Konflikt Rosja-Ukraina

Każda karetka więcej na UK, to wiecej żywych braci ukraińskich, a kazdy z nich to potencjonalny pogromca kacapa, zaś kazdy jeden wiecej zabity kacap na Ukrainie, to jeden mniej kacap, ktory ewentualnie chcialby szturmowac granice z Polska.
Ale Ty szybko i precyzyjnie umiesz liczyć :penn:
 
Nie zrozumiałeś. Jeśli nikt nie jest nas w stanie zaatakować, to po cholerę nam jakiekolwiek uzbrojenie? Jeśli chodzi o t-72 to wyraziłem się jasno - umowy mają być konkretne, pewne, a odnośnie zamienników mamy "mówi się". Co to za pytanie w ogóle - czy postąpiliśmy słusznie, przecież klarownie nakreśliłem sytuację. Jeśli okaże się, że zamienniki zostaną szybko dostarczone i w ogólnym rozrachunku wyjdziemy na tym dobrze (finansowo i militarnie) to jak najbardziej słusznie, z tym, że wskaż na cokolwiek z czego wynikać będzie, że dostaniemy NA PEWNO.
Ale kto mówi, że nikt nie jest w stanie nas zaatakować? Odwracasz kota ogonem teraz. Przecież ja Ci wypomniałem jedynie absurdalność w podawaniu tu Niemców jako przykład. Poza tym jasno wskazuję na Rosję jako realne zagrożenie militarne w perspektywie najbliższych lat i oczywiście musimy się poważnie zbroić na tę okoliczność.
Ci spece mówią też o modernizacji i należałoby odpowiedzieć na pytanie co w naszej sytuacji bardziej się opłaca - modernizacja, czy zakupy nowych, odrębnych linii i ze swej strony mogę jedynie żywić nadzieję, że decyzja o zakupie leopardów, k2, używanych abramsów, itd. - jest słuszna. Nadzieja kontra pomysły Błaszczaka :confused:
Modernizacja t-72? Nie pomyliło Ci się z leopardami? Bo o tych to rzeczywiście czytałem ze jest w planach takowa, a co do t-72 to przeca już zabytek praktycznie w porównaniu do najnowszych maszyn i żadne modernizacje tego nie zmienią.

Być może przekazanie tych czołgów Ukrainie to najlepsze, możliwe posunięcie, jednak musimy sobie zdawać sprawę, że po ich pozbyciu się Brygada Kawalerii Pancernej z Żagania nie ma żadnych czołgów. Kolejny problem to wynikła z tej sytuacji potrzeba przeszkolenia całej brygady na nową, inną rodzinę maszyn. Czołgi te potrzebne są na już, by pancerniacy mogli zacząć się szkolić i odzyskać zdolność bojową.
A Koreańczycy z tymi k2 - to nam mają pożyczyć te maszyny? Jakoś sobie tego nie wyobrażam, bo po przeszkoleniu itd., raczej będzie je trzeba zakupić po jakimś czasie. Po drugie - wzrasta napięcie międzynarodowe, Chiny poczynają sobie coraz to bardziej odważnie, w takiej sytuacji to raczej będą przejściowe K1, a nie najlepsze koreańskie wozy (k2)

Nie, nikt nie mówi o Zakupie k1, tylko o k2. W dodatku spolonizowanych i z transferem technologii oraz uczestnictwem w procesie produkcji polskiej zbrojeniówki.
Z tym, że my dotrzymaliśmy słowa, czy zrobią to inni? Mes - ja jestem jak najbardziej za tym by napierdalać ruskich czym popadnie i trzeba w tym Ukrainie pomóc, jednak władzy należy patrzeć na ręce i naciskać, by tak ważne decyzje mające wpływ na każdego z nas, nasze rodziny - były wyważone, racjonalne, dokonywane z chłodną kalkulacją bez udziału zbędnych emocji i przede wszystkim ukierunkowane w pierwszym rzędzie na nasz, polski interes.
No i widzisz, zgadzamy się bo dla mnie tez najważniejszy jest interes Polski. Los Ukrainy i zresztą każdego innego kraju jest gdzieś później. Mamy jedynie nieco inną optykę na to jakich środków powinnismy używać to realizacji tego interesu
 
Każda karetka więcej na UK, to wiecej żywych braci ukraińskich, a kazdy z nich to potencjonalny pogromca kacapa, zaś kazdy jeden wiecej zabity kacap na Ukrainie, to jeden mniej kacap, ktory ewentualnie chcialby szturmowac granice z Polska.
No i nie zapomnij, że później przyjadą do nas pracować na nasze emerytury i pomogą nam zbudować silne, zdrowe państwo... takie na miarę Ukrainy :awesome:
 
Ciekawy jestem skąd się bierze takie przekonanie o tym, że Chiny to już w każdym niemal zakresie pobiją USA

Przed II Wojną Światową byli dziennikarze New York Timesa zachwycający się Związkiem Radzieckim i jego potęgą...
lepsza atomówka niż bomby latające nad głową
Zgodnie z tym co mówił Kulkliński scenariusz dla Polski w wypadku III wojny światowej to był najwyżej jeden wielki Czarnobyl po tym jak Zachód odpowiedziałby atomówkami -to może tłumaczy, dlaczego biedna Ukraina ma więcej schronów dla cywili jeszcze z czasów ZSRR i linii metra niż Polska (Szwajcaria za to kompletnie zaszalała ze schronami mimo, że jest państwem neutralnym).
Więc dla dobra kraju lepiej aby wojna na Ukrainie trwała jak najdłużej, Ruscy jak najmocniej się osłabili, bo gdyby Rosjanie zdobyli Ukrainę i mieli tak długą granicę z Polską...

