Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Mój pradziadek tez ma 0% . Podejrzewam ze nie tylko fatu bo nie żyje od dawna. Marko Hunto i tak by wam doyebał chudzielce :tongue:
 
Aktualne:
Ugly_fat_man_picture-_funfry.jpg
 
Co do kulturystow mylisz się całkowicie. Dieta jest absolutnym priorytetem. Chyba nie należysz do ludzi, którzy twierdzą że koks załatwia wszystko? Nie ważna dieta, nie ważny trening, bo koks wszystko zrobi za Ciebie?
Pozwole sobie wtrącić zdanie. Mam przyjaciela (nie żaden znajomy znajomego itp). Chłopak bardzo zajarany sportem od młodości, od paru lat kulturystyką. Postanowił zrobić "życiówkę".
3 miesiące, trening dopięty do ostatniego guzika, dieta trzymana na 100% (liczył kalorie prawie tak dobrze jak @Saenchai :smile: ), zero imprez.
Wynik ?
Zajebista sylwetka.
Ale jak wiadomo, każdy chce coraz więcej. Postanowił spróbować czegoś mocniejszego. Stety/niestety okres ten wypadł na wakacjach.
Trening był, tyle że słaby. Dieta "jako tako" (+/- 400 kcal różnicy dziennie w zależności od ochoty, 2 dni na wyjebce tygodniowo). Noi jak to wakacje, alkoholu od groma :beer:
Wynik? Myślicie, że gówno ze sterydów wyszło ?
Chuja, sylwetka kilkukrotnie razy lepsza. Obecnie myśli o startach.

Slogany o tym jak to "sterydy to tylko kilka procent sukcesu" są dobre dla dzieci i naiwniaków. Są ogromnym czynnikiem wpływającym na sukces w tym sporcie.
A już mówienie przez niektórych (WK i reszta atencyjnych bulw z youtube'a) o tym jacy czyści nie są doprowadza mnie do szału. Hipokryzja to chyba jedyna z cech ludzkich, których u nikogo nie toleruje.

A co do smakołyków to ja, o ile ze słodkim i fast foodami mogę walczyć, to z kanapkami z pasztetem, serkami topionymi nie ma sensu. Wiem, że przegram :shy:
 
Pozwole sobie wtrącić zdanie. Mam przyjaciela (nie żaden znajomy znajomego itp). Chłopak bardzo zajarany sportem od młodości, od paru lat kulturystyką. Postanowił zrobić "życiówkę".
3 miesiące, trening dopięty do ostatniego guzika, dieta trzymana na 100% (liczył kalorie prawie tak dobrze jak @Saenchai :smile: ), zero imprez.
Wynik ?
Zajebista sylwetka.
Ale jak wiadomo, każdy chce coraz więcej. Postanowił spróbować czegoś mocniejszego. Stety/niestety okres ten wypadł na wakacjach.
Trening był, tyle że słaby. Dieta "jako tako" (+/- 400 kcal różnicy dziennie w zależności od ochoty, 2 dni na wyjebce tygodniowo). Noi jak to wakacje, alkoholu od groma :beer:
Wynik? Myślicie, że gówno ze sterydów wyszło ?
Chuja, sylwetka kilkukrotnie razy lepsza. Obecnie myśli o startach.

Slogany o tym jak to "sterydy to tylko kilka procent sukcesu" są dobre dla dzieci i naiwniaków. Są ogromnym czynnikiem wpływającym na sukces w tym sporcie.
A już mówienie przez niektórych (WK i reszta atencyjnych bulw z youtube'a) o tym jacy czyści nie są doprowadza mnie do szału. Hipokryzja to chyba jedyna z cech ludzkich, których u nikogo nie toleruje.

A co do smakołyków to ja, o ile ze słodkim i fast foodami mogę walczyć, to z kanapkami z pasztetem, serkami topionymi nie ma sensu. Wiem, że przegram :shy:
Pełna zgoda, popieram. Mysle, ze jakbym wjechal na jakis towarek to szybko bym obalil teorie, ze sterydy to tylko jedna z cegielek do sukcesu.
 
To skąd się biorą ci wszyscy zapasieni koksiarze?
Przykład kolegi, co to się zaczął buzowac i mu bez treningu i diety wszystko poszło do góry? No to niech nie odstawia koksow, a ogarnie dietę i trening i wtedy porównaj jego efekty.
Nikt nie twierdzi, że koksy dają mały efekt, dają zajebiście duży, ale jeszcze większy efekt da koks z dieta i treningiem, nie zapominając o regeneracji. Zwłaszcza jest to widoczne od pewnego poziomu. Najlepiej sami spróbujcie :wink:
 
Nikt nie neguje tego, ze koks polaczony z dieta i dobrym treninigem daje dobre rezultaty. Przeciwnie, koks z kiepska dieta i kiepskim treningiem, da lepsze efekty niz brak koksu, dieta dopieta na ostatni guzik + sensowny trening.
 
