Siłownia dla zaawansonych

Osobiście uważam, że każdy ruch jest lepszy od jego braku. Każde wykonane ćwiczenie lepsze od tego, którego nawet nie zaczniesz, a tak jak mówię dla każdego formą znaczy co innego. Nie tylko krata na brzuchu jest jej wyznacznikiem.
Dlatego powodzenia, cokolwiek będziesz trenował i jaki cel sobie obierzesz. No i najważniejsze, Ty masz być zadowolony, a nie wszyscy dookoła;)
Dziękuje, dobrze i mądrze napisane.
U mnie akurat to szeroki temat i głęboki.
Teraz mam okazję pisać prace magisterską spod tytułu: " Obraz siebie młodych dorosłych o różnej aktywności fizycznej "
A swoje pierwsze kroki w zawodzie opierać na takich sprawach. To zobowiązuje do poszerzania wiedzy i formy, bo za tym będą szli potencjalni klienci. A dużo jest osób które potrzebują zmian, i nie do przecenienia jest wpływ aktywności na nas samych na wielu płaszczyznach które czerpią z siebie wzajemnie. Sam kiedyś przebyłem drogę od chudego chodzącego kompleksu, do faceta który szanuję siebie poprzez pracę i zmianę jaka dzięki niej zaszła.
 
Dziękuje, dobrze i mądrze napisane.
U mnie akurat to szeroki temat i głęboki.
Teraz mam okazję pisać prace magisterską spod tytułu: " Obraz siebie młodych dorosłych o różnej aktywności fizycznej "
A swoje pierwsze kroki w zawodzie opierać na takich sprawach. To zobowiązuje do poszerzania wiedzy i formy, bo za tym będą szli potencjalni klienci. A dużo jest osób które potrzebują zmian, i nie do przecenienia jest wpływ aktywności na nas samych na wielu płaszczyznach które czerpią z siebie wzajemnie. Sam kiedyś przebyłem drogę od chudego chodzącego kompleksu, do faceta który szanuję siebie poprzez pracę i zmianę jaka dzięki niej zaszła.
co studiujesz? ja akurat pisalem magisterke " Sztuki walki a poziom agresji". Ja 15 lat cwiczylem sztuki walki, pol roku temu mialem powazny wypadek, juz do konca zycia sporty uderzane odpadaja. Teraz chodze na judo i brakuje mi sily, nawet tej statycznej. Dlatego chce robic teraz sile.
 
co studiujesz? ja akurat pisalem magisterke " Sztuki walki a poziom agresji". Ja 15 lat cwiczylem sztuki walki, pol roku temu mialem powazny wypadek, juz do konca zycia sporty uderzane odpadaja. Teraz chodze na judo i brakuje mi sily, nawet tej statycznej. Dlatego chce robic teraz sile.
Psychologię, ooo kozak temat , jak tak sobie teraz na spontanie myślę to dałeś mi impuls bym zahaczył pulę badanych z SW, bo pierwotnie myślałem o siłowych sportach tylko. Dobrze że jeszcze przed badaniami :D

Współczuję wypadku, szkoda tej drogi, ale mam nadzieje że otworzy się przed tobą kolejna, judo i siła fajna rzecz.
 
Psychologię, ooo kozak temat , jak tak sobie teraz na spontanie myślę to dałeś mi impuls bym zahaczył pulę badanych z SW, bo pierwotnie myślałem o siłowych sportach tylko. Dobrze że jeszcze przed badaniami :D

Współczuję wypadku, szkoda tej drogi, ale mam nadzieje że otworzy się przed tobą kolejna, judo i siła fajna rzecz.
No ja tez konczylem psychologie, ja szedlem w psychosomatyke i psychologie sportu. Praca nad cialem typu autogenna shulza albo jacobsena.
 
No ja tez konczylem psychologie, ja szedlem w psychosomatyke i psychologie sportu. Praca nad cialem typu autogenna shulza albo jacobsena.
Ooo proszę , hah żeśmy się odnaleźli. Psychosomatykę lubiłem bardzo i mnie ciekawiła, teraz na szczęście będę miał okazję wejść na grubo w to. A robisz w zawodzie już ? Tak wgl chętnie zgarnę namiar na ciebie czy pogadam priv.
 
Rozumiem, zawsze mnie ciekawiła ,gimnastyka, akrobatyka i takie wyczynowe sporty/trening na własnym ciele, tych ruchach o których mówisz. Sylwetki takich sportowców są niesamowite, dużo myślałem by mieszać taką aktywność z typową siłką i kalinestyką.
Twierdzę że da się rozwijać siłę maxymalna wyłącznie z użyciem własnego ciała i grawitacji , pytanie do czego chcesz ją wykorzystać, jeśli ciężkie ćwiczenia w zwisie mają się przełożyć na 400kg w martwym ciągu to się nie przełożą, ale przekładają się na to by jedną ręką kogoś sprowadzić do parteru albo wynieść w górę i rzucić czy tam rzucanie jakimiś przedmiotami, no to jest najwyższa forma treningu funkcjonalnego

Czy będziesz miał 55 w ramieniu jak się będziesz podciągał na jednej ręce? Pewnie nie, sporo mniej ale będziesz dysponował olbrzymią siłą
 
Wrzucałeś gdzieś tutaj swój plan treningowy, albo chociaż ćwiczenia jakie wykonujesz? Tak z ciekawości pytam z czego to się u Ciebie składa.
Parę lat temu wymyśliłem sobie fajny trening obwodowy na całe ciało, który robiłem co drugi dzień przez całe lato a w pozostałe dni wjeżdżały jakieś lżejsze rzeczy typu skakanka czy jakaś piłka z ziomkami. Wchodził mi ten trening jak złoto i tylko stopniowo zwiększałem liczbę obwodów.
Odpalałem tabata timer na telefonie i ustawiałem 6 serii po 20 sekund pracy i 10 sekund przerwy. Jeden pełen obwód trwał 3 minuty. Między obwodami minuta przerwy. Wszystko z dwoma 20 kg sztangielkami.
1) podskoki z podciąganiem kolan do klaty zamiennie z przysiadami ze sztangielkami lub wykrokami ze sztangielkami;
2) "dzień dobry" ze sztangielkami;
3) pompki z rękoma na sztangielkach;
4) wiosłowanie sztangielkami w opadzie;
5) wyciskanie żołnierskie sztangielek/ podciąganie sztangielek wzdłuż tułowia
6) spięcia brzucha symulujące duszenie krzyżowe w gi (czyli nogi jakby w gardzie i przyciąganie do siebie skrzyżowanych rąk)