Chociaż Suworow ma swoją teorię, chociaż on też pewnie zaokrągla aby więcej książek sprzedać:


Zajebisty ogólnie kanał z tym streszczaniem książek.
 
Ciekawy jestem skąd się bierze takie przekonanie o tym, że Chiny to już w każdym niemal zakresie pobiją USA

Przed II Wojną Światową byli dziennikarze New York Timesa zachwycający się Związkiem Radzieckim i jego potęgą...

Zgodnie z tym co mówił Kulkliński scenariusz dla Polski w wypadku III wojny światowej to był najwyżej jeden wielki Czarnobyl po tym jak Zachód odpowiedziałby atomówkami -to może tłumaczy, dlaczego biedna Ukraina ma więcej schronów dla cywili jeszcze z czasów ZSRR i linii metra niż Polska (Szwajcaria za to kompletnie zaszalała ze schronami mimo, że jest państwem neutralnym).
Więc dla dobra kraju lepiej aby wojna na Ukrainie trwała jak najdłużej, Ruscy jak najmocniej się osłabili, bo gdyby Rosjanie zdobyli Ukrainę i mieli tak długą granicę z Polską...

Chociaż Suworow ma swoją teorię, chociaż on też pewnie zaokrągla aby więcej książek sprzedać:


Zajebisty ogólnie kanał z tym streszczaniem książek.


Ot, zwykła antyamerykańska propaganda i tyle.
Zresztą, to nie ma znaczenia. Do wojny z Chinami nigdy nie dojdzie , chyba, że zechce tego USA. Militarnie Chiny nie mają szans z USA, a wielką wojna nie jest nikomu na rękę. Chiny są uzależnione od pieniędzy z zachodu, zachód i USA od towarów z Chin.
Najbardziej mnie śmieszy gdy ktoś wskazuje, że Chiny mają przewagę militarna nad USA. Ja wtedy pytam: pokażcie mi doświadczenie militarne Chin w ostatnich 40 latach.
 
Przecież ja Ci wypomniałem jedynie absurdalność w podawaniu tu Niemców jako przykład.
Napisałem to jako symboliczny przykład ataku, równie dobrze mógłbym napisać Mauritius, Wyspy Owcze, czy Tajwan. Chodzi o MOŻLIWOŚĆ agresji na nasz kraj, który obecnie jest większy niż w okresie przed pełnoskalową wojną na Ukrainie, a wtedy również utrzymywaliśmy armię. Obecnie uszczuplamy ją żywiąc nadzieję, że inni dotrzymają słowa abyśmy mogli uzupełnić straty.
Poza tym jasno wskazuję na Rosję jako realne zagrożenie militarne w perspektywie najbliższych lat i oczywiście musimy się poważnie zbroić na tę okoliczność.
Przecież napisałem:
albo masz dostęp do jakichś tajnych porozumień, z których wynika, że jesteśmy absolutnie bezpieczni i ruskie lub germańce nas z pewnością nie zaatakują
Tak więc jeśli Ci już tak chodzi o wskazanie państwa z którego strony istnieje największe ryzyko agresji na nasz kraj to jak widać podałem wcześniej i oczywiście jest to Rosja. Jednak jak już wyżej wspomniałem nie chodzi o stronę atakującą, a o potrzebę utrzymywania armii na odpowiednim poziomie w myśl sloganu - "chcesz pokoju to szykuj się na wojnę". Z jednej strony jesteś przekonany co do tego, że musimy się poważnie zbroić, a z drugiej pochwalasz częściowe rozbrojenie na rzecz umów patykiem na wodzie pisanych. To nie jest racjonalne i propolskie działanie.
Modernizacja t-72? t-72 to przeca już zabytek praktycznie w porównaniu do najnowszych maszyn i żadne modernizacje tego nie zmienią.
:korwinwhat:
Przecież one są modernizowane nawet do wersji PT-91:
https://i.pinimg.com/originals/00/e1/f7/00e1f79e02e9a7264b8af6f47b64cbef.jpg

