Podludzie



Chuje cenzurują, nie da się odpalić linka
Screenshot_2023-06-21-15-24-09-123_com.android.chrome.jpg
 
Tu pełna zgoda, ale czy to wyklucza nasz swoisty folklor wywodzący się z wielowiekowej tradycji?
Nie wiem dlaczego niedopasowanie kościoła do przemian społecznych tak bardzo ością w gardle staje akurat pod postacią procesji?
Ubierasz choinkę na swięta? Jeśli tak, to chyba coś tu hipokryzją trąci.
Ja nie mam z tym problemu, traktuję obrzędy bardziej jako tradycję, i procesja tez mi nie przeszkadza. Ale zgadzam się z Jaśkowiakiem, że z czasem na taki przekaz KK zabraknie odbiorców.
Do póki komuś nie dzieje się krzywda ludzie mogą robić i wierzyć w co chcą.
 
Ja nie mam z tym problemu, traktuję obrzędy bardziej jako tradycję, i procesja tez mi nie przeszkadza. Ale zgadzam się z Jaśkowiakiem, że z czasem na taki przekaz KK zabraknie odbiorców.
Do póki komuś nie dzieje się krzywda ludzie mogą robić i wierzyć w co chcą.
Libkom dzieje się krzywda gdy słyszą Polska, patriotyzm, katolicy
 
Libkom dzieje się krzywda gdy słyszą Polska, patriotyzm, katolicy
Myśle, że walczą dwa plemiona, które odmawiają przeciwnikom prawa do życia według przyjętych przez nich zasad. Nie jest liberałem ktoś, kto chce ograniczać wolność innych, podobnie jak katolikiem nie jest ktoś, kto nie akceptuje odmienności innych.
To są bardzo płytkie postawy, kretyńskie stadne zachowania.
To nie dotyczy tylko Polaków, tacy są po prostu ludzie. Często u nas jest nawet lepiej, tylko tego nie dostrzegamy.
 
Dokładnie, jakoś tej tęczowej kurwie nie przeszkadzają maratony, triathlony i inne tego typu imprezy, które potrafią odbywać się na kilkudziesięciu kilometrach w całym powiecie. Nie tylko w jednej dzielnicy. Tak się składa, że mieszkam w takim miejscu które jest 7-8 razy w roku sparaliżowane przez takie imprezy.

Gdyby nie ta religijność to na przestrzeni kilku wieków różnie mogłoby być z naszą niepodległością. Nie twierdzę, że tylko dzięki religii żyjemy w wolnym kraju ale nie raz pomogła zorganizować się ludziom by o tę wolność walczyć.
Żeby nie było sam też nie chodzę regularnie do kościoła. Też dostrzegam problemy jakie trapią kk i to, że niewiele robią by to naprawić bądź zmienić. Też chciałbym ich opodatkować i taktować na równi z innymi. Ale rozpierdala mnie obłuda tych wszystkich oświeconych, którzy chcieliby najlepiej rozjebać kościół w dorobku mak, którzy atakują na każdym kroku. Ilu z nich ma ślub kościelny, ochrzczone dzieci, które później puszczają do komunii. I tak jak @szplin wspomniał, przeszkadza im procesja w święto kościelne bo mają wolny dzień. Ale gdyby nie to święto to imbecyl normalnie siedziałby w robocie.
Bardzo mnie ciekawi czym kierowali się ludzie głosując na tęczowego jaśka. Co prawda poprzednik był prawie na pewno skorumpowany w wielu sprawach, ale zamieniono domniemanego złodzieja na kompletnego idiotę.
 
Zdanie wypowiadane zazwyczaj przez osoby z lewej strony w kontekście ataków na chrześcijaństwo. A znaczy ono tyle samo, co gdybym powiedział, że fundamentem astronomii jest patrzenie na gwiazdeczki na niebie.
Do lewej strony jest mi dosyć daleko. Ale widzę, że ta lewa strona robi więcej dobrego dla kościoła niż on sam.
 