Wtedy chyba zrobiłem formę życia, ale też byłem młodszy i więcej powera miałem. Wchodziło to masakrycznie. Ćwiczenia były robione na pełnej piździe i do totalnego zajechania. Od pierwszej serii na pełnych obrotach. Im dłużej trwał trening tym trudniej było, bo coraz większy dług tlenowy robił swoje. Jak nie dawałem rady podskoków z podciąganiem nóg robić to chociaż niepełne przysiady, ale jechałem. Przy którymś tam obwodzie wymiękałem na przykład po 3 pompce na sztangielkach, wtedy zaczynałem robić zwykłe pompki, nie takie głębokie jak na sztangielkach, Jak odcinało przy zwykłych to babskie z kolan. W ostateczności sekunda, dwie przerwy i głębszy oddech i jazda dalej dopóki stoper nie oznajmił przerwy. Tak sam żołnierskie, jak już nie mogłem 20 kg wycisnąć nad głowę, to podciągałem sztangielki wzdłuż tułowia. Ważne żeby najwięcej pracy wykonywały barki, bo trening był tak dobrany by zaczynać od największych grup mięśniowych i schodzić do tych potrzebujących mniej tlenu. Tylko przy "dzień dobry" starałem się robić płynne skłony i wyprosty, ale bez żadnych wygibasów i zawsze patrząc przed siebie, żeby czasem czegoś głupiego z kręgosłupem nie zrobić, choć akurat tych 40 kilogramów nie było na tyle dużym ciężarem żebym był zmuszony do bujania cielskiem.
Sadło mi wtedy paliło w oczach i ogólna sprawność też poprawiała się niebywale. Niestety, te treningi totalnie degradowały centralny układ nerwowy: satysfakcja po ich zrobieniu była wywalona w kosmos, ale trzeba w chuj zapału żeby nie wymyślać miliona powodu by kolejnego takiego treningu już nie zrobić. Im jestem starszy tym trudniej mi wejść na takie obroty. A żeby tak jeszcze robić to systematycznie i bezustannie progresować to już w ogóle organizm krzyczy głośne NIE. Chyba muszę zacząć teścia bić :lol:
(albo znaleźć bogatą żonę i nie zajeżdżać się trybem życia)
 
Wrzucałeś gdzieś tutaj swój plan treningowy, albo chociaż ćwiczenia jakie wykonujesz? Tak z ciekawości pytam z czego to się u Ciebie składa.
Teraz to jestem starym dziadem z nieregularnym trybem życia, więc trudno mi myśleć o konkretnym planie. Zdarzało się na przykład, że przez 6 tygodni nie miałem ani jednego dnia wolnego i zapierdalałem fizycznie po kilkanaście godzin czy to był poniedziałek, czy niedziela. Po czymś takim i byle jakim żarciu trudno jest się zmobilizować do powrotu do treningów a co dopiero jakiś plan układać.
Teraz w zależności od samopoczucia i epy robię trening "na wyczucie. Jak jestem zajechany to odpuszczam cięższe rzeczy a robię coś nastawionego bardziej na dynamiczne ruchy, jakieś szybkościówki z gumami czy skakanka. Jak nic nie boli (bo niestety, ale coś mam poprzestawiane w kręgosłupie) to wjeżdża coś z ciężarami, z tym że u mnie to nie trening kulturystyczny czy siłowy a bardziej wytrzymałość siłowa.
Teraz był długi weekend i we wszystkie 3 wolne dni zrobiłem trening. W sobotę nastawiony na klatę, barki i triceps. Jakieś pompki przez 30 sekund z wysokim tempem, jednakże nie na maksa, 10 sekund biegu bokserskiegona pełną pizdę i znów 30 sekund ćwiczenia typu w pozycji pompki naprzemienne dotykanie ręką barku i 10 sekund biegu bokserskiego na pełnej piździe i tak 5 serii interwałowych a po minucie przerwy kolejny obwód z trochę innymi ćwiczeniami.
W niedzielę trening obwodowy bardziej nastawiony na plecy czyli jakieś martwe ciągi z dwoma 30 kg hantlami, wiosłowanie, ściąganie barków, dzień dobry itp.
W poniedziałek zacząłem od oparcia rąk o drzwi na wysokości głowy i na pełnej piździe przez 30 sekund symulacja naprzemiennych kolan w tajskim klinczu. Po czymś takim serducho szybko wchodzi na wysokie tętno i o to chodziło żeby jak najmocniej VO2 maks podkręcić. Później jakieś symulacje sprowadzenia za nogę z gumą przywiązaną do hantla, przyciąganie gumy nad głowę na tylne aktony barków i kaptury i kilkanaście serii ze slam ballem (mega podoba mi się trening z tym wynalazkiem - nabyłem niedawno piłkę 15 kg i polecam każdemu), na przykład piłka na jednym z barków, przysiad i przy wstawaniu przeniesienie nad głową piłki na drugi bark. Zajebiście idzie się zajechać na wysokiej intensywności.
Jako że muszę pamiętać o kręgosłupie, to od paru tygodni każdy trening kończę tym:


No i po takim trzydniowym maratonie we wtorek czułem mega zmęczenie i to miał być dzień beztreningowy. No i był. Wczoraj miałem zrobić trening, jednak po przyjściu z roboty czułem się tak zdechły, że postanowiłem walnąć drzemkę przed treningiem. Drzemka się przeciągnęła do chyba 2 godzin i po przebudzeniu absolutnie nie czułem się zdolny do treningu. Pierdolona starość - człowiek już się tak nie regeneruje jak kiedyś.

Dzisiaj dojechały ketle z lidla, więc zrobiłęm trening z ketlami. Najpierw 5 serii po 30 powtórzeń czegoś a la "dzień dobry" w połączeniu z martwym ciągiem sumo. Nogi szeroko rozstawione żeby swobodnie trzymać między nimi dwie kulki :lol: i wyprosty ze skupieniem nad uaktywnianiem głównie dolnego grzbietu. Między seriami krótkie, kilkusekundowe przerwy. Później kilka serii zakroków z kulkami w rękach. Następnie thrustersy (przysiad+ wyciskanie kulek nad głowę), parę serii gorilla row, wykluczanka (czyli dynamiczne kręcenie ketlami na bicek, ruchy symulujące zapaśniczą wykluczankę). Chciałem się dojechać zarzutem (bo takie dynamiczne ćwiczenia są najlepsze z ketlami, najbardziej czuć po co się używa kulek a nie jakichś hantli) , ale czułem, że coś pobolewa w plecach i odpuściłem i zrobiłem dwie serie uginań na bicek i jogę na plecy. Tak się bawią stare dziadki.
 