W Bumarze to robili:
Nawet wikipedia o tym pisze:
"T-72 w Polsce występuje w następujących wersjach: T-72M, T-72M1 i T-72M1D. Jego daleko posuniętą modernizacją jest PT-91, których polskie wojska lądowe posiadają 233". Pełna nazwa to PT-91 Twardy. To wersja najlepsza z modernizowanych t-72. "Ze względu na stopień modernizacji uznaje się, że Twardy jest czołgiem Generacji II+". Na Świecie obecnie najwyższa generacja to III:
Nie, nikt nie mówi o Zakupie k1, tylko o k2. W dodatku spolonizowanych i z transferem technologii oraz uczestnictwem w procesie produkcji polskiej zbrojeniówki.
Nie napisałem, że nie ma o tym mowy, tylko moim skromnym zdaniem będzie trzeba słono zabulić, by uruchomić produkcję K2PL, a to przecież nie nastąpi w tym roku, czy za dwa lata, chodzi o zamiennik sprzętu, który przekazaliśmy Ukrainie potrzebny na już i ze względu na sytuację nie chce mi się wierzyć, że Koreańczycy wypożyczą nam taką ilość K2, by wypełnić powstałą lukę, dlatego wspomniałem o K1. Jeśli będą to K2 to moim zdaniem niewystarczające ilości, choć oczywiście mogę się mylić - żadnym specjalistą nie jestem.
Mamy jedynie nieco inną optykę na to jakich środków powinnismy używać to realizacji tego interesu
No tak - moim zdaniem działaniem wbrew naszemu interesowi jest uszczuplanie naszej armii (w tym wypadku to 1/3 naszych wszystkich czołgów) na rzecz umów patykiem na wodzie pisanych, a jak widać Tobie coś takiego wystarcza i dodatkowo jest to sensowne oraz nie widzisz w tym szkody dla Polski.
 
Last edited:
@Mes_ , @klocuniek tu macie z Ad Arma jak wygląda sytuacja z czołgami:

"Modernizacja polskich czołgów Leopard 2A4 może przeciągnąć się do 2028 roku – informują media powołując się na wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Z danych NIK na 1 grudnia 2021 r. wynika, że wykonawca dostarczył 18 sztuk czołgów, czyli 12,7 proc. liczby pojazdów umieszczonych w umowie. Jak podaje Rzeczpospolita, przy obecnym tempie prac całość umowy na modernizację Leopardów będzie mogła być zrealizowana dopiero w latach 2027-28, a powstałe już opóźnienia są niemożliwe do nadrobienia. Zdaniem NIK, Zakład Bumar – Łabędy nie był przygotowany do zawarcia umowy, a wynikający z niej termin ukończenia wszystkich prac, tj. do końca 31 lipca 2023 r. jest nierealny. Wedle wiedzy Fundacji Ad Arma, ok. połowa Leopardów jest obecnie w remontach i modernizacji. 18 zmodernizowanych czołgów oddano do jednostek, ale wiemy, że zdarzały się już powroty z poligonów na lawecie. Część z niezmodernizowanych czołgów, które pozostają w jednostkach, jest niesprawnych. Zgodnie ze standardami wojsk pancernych, standardowo ok. 30% pojazdów wymaga bieżących interwencji, aby mogły mieć sprawność bojową. Warto w tym miejscu przypomnieć, że na początku poprzedniej kadencji Sejmu szef Komisji Obrony Narodowej poseł Michał Jach w rozmowie z prezesem Fundacji Ad Arma na targach MSPO powiedział, że zdecydowaliśmy się na modernizację Leopardów zamiast zakupu licencji na produkcję czołgów koreańskich, ponieważ czas potrzebny na wyprodukowanie pierwszych czołgów w Polsce wyniósłby wg niego aż 5 lat, a tyle czasu nie mamy, więc modernizujemy Leopardy. Słowa te wypowiedziano 7 lat temu, a Leopardów nie ma (i, wedle raportu NIK, może nie być przez kolejne 5 lat), licencji nie ma, koreańskich czołgów też nie ma. Nie ma też innych czołgów, na co wskazywaliśmy niedawno przy okazji przekazania przez Polskę sprzętu wojskowego Ukrainie. Aktualnie na 13 polskich