Bardzo mnie ciekawi czym kierowali się ludzie głosując na tęczowego jaśka. Co prawda poprzednik był prawie na pewno skorumpowany w wielu sprawach, ale zamieniono domniemanego złodzieja na kompletnego idiotę.
Patrząc po przebiegu remontów i inwestycji w Poznaniu pytanie brzmi kto nie jest tam skorumpowany?
 
Patrząc po przebiegu remontów i inwestycji w Poznaniu pytanie brzmi kto nie jest tam skorumpowany?
Ty, a to jest remont ja myślałem, że te jebane rozkopy to już atrakcja turystyczna jak rok temu zobaczyłem poduszki w kształcie płyty betonowej. Już czekam weekendu gdy będę siedział w Poznaniu bo ekipą jadę na koncerty
 
Bardzo mnie ciekawi czym kierowali się ludzie głosując na tęczowego jaśka. Co prawda poprzednik był prawie na pewno skorumpowany w wielu sprawach, ale zamieniono domniemanego złodzieja na kompletnego idiotę.
Jak to czym? Kompleksami.
"To miasto penerami wypełnione jest po brzegi" - tak faktycznie było. Chyba trudno było pobić Poznań w ilości penerstwa na metr kwadratowy. Co drugi nafutrowany koksem prawie jak @Siwy25_1 . Druga połowa to znów tacy bardziej krecikowi co najebani w bramie wykurwiliby ci flaszką po piwie. Gdzie te czasy gdy typowo robotnicze dzielnice jak Jeżyce i Wilda miały swoją specyficzną aurę? Otóż :gdzie:
W czasach biedy i uwolnienia spod komuszego bata ludzie chcieli żyć jak na zachodzie. Wszyscy mieli marzenia, niektórzy jaja a część miała ambicje. Jedno czego większość nie miała to pieniędzy. Bez odrobiny szczęścia i tak jeden wielki chuj mógł być z tych wszystkich przytoczonych przymiotów.
Poznań jest dużym ośrodkiem akademickim. Mnóstwo ludzi w tym widziało swoją szansę. Nie chcieli być typowymi, przesiąkniętymi przaśną Polską ludźmi, chcieli kolorowego świata zachodu. Aspiracje do bycia kimś lepszym zaczynały się od tęsknego wypatrywania na zachód. Marta z popegerowskiej pipidówy robiła magisterkę i nabierała przeświadczenia, że nie jest tak szara i pospolita jak jej matka. Pani magister pragnęła być bardziej europejska niż cała europa. Neomarksizm i rozwijające się na uczelniach quasi liberalne lewackie pranie mózgu dosypywały kolejne porcje karmy. Po studiach Marta już nie wracała na wieś tylko brała kredyt na mieszkanie w Poznaniu i wskakiwała w tryby korporacyjnego kołowrotka, a tam stykała się niemal wyłącznie z jej podobnymi. Ci ludzie uwierzyli, że są elitą intelektualną i już na pełnej ukisili się w tym sosie. A że w międzyczasie cały świat stał się bliski na odległość jednego kliknięcia, życie stało się prostsze, rozrywki znane elitom bardziej dostępne a całe życie dużo mniej wymagające niż dla poprzednich pokoleń, to popierdolenie umysłowe postępuje. Bez czegoś co dotknie całe rzesze i jebnie je o bruk będziemy mieli idiokrację.