Teraz to jestem starym dziadem z nieregularnym trybem życia, więc trudno mi myśleć o konkretnym planie. Zdarzało się na przykład, że przez 6 tygodni nie miałem ani jednego dnia wolnego i zapierdalałem fizycznie po kilkanaście godzin czy to był poniedziałek, czy niedziela. Po czymś takim i byle jakim żarciu trudno jest się zmobilizować do powrotu do treningów a co dopiero jakiś plan układać.
Teraz w zależności od samopoczucia i epy robię trening "na wyczucie. Jak jestem zajechany to odpuszczam cięższe rzeczy a robię coś nastawionego bardziej na dynamiczne ruchy, jakieś szybkościówki z gumami czy skakanka. Jak nic nie boli (bo niestety, ale coś mam poprzestawiane w kręgosłupie) to wjeżdża coś z ciężarami, z tym że u mnie to nie trening kulturystyczny czy siłowy a bardziej wytrzymałość siłowa.
Teraz był długi weekend i we wszystkie 3 wolne dni zrobiłem trening. W sobotę nastawiony na klatę, barki i triceps. Jakieś pompki przez 30 sekund z wysokim tempem, jednakże nie na maksa, 10 sekund biegu bokserskiegona pełną pizdę i znów 30 sekund ćwiczenia typu w pozycji pompki naprzemienne dotykanie ręką barku i 10 sekund biegu bokserskiego na pełnej piździe i tak 5 serii interwałowych a po minucie przerwy kolejny obwód z trochę innymi ćwiczeniami.
W niedzielę trening obwodowy bardziej nastawiony na plecy czyli jakieś martwe ciągi z dwoma 30 kg hantlami, wiosłowanie, ściąganie barków, dzień dobry itp.
W poniedziałek zacząłem od oparcia rąk o drzwi na wysokości głowy i na pełnej piździe przez 30 sekund symulacja naprzemiennych kolan w tajskim klinczu. Po czymś takim serducho szybko wchodzi na wysokie tętno i o to chodziło żeby jak najmocniej VO2 maks podkręcić. Później jakieś symulacje sprowadzenia za nogę z gumą przywiązaną do hantla, przyciąganie gumy nad głowę na tylne aktony barków i kaptury i kilkanaście serii ze slam ballem (mega podoba mi się trening z tym wynalazkiem - nabyłem niedawno piłkę 15 kg i polecam każdemu), na przykład piłka na jednym z barków, przysiad i przy wstawaniu przeniesienie nad głową piłki na drugi bark. Zajebiście idzie się zajechać na wysokiej intensywności.
Jako że muszę pamiętać o kręgosłupie, to od paru tygodni każdy trening kończę tym:


No i po takim trzydniowym maratonie we wtorek czułem mega zmęczenie i to miał być dzień beztreningowy. No i był. Wczoraj miałem zrobić trening, jednak po przyjściu z roboty czułem się tak zdechły, że postanowiłem walnąć drzemkę przed treningiem. Drzemka się przeciągnęła do chyba 2 godzin i po przebudzeniu absolutnie nie czułem się zdolny do treningu. Pierdolona starość - człowiek już się tak nie regeneruje jak kiedyś.

Dzisiaj dojechały ketle z lidla, więc zrobiłęm trening z ketlami. Najpierw 5 serii po 30 powtórzeń czegoś a la "dzień dobry" w połączeniu z martwym ciągiem sumo. Nogi szeroko rozstawione żeby swobodnie trzymać między nimi dwie kulki :lol: i wyprosty ze skupieniem nad uaktywnianiem głównie dolnego grzbietu. Między seriami krótkie, kilkusekundowe przerwy. Później kilka serii zakroków z kulkami w rękach. Następnie thrustersy (przysiad+ wyciskanie kulek nad głowę), parę serii gorilla row, wykluczanka (czyli dynamiczne kręcenie ketlami na bicek, ruchy symulujące zapaśniczą wykluczankę). Chciałem się dojechać zarzutem (bo takie dynamiczne ćwiczenia są najlepsze z ketlami, najbardziej czuć po co się używa kulek a nie jakichś hantli) , ale czułem, że coś pobolewa w plecach i odpuściłem i zrobiłem dwie serie uginań na bicek i jogę na plecy. Tak się bawią stare dziadki.


Dzięki za odpowiedź.

No niestety czas nie oszczędza nikogo, intensywne treningi w wcześniejszych latach również. Trzeba wszystko robić z głową, najlepiej nauczyć się słuchać swojego ciała i w odpowiednim momencie przystopować.

:conorsalute:
 
Dzięki za odpowiedź.

No niestety czas nie oszczędza nikogo, intensywne treningi w wcześniejszych latach również. Trzeba wszystko robić z głową, najlepiej nauczyć się słuchać swojego ciała i w odpowiednim momencie przystopować.

:conorsalute:
Najgorsze, że człowiek czuje , że mu tego brakuje i by bardzo chciał, ale organizm mówi nie. Odnośnie treningu młodszemu sobie dałbym jedną radę - jak najwięcej stretchingu i mobilizacji przed i po treningu, bo to ogromnie procentuje w starszym wieku.
A poza tym żałuję, że nie zacząłem ćwiczyć zapasów jako dzieciak :lol:
 
Twierdzę że da się rozwijać siłę maxymalna wyłącznie z użyciem własnego ciała i grawitacji ,
Tak, trening na własnym ciele daję fajne przełożenie jak typowo na siłce albo lepiej. Jeżeli ważysz te 80+ to podciągając się trzy serie po 10x na przykład robisz jednak tą objętość treningowa kilkuset kilogramów więcej niż wiosłowanie sztangą, dipy jak się robi tak to liczbowo również więcej kilogramów zrobisz niż na wyciskaniu, przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę.
pytanie do czego chcesz ją wykorzystać, jeśli ciężkie ćwiczenia w zwisie mają się przełożyć na 400kg w martwym ciągu to się nie przełożą,
Jasne, zrozumiałe. Fajne jest to że każdy przechodzi własną drogę i rozwija się na różnych polach. Ja zaczynałem po prostu dla poprawy mankamentów sylwetki, łopatki, zapadnięta klatka, praca siedzącą bóle poleców etc. Takie typowe korpo kwazimodo xD Sylwetka wyszła na prostą, to potem masowanie z chęci bycia większym, teraz siła i estetyka etc.
ale przekładają się na to by jedną ręką kogoś sprowadzić do parteru albo wynieść w górę i rzucić czy tam rzucanie jakimiś przedmiotami, no to jest najwyższa forma treningu funkcjonalnego
Taka siła funkcjonalna czy też nazywają ją dynamiczną ? Jest zajebista, ogólna sprawność, do tego chce dążyć teraz.
Czy będziesz miał 55 w ramieniu jak się będziesz podciągał na jednej ręce? Pewnie nie, sporo mniej ale będziesz dysponował olbrzymią siłą
Oczywiście, nie ma co fisiować, bez soku z gumijagód obiektywnie mój cel to 105-110kg i 46-48 w łapie. Myślę że to takie pułapy szczytowe dla naturala bez dużego BF przy 180cm. Obecnie 97 i 43.
Najgorsze, że człowiek czuje , że mu tego brakuje i by bardzo chciał, ale organizm mówi nie. Odnośnie treningu młodszemu sobie dałbym jedną radę - jak najwięcej stretchingu i mobilizacji przed i po treningu, bo to ogromnie procentuje w starszym wieku.
Ja jeszcze może nie stary ale za w czasu po kontuzji też staram się już lepiej konserwować by ciało służyło jak najwięcej. Życie pokaże ale dobrze by było do końca życia być atletycznym.
Widzę @szplin czy inne chłopaki taki trening "Komando" , oczywiście z powagą bez uszczypliwości. Podziwiam, bo jedyne słowa których się bałem do tej pory to "cardio" i "piramidki" :crazy:
Ale spróbuję sobie takiego zajazdu, jakiś program Navy Seals czy tutaj zgapie coś. Warto było by móc przebiec te parę km ważąc pakę+.
 
Last edited:
Tak, trening na własnym ciele daję fajne przełożenie jak typowo na siłce albo lepiej. Jeżeli ważysz te 80+ to podciągając się trzy serie po 10x na przykład robisz jednak tą objętość treningowa kilkuset kilogramów więcej niż wiosłowanie sztangą, dipy jak się robi tak to liczbowo również więcej kilogramów zrobisz niż na wyciskaniu, przynajmniej ja tak to sobie tłumaczę.