batalionów czołgów: 1 jest w planach, minimum 4 oddaliśmy Ukrainie, ponad 2 są w modernizacji, 1 jest w modyfikacji, a przeliczeniowo 1 jest w standardowych przeglądach i naprawach. Innymi słowy, na dzień dzisiejszy, w chwili największego w historii III RP zagrożenia militarnego, z 13 naszych batalionów pancernych co najmniej 9 nie istnieje lub nie nadaje się aktualnie do użycia w walce. Kolejne doniesienia prasowe potwierdzają realny stan Wojska Polskiego, na który od kilku lat zwraca uwagę Fundacja Ad Arma, przede wszystkim w swoich raportach takich jak „Tabele PST” - pierwszej w Polsce publikacji, która podejmuje próbę całościowego ujęcia tematu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP oraz proponuje metodę, wedle której powinno się patrzeć na modernizację i oceniać jej efekty. Raport jest dostępny do pobrania za darmo ze strony Fundacji. Z materiałami tego typu, dotyczącymi procesów modernizacji technicznej zachodzących w innych krajach (np. w USA), można zapoznać się bez problemu. Są one dostępne nie tylko w internecie, ale są także przedmiotem obrad komisji parlamentarnych i obiektem zainteresowania licznych instytucji pozarządowych. W Polsce tego typu wiedza jest najczęściej opatrzona klauzulą "tajne", a jej małe fragmenty podawane są do wiadomości publicznej jako element medialnych informacji propagandowych. Co i przed kim próbuje się w ten sposób ukryć? Plany przed potencjalnym wrogiem czy niekompetencje i realny stan obrony państwa przed własnym społeczeństwem? Uwagę opinii publicznej w Polsce skupia się przede wszystkim na warstwie emocjonalnej, unikając kontekstu technicznego, doktrynalnego, finansowego, logistycznego i innych powszechnie stosowanych mierników. „Planujemy podpisać umowę na zakup kolejnego, najnowocześniejszego na świecie, sprzętu wojskowego” – ogłaszają politycy, a media wtórują im artykułami prasowymi w stylu: „Rosjanie są przerażeni! Śmiercionośny sprzęt już wkrótce na wyposażeniu Polaków”. Tymczasem w praktyce dopiero planuje się wysłanie zapytania ofertowego i nie wiadomo, czy do transakcji w ogóle dojdzie, a jeśli tak, to kiedy sprzęt realnie będzie w Polsce i osiągnie gotowość. Nie wiadomo też, czy będzie kim obsadzić niezbędne etaty, czy będziemy mieć zdolność szkolenia żołnierzy, czy sprzęt będzie miał zapewnioną logistykę i czy będzie do niego amunicja. Nie przedstawia się również alternatyw forsowanych rozwiązań, nawet w celu porównania, odniesienia lub teoretycznego rozważenia, nie mówiąc już o wsparciu potencjalnych strategii negocjacyjnych. Nie wiadomo też, czy sprzęt spełnia wymagania wynikające z aktualnej doktryny wojennej. Krótko mówiąc – nie wiadomo, czy obiecywany przez polityków sprzęt w ogóle pojawi się w Polsce, a jeśli tak, to czy realnie wzmocni nasze zdolności. Niemal pewne jest tylko jedno – nawet jeśli „obiektywne trudności” spowodują, że nowe czołgi, samoloty, wyrzutnie czy okręty nie dotrą do naszego kraju, to i tak zapłacą za nie polscy podatnicy. Już teraz kwota nierozliczonych zaliczek za sprzęt wojskowy wynosi ponad 30 miliardów złotych! Głównie dla firm zza oceanu. Dla przywódców politycznych jest to proceder atrakcyjny marketingowo i pijarowo. Pozwala utrzymywać biurokratyczne struktury oraz rozmywa odpowiedzialność za modernizację Wojska Polskiego i bezpieczeństwo naszego kraju. Najważniejsze, aby społeczeństwo zapamiętało emocjonalne nagłówki prasowe, wedle których jesteśmy silni (w sojuszach), zwarci i gotowi."
 
