Co mnie wku*wia

myslisz, ze ten chuj wie, ze cos takiego jest potrzebne? ja bym np nie wiedzial i stawial odrazu :D
Chuj młody jeszcze, ale z ubecką mentalnością. A do tego pewien jestem, że wie.
Zresztą, nawet jakbym to olał, to przepis jest przepis, a to mnie w tym wszystkim wkurwia. Co z tego, że nie potrzebuje pozwolenia, jak muszę zgłosić i czekać. Na własnej, kurwa, działce. Paradoksalnie, gdybym miał ogródek działkowy, to idę do zarządcy i mówię "Jutro stawiam domek na narzędzia". I tyle - zgłoszenie ustne. A u siebie będąc muszę czekać na decyzję 30 dni :boystop:.
 
Chuj młody jeszcze, ale z ubecką mentalnością. A do tego pewien jestem, że wie.
Zresztą, nawet jakbym to olał, to przepis jest przepis, a to mnie w tym wszystkim wkurwia. Co z tego, że nie potrzebuje pozwolenia, jak muszę zgłosić i czekać. Na własnej, kurwa, działce. Paradoksalnie, gdybym miał ogródek działkowy, to idę do zarządcy i mówię "Jutro stawiam domek na narzędzia". I tyle - zgłoszenie ustne. A u siebie będąc muszę czekać na decyzję 30 dni :boystop:.
no ale ja nie rozumiem tego, nie potrzebujesz pozwolenia, ale musisz czekac na pozwolenie.. to o chuj tu chodzi? chociaz jak w Polsce nawet drzewa nie mozesz wyciac na swojej posesji, to kurwa o co ja pytam..
 
no ale ja nie rozumiem tego, nie potrzebujesz pozwolenia, ale musisz czekac na pozwolenie.. to o chuj tu chodzi?
Za prawem budowlanym:
Właściwy organ, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zgłoszenia, może, w drodze decyzji, wnieść sprzeciw.
W innym przypadku dopiero wtedy możesz sobie coś zbudować :P
 
Za prawem budowlanym:
Właściwy organ, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zgłoszenia, może, w drodze decyzji, wnieść sprzeciw.
W innym przypadku dopiero wtedy możesz sobie coś zbudować :P
czyli mowiac kolokwialnie, jak jakis kutas bedzie mial zly dzien, to wniesie sprzeciw, nawet bez zobaczenia dzialki. madrze
 
A pytanie z ciekawości, w tym czy przyszłym roku mają wejść zmiany dotyczące prawa budowlanego i uzyskiwania pozwoleń?
 
A pytanie z ciekawości, w tym czy przyszłym roku mają wejść zmiany dotyczące prawa budowlanego i uzyskiwania pozwoleń?
@Wewiur - właśnie to, co mamy, to jest już chyba "po zmianach" DC
Różnica jest taka, że zmienił się okres oczekiwania (z 60 dni na 30 dni) i przyjęto "milczenie oznacza zgodę", czyli jak w miesiąc nie upierdoli nikt zgłoszenia, to możesz budować - znajcie łaskę pana ;) I dotyczy to i budowy domu i innych wymagających pozwolenia na budowę, jak i budowy takich narzędziaków, jak chce, które wymagają tylko zgłoszenia.
Ale i tak
jak jakis kutas bedzie mial zly dzien, to wniesie sprzeciw, nawet bez zobaczenia dzialki

Przepisy są tak idiotyczne, że jak robiłem zjazd (z drogi wojewódzkiej) na działkę, to było w chuj papierologii, jak musiałem przekładac termin, to za każdym razem trzeba było na nowo składać część papierów. Kurwa, głupi przepis o ilości znaków i barierek, które trzeba było ustawić, żeby oznaczyć wyłączenie pasa z ruchu na czas inwestycji, przyjechał fiut z zarządu dróg i sprawdzał te znaki... 4 dni robocze, 150 zeta/dobę psu w dupę.
 
@Wewiur - właśnie to, co mamy, to jest już chyba "po zmianach" DC
Różnica jest taka, że zmienił się okres oczekiwania (z 60 dni na 30 dni) i przyjęto "milczenie oznacza zgodę", czyli jak w miesiąc nie upierdoli nikt zgłoszenia, to możesz budować - znajcie łaskę pana ;) I dotyczy to i budowy domu i innych wymagających pozwolenia na budowę, jak i budowy takich narzędziaków, jak chce, które wymagają tylko zgłoszenia.
Ale i tak


Przepisy są tak idiotyczne, że jak robiłem zjazd (z drogi wojewódzkiej) na działkę, to było w chuj papierologii, jak musiałem przekładac termin, to za każdym razem trzeba było na nowo składać część papierów. Kurwa, głupi przepis o ilości znaków i barierek, które trzeba było ustawić, żeby oznaczyć wyłączenie pasa z ruchu na czas inwestycji, przyjechał fiut z zarządu dróg i sprawdzał te znaki... 4 dni robocze, 150 zeta/dobę psu w dupę.
Pamiętam, że te zmiany były zachwalane, ale jak pokazuje praktyka gówno się zmieniło. Szkoda, bo akurat kilka uproszczeń by nie zaszkodziło.
A nie możesz narzędziaka wybudować bez fundamentu? Czy wtedy też liczą jako budynek i masa papierków?
Pamiętam, że do tych starych stodół na samych palach nikt się nie czepiał, tak samo do takich narzędziaków z wbitymi w ziemię teownikami (ale to może tylko wyjątkowy imbecyl z urzędu był).
 
A nie możesz narzędziaka wybudować bez fundamentu? Czy wtedy też liczą jako budynek i masa papierków?
Pamiętam, że do tych starych stodół na samych palach nikt się nie czepiał, tak samo do takich narzędziaków z wbitymi w ziemię teownikami (ale to może tylko wyjątkowy imbecyl z urzędu był).
Pewnie i tak właśnie tak zbuduję (na płytach pod belki podstawy) - ale tak było bodaj kilkanaście lat temu, teraz nie ma chyba rozróżnienia typu "związany/nie związany z gruntem", tylko są 'obiekty małej architektury', których w większości nie musisz zgłaszać w ogóle (huśtawki, domki dla dzieci, altany, śmietniki), budynki gospodarcze do 25/35m2 (jak mój) - tylko zgłoszenie (plus wiele innych budowli w tej grupie), no i domy, bud. gosp powyżej 35m2, ect - tu wciąz pozwolenie potrzebne jest.
Miało być pięknie, wyszło jak zawsze.
 
Wcześnie trzeba wstać i musze iść spać, a tak pięknie się rozwijaja gownoburze DC


Gdzie ta gówno burza, wbiłem do tematu z artykułem Jakuba i normalna wymiana zdań przez pierwsze 7 stron, może mi ktoś napisać od której zaczyna się "gównoburza"?
 
Że garaż, który co 3 tygodnie sprzątam bite 3 godziny, po 3 dniach jest takim samym pierdolnikiem, jakim był.
Stajnia Augiasza w dupe jebana DC
 
Wkurwia mnie mój współpracownik..... moja antypatia do niego osiągnęła chyba apogeum.... bo wnerwia mnie sam jego widok..... :windu:
 

Nie chcę iść siedzieć za zabójstwo
Niektórzy ludzie są jak słońce niby nic ale jak spojrzysz to razi w oczy.

Co najgorsze to ja mu tą robotę załatwiłem.... gościu z kredytem ,2 dzieci to zlitowałem sie i lekko wstawiłem sie za nim u szefów. a jak