnie żadnej cechy motorycznej. I kto tu jest pizdą? Zaciągaj legginsy i leć do lustra wyciskać różowe hantelki.
A po co mam walczyć na macie? Ja nie mam 17 lat, żeby komuś coś udowadniać.

:beczka:
 
A po co mam walczyć na macie? Ja nie mam 17 lat, żeby komuś coś udowadniać.

:beczka:
Teść spada? :awesome:

A tak serio to też już jakoś tracę chęci/motywację do SW. Czym starszy jestem tym mniej sie chce, bo po co? Zdrowszy od tego nie będę, raczej odwrotnie. Chęci udowadniania komuś/sobie czegoś tez jakoś uleciały...

Kurde chyba muszę zwiększyć dawki omki w głowę bo coraz gorzej :boystop:
 
Teść spada? :awesome:

Nigdy :mamed:

A tak serio to też już jakoś tracę chęci/motywację do SW. Czym starszy jestem tym mniej sie chce, bo po co? Zdrowszy od tego nie będę, raczej odwrotnie. Chęci udowadniania komuś/sobie czegoś tez jakoś uleciały...

Kurde chyba muszę zwiększyć dawki omki w głowę bo coraz gorzej :boystop:
Więcej mam kontuzji od SW niż od tej ponoć rozpierdalającej w drobny mak siłowni.

Mi wystarczy w tygodniu 3x siłka i jeden trening na worku, na więcej szkoda czasu i zdrowia.
 
Teść spada? :awesome:

A tak serio to też już jakoś tracę chęci/motywację do SW. Czym starszy jestem tym mniej sie chce, bo po co? Zdrowszy od tego nie będę, raczej odwrotnie. Chęci udowadniania komuś/sobie czegoś tez jakoś uleciały...

Kurde chyba muszę zwiększyć dawki omki w głowę bo coraz gorzej :boystop:
SKS
 
Nigdy :mamed:


Więcej mam kontuzji od SW niż od tej ponoć rozpierdalającej w drobny mak siłowni.

Mi wystarczy w tygodniu 3x siłka i jeden trening na worku, na więcej szkoda czasu i zdrowia.
Nadmiar ruchu szkodzi.
To nie prawda, że sport to zdrowie.
Odpoczynek, świadomy odpoczynek to też może być jednostka treningowa
 
Do tego już dorosłem, że regeneracja jest najważniejsza.
Ano oczywiście, nawet pokusze się o teze, że dobrze jest w roku trenować jakiś okres tylko 2x w tygodniu.

Wiadomo dla swiezaka to jest nic, bo nie ma tych połączeń nerwowych zbudowanych, ale dla kogoś kto jest zaawansowany to świadoma ciężka sesja 2x w tyg + 1x trening odpoczynku : oddech, regeneracja, automasaz etc jest na wagę złota
 
Ano oczywiście, nawet pokusze się o teze, że dobrze jest w roku trenować jakiś okres tylko 2x w tygodniu.

Wiadomo dla swiezaka to jest nic, bo nie ma tych połączeń nerwowych zbudowanych, ale dla kogoś kto jest zaawansowany to świadoma ciężka sesja 2x w tyg + 1x trening odpoczynku : oddech, regeneracja, automasaz etc jest na wagę złota
Ja mam taką listę ćwiczeń, którą chciałbym robić jakbym miał cały sprzęt potrzebny do tego, że chyba 12 treningów byłoby mało :muttley:

Ale nie mam tyle sprzętu i robię w kółko to samo w tygodniu i jest akurat.
 
Ja mam taką listę ćwiczeń, którą chciałbym robić jakbym miał cały sprzęt potrzebny do tego, że chyba 12 treningów byłoby mało :muttley:

Ale nie mam tyle sprzętu i robię w kółko to samo w tygodniu i jest akurat.
Mi się szczerze nie chce zajeżdżać organizmu
Okres kompulsywnych treningów mam za sobą
 
Teść spada? :awesome:

A tak serio to też już jakoś tracę chęci/motywację do SW. Czym starszy jestem tym mniej sie chce, bo po co? Zdrowszy od tego nie będę, raczej odwrotnie. Chęci udowadniania komuś/sobie czegoś tez jakoś uleciały...

Kurde chyba muszę zwiększyć dawki omki w głowę bo coraz gorzej :boystop:

Ja mam podobnie od jakiegoś czasu. Dlatego jak nie chce mi się iść na grupę i użerać z debilami to idę na indywidualny. Mam dobre ceny i dwóch trenerów, którzy biorą ode mnie 70-80 zł za trening, więc krzywdy nie ma. Jakbym nie był sknera, to bym tylko na indywidualne raz w tygodniu chodził i od czasu do czasu na grupę posparować.
 
A tak serio to też już jakoś tracę chęci/motywację do SW. Czym starszy jestem tym mniej sie chce, bo po co? Zdrowszy od tego nie będę, raczej odwrotnie. Chęci udowadniania komuś/sobie czegoś tez jakoś uleciały...
Więcej mam kontuzji od SW niż od tej ponoć rozpierdalającej w drobny mak siłowni.

Mi wystarczy w tygodniu 3x siłka i jeden trening na worku, na więcej szkoda czasu i zdrowia.

Ogólnie ja wychodzę z założenia że dobrze jest trenować dla własnego samopoczucia, nie ważne co to jest za trening.
Może być nawet i dla kulturowników ale z głową żeby zadbać o swoje zdrowie i nie nabawić się kontuzji, a przy okazji dostarczyć odpowiedniej energii i przewietrzyć głowę.

Druga kwestia to są podstawy SW i podtrzymanie formy treningiem ogólnorozwojowy który przyda się w sytuacji w której trzeba się będzie bronić albo z kimś przewalczyć kilka minut.
Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie pora w której ktoś będzie chciał sprawdzić Twoją formę.
 
Nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie pora w której ktoś będzie chciał sprawdzić Twoją formę.
No i tu jest właśnie całe sedno. Trochę to pojebane ale taka myśl trzyma mnie przy tym SW, a że może kiedyś a ze coś się wydarzy itd

Trenuje od ladnych kilku lat, bliżej do 10 niz 5 i jebnąłbym to dawno gdyby nie ta glupota w głowie która mi się wryła w banie za małolata.

Ile razy mi sie przydało SW bo coś się wydarzyło? A no 0 :beczka:

bardzo dobrze lecz sam fakt ze taka myśl trzyma przez lata w tym sporcie jest taki sobie.
 
No i tu jest właśnie całe sedno. Trochę to pojebane ale taka myśl trzyma mnie przy tym SW, a że może kiedyś a ze coś się wydarzy itd

Trenuje od ladnych kilku lat, bliżej do 10 niz 5 i jebnąłbym to dawno gdyby nie ta glupota w głowie która mi się wryła w banie za małolata.

Ile razy mi sie przydało SW bo coś się wydarzyło? A no 0 :beczka:

bardzo dobrze lecz sam fakt ze taka myśl trzyma przez lata w tym sporcie jest taki sobie.

No ale podstawy masz na pewno opanowane i zapewne więcej niż podstawy.
Ruchy i zachowania które wyćwiczyłeś przez te lata nie znikną( może nie na zawsze ale raczej nie za szybko), wiem po sobie i pewnie inni potwierdzą.
Wydaje mi się że teraz wystarczy zachować jakiś trening podstawowy, który pozwoli Ci wykorzystać umiejętności które już nabyłeś.
Wiadomo że ze sprzętem albo z zawodowcem to i w dobrej formie będzie lipa.. :mamed:
 
Back
Top