@Mes_ , @klocuniek tu macie z Ad Arma jak wygląda sytuacja z czołgami:

"Modernizacja polskich czołgów Leopard 2A4 może przeciągnąć się do 2028 roku – informują media powołując się na wnioski z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Z danych NIK na 1 grudnia 2021 r. wynika, że wykonawca dostarczył 18 sztuk czołgów, czyli 12,7 proc. liczby pojazdów umieszczonych w umowie. Jak podaje Rzeczpospolita, przy obecnym tempie prac całość umowy na modernizację Leopardów będzie mogła być zrealizowana dopiero w latach 2027-28, a powstałe już opóźnienia są niemożliwe do nadrobienia. Zdaniem NIK, Zakład Bumar – Łabędy nie był przygotowany do zawarcia umowy, a wynikający z niej termin ukończenia wszystkich prac, tj. do końca 31 lipca 2023 r. jest nierealny. Wedle wiedzy Fundacji Ad Arma, ok. połowa Leopardów jest obecnie w remontach i modernizacji. 18 zmodernizowanych czołgów oddano do jednostek, ale wiemy, że zdarzały się już powroty z poligonów na lawecie. Część z niezmodernizowanych czołgów, które pozostają w jednostkach, jest niesprawnych. Zgodnie ze standardami wojsk pancernych, standardowo ok. 30% pojazdów wymaga bieżących interwencji, aby mogły mieć sprawność bojową. Warto w tym miejscu przypomnieć, że na początku poprzedniej kadencji Sejmu szef Komisji Obrony Narodowej poseł Michał Jach w rozmowie z prezesem Fundacji Ad Arma na targach MSPO powiedział, że zdecydowaliśmy się na modernizację Leopardów zamiast zakupu licencji na produkcję czołgów koreańskich, ponieważ czas potrzebny na wyprodukowanie pierwszych czołgów w Polsce wyniósłby wg niego aż 5 lat, a tyle czasu nie mamy, więc modernizujemy Leopardy. Słowa te wypowiedziano 7 lat temu, a Leopardów nie ma (i, wedle raportu NIK, może nie być przez kolejne 5 lat), licencji nie ma, koreańskich czołgów też nie ma. Nie ma też innych czołgów, na co wskazywaliśmy niedawno przy okazji przekazania przez Polskę sprzętu wojskowego Ukrainie. Aktualnie na 13 polskich batalionów czołgów: 1 jest w planach, minimum 4 oddaliśmy Ukrainie, ponad 2 są w modernizacji, 1 jest w modyfikacji, a przeliczeniowo 1 jest w standardowych przeglądach i naprawach. Innymi słowy, na dzień dzisiejszy, w chwili największego w historii III RP zagrożenia militarnego, z 13 naszych batalionów pancernych co najmniej 9 nie istnieje lub nie nadaje się aktualnie do użycia w walce. Kolejne doniesienia prasowe potwierdzają realny stan Wojska Polskiego, na który od kilku lat zwraca uwagę Fundacja Ad Arma, przede wszystkim w swoich raportach takich jak „Tabele PST” - pierwszej w Polsce publikacji, która podejmuje próbę całościowego ujęcia tematu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP oraz proponuje metodę, wedle której powinno się patrzeć na modernizację i oceniać jej efekty. Raport jest dostępny do pobrania za darmo ze strony Fundacji. Z materiałami tego typu, dotyczącymi procesów modernizacji technicznej zachodzących w innych krajach (np. w USA), można zapoznać się bez problemu. Są one dostępne nie tylko w internecie, ale są także przedmiotem obrad komisji parlamentarnych i obiektem zainteresowania licznych instytucji pozarządowych. W Polsce tego typu wiedza jest najczęściej opatrzona klauzulą "tajne", a jej małe fragmenty podawane są do wiadomości publicznej jako element medialnych informacji propagandowych. Co i przed kim próbuje się w ten sposób ukryć? Plany przed potencjalnym wrogiem czy niekompetencje i realny stan obrony państwa przed własnym społeczeństwem? Uwagę opinii publicznej w Polsce skupia się przede wszystkim na warstwie emocjonalnej, unikając kontekstu technicznego, doktrynalnego, finansowego, logistycznego i innych powszechnie stosowanych mierników. „Planujemy podpisać umowę na zakup kolejnego, najnowocześniejszego na świecie, sprzętu wojskowego” – ogłaszają politycy, a media wtórują im artykułami prasowymi w stylu: „Rosjanie są przerażeni! Śmiercionośny sprzęt już wkrótce na wyposażeniu Polaków”. Tymczasem w praktyce dopiero planuje się wysłanie zapytania ofertowego i nie wiadomo, czy do transakcji w ogóle dojdzie, a jeśli tak, to kiedy sprzęt realnie będzie w Polsce i osiągnie gotowość. Nie wiadomo też, czy będzie kim obsadzić niezbędne etaty, czy będziemy mieć zdolność szkolenia żołnierzy, czy sprzęt będzie miał zapewnioną logistykę i czy będzie do niego amunicja. Nie przedstawia się również alternatyw forsowanych rozwiązań, nawet w celu porównania, odniesienia lub teoretycznego rozważenia, nie mówiąc już o wsparciu potencjalnych strategii negocjacyjnych. Nie wiadomo też, czy sprzęt spełnia wymagania wynikające z aktualnej doktryny wojennej. Krótko mówiąc – nie wiadomo, czy obiecywany przez polityków sprzęt w ogóle pojawi się w Polsce, a jeśli tak, to czy realnie wzmocni nasze zdolności. Niemal pewne jest tylko jedno – nawet jeśli „obiektywne trudności” spowodują, że nowe czołgi, samoloty, wyrzutnie czy okręty nie dotrą do naszego kraju, to i tak zapłacą za nie polscy podatnicy. Już teraz kwota nierozliczonych zaliczek za sprzęt wojskowy wynosi ponad 30 miliardów złotych! Głównie dla firm zza oceanu. Dla przywódców politycznych jest to proceder atrakcyjny marketingowo i pijarowo. Pozwala utrzymywać biurokratyczne struktury oraz rozmywa odpowiedzialność za modernizację Wojska Polskiego i bezpieczeństwo naszego kraju. Najważniejsze, aby społeczeństwo zapamiętało emocjonalne nagłówki prasowe, wedle których jesteśmy silni (w sojuszach), zwarci i gotowi."
no i masz, Dżibuti w bezpośrednim starciu rozjeżdża nasze siły "lądowe"
:waldeklaugh:
 
Ruskie są chyba lekko w dupę, właśnie Finlandia potwierdziła, że Ruskie musieli opuścić bazę wojskową na granicy z Finlandią, jakieś bagatela 1000 chłopa i ciężki sprzęt, by mieć czym atakować Ukrainę. Jak tak dalej pójdzie, to zostaną kompletnie rozbrojeni, dzięki swojemu geniuszowi :putin:
I to własnymi ręcami i onucami:juanlaugh:
A potem Chiny im wjadą w dupę... :deniroclap:
Już pominę milczeniem fakt, że właśnie zaczęli szczekać na USA o Alaskę, którą sami kurwa im sprzedali... Że to ziemia ojców :wow::benny::siara::mjsmile::damjan::jjsmile::pjelen::matt:
 