A'propos przeklinania tego co nasze, polskie, choć dla Marty z korpo przaśne, niestrawne i zaściankowe:
W ubiegłym roku poszedłem na mojej podpoznańskiej wsi do kościoła ze święconką. Ksiądz, korzystając z tego, że ładnie słońce naparzało, święcił co godzinę na placu przed kościołem. Niby nic takiego dla dorosłego faceta, który rodziny nie założył, więc też się jakoś super nie wczuwa w tradycyjny obrządek. A że świętojebliwy nie jest to też nie przeżywa całym ciałem tego co wkrótce nastąpi (znaczy się najważniejsze chrześcijańskie święto). Jednak nieskrywaną radość sprawiało mi obserwowanie jak dzieci się w to wczuwają czy jak ludzie walczą z uciekającą od wiatru serwetką. Naprawdę przykro mi było gdy jakiemuś chłopcu spadł koszyk i rozsypały się słodycze, które szybko pozbierał z pomocą ojca, jednak z musztardą roztrzaskaną na ziemi sobie nie poradził i było widać jak walczy by się nie popłakać choć wszyscy dookoła go z uśmiechem pocieszli. To co jednak najbardziej mnie uradowało to grupa prawdopodobnie z jakiejś wymiany szkolnej, może pierwszoroczni studenci zagraniczni. Jakieś 5 około dwudziestoletnich osób z niepolską urodą "pod batutą" Polski w ich wieku - jakiś murzyn, jakaś azjatka itp. Każdy ze swoim koszykiem. Każdy trochę zagubiony, bo nie do końca pewnie rozumieli co się dzieje i co trzeba robić, ale zerkając na innych czynili znak krzyża gdy robili to ludzie obok i podnieśli serwetki gdy inni to uczynii. Choć święconka nie jest tylko polskim zwyczajem było widać, że dla tej grupy dorosłych już przecież osób było to coś fascynującego i wywoływało niekłamaną radość. A jakaś kurwa lewacka będzie krzywo patrzyła na to, że małe dziewczynki zrywają płatki kwiatów by w czwartkowy poranek sypać je przed procesją... ha tfu
 
Do lewej strony jest mi dosyć daleko. Ale widzę, że ta lewa strona robi więcej dobrego dla kościoła niż on sam.
Nie był to z mojej strony, żaden przytyk w Twoją stronę, jeżeli tak to odebrałeś, bo nie o to mi chodziło, tylko o stwierdzenie faktu. Redukcja jest fajna i przydatna (szczególnie w naukach biologicznych), niestety myślenie indukcyjne jest również obarczone dużym marginesem błędu. A z drugim zdaniem się w dużej części zgadzam - nigdy wcześniej nie byłem apologetą chrześcijaństwa. :lol:

crusader-reloading.gif
 
Okazuje się, że sprawcy brakowało edukacji by nie krzywdzic kobiet

Włóż rękę do klatki lwai porozmawiaj z nim o niestosowności odgryzania ludzkich konczyn
 
Jak to czym? Kompleksami.
"To miasto penerami wypełnione jest po brzegi" - tak faktycznie było. Chyba trudno było pobić Poznań w ilości penerstwa na metr kwadratowy. Co drugi nafutrowany koksem prawie jak @Siwy25_1 . Druga połowa to znów tacy bardziej krecikowi co najebani w bramie wykurwiliby ci flaszką po piwie. Gdzie te czasy gdy typowo robotnicze dzielnice jak Jeżyce i Wilda miały swoją specyficzną aurę? Otóż :gdzie:
W czasach biedy i uwolnienia spod komuszego bata ludzie chcieli żyć jak na zachodzie. Wszyscy mieli marzenia, niektórzy jaja a część miała ambicje. Jedno czego większość nie miała to pieniędzy. Bez odrobiny szczęścia i tak jeden wielki chuj mógł być z tych wszystkich przytoczonych przymiotów.
Poznań jest dużym ośrodkiem akademickim. Mnóstwo ludzi w tym widziało swoją szansę. Nie chcieli być typowymi, przesiąkniętymi przaśną Polską ludźmi, chcieli kolorowego świata zachodu. Aspiracje do bycia kimś lepszym zaczynały się od tęsknego wypatrywania na zachód. Marta z popegerowskiej pipidówy robiła magisterkę i nabierała przeświadczenia, że nie jest tak szara i pospolita jak jej matka. Pani magister pragnęła być bardziej europejska niż cała europa. Neomarksizm i rozwijające się na uczelniach quasi liberalne lewackie pranie mózgu dosypywały kolejne porcje karmy. Po studiach Marta już nie wracała na wieś tylko brała kredyt na mieszkanie w Poznaniu i wskakiwała w tryby korporacyjnego kołowrotka, a tam stykała się niemal wyłącznie z jej podobnymi. Ci ludzie uwierzyli, że są elitą intelektualną i już na pełnej ukisili się w tym sosie. A że w międzyczasie cały świat stał się bliski na odległość jednego kliknięcia, życie stało się prostsze, rozrywki znane elitom bardziej dostępne a całe życie dużo mniej wymagające niż dla poprzednich pokoleń, to popierdolenie umysłowe postępuje. Bez czegoś co dotknie całe rzesze i jebnie je o bruk będziemy mieli idiokrację.