Jasne, zrozumiałe. Fajne jest to że każdy przechodzi własną drogę i rozwija się na różnych polach. Ja zaczynałem po prostu dla poprawy mankamentów sylwetki, łopatki, zapadnięta klatka, praca siedzącą bóle poleców etc. Takie typowe korpo kwazimodo xD Sylwetka wyszła na prostą, to potem masowanie z chęci bycia większym, teraz siła i estetyka etc.

Taka siła funkcjonalna czy też nazywają ją dynamiczną ? Jest zajebista, ogólna sprawność, do tego chce dążyć teraz.

Oczywiście, nie ma co fisiować, bez soku z gumijagód obiektywnie mój cel to 105-110kg i 46-48 w łapie. Myślę że to takie pułapy szczytowe dla naturala bez dużego BF przy 180cm. Obecnie 97 i 43.

Ja jeszcze może nie stary ale za w czasu po kontuzji też staram się już lepiej konserwować by ciało służyło jak najwięcej. Życie pokaże ale dobrze by było do końca życia być atletycznym.
Widzę @szplin czy inne chłopaki taki trening "Komando" , oczywiście z powagą bez uszczypliwości. Podziwiam, bo jedyne słowa których się bałem do tej pory to "cardio" i "piramidki" :crazy:
Ale spróbuję sobie takiego zajazdu, jakiś program Navy Seals czy tutaj zgapie coś. Warto było by móc przebiec te parę km ważąc pakę+.
Jak pracowałem z ciężarami to ważyłem między 114-116kg w ciągu całego dnia, byłem silny ale kalistenika i te wszystkie trudne elementy pokazały mi ile mam jeszcze braków.

Obecnie 121-123kg w ciągu całego dnia, nadgarstki 24cm (tu duże przyrosty zaliczyłem od tych wszystkich zwisów i łażenia na czworaka, stania na rękach i mostków), ramiona 50cm, łydki 50cm, uda 76-77cm, kark niecałe 48cm, klatka 130cm, pas 107cm , wzrost 184

Nie czuję się jak typowy koks z siłowni raczej taki grubawy atleta

Jeśli miałbym liczyć tonazem trening to trochę tego wychodzi bo już na starcie od 1 powtórzenia mam ponad 120kg do dźwigania na drążku czy poręczach czy tam w pozycjach odwróconych, poza tym zapewnia mi to najważniejsze: mobilność i elastyczność

Jak bym został przy ciężarach to musiałbym dodatkowo robić dużo mobilności przy tej wadze, inaczej się nie da by nie chodzić pospinanym jak agrafka i to droga naokoło, dlatego postanowiłem uczyć się tych wszystkich ciężkich rzeczy które robią 70kg chłopaki
 
Jak pracowałem z ciężarami to ważyłem między 114-116kg w ciągu całego dnia, byłem silny ale kalistenika i te wszystkie trudne elementy pokazały mi ile mam jeszcze braków.

Obecnie 121-123kg w ciągu całego dnia, nadgarstki 24cm (tu duże przyrosty zaliczyłem od tych wszystkich zwisów i łażenia na czworaka, stania na rękach i mostków), ramiona 50cm, łydki 50cm, uda 76-77cm, kark niecałe 48cm, klatka 130cm, pas 107cm , wzrost 184

Nie czuję się jak typowy koks z siłowni raczej taki grubawy atleta

Jeśli miałbym liczyć tonazem trening to trochę tego wychodzi bo już na starcie od 1 powtórzenia mam ponad 120kg do dźwigania na drążku czy poręczach czy tam w pozycjach odwróconych, poza tym zapewnia mi to najważniejsze: mobilność i elastyczność

Jak bym został przy ciężarach to musiałbym dodatkowo robić dużo mobilności przy tej wadze, inaczej się nie da by nie chodzić pospinanym jak agrafka i to droga naokoło, dlatego postanowiłem uczyć się tych wszystkich ciężkich rzeczy które robią 70kg chłopaki
To kawał chłopa z ciebie, szacunek. Dążę do takiej masy zachowując jak mówisz funkcjonalność ciała.
No właśnie, podciągając się mając 120kg robisz objętość o wiele większą niż by brać wolne ciężary, zachowując większą motorykę ciała.
A z ciekawości, wszystko bez soku rozumiem na czysto? Dietę jakąś stosujesz? Albo ile kcal jesz(choć wiem że to indywidualna kwestia, kto ma jaki metabolizm)
No właśnie stestuje swój organizm i samopoczucie wprowadzając te "nowe" rzeczy, choć też chciałbym osiągnąć jak pisałem parametry wielkiego chłopa :D
 
To kawał chłopa z ciebie, szacunek. Dążę do takiej masy zachowując jak mówisz funkcjonalność ciała.
No właśnie, podciągając się mając 120kg robisz objętość o wiele większą niż by brać wolne ciężary, zachowując większą motorykę ciała.
A z ciekawości, wszystko bez soku rozumiem na czysto? Dietę jakąś stosujesz? Albo ile kcal jesz(choć wiem że to indywidualna kwestia, kto ma jaki metabolizm)
No właśnie stestuje swój organizm i samopoczucie wprowadzając te "nowe" rzeczy, choć też chciałbym osiągnąć jak pisałem parametry wielkiego chłopa :D
Obecnie od lat już , żadnych sterydów. Kiedyś jak miałem epizod fascynacji kulturystyka brałem sustanon kilka tygodni, potem odblokowałem , spróbowałem, nie żałuję ale nie ma po co wracać.

Nie wiem ile kalorii, tym trochę steruje mój organizm : aktywność w ciągu dnia, intensywność, częstotliwość. Ciężko mi to stwierdzić. Jem spore porcje, ale przeważnie w dwóch dużych posiłkach , kolacja albo lekka albo wcale tylko kuban herbaty z miodem, cytryną, goździkami, imbirem. Trzeba jeść tyle ile można strawić inaczej wszystko wyladuje w kiblu, to też liczenie kalorii sensu nie ma żadnego
 
Obecnie od lat już , żadnych sterydów. Kiedyś jak miałem epizod fascynacji kulturystyka brałem sustanon kilka tygodni, potem odblokowałem , spróbowałem, nie żałuję ale nie ma po co wracać.

Nie wiem ile kalorii, tym trochę steruje mój organizm : aktywność w ciągu dnia, intensywność, częstotliwość. Ciężko mi to stwierdzić. Jem spore porcje, ale przeważnie w dwóch dużych posiłkach , kolacja albo lekka albo wcale tylko kuban herbaty z miodem, cytryną, goździkami, imbirem. Trzeba jeść tyle ile można strawić inaczej wszystko wyladuje w kiblu, to też liczenie kalorii sensu nie ma żadnego
Rozumiem, czyli genetyk mocny lub też predyspozycję mezomorfika.
Znam osoby o dużym metabolizmie które błędnie twierdzą że nie rosną bo nie i koniec a tak naprawde mało jedzą i nie mają kompleksowego prowadzenie siebie. Ja sam nigdy nie wykraczałem dziennie poza 3k kcal a rosłem, więc też mam jakieś tam predyspozycję. Ale te 120kg+ przy wysiłku takim jak trening czy praca to byłem ciekaw ile trzeba paliwa wrzucać.