Ruskie są chyba lekko w dupę, właśnie Finlandia potwierdziła, że Ruskie musieli opuścić bazę wojskową na granicy z Finlandią, jakieś bagatela 1000 chłopa i ciężki sprzęt, by mieć czym atakować Ukrainę. Jak tak dalej pójdzie, to zostaną kompletnie rozbrojeni, dzięki swojemu geniuszowi :putin:
I to własnymi ręcami i onucami:juanlaugh:
A potem Chiny im wjadą w dupę... :deniroclap:
Już pominę milczeniem fakt, że właśnie zaczęli szczekać na USA o Alaskę, którą sami kurwa im sprzedali... Że to ziemia ojców :wow::benny::siara::mjsmile::damjan::jjsmile::pjelen::matt:


To może być fejk, że ogolacaja granicę z Finlandia.


A co do pierdololo o Alasce- to nic nie znaczy. Straszyli już zachód zniszczeniem atomowym, gadka o Alasce nie pogorszy stosunków z USA.
 
To może być fejk, że ogolacaja granicę z Finlandia.


A co do pierdololo o Alasce- to nic nie znaczy. Straszyli już zachód zniszczeniem atomowym, gadka o Alasce nie pogorszy stosunków z USA.
To nie fejk, Finlandia wysłała drony zwiadowcze żeby zdjęcia zrobić, baza jest pusta, sprzętu ani onuc niet.

Mi nie chodzi o straszenie, bo teraz ruskie wyszły już na kompletnych idiotów przed całym światem - jak można coś sprzedać, a potem warczeć na kupującego? Jeszcze po tylu latach?

A co do gróźb - gdyby ruskie były naprawdę groźne, to nikt z państw ościennych by Ukrainie nie wysyłał sprzętu, bo za to byłby wjazd z buta na chatę - nikt się rusków już nie boi (bo Ukraina sprawdziła ich zdolności "bojowe"), więc każdy wysyła tony sprzętu, i ruskie już muszą wojsko z drugiego końca kraju ściągać, zapasy się kończą, sprzętu niet (a z krajów podległych też ludzie nie chcą walczyć, zaczęli się po lasach, tundrach i tajgach kryć, byle tylko do "drugiej największej armii świata" nie trafić) :mjsmile:
 
To nie fejk, Finlandia wysłała drony zwiadowcze żeby zdjęcia zrobić, baza jest pusta, sprzętu ani onuc niet.

Mi nie chodzi o straszenie, bo teraz ruskie wyszły już na kompletnych idiotów przed całym światem - jak można coś sprzedać, a potem warczeć na kupującego? Jeszcze po tylu latach?

A co do gróźb - gdyby ruskie były naprawdę groźne, to nikt z państw ościennych by Ukrainie nie wysyłał sprzętu, bo za to byłby wjazd z buta na chatę - nikt się rusków już nie boi (bo Ukraina sprawdziła ich zdolności "bojowe"), więc każdy wysyła tony sprzętu, i ruskie już muszą wojsko z drugiego końca kraju ściągać (bo z krajów podległych też ludzie nie chcą walczyć, zaczęli się po lasach, tundrach i tajgach kryć, byle tylko do "drugiej największej armii świata" nie trafić) :mjsmile:


To akurat największą przegrana Rosji i wygrana USA, NATO, Polski- dowód na to, że Rosja nie stanowi realnego zagrożenia dla zachodu.
 
To akurat największą przegrana Rosji i wygrana USA, NATO, Polski- dowód na to, że Rosja nie stanowi realnego zagrożenia dla zachodu.
A co z tymi bombami nad Polską którymi straszycie 4ty miesiąc?
Bo coś się rozmywa wasza narracją z miesiąca na miesiąc :beczka:
 
A co z tymi bombami nad Polską którymi straszycie 4ty miesiąc?
Bo coś się rozmywa wasza narracją z miesiąca na miesiąc :beczka:


A kiedy straszyłem bombami nad Polska?

Poza tym - gdyby Rosja podbiła Ukrainę, i mielibysmy na całej wschodniej granicy armię Rosyjska, i wiedzielibyśmy, że NATO może nie zdążyć z pomocą - wtedy moglibyśmy się bać bomb rosyjskich. No ale Rosja dała dupy na Ukrainie, dzięki pomocy z zachodu, w tym z Polski, straciła możliwości ataku na Polskę i NATO, więc tych bomb nie trzeba się bać. Chyba taka była narracja propagandy: pomagamy Ukrainie by Rosja straciła możliwość zagrożenia Polski(i atakowania bombami m.in). Cel jest spełniony, więc czego się czepiasz?
 