A'propos przeklinania tego co nasze, polskie, choć dla Marty z korpo przaśne, niestrawne i zaściankowe:
W ubiegłym roku poszedłem na mojej podpoznańskiej wsi do kościoła ze święconką. Ksiądz, korzystając z tego, że ładnie słońce naparzało, święcił co godzinę na placu przed kościołem. Niby nic takiego dla dorosłego faceta, który rodziny nie założył, więc też się jakoś super nie wczuwa w tradycyjny obrządek. A że świętojebliwy nie jest to też nie przeżywa całym ciałem tego co wkrótce nastąpi (znaczy się najważniejsze chrześcijańskie święto). Jednak nieskrywaną radość sprawiało mi obserwowanie jak dzieci się w to wczuwają czy jak ludzie walczą z uciekającą od wiatru serwetką. Naprawdę przykro mi było gdy jakiemuś chłopcu spadł koszyk i rozsypały się słodycze, które szybko pozbierał z pomocą ojca, jednak z musztardą roztrzaskaną na ziemi sobie nie poradził i było widać jak walczy by się nie popłakać choć wszyscy dookoła go z uśmiechem pocieszli. To co jednak najbardziej mnie uradowało to grupa prawdopodobnie z jakiejś wymiany szkolnej, może pierwszoroczni studenci zagraniczni. Jakieś 5 około dwudziestoletnich osób z niepolską urodą "pod batutą" Polski w ich wieku - jakiś murzyn, jakaś azjatka itp. Każdy ze swoim koszykiem. Każdy trochę zagubiony, bo nie do końca pewnie rozumieli co się dzieje i co trzeba robić, ale zerkając na innych czynili znak krzyża gdy robili to ludzie obok i podnieśli serwetki gdy inni to uczynii. Choć święconka nie jest tylko polskim zwyczajem było widać, że dla tej grupy dorosłych już przecież osób było to coś fascynującego i wywoływało niekłamaną radość. A jakaś kurwa lewacka będzie krzywo patrzyła na to, że małe dziewczynki zrywają płatki kwiatów by w czwartkowy poranek sypać je przed procesją... ha tfu

Gazjeta Wyborcza:

KSIĄDZ DOPROWADZIŁ DZIECKO DO PŁACZU! WSZYSCY WOKÓŁ SIĘ ŚMIALI!

Podczas zgromadzenia jakichś oszołomów doszło do nieprzyjemnego incydentu, stygmatyzującego dziecko na całe życie. Przybysze z dalekich krajów - nie tak zacofanych, jak P...P...Polska (aż trudno napisać to okropne słowo) - wydawali się przerażeni i zakłopotani dziwnymi obrzędami, do których ich zmuszano. W dodatku było głośno, nie było tańczących nagich gejów i wydawało się, że zaraz dojdzie do pogromów społeczności LPG. Jak długo będziemy to jeszcze tolerować?

Ufo Pizdziawski (kapłan wyznawców kościoła potwora spaghetti).
 
Okazuje się, że sprawcy brakowało edukacji by nie krzywdzic kobiet

Oj tam, to jeszcze dalej sięga - to my, jako mężczyźni Europejczycy, jesteśmy winni że banglański ojciec nie nauczył banglańskiego syna, by nie ruszał tego, co nie należy do niego.

