Bubi, przeczytałes książkę? Ona pomogła mi z dnia na dzień cieszyć się z tego, że nie palę właśnie i wyobraź sobie, że człowiek lepiej radzi sobie ze stresem bez nich. Ja mam pracę taką, że gdyby stres sytuacyjny miał mnie usprawiedliwiać, to nigdy bym nie rzucił niestety.Sesje i egzaminy to pikuś przy obecnym trybie życia. Satysfakcja i radość z tego, że te rureczki wypełnione liśćmi tytoniu nie pozwalają sobą rządzić więc znacznie przyjemniejsza i bardziej budująca niż uleganie im :) Wiem jednak jak ciężko przełamać lęk przed brakiem fajeczki w pobliżu, bo kto nie palił nigdy ten nie wie jakie cholerstwo ma zniewalającą siłę i władzę nad palaczem :/ Horrory, romansidła..?A, to Ty się chcesz przytulać? Hehe, no to ja większy zboczek jestem :)