"nie wiadomo, czy obiecywany przez polityków sprzęt w ogóle pojawi się w Polsce, a jeśli tak, to czy realnie wzmocni nasze zdolności. Niemal pewne jest tylko jedno – nawet jeśli „obiektywne trudności” spowodują, że nowe czołgi, samoloty, wyrzutnie czy okręty nie dotrą do naszego kraju, to i tak zapłacą za nie polscy podatnicy. Już teraz kwota nierozliczonych zaliczek za sprzęt wojskowy wynosi ponad 30 miliardów złotych! Głównie dla firm zza oceanu. Dla przywódców politycznych jest to proceder atrakcyjny marketingowo i pijarowo. Pozwala utrzymywać biurokratyczne struktury oraz rozmywa odpowiedzialność za modernizację Wojska Polskiego i bezpieczeństwo naszego kraju. Najważniejsze, aby społeczeństwo zapamiętało emocjonalne nagłówki prasowe, wedle których jesteśmy silni (w sojuszach), zwarci i gotowi."
Dlatego pisałem, że jestem sceptyczny co do umów patykiem na wodzie pisanych. Nie trzeba być fachowcem, by przypuszczać na podstawie obserwacji tego co się dzieje na scenie politycznej i jakie są efekty działań decydentów, że pozbywanie się 1/3 wszystkich naszych czołgów nie mając na już niczego co może tę lukę wypełnić - raczej nie jest sensowne @Mes_
ruskie już muszą wojsko z drugiego końca kraju ściągać
No, nasze t-72 przeważyły szalę, już jesteśmy bezpieczni ;)
 
Last edited:
Dlatego pisałem, że jestem sceptyczny co do umów patykiem na wodzie pisanych. Nie trzeba być fachowcem, by przypuszczać na podstawie obserwacji tego co się dzieje na scenie politycznej i jakie są efekty działań decydentów, że pozbywanie się 1/3 wszystkich naszych czołgów nie mając na już niczego co może tę lukę wypełnić - raczej nie jest sensowne @Mes_
Oni rozdają wszystko włącznie z karetkami.
 
Gdyby tak metodycznie destruktywna wojna była w Ameryce Południowej zyskiwaliby (przynajmniej względnie, a to jest to co się dla ludzi liczy) wszyscy na około, ale raczej nie kraje regionu pośrednio, a tym bardziej bezpośrednio zaangażowane w konflikt. Kiedy z odległości spojrzy się na wojnę, to łatwiej to zobaczyć.

Wróćmy do nas - jeśli chodzi o kontekst Europejski to raczej wszyscy będą przegranymi, mniej lub bardziej, w tym oczywiście Rosja , ale ta nie wątpię pociągnie za sobą też wiele innych krajów, o Ukrainie nie trzeba nawet mówić, ale dotyczy to każdego kraju w pobliżu.

Niestety był to wybór elit kremlowskich aby wojsko na terytorium obcego kraju wysłać, aby nie sprytem, kulturą, podstępem, dobrowolną kooperacją, negocjacjami, handlem czy monopolem surowcowym a może nawet - tak ze wschodu oczekiwaną przecież - altruistyczną opieką kształtować swoje relacje (w szczególności z braćmi Słowianami), ale bombami i panslawistycznym mitem panowania aż do Odry. Co do monopolu surowcowego to można oczywiście dyskutować, skąd tenże, bo jest technologia, panaceum na tą zależność, ale krzyczą na nas gdy tylko o niej wspomnimy...

To że na tym stracimy my jako Polacy to oczywiste, minimum krótkoterminowo. Jak też i wszyscy Europejczycy (i tu pytanie o business as usual, bo na nie odpowiedź to z kolei wskazanie czy długo czy krótkoterminowo, mniej czy bardziej niż my). Białoruś niby nie w wojnie ale nie traci? Niemcy? Niemcom plan na co najmniej kilkadziesiąt lat runął, i ja nie wiem czy oni się z tego podniosą bez rosyjskiego gazu w kroplówce. Inna sprawa że obrany przez nich - potrzebnej przecież, w obliczu końca węglowodorów na horyzoncie - transformacji energetycznej też był błędny (też - bo źle ocenili partnera biznesowego). I to także będzie/byłby nasz koszt - niezależnie od wojny.

Skoro już wiemy że jakiś koszt tak czy siak nieuchronnie poniesiemy to warto rozważyć różne jego wersje, odcienie ale też i skale. Zachęcam do rozważań o konsekwencjach kosztów alternatywnych, bo nic nie jest "za darmo". Dla przykładu - gdyby postawa Polski była politycznie zsynchronizowana z węgierską, a z racji geografii oznaczałoby to znacznie więcej w świecie realnym niż przytłumione Karpatami okrzyki z Budapesztu, to co byśmy zyskali? Co byśmy stracili? Krótkoterminowo? Długoterminowo? Czy to byłoby lepiej dla Polski i Polaków? Czy paliwo byłoby tańsze? Czy wydrukowany i rozdawany pieniądz nagle inflacji by nie tworzył? A może warto było/jest się politycznie synchronizować z Niemcami i Francją? Rosją? Albo może z nikim? W świecie w którym Północ wpisuje się pod pierwszą literkę NATO?