Te kurwa lewaczki są tak oderwane od rzeczywistości, że nie wiedzą że w tej kulturze o żonę można się troszczyć (ale lekko, na tyle żeby nie zdechła), a obce baby, jeśli są pod ręką i nie mają męskiego (!) obrońcy zaciąga się gdzieś, daje w mordę i rucha, po czym najlepiej morduje, żeby problemów nie było.

Pierdolenie jest ciągle to samo - mamy prawo sobie chodzić bez staników przed małpami, a one nam nic zrobić nie powinny.

No ok, założenie fajne - gorzej że niemożliwe do zrealizowania.

Ale kto słyszał o racjonalnie myślących lewakach?

Nikt. To aberracja genetyczna i po jednym pokoleniu zanika, najczęściej mordowana przez ludzi nie znających lewicowych zasad. Choć to ich najczęściej te zasady dotyczą...
 
Jak to czym? Kompleksami.
"To miasto penerami wypełnione jest po brzegi" - tak faktycznie było. Chyba trudno było pobić Poznań w ilości penerstwa na metr kwadratowy. Co drugi nafutrowany koksem prawie jak @Siwy25_1 . Druga połowa to znów tacy bardziej krecikowi co najebani w bramie wykurwiliby ci flaszką po piwie. Gdzie te czasy gdy typowo robotnicze dzielnice jak Jeżyce i Wilda miały swoją specyficzną aurę? Otóż :gdzie:
W czasach biedy i uwolnienia spod komuszego bata ludzie chcieli żyć jak na zachodzie. Wszyscy mieli marzenia, niektórzy jaja a część miała ambicje. Jedno czego większość nie miała to pieniędzy. Bez odrobiny szczęścia i tak jeden wielki chuj mógł być z tych wszystkich przytoczonych przymiotów.
Poznań jest dużym ośrodkiem akademickim. Mnóstwo ludzi w tym widziało swoją szansę. Nie chcieli być typowymi, przesiąkniętymi przaśną Polską ludźmi, chcieli kolorowego świata zachodu. Aspiracje do bycia kimś lepszym zaczynały się od tęsknego wypatrywania na zachód. Marta z popegerowskiej pipidówy robiła magisterkę i nabierała przeświadczenia, że nie jest tak szara i pospolita jak jej matka. Pani magister pragnęła być bardziej europejska niż cała europa. Neomarksizm i rozwijające się na uczelniach quasi liberalne lewackie pranie mózgu dosypywały kolejne porcje karmy. Po studiach Marta już nie wracała na wieś tylko brała kredyt na mieszkanie w Poznaniu i wskakiwała w tryby korporacyjnego kołowrotka, a tam stykała się niemal wyłącznie z jej podobnymi. Ci ludzie uwierzyli, że są elitą intelektualną i już na pełnej ukisili się w tym sosie. A że w międzyczasie cały świat stał się bliski na odległość jednego kliknięcia, życie stało się prostsze, rozrywki znane elitom bardziej dostępne a całe życie dużo mniej wymagające niż dla poprzednich pokoleń, to popierdolenie umysłowe postępuje. Bez czegoś co dotknie całe rzesze i jebnie je o bruk będziemy mieli idiokrację.

