Niestety, używanie takiego zwrotu powinno odnosić się do piłkarza, który przez większą część kariery był na szczycie. Rzeczywiście , Ronaldinho miał kilka umiejętności, których nie posiada "pewien Argentyńczyk" (tak, Messi), ale jego kariera potoczyła się zupełnie identycznie, jak u innych, brazylijskich kolegów.
O ile Pele rzeczywiście, grał w bardziej "zacofanych czasach", to doprowadzenie reprezentacji Brazylii do 3ech tytułów Mistrza Świata jest nie lada osiągnięciem. Pamiętajmy, że po zakończeniu jego kariery reprezentacyjnej, "Canarinhos" czekali na kolejny sukces ponad 20 lat...
Co prawda Ronaldinho w 2002 roku był w składzie reprezentacji Brazylii i miał pewien wkład w ich sukces, to w 2006 zawiódł na całej linii i był to początek jego końca... W Milanie już prezentował się , co najwyżej, bardzo dobrze.
Maradona przestał grać w piłkę nie tak dawno, bo w latach 90tych. Piłką zacząłem interesować się w 98 roku, po zdobyciu MŚ przez Francję, więc nie pamiętam, czy te "kilka" wcześniej obrońcy nie umieli jeszcze wykonywać wślizgów ;) Napewno szacunek należy się Boskiemu Diego za to, że zdobył z Napoli trofeum klubowe, a z reprezentacją wygrał mundial - dokonał więc czegoś, co nie udało się jego młodzemu koledze...
Edit: przeczytaj, co napisałem w EDYCIE w poprzednim poście. Czytałem Twoje komentarze w ostatnichj tematach nt. Fedora i wydaje się być wszystko OK. Tak więc, przepraszam i cofam to, co wcześniej powiedziałem.
Przynajmniej osiągnąłem swój cel i zwróciłem Twoją uwagę ;)