Punktem odniesienia "wygranej" czy "przegranej" jest nieuchronna strata, podkreślam: poza naszą sprawczością, to były wybory innych elit. Dopiero później można mówić o korekcie tejże (a nawet akceptacja rozbiorów, proponowana przecież przez Kreml ustami Żyrynowskiego nie rozładowałaby napięcia w tej części świata i od wojny nie uchroniła, a założę się że terytorialne dla nas konsekwencje także miała).

Póki co konflikt militarny toczy się pod dyktando tych co mówili - "niech jak najwięcej ludzi zginie, ci czy tamci, wszyscy oni źli, więc dobrze się dzieje". Pozazdrościć wyborów, też bym chciał świata robiącego to czego pragnę.

Na nieszczęście zbiega się się to z terminem do zapłaty za głupotę, całego Zachodu, w tym nas. Drukarką zalepialiśmy realne problemy, dla odwrócenia uwagi wbijaliśmy ludziom do głowy że Narnia - energetyczna, "wartości" czy płciowa - istnieje. A tu: puk puk puk.

PS.
Acha, z decyzji kontraktowych wynika chyba już powoli w jaki rodzaj wojny celują / wierzą nasi decydenci. Oczywiście od fleszy do poligonu długa droga, ale jednak...
 
Biorąc pod uwagę wszystkie decyzje jakie podjęto przeciwko nam w związku z wojną na Ukrainie to nie dziwne, że snute są teorie o tym, że Polską rządzą zastraszone lub przekupione przez obce wpływy kurwy bez godności albo po prostu głupi złodzieje bez kręgosłupa moralnego
Teorie?
Na calym świecie tak właśnie jest
 
Niemcom plan na co najmniej kilkadziesiąt lat runął, i ja nie wiem czy oni się z tego podniosą bez rosyjskiego gazu w kroplówce.
Niemcy nie kupują wciąż gazu od Rosji? Pytam, bo gdy jeszcze śledziłem głębiej temat była chryja, że my kupujemy od Niemców ruski gaz...
 
Niemcy nie kupują wciąż gazu od Rosji? Pytam, bo gdy jeszcze śledziłem głębiej temat była chryja, że my kupujemy od Niemców ruski gaz...
NS2: to be or not to be?

Żeby taka inwestycja przepadła? Zresztą o tym pisałem: business as usual?

EDIT:
Tak sobie pomyślałem, obrazowo oczywiście, bez żadnych kalkulacji: co by mogło zastąpić NS2? 10 elektrowni atomowych, które magicznie dziś właśnie wstęgę przecinaną mają.

Potem sobie wyobraziłem że te 10 elektrowni to nie u nich, ale u nas jest właśnie uruchamianych. No i zostalibyśmy eksporterem czystej i taniej energii - na całą Europę. Czyż takich instalacji nasi europejscy partnerzy nie chcieliby chętniej chronić? #jeszczeniepiątunioaleprawie
 
Last edited:
Potem sobie wyobraziłem że te 10 elektrowni to nie u nich, ale u nas jest właśnie uruchamianych
To dla nas raczej najlepsze rozwiązanie. Bez energetyki jądrowej niezmiernie trudne będzie przeorganizowanie naszej armii na wzór nowoczesnej bez nadmiernych kosztów społecznych, ba, może się okazać, że to niemożliwe bo wszyscy pójdziemy z torbami i ostatni gasi światło
 
To dla nas raczej najlepsze rozwiązanie. Bez energetyki jądrowej niezmiernie trudne będzie przeorganizowanie naszej armii na wzór nowoczesnej bez nadmiernych kosztów społecznych, ba, może się okazać, że to niemożliwe bo wszyscy pójdziemy z torbami i ostatni gasi światło
To już nawet nie o armię chodzi, ale właśnie o to że nie będzie miał kto gasić, bo żarówka nie będzie się świecić...

Jakby nie było: cywilizacja to energia. Mniej energii na obywatela to mniej cywilizacji. Na obywatela. Uproszczenie oczywiście, ale średnio mniej więcej się zgadza.

My w skali Kardaszewa nawet Typem 1szym nie jesteśmy, a może i tak być że następne kilkadziesiąt lat będzie energetyczną stagnacją, albo nawet i regresem... No chyba że jakiś przełom technologiczny nastąpi, czego sobie i wszystkim życze...

Choć wybory cywilizacja a życie nie są tożsame...
 
To już nawet nie o armię chodzi, ale właśnie o to że nie będzie miał kto gasić, bo żarówka nie będzie się świecić...

Jakby nie było: cywilizacja to energia. Mniej energii na obywatela to mniej cywilizacji. Na obywatela. Uproszczenie oczywiście, ale średnio mniej więcej się zgadza.

My w skali Kardaszewa nawet Typem 1szym nie jesteśmy, a może i tak być że następne kilkadziesiąt lat będzie energetyczną stagnacją, albo nawet i regresem... No chyba że jakiś przełom technologiczny nastąpi, czego sobie i wszystkim życze...

Choć wybory cywilizacja a życie nie są tożsame...
Musicie po prostu mniej zrec i mniej konsumowac. Wszystkiego.

Wtedy bedzie dobrze. Tym u koryta.
 
Back
Top