A'propos przeklinania tego co nasze, polskie, choć dla Marty z korpo przaśne, niestrawne i zaściankowe:
W ubiegłym roku poszedłem na mojej podpoznańskiej wsi do kościoła ze święconką. Ksiądz, korzystając z tego, że ładnie słońce naparzało, święcił co godzinę na placu przed kościołem. Niby nic takiego dla dorosłego faceta, który rodziny nie założył, więc też się jakoś super nie wczuwa w tradycyjny obrządek. A że świętojebliwy nie jest to też nie przeżywa całym ciałem tego co wkrótce nastąpi (znaczy się najważniejsze chrześcijańskie święto). Jednak nieskrywaną radość sprawiało mi obserwowanie jak dzieci się w to wczuwają czy jak ludzie walczą z uciekającą od wiatru serwetką. Naprawdę przykro mi było gdy jakiemuś chłopcu spadł koszyk i rozsypały się słodycze, które szybko pozbierał z pomocą ojca, jednak z musztardą roztrzaskaną na ziemi sobie nie poradził i było widać jak walczy by się nie popłakać choć wszyscy dookoła go z uśmiechem pocieszli. To co jednak najbardziej mnie uradowało to grupa prawdopodobnie z jakiejś wymiany szkolnej, może pierwszoroczni studenci zagraniczni. Jakieś 5 około dwudziestoletnich osób z niepolską urodą "pod batutą" Polski w ich wieku - jakiś murzyn, jakaś azjatka itp. Każdy ze swoim koszykiem. Każdy trochę zagubiony, bo nie do końca pewnie rozumieli co się dzieje i co trzeba robić, ale zerkając na innych czynili znak krzyża gdy robili to ludzie obok i podnieśli serwetki gdy inni to uczynii. Choć święconka nie jest tylko polskim zwyczajem było widać, że dla tej grupy dorosłych już przecież osób było to coś fascynującego i wywoływało niekłamaną radość. A jakaś kurwa lewacka będzie krzywo patrzyła na to, że małe dziewczynki zrywają płatki kwiatów by w czwartkowy poranek sypać je przed procesją... ha tfu
:tellmemore:

To co powtarzam od dawna. Uwierzyli w "postęp" i 699 płci, bożka pogody i inne wymyślone pierdy, a nie wierzą w Boga, który był w centrum życia ludzkiego od zarania dziejów.
 
:tellmemore:

To co powtarzam od dawna. Uwierzyli w "postęp" i 699 płci, bożka pogody i inne wymyślone pierdy, a nie wierzą w Boga, który był w centrum życia ludzkiego od zarania dziejów.
A później ubierają choinkę i chcą by ojciec ich wyprowadził przed ołtarz.

Laicyzacja jest nieunikniona - kościół nie zdążył na postęp i się z nim zderzył, jednak nie możemy zapominać o naszych podwalinach i o tym co nasze, tradycyjne. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze...

 
Oj tam, to jeszcze dalej sięga - to my, jako mężczyźni Europejczycy, jesteśmy winni że banglański ojciec nie nauczył banglańskiego syna, by nie ruszał tego, co nie należy do niego.

Te kurwa lewaczki są tak oderwane od rzeczywistości, że nie wiedzą że w tej kulturze o żonę można się troszczyć (ale lekko, na tyle żeby nie zdechła), a obce baby, jeśli są pod ręką i nie mają męskiego (!) obrońcy zaciąga się gdzieś, daje w mordę i rucha, po czym najlepiej morduje, żeby problemów nie było.

Pierdolenie jest ciągle to samo - mamy prawo sobie chodzić bez staników przed małpami, a one nam nic zrobić nie powinny.

No ok, założenie fajne - gorzej że niemożliwe do zrealizowania.

Ale kto słyszał o racjonalnie myślących lewakach?

Nikt. To aberracja genetyczna i po jednym pokoleniu zanika, najczęściej mordowana przez ludzi nie znających lewicowych zasad. Choć to ich najczęściej te zasady dotyczą...
Ta idiotka ze szmatławca, praktycznie nie wspomina o tych zwyrolach, które tak po prostu zabrały życie dziewczynie, tylko jak zawsze skupia na poliaku złym hetero mizoginie. Możnaby odnieść wrażenie, że to nie ci mordercy są potworami. Tam pracują chorzy ludzie z obsesjami.
 
A później ubierają choinkę i chcą by ojciec ich wyprowadził przed ołtarz.

Laicyzacja jest nieunikniona - kościół nie zdążył na postęp i się z nim zderzył, jednak nie możemy zapominać o naszych podwalinach i o tym co nasze, tradycyjne. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze...


Dokładnie zawsze jak mi ktoś lewaczy w sprawie wiary to podaję takie argumenty jak chrzest, obchodzenie świąt i ta wspominana choinka no i piwko ze zdjęciem na instagram w dzień wolny będący świętem kościelnym xD. Lamusy dupa cicho, bo ich postępowe głowy nie panimaju.
:beczka:

Nie trzeba być kato zjebem, bo KK ma dużo za uszami, ale wiara to kamień węgielny naszej cywilizacji.
 