A myślisz na "stare" lata o TRT? Jestem przekonany że to nie dla każdego bo ma się takie widzi mi się, i sam chcę dbać o hormon do 50. Ale po tym wieku myślę czy nie wejść na taką terapię prozdrowotnie i dla utrzymania formy czy też wolniejszego zejścia z takiej ilości kg. Jedynie co teraz łykam to oczywiście witaminy, minerały, kreatyna i glutamina.
 
Rozumiem, czyli genetyk mocny lub też predyspozycję mezomorfika.
Znam osoby o dużym metabolizmie które błędnie twierdzą że nie rosną bo nie i koniec a tak naprawde mało jedzą i nie mają kompleksowego prowadzenie siebie. Ja sam nigdy nie wykraczałem dziennie poza 3k kcal a rosłem, więc też mam jakieś tam predyspozycję. Ale te 120kg+ przy wysiłku takim jak trening czy praca to byłem ciekaw ile trzeba paliwa wrzucać.

A myślisz na "stare" lata o TRT? Jestem przekonany że to nie dla każdego bo ma się takie widzi mi się, i sam chcę dbać o hormon do 50. Ale po tym wieku myślę czy nie wejść na taką terapię prozdrowotnie i dla utrzymania formy czy też wolniejszego zejścia z takiej ilości kg. Jedynie co teraz łykam to oczywiście witaminy, minerały, kreatyna i glutamina.
Chyba mesomorfika to nie, mam tendencje do bycia grubym po prostu, ale zdrowy-gruby, tak całościowo i kostki i nadgarstki i przeguby rąk. No właśnie tych kalorii nie wiem ile jem, ale jedno mogę stwierdzić: nie obzeram się tak żeby nie móc się ruszać, do syta ,ale nie jak kulturyści co 3h coś.....

O żadnym trt nie myślę, może kiedyś przyjdzie czas na endokrynologa i pełne prowadzenie mojego organizmu póki co to jestem w sile formy i myślę że w porę wycofałem się z ciężarów, ich regularnego dźwigania, teraz czuję się jak dziecko jak porobie sobie jakieś fikołki, tygrysie skoki, jak się poprzewracam wiele razy , jak upadne na gębę....no zabawa z tego jest przednia mimo oczywiście jakiś tam wymagań i trudności samego treningu
 
Żyje! Rzadko tu ostatnio zaglądam. W tamtym roku byłem w Lublinie, szukałem do ciebie kontaktu ale nikt nie miał :siara:

A ty jak tam byku?
No szkoda, u mnie raz stabilnie a czasem moja glupota przerasta samego mnie. Przezylem tyle pojebanych rzeczy, a wiesz co mnie rozjebalo? Niemiecka hulajnoga @Gaara!!! Przy 60 na liczniku jebnalem w drzewo czysto glowa. Na sorze to sie dziwili, ze wogole przezylem. Ale cala twarz polamana, zęby to wypierdolilem sobie prawie wszystkie. Najgorsze to jak usuwali mi polamane szczatki jedynek az spod nosa na zywca. Albo jak wyjmowali mi zeby i wstawiali od nowa. Wogole nie wiedzialem, ze tak mozna. A mam nadzieje, ze nie musialem robic sobie szczeki, bo usuwanie blizn i zeby to juz mi wyszlo 80k a to nie koniec:/
 
No szkoda, u mnie raz stabilnie a czasem moja glupota przerasta samego mnie. Przezylem tyle pojebanych rzeczy, a wiesz co mnie rozjebalo? Niemiecka hulajnoga @Gaara!!! Przy 60 na liczniku jebnalem w drzewo czysto glowa. Na sorze to sie dziwili, ze wogole przezylem. Ale cala twarz polamana, zęby to wypierdolilem sobie prawie wszystkie. Najgorsze to jak usuwali mi polamane szczatki jedynek az spod nosa na zywca. Albo jak wyjmowali mi zeby i wstawiali od nowa. Wogole nie wiedzialem, ze tak mozna. A mam nadzieje, ze nie musialem robic sobie szczeki, bo usuwanie blizn i zeby to juz mi wyszlo 80k a to nie koniec:/
Co kurwa?:mamedwhat:

Co ty Robocop jesteś?:beczka:
 
Co sądzicie o Crossfit? Wiem, że często w wielu tematach ten temat dostaje od @Brawler098 wpierdol.

Podam przykład szkoły z Cookeville z teamu Mayhem. Jest to drużyna Richa Froninga.

Trening wygląda tam następująco.

*Rozgrzewka nakierowana na specyfikę ruchów w danym dniu treningowym / treningu (jako zawodowcy mają 2-3 jednostki dziennie)

*Trening siłowy / dwubój olimpijski / gimnastyka

* WOD, AMRAP, EMOM i wszystko to z czego znany jest Crossfit.

* Akcesoria / Mobilność / ćwiczenia z zakresu Prehab i ogólna prewencja przed kontuzjami. Rozciąganie.

Trening zawiera wszystkie istotnie elementy rozwoju.

Masę ruchów funkcjonalnych takich jak sledy, sandbagi, belki, kalistenika podstawowa i ta zaawansowana, gimnastyka, raczkowania.

Podstawowe boje siłowe ze sztangą.

Ćwiczenia dynamiczne takie jak snatch, clean, push press, clean and jerk i wiele form tych ćwiczeń ( skalowanie )

Pracę nad mobilnością, prewencją urazów

Trening podzielony jest na cykle. Są cykle siły gdzie wykonuje się dwójki, trójki, czwórki i piątki. Są cykle hipertroficzne. Jest nauka techniki i praca z własnym ciałem.

Crossfit na takim poziomie nie jest dla wszystkich. Osoby z predyspozycja do urazów ryzykują rozsypaniem się. Genetyka odgrywa tu wielką rolę. Ważny jest trener i kultura treningowa w miejscu gdzie idziemy. Trening źle prowadzony gdzie ego trenera lub ćwiczącego jest ponad rozsądkiem może skończyć się boleśnie i to na długi czas - jest to jednak uniwersalna zasada jak we wszystkim.

Sam jestem przykładem małej kontuzji kilka lat temu związanej z tym, że

„ ten WOD wykonujemy hantlami x kg „ dlatego prowadzący zajęcia jest kluczowy. Nadaje on charakter grupie i wprowadza standardy.

Crossfit to wielka marketingowa strategia i często widzę w nim kult, sektę i fanatyzm. Można jednak czerpać z tej formy i metodyki wiele benefitów.

Minusami tego treningu jest jego trudność. W pewnym momencie na jednej jednostce treningowej mamy dwubój olimpijski, akcesoria, trening obwodowy i gimnastykę. Tak rozpisany i poprawnie wykonany trening jest bardzo ciężki. Łatwiej w nim o błędy i urazy. Wymaga podstaw i pewnego poziomu wytrenowania. Nie polecam go ludziom nie potrafiącym określić jaki ruch, jaką intensywność lub jaki ciężar jest ponad ich możliwości w danym dniu, chwili, ćwiczeniu. Gogginsowanie także jest niewskazane.