Polecam Patryk2703 kanał na YouTube - pewnie znacie. Koleś masakruje wszystkich tych pożal się boże naturalnych kulturystów ale nie za to że biorą tylko za to że biorą i mówią że są czyści okłamując swoich fanów klientów odbiorców reklam.
Ja mam drogę przez mękę z robieniem formy- życiówki i zawsze się zbliżam ale odpuszczam bo ile można nie jeść ;) Najśmieszniejsze jest to że wystarczy mi gorące lato + dieta z litra lodów dziennie i serwatki z bananem po treningu + trening siłowy i biegi a waga leci w rozsądnym tempie i czuję się zajebiście. Po prostu nie jem więcej bo w upały nie mam ochoty i caly klucz do sukcesu. I żaden bicek mi nie maleje ani nic. Eehh gdyby tak umieć się zmotywować do rozsądnej diety. Albo nie bać zastrzyków ;)
 
Panowie, mam sprawę. Chce obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne i potrzebuje odpowiedni wzór. W internecie znalazłem kilka, ale różnica w wynikach wynosiła nawet 400kcal.
 
Nikt nie neguje tego, ze koks polaczony z dieta i dobrym treninigem daje dobre rezultaty. Przeciwnie, koks z kiepska dieta i kiepskim treningiem, da lepsze efekty niz brak koksu, dieta dopieta na ostatni guzik + sensowny trening.
C'mon, Saenchai! Nie można całej sprawy tak potwornie uproscic, sprowadzając ja do tego co napisałeś! Jeśli chcesz mieć rzeźbę i masę, a będziesz się bez sensu obzerał, źle trenował i wbijal oleje, to chciałbym zobaczyć Twoje efekty. Zaufaj mi, nie powtarzaj takich teorii publicznie  :)
 
Niestety zgodzę się z Saenchai'em w tej kwestii. Weź sobie wyobraź że taki Burneika na przykład żarłby te swoje stejki i inne gówno ( niby zdrowe) i nie ładował towaru. Do tego robiłby te swoje śmieszne niepoprawne podrygiwania które pokazuje zawsze jak ćwiczy ( wiesz przykurczone ruchy bujanie ciężarami itp szkolne błędy) to by wyglądał jak Waluś i robił dużą kupę tylko.
 
Niestety zgodzę się z Saenchai'em w tej kwestii. Weź sobie wyobraź że taki Burneika na przykład żarłby te swoje stejki i inne gówno ( niby zdrowe) i nie ładował towaru. Do tego robiłby te swoje śmieszne niepoprawne podrygiwania które pokazuje zawsze jak ćwiczy ( wiesz przykurczone ruchy bujanie ciężarami itp szkolne błędy) to by wyglądał jak Waluś i robił dużą kupę tylko.
Skunx, masz Franka w avatarze i takie rzeczy piszesz... Sorry, musialem ze wzgledu na Columbu :wink:
Burneike to ja tylko kojarze, ze taki ktos jest i nie mam pojecia czy on startuje w zawodach i na jakim poziomie. Jezdzil co prawda z moim bratem na jakies pokazy i targi i wiem z pierwszej reki ze jest kurewsko silny, ale nie wiem jaka kulturystyczna forme startowa prezentuje, o ile startuje i jaka diete stosuje tak naprawde, bo wiem ze on to raczej internetowy jajcarz jest. Tak ze nie moge sie do Burneiki odniesc precyzyjnie.
Co do "przykurczonych ruchow", to tutaj trzeba uwazac na to co sie oglada. Jak popatrzysz na migawki z treningu najlepszych kulturystow to tez takie krotkie, niepelne ruchy mozesz zaobserwowac i wyciagnac 2 wnioski: Jak sie slabo znasz, to pomyslisz,ze tak wlasnie nalezy wykonywac to cwiczenie. Jak sie troche znasz, to pomyslisz tak jak o Burneice, ze oni nie wiedza jak trenowac, bo pelny ruch i te sprawy. Tymczasem prawda jest jeszcze inna: Miesien, kiedy wykonuje sie dany ruch nie jest maksymalnie napiety w calym zakresie tego ruchu, a max efekt przyrostu uzyskuje sie przy zasadzie "time under tension". Czyli konkretnie, jako przyklad wezmy biceps: Robisz unoszenie sztangi stojac prosto. W poczatkowej fazie biceps jest slabo napiety. Nastepnie, kiedy sztanga wedruje po luku do gory, napina sie coraz bardziej az do max. napiecia przy przedramieniu bedacym pod katem prostym do ciala i rownoleglym do podlogi. Nastepnie kiedy unosisz ja coraz wyzej napiecie maleje, az prawie do zera, kiedy masz sztange przy brodzie. Stad tez zawodowcy/zaawansowani staraja sie przecwiczyc kazdy miesien etapami, tak ukladajac cialo i konczyny i stosujac takie cwiczenia, zeby miesien dostal w dupe w pelnym zakresie ruchu, ale nie w trakcie jednego cwiczenia w jednej pozycji, bo to nie jest mozliwe. Jak rozumiesz roznice pomiedzy ciezarem a momentem (sila(w tym przypadku ciezar) razy ramie), to ta zasada wlasnie wykorzystuje te dwie rzeczy i roznice pomiedzy nimi.
Oto poszlaka:


Co do koksow i diety: Czy koks dziala? Oczywiscie. Czy bardzo? Zalezy od czlowieka, ale statystycznie i skrotowo: Tak. Czy mozna osiagnac cokolwiek w kulturystyce olewajac diete i treningi i nadrabiajac koksem? Nie, nie i jeszcze raz nie! Mozesz tak podejsc w strongmanie, sumo albo trojboju, zakladajac ze nie trzymasz wagi (tez do pewnych granic), ale nie w kulturystyce.
 
@NEXUS w sumie to masz rację i nic odkrywczego nie napisałeś dla mnie . Po prostu wychodzi na to że tak sobie napisałem bez głębszych przemyśleń to o koksie i stejkach i tych przykurczach.
Ale też jako niebiorący koksu frustrat przychylam sie do teorii spiskowych że jednak lepszy koks niż dieta a że koks plus dieta i geny to w ogóle ideał.
 
Oczywiście, że koks nie zrobi za zawodnika wszystkiego, zwłaszcza, jeśli inni też są na bombie. Z drugiej strony na wysokim poziomie, czy to w kulturystyce, czy nawet w MMA, liczą się detale, także sportowiec musi albo wziąć, albo zrezygnować ze współzawodnictwa, albo liczyć się z tym, że najprawdopodobniej nie zrobi wielkiej kariery. Bo nawet jeśli to by dawało tylko parę %, to bardzo ich potem brakuje. Szkoda, że sport zawodowy to takie bagno; wcale nie musiało tak być, no ale ludzie rozpierdolą wszystko...:dry: Ja to bym za żadne skarby i żadną pustą chwałę nie wziął dopingu (no chyba, że na łożu śmierci, żeby odejść jeszcze szybciej, ale z przytupem :laugh:), wolałbym zjeść gówno, gdyby mnie zmuszano.
 
A co Wy takie cnotki-niewydymki? :angel:
Nie ma co koksu demonizowac. To jak z zielskiem. Pamietajcie, ze to w koncu sa glownie lekarstwa. Mozna brac dosc bezpiecznie malo i krotko. A ze niektorzy biora tego jak wsciekli, to co innego. I przed tym wlasnie przestrzegam. Cala kupa chodzi (turla sie) takich zalanych woda i sadlem koksiarzy, ktorzy przy zawiazywaniu butow dostaja wylewu z zawalem, ich najwieksza radoscia jest jak przytyja kilogram, a zmartwieniem jak schudna, nie wazne jak przy tym wygladaja. Cala kase laduja w koksy, koksy w siebie, na suple i diete juz kasy nie starcza, albo wychodza z zalozenia jak Senchai:wink:, ze diety i supli nie trzeba przy koksie, ale za to trzeba podjechac do McDonalda z kolegami beemka na dobre zarcie. Moj Boze, ile ja sie nagadalem takim, zeby sie ogarneli, mowie takiemu: To co w siebie wbijasz na raz, co 3 dni, powinno Ci starczyc na miesiac. Ale to ciezka sprawa, no bo jak ja moge miec racje, skoro oni sie tak swietnie po koksie czuja, a bez koksu tak nedznie...:facepalm:
@skunx
A ja bym sie raczej przychylal do opinii, ze lepsza dieta i trening niz koks, wlasnie po moich doswiadczeniach i obserwacjach. Tzn. , zalezy co jest celem. Mase wieksza sie zrobi (a przede wszystkim szybciej!) na koksie i gownianej diecie, ale jesli chcesz miec lepsza jakosc miesnia (rzezba i definicja) to bez diety sie nie obedzie.
Najwazniejsze o jakich koksach mowimy, bo co innego np. Somka, Propionat, Winstrol, Clenbuterol, Insulina i T3 i to Ci da wysuszona mase, nawet przy nedznej diecie, a co innego Omen/Sustanon z czyms Metko-podobnym, co przy nedznej diecie zaleje Cie mocno, a takie rozpiski sa raczej w wiekszosci, no bo kogo stac na porzadny Winstrol, nie mowiac o HGH?
 
Back
Top