Dokładnie zawsze jak mi ktoś lewaczy w sprawie wiary to podaję takie argumenty jak chrzest, obchodzenie świąt i ta wspominana choinka no i piwko ze zdjęciem na instagram w dzień wolny będący świętem kościelnym xD. Lamusy dupa cicho, bo ich postępowe głowy nie panimaju.
:beczka:

Nie trzeba być kato zjebem, bo KK ma dużo za uszami, ale wiara to kamień węgielny naszej cywilizacji.
Raczej genialna przykrywka dla naszych czarnych dusz :suchykarol:
 
Ta idiotka ze szmatławca, praktycznie nie wspomina o tych zwyrolach, które tak po prostu zabrały życie dziewczynie, tylko jak zawsze skupia na poliaku złym hetero mizoginie. Możnaby odnieść wrażenie, że to nie ci mordercy są potworami. Tam pracują chorzy ludzie z obsesjami.
widziałeś logo tego szmatławca?
 
Nie trzeba być kato zjebem, bo KK ma dużo za uszami, ale wiara to kamień węgielny naszej cywilizacji.
I to są święte słowa - ja w kościołach najwięcej bywam jak gdzieś jadę i zwiedzam, chodzę na mszę 2-3 razy do roku, kościół jako instytucja mnie mocno zniechęca na każdym kroku, z różnych przyczyn, ale jak kiedyś jednej ateistce powiedziałem, że skoro obśmiewa religię itp. to powinna popierdalać do pracy w Poniedziałek Wielkanocny, Boże Narodzenie, Boże Ciało to usłyszałem, że jestem mizoginem i faszystą bo uwaga ona ma prawo bo to są święta państwowe, a nie kościelne xD... I weź tu dyskutuj jak z jednej strony rodziny Radio Maryja z przepranymi często mózgami, z drugiej Juleczki które wierzą, że każdy ksiądz w wolnej chwili rucha dzieci więc one nie wierzą, a Ty będąc po środku jesteś zbyt mało radykalny więc wszyscy mają Twoje poglądy w chuju.
 
I to są święte słowa - ja w kościołach najwięcej bywam jak gdzieś jadę i zwiedzam, chodzę na mszę 2-3 razy do roku, kościół jako instytucja mnie mocno zniechęca na każdym kroku, z różnych przyczyn, ale jak kiedyś jednej ateistce powiedziałem, że skoro obśmiewa religię itp. to powinna popierdalać do pracy w Poniedziałek Wielkanocny, Boże Narodzenie, Boże Ciało to usłyszałem, że jestem mizoginem i faszystą bo uwaga ona ma prawo bo to są święta państwowe, a nie kościelne xD... I weź tu dyskutuj jak z jednej strony rodziny Radio Maryja z przepranymi często mózgami, z drugiej Juleczki które wierzą, że każdy ksiądz w wolnej chwili rucha dzieci więc one nie wierzą, a Ty będąc po środku jesteś zbyt mało radykalny więc wszyscy mają Twoje poglądy w chuju.
Nie każdy ksiądz rucha dzieci. Wielu rucha normalne baby w końcu to faceci i ja to rozumiem.
:beczka:
Miałem okazję nie raz pić i pogadać od księdza po biskupa i dupe mam całą. Julki w strachu.:awesome:
Często wielogodzinne ciekawe rozmowy przy kolacji i dobrych trunkach, a tematy poruszane były naprawdę wszelakie.
Są normalni, są mendy, są kobieciarze, ale oni jako jednostkowe osoby "w firmie" dużo zrobić nie mogą. KK to pojebana hierarchia nawet bym to nazwał mafią, tam im wyżej tym gorzej i Ci na dole w wielu kwestiach zwyczajnie się nie mogą wychylać, bo zostaną udupieni przez grubasów.
 
Back
Top