Nie ćwiczę Crossfitu, nie kupuje co roku nowych Nano x Froningów. Widzę jednak wiele wspólnych elementów z moją filozofią treningu i zwyczajnie prostych i sprawdzonych przez lata metod treningowych. Nie łączmy tego z pajacerką 10-15 lat temu gdzie ludzie wykonywali same WODy zaniedbując przy tym podstawy i siłę.

Nie popadajmy jednak w skrajności. Crossfit jaki przedstawiłem nie jest ani chujowy ani jedyną słuszną drogą.

Co sądzicie o czymś takim?
 
Last edited:
Co sądzicie o Crossfit? Wiem, że często w wielu tematach ten temat dostaje od @Brawler098 wpierdol.

Podam przykład szkoły z Cookeville z teamu Mayhem. Jest to drużyna Richa Froninga.

Trening wygląda tam następująco.

*Rozgrzewka nakierowana na specyfikę ruchów w danym dniu treningowym / treningu (jako zawodowcy mają 2-3 jednostki dziennie)

*Trening siłowy / dwubój olimpijski / gimnastyka

* WOD, AMRAP, EMOM i wszystko to z czego znany jest Crossfit.

* Akcesoria / Mobilność / ćwiczenia z zakresu Prehab i ogólna prewencja przed kontuzjami. Rozciąganie.

Trening zawiera wszystkie istotnie elementy rozwoju.

Masę ruchów funkcjonalnych takich jak sledy, sandbagi, belki, kalistenika podstawowa i ta zaawansowana, gimnastyka, raczkowania.

Podstawowe boje siłowe ze sztangą.

Ćwiczenia dynamiczne takie jak snatch, clean, push press, clean and jerk i wiele form tych ćwiczeń ( skalowanie )

Pracę nad mobilnością, prewencją urazów

Trening podzielony jest na cykle. Są cykle siły gdzie wykonuje się dwójki, trójki, czwórki i piątki. Są cykle hipertroficzne. Jest nauka techniki i praca z własnym ciałem.

Crossfit na takim poziomie nie jest dla wszystkich. Osoby z predyspozycja do urazów ryzykują rozsypaniem się. Genetyka odgrywa tu wielką rolę. Ważny jest trener i kultura treningowa w miejscu gdzie idziemy. Trening źle prowadzony gdzie ego trenera lub ćwiczącego jest ponad rozsądkiem może skończyć się boleśnie i to na długi czas - jest to jednak uniwersalna zasada jak we wszystkim.

Sam jestem przykładem małej kontuzji kilka lat temu związanej z tym, że

„ ten WOD wykonujemy hantlami x kg „ dlatego prowadzący zajęcia jest kluczowy. Nadaje on charakter grupie i wprowadza standardy.

Crossfit to wielka marketingowa strategia i często widzę w nim kult, sektę i fanatyzm. Można jednak czerpać z tej formy i metodyki wiele benefitów.

Minusami tego treningu jest jego trudność. W pewnym momencie na jednej jednostce treningowej mamy dwubój olimpijski, akcesoria, trening obwodowy i gimnastykę. Tak rozpisany i poprawnie wykonany trening jest bardzo ciężki. Łatwiej w nim o błędy i urazy. Wymaga podstaw i pewnego poziomu wytrenowania. Nie polecam go ludziom nie potrafiącym określić jaki ruch, jaką intensywność lub jaki ciężar jest ponad ich możliwości w danym dniu, chwili, ćwiczeniu. Gogginsowanie także jest niewskazane.

Nie ćwiczę Crossfitu, nie kupuje co roku nowych Nano x Froningów. Widzę jednak wiele wspólnych elementów z moją filozofią treningu i zwyczajnie prostych i sprawdzonych przez lata metod treningowych. Nie łączmy tego z pajacerką 10-15 lat temu gdzie ludzie wykonywali same WODy zaniedbując przy tym podstawy i siłę.

Nie popadajmy jednak w skrajności. Crossfit jaki przedstawiłem nie jest ani chujowy ani jedyną słuszną drogą.

Co sądzicie o czymś takim?
Chuj wbijam w krosfit. To tylko marketing i sekta.
Od dziesiątek lat fighterzy robią treningi funkcjonalne bez tej całej modnej paplaniny. Nie interesuje mnie to co nawiedzone głąby powymyślają zgodnie z panującą modą i schizą rodem z MLMów, ja tam wolę robić to co bokserzy i zapasiory robili by zdobywać olimpijskie laury
 
Chuj wbijam w krosfit
Od dziesiątek lat fighterzy robią treningi funkcjonalne bez tej całej modnej paplaniny.
ja tam wolę robić to co bokserzy i zapasiory robili by zdobywać olimpijskie laury

Ok. Przedstawiony przeze mnie rozkład i przykład szkoły po wyrzuceniu części Crossfit nie różni się od tego o czym dyskutujemy tu lub w temacie o treningu pod walkę. Boje ze sztangą, clean, snatch, wchodzenie po linie, kalistenika. Czyli niby wbijasz chuja ale coś lekko:awesome:

To tylko marketing i sekta.
Nie interesuje mnie to co nawiedzone głąby powymyślają zgodnie z panującą modą i schizą rodem z MLMów
Nie opierajmy się o kulturę korpoowiec, które kupują karnet w boxie dla prestiżu przy ekspresie do kawy…
Nie wiem jak uczy się Crossfitu w wielu miejscach, wiem jednak jak jest tam gdzie opisałem.

Ranczo, hangar treningowy, bizony, krowy i masa organicznego jedzenia. Z dala od kalifornijskiej patologii. Nawet @szplin by potrenował. Patrz chłopie ile czajników:jjsmile:
 
Last edited:
Ok. Przedstawiony przeze mnie rozkład i przykład szkoły po wyrzuceniu części Crossfit nie różni się od tego o czym dyskutujemy tu lub w temacie o treningu pod walkę. Boje ze sztangą, clean, snatch, wchodzenie po linie, kalistenika. Czyli niby wbijasz chuja ale coś lekko:awesome:


Nie opierajmy się o kulturę korpoowiec, które kupują karnet w boxie dla prestiżu przy ekspresie do kawy…
Nie wiem jak uczy się Crossfitu w wielu miejscach, wiem jednak jak jest tam gdzie opisałem.

Ranczo, hangar treningowy, bizony, krowy i masa organicznego jedzenia. Z dala od kalifornijskiej patologii. Nawet @szplin by potrenował. Patrz chłopie ile czajników:jjsmile:

Chuj wbijam w krosfit, nie w trening funkcjonalny :lol:
 
Co sądzicie o Crossfit? Wiem, że często w wielu tematach ten temat dostaje od @Brawler098 wpierdol.

Podam przykład szkoły z Cookeville z teamu Mayhem. Jest to drużyna Richa Froninga.

Trening wygląda tam następująco.

*Rozgrzewka nakierowana na specyfikę ruchów w danym dniu treningowym / treningu (jako zawodowcy mają 2-3 jednostki dziennie)

*Trening siłowy / dwubój olimpijski / gimnastyka

* WOD, AMRAP, EMOM i wszystko to z czego znany jest Crossfit.

