Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
Studentem też i szukam paru norm, ale tych mniej popularnych, które ciężej znaleźć w Internecie.Jesteś studentem i szukas norm budowlanych?
Jak budowlane to odezwij się. Jak na uczelnię to może coś pomyślimy.Studentem też i szukam paru norm, ale tych mniej popularnych, które ciężej znaleźć w Internecie.
Wroclaw?Wkurwia mnie to, że złapała mnie jakaś jelitówka, sram cały dzień i nie mogę nic jeść :(
Wkurwia mnie pogoda. Jakbyśmy nie mogli mieć Polski w jakimś lepszym klimacie. Wtedy nawet wizja zostania bezdomnym żużlem nie była by taka straszna, a tak? Pod palmą w Mielnie w grudniu nie pośpisz bo zamarzniesz a ogarnianie noclegowi i przytułków to za duże wyzwanie logistyczne.

Nie :). Może jakaś ogólnopolska epidemia. :DWroclaw?
cala moja rodzina sra i rzyga :D
Zgaduje ze u Ciebie na dzielni tez śnieg padał ? :DWkurwia mnie pogoda. Jakbyśmy nie mogli mieć Polski w jakimś lepszym klimacie.
Ooo, dawno nie jadłem. Musisz zjeść dzisiaj? Zostaw na jutro.Wkurza mnie, że jest 21, ja mam do zjedzenia jeszcze golonkę, a czuję się najedzony i nie wiem czy ją całą chapnę na raz.
Dzisiaj na pewno musi paść. Wiewiórki nie robią zapasów na wiosnę (choć ponoć jutro ma mocno śniegiem rzucać).Ooo, dawno nie jadłem. Musisz zjeść dzisiaj? Zostaw na jutro.
Ja nadal nie gardzęSmacznego w takim razie! A słoiki od mamy to dobra rzecz, jak byłem studentem to nie gardziłem bynajmniej:)

I takie bywają, a musztardy już nie mam. A co do słoików to nie chce mi się tego targać, lepiej samemu coś upichcić, albo po stołówkach zjeść, cenowo na jedno prawie wyjdzie.Golonka musi być z włosem
Ja też nie, ale mama już nie robi słoiczków dla synka, więc lipton.Ja nadal nie gardzę![]()
Eh te matki to wiedzą jak gotować, czasem jak do matki wpadnę na obiad to sobie zawsze uświadamiam, że tylko wydaje mi się że umiem gotować:)Ja też nie, ale mama już nie robi słoiczków dla synka, więc lipton.
A ja że tak zadam pytanie nie na miejscu, żona źle gotuje czy co, że taka desperacja?Ja też nie, ale mama już nie robi słoiczków dla synka, więc lipton.
Żona po powrocie do pracy i 14 miesięcznym dziecku ma niewiele czasu na gotowanie. Od czasu do czasu coś upichci i robi to bardzo dobrze, ale nie ma jak u mamy :), sentyment zostaje.A ja że tak zadam pytanie nie na miejscu, żona źle gotuje czy co, że taka desperacja?
W sumie racja. Chociaż z końcówką się nie zgodzę, lubię mamine smakołyki, ale ostatnio to najbardziej lubię jeść to co sam ugotuję. Pewnie mi przejdzie, bo gotować kompletnie nie umiem, ale ta satysfakcja, że żrem coś swojego jest dalece poprawiająca smak.Żona po powrocie do pracy i 14 miesięcznym dziecku ma niewiele czasu na gotowanie. Od czasu do czasu coś upichci i robi to bardzo dobrze, ale nie ma jak u mamy :), sentyment zostaje.
Jeszcze docenisz;) obiadki mamusi.W sumie racja. Chociaż z końcówką się nie zgodzę, lubię mamine smakołyki, ale ostatnio to najbardziej lubię jeść to co sam ugotuję. Pewnie mi przejdzie, bo gotować kompletnie nie umiem, ale ta satysfakcja, że żrem coś swojego jest dalece poprawiająca smak.
Ja raz miałem akcję następującą: Robiłem z kumplem fuchę w niedzielę, zachciało się żreć, zamówiliśmy chinola i o dziwo skurwiele przywieźli nam z odległości 4 km żarcie po 15 minutach od telefonu. Do dzisiaj się zastanawiam jak oni to logistycznie ogarnęli. Sam przyjazd to z 5-6 minut przez ten jebany Kraków, a gdzie czas na zrobienie żarcia, zapakowanie. Dodam, że jedzenie było gorące i nie wyglądało jak z odzysku.Wkurwia mnie, ze Chińczyk mi ponad godzinę żarcie dowozi
Może helikopter, albo chiński teleporter.Ja raz miałem akcję następującą: Robiłem z kumplem fuchę w niedzielę, zachciało się żreć, zamówiliśmy chinola i o dziwo skurwiele przywieźli nam z odległości 4 km żarcie po 15 minutach od telefonu. Do dzisiaj się zastanawiam jak oni to logistycznie ogarnęli. Sam przyjazd to z 5-6 minut przez ten jebany Kraków, a gdzie czas na zrobienie żarcia, zapakowanie. Dodam, że jedzenie było gorące i nie wyglądało jak z odzysku.
Przecież oni używają zwoju "Magiczny Portal". Musiałem być bardzo zajęty pracą skoro nie zauważyłeś niebieskiej poświaty na klatce schodowej.Ja raz miałem akcję następującą: Robiłem z kumplem fuchę w niedzielę, zachciało się żreć, zamówiliśmy chinola i o dziwo skurwiele przywieźli nam z odległości 4 km żarcie po 15 minutach od telefonu. Do dzisiaj się zastanawiam jak oni to logistycznie ogarnęli. Sam przyjazd to z 5-6 minut przez ten jebany Kraków, a gdzie czas na zrobienie żarcia, zapakowanie. Dodam, że jedzenie było gorące i nie wyglądało jak z odzysku.