* Akcesoria / Mobilność / ćwiczenia z zakresu Prehab i ogólna prewencja przed kontuzjami. Rozciąganie.

Trening zawiera wszystkie istotnie elementy rozwoju.

Masę ruchów funkcjonalnych takich jak sledy, sandbagi, belki, kalistenika podstawowa i ta zaawansowana, gimnastyka, raczkowania.

Podstawowe boje siłowe ze sztangą.

Ćwiczenia dynamiczne takie jak snatch, clean, push press, clean and jerk i wiele form tych ćwiczeń ( skalowanie )

Pracę nad mobilnością, prewencją urazów

Trening podzielony jest na cykle. Są cykle siły gdzie wykonuje się dwójki, trójki, czwórki i piątki. Są cykle hipertroficzne. Jest nauka techniki i praca z własnym ciałem.

Crossfit na takim poziomie nie jest dla wszystkich. Osoby z predyspozycja do urazów ryzykują rozsypaniem się. Genetyka odgrywa tu wielką rolę. Ważny jest trener i kultura treningowa w miejscu gdzie idziemy. Trening źle prowadzony gdzie ego trenera lub ćwiczącego jest ponad rozsądkiem może skończyć się boleśnie i to na długi czas - jest to jednak uniwersalna zasada jak we wszystkim.

Sam jestem przykładem małej kontuzji kilka lat temu związanej z tym, że

„ ten WOD wykonujemy hantlami x kg „ dlatego prowadzący zajęcia jest kluczowy. Nadaje on charakter grupie i wprowadza standardy.

Crossfit to wielka marketingowa strategia i często widzę w nim kult, sektę i fanatyzm. Można jednak czerpać z tej formy i metodyki wiele benefitów.

Minusami tego treningu jest jego trudność. W pewnym momencie na jednej jednostce treningowej mamy dwubój olimpijski, akcesoria, trening obwodowy i gimnastykę. Tak rozpisany i poprawnie wykonany trening jest bardzo ciężki. Łatwiej w nim o błędy i urazy. Wymaga podstaw i pewnego poziomu wytrenowania. Nie polecam go ludziom nie potrafiącym określić jaki ruch, jaką intensywność lub jaki ciężar jest ponad ich możliwości w danym dniu, chwili, ćwiczeniu. Gogginsowanie także jest niewskazane.

Nie ćwiczę Crossfitu, nie kupuje co roku nowych Nano x Froningów. Widzę jednak wiele wspólnych elementów z moją filozofią treningu i zwyczajnie prostych i sprawdzonych przez lata metod treningowych. Nie łączmy tego z pajacerką 10-15 lat temu gdzie ludzie wykonywali same WODy zaniedbując przy tym podstawy i siłę.

Nie popadajmy jednak w skrajności. Crossfit jaki przedstawiłem nie jest ani chujowy ani jedyną słuszną drogą.

Co sądzicie o czymś takim?
Hm,

Sam prowadzę zajęcia w boxie crossfitowym tzn. kiedyś nim był. Jeszcze kilka lat temu jak był boom marketingowy na to
Obecnie jest tam może z dwóch pasjonatów crossfitu, czemu się więcej nie utrzymało? to proste, zbyt złożone treningi i treningi, które przerastały ćwiczących tak na prawdę

Wiem, że to brzmi atrakcyjnie jak można porobić zarzuty sztangi, rwania, potem pochodzić na rękach i jeszcze się wspiąć na linie z obciążeniem, tyle że osób, które to wykona na pełnym zaangażowaniu jest równe 0. W teorii się da, ale w praktyce wygląda to tak:

Jest osoba początkująca, która nie potrafi zrobić nawet przysiadu z własną masą ciała w sposób poprawny, ma słaby brzuch, zerową koordynację i równowagę, szereg problemów związanych z poczuciem własnej wartości, ta osoba jest również przepełniona strachem i lękiem + nakłada na nią szef multum zadań i taki ktoś chce uprawiać crossfit, bo zobaczył, że to jest fajne, ale nim będzie mógł robić przekrojowe zadania to czekają go LATA treningu z własnym ciałem i podstawowych ruchów ze sztangą, nie czarujmy się a i tak nie ma pewności czy ta osoba wytrwa do tego momentu

Widziałem już wiele osób, które realnie robią sobie krzywdę krzywymi zarzutami, o rwaniach i spadającej sztandze na głowę nie wspomnę

Czy w bloku 6 tygodniowym nauczysz się rwania ? Nie
Czy w bloku 6 tygodniowym nauczysz się dobrej kalisteniki? Też nie

To wszystko będzie robione po łebkach, trochę liźnięte tego, trochę tamtego, cała głębia treningu skupia się na drobnych detalach

Zdecydowana większość osób ma tak słabe ścięgna, że gdybyś im zrobił badania to wyszłaby postępująca tendinopatia i to młodzi ludzie, po 30tce....

Mocno niewskazanym jest wkładanie różnych skomplikowanych ruchów osobie, która jest żywcem oderwana od biurka
Z doświadczenia wiem, że ludzie nie są cierpliwi, oni nie chcą wzmacniać mięśni głębokich leżąc na plecach bo naoglądali się rwania i biegania z ciężarami i nie chcą poświęcić tego czasu na pracę u podstaw

U takich osób "trening" samej mobilności, czyli utrzymanie pozycji tak na prawdę jest treningiem, który daje im mocno w kość!
 
Hm,

Sam prowadzę zajęcia w boxie crossfitowym tzn. kiedyś nim był. Jeszcze kilka lat temu jak był boom marketingowy na to
Obecnie jest tam może z dwóch pasjonatów crossfitu, czemu się więcej nie utrzymało? to proste, zbyt złożone treningi i treningi, które przerastały ćwiczących tak na prawdę

Wiem, że to brzmi atrakcyjnie jak można porobić zarzuty sztangi, rwania, potem pochodzić na rękach i jeszcze się wspiąć na linie z obciążeniem, tyle że osób, które to wykona na pełnym zaangażowaniu jest równe 0. W teorii się da, ale w praktyce wygląda to tak:

Jest osoba początkująca, która nie potrafi zrobić nawet przysiadu z własną masą ciała w sposób poprawny, ma słaby brzuch, zerową koordynację i równowagę, szereg problemów związanych z poczuciem własnej wartości, ta osoba jest również przepełniona strachem i lękiem + nakłada na nią szef multum zadań i taki ktoś chce uprawiać crossfit, bo zobaczył, że to jest fajne, ale nim będzie mógł robić przekrojowe zadania to czekają go LATA treningu z własnym ciałem i podstawowych ruchów ze sztangą, nie czarujmy się a i tak nie ma pewności czy ta osoba wytrwa do tego momentu

Widziałem już wiele osób, które realnie robią sobie krzywdę krzywymi zarzutami, o rwaniach i spadającej sztandze na głowę nie wspomnę

Czy w bloku 6 tygodniowym nauczysz się rwania ? Nie
Czy w bloku 6 tygodniowym nauczysz się dobrej kalisteniki? Też nie

To wszystko będzie robione po łebkach, trochę liźnięte tego, trochę tamtego, cała głębia treningu skupia się na drobnych detalach

Zdecydowana większość osób ma tak słabe ścięgna, że gdybyś im zrobił badania to wyszłaby postępująca tendinopatia i to młodzi ludzie, po 30tce....

Mocno niewskazanym jest wkładanie różnych skomplikowanych ruchów osobie, która jest żywcem oderwana od biurka
Z doświadczenia wiem, że ludzie nie są cierpliwi, oni nie chcą wzmacniać mięśni głębokich leżąc na plecach bo naoglądali się rwania i biegania z ciężarami i nie chcą poświęcić tego czasu na pracę u podstaw

U takich osób "trening" samej mobilności, czyli utrzymanie pozycji tak na prawdę jest treningiem, który daje im mocno w kość!
Zgadzam się z tym co napisałeś.

Większość „ofiar” marki Crossfit, to biurowe Grażynki i Janusze, które powinny zaczynać od prostych ćwiczeń aby rozpocząć przygodę z ruchem.

Złożoność treningu i występowanie wielu technicznych ruchów jest ryzykowne. Sam snatch w sobie jest niebezpieczny i lepiej wykonywać dowolną formę power clean - pełną, hang power clean, wersje z kettlami lub hantlami.

Dlatego zaznaczyłem, że ten trening nie jest dla każdego, potrzebny jest dobry i mądry plan dostosowany pod człowieka a nie pod standardy WOD, boxa w którym trenuje dana osoba lub kaprysy trenera.

Doświadczenie to także fundamentalna kwestia. Nie można rzucić nowicjusza w programowanie siły, olimpijskich liftów, AMRAPów i całej otoczki. Niestety słyszałem, że często tak jest.

Dlatego nie przedstawiłem tego jako wzór do kopiowania, ale źródło inspiracji i zestaw narzędzi do wdrożenia w swojej rozpisce. Sam nie zdecydowałbym się na trening w 100 procentach nakierowany na wyniki w Crossficie. Jest to jedna ze szkół z której można czerpać.

Nadal uważam, że najbliższym moim przekonaniom jest trening związany z przygotowaniem fizycznym w zapasach, rugby, judo, NFL.

Nie lubię jednak szufladkowania i uważam, że można czerpać z wielu szkół.

Nie wypowiadałem się także w temacie ogólnym pojęcia Crossfit. Jak napisał kiedyś Jim Wendler „I have no idea what Crossfit is anymore - apparently it is whatever you want it to be”

Crossfit to komercyjny sukces i strategia na zarabianie pieniędzy. Mając jednak wiedzę można uniknąć ich języka sprzedażowego i przejść do konkretów.

Tematem było ranczo Froninga. Tam wygląda to wszystko ciekawie i ma to sens. Wyrzucając WODY, które można zastąpić obwodami od Daru Stronga i tymi z zapaśniczych mat, mamy dobry core planu treningowego. Mamy wszechstronną pracę od korzeni czyli kalisteniki po pracę na wolnych ciężarach, drążkach, linach, piłkach, workach wraz z kondycją.

Dla początkujących jest z tego co pamiętam program o nazwie Mayhem30 gdzie jest tylko kalistenika i powoli wdraża się odważnik/hantle.

Widziałem te plany, bo miałem okazję skorzystać z darmowej subskrypcji.
 
Zgadzam się z tym co napisałeś.

Większość „ofiar” marki Crossfit, to biurowe Grażynki i Janusze, które powinny zaczynać od prostych ćwiczeń aby rozpocząć przygodę z ruchem.

Złożoność treningu i występowanie wielu technicznych ruchów jest ryzykowne. Sam snatch w sobie jest niebezpieczny i lepiej wykonywać dowolną formę power clean - pełną, hang power clean, wersje z kettlami lub hantlami.

Dlatego zaznaczyłem, że ten trening nie jest dla każdego, potrzebny jest dobry i mądry plan dostosowany pod człowieka a nie pod standardy WOD, boxa w którym trenuje dana osoba lub kaprysy trenera.

Doświadczenie to także fundamentalna kwestia. Nie można rzucić nowicjusza w programowanie siły, olimpijskich liftów, AMRAPów i całej otoczki. Niestety słyszałem, że często tak jest.

Dlatego nie przedstawiłem tego jako wzór do kopiowania, ale źródło inspiracji i zestaw narzędzi do wdrożenia w swojej rozpisce. Sam nie zdecydowałbym się na trening w 100 procentach nakierowany na wyniki w Crossficie. Jest to jedna ze szkół z której można czerpać.

Nadal uważam, że najbliższym moim przekonaniom jest trening związany z przygotowaniem fizycznym w zapasach, rugby, judo, NFL.

Nie lubię jednak szufladkowania i uważam, że można czerpać z wielu szkół.

Nie wypowiadałem się także w temacie ogólnym pojęcia Crossfit. Jak napisał kiedyś Jim Wendler „I have no idea what Crossfit is anymore - apparently it is whatever you want it to be”

Crossfit to komercyjny sukces i strategia na zarabianie pieniędzy. Mając jednak wiedzę można uniknąć ich języka sprzedażowego i przejść do konkretów.

Tematem było ranczo Froninga. Tam wygląda to wszystko ciekawie i ma to sens. Wyrzucając WODY, które można zastąpić obwodami od Daru Stronga i tymi z zapaśniczych mat, mamy dobry core planu treningowego. Mamy wszechstronną pracę od korzeni czyli kalisteniki po pracę na wolnych ciężarach, drążkach, linach, piłkach, workach wraz z kondycją.

Dla początkujących jest z tego co pamiętam program o nazwie Mayhem30 gdzie jest tylko kalistenika i powoli wdraża się odważnik/hantle.

Widziałem te plany, bo miałem okazję skorzystać z darmowej subskrypcji.
Nie potrzebuję całego srania z jak najszybszym bujanym podciąganiem się i uderzaniem w dzwoneczek po skończonej serii. Ten grażynowaty crossfit jest żenujący i szkodliwy, bo tak jak pisaliście nie ma w tym fundamentalnego planu budowy sprawności tylko marketing.
Naprawdę wolę typowo fighterskie treningi gdzie nikt nie pajacuje a i tak robi przekrojowość. Nie trzeba wszystkiego robić na rekord. Weź se człowieku 10 kilogramowego slamballa i unieś nad głowę na prawie wyprostowanych rękach a następnie z odległości 10-20 cm szybko poodbijaj od ściany (znaczy się rzuć bez użycia przesadnej siły na ścianę, szybko złap po uderzeniu i szybko rzuć). Zdziwisz się jak dziwnie mozna się tym zmęczyć jeśli nigdy nie robiło się plyometrii, eksplozywności góry ciała. Po czymś takim zaatakujesz mięśnie i ścięgna w nietypowy dla nich sposób i wzmocnisz je bez takiego ryzyka kontuzji jak w snatchach robionych przez Grażynę oderwaną od korpobiurka.
Sama idea treningu przekrojowego, obwodowego, na wysokiej intensywności z wieloma aspektami na jednym treningu to norma i nie potrzeba do tego modnej otoczki tylko samozaparcia i zapierdolu. Dobrze wykonany trening tego typu sprawia, że szczekasz jak pies i masz milion wymówek by nie robić kolejnego takiego , ale wiesz też, że żaden inny trening nie da takiej radości po jego ukończeniu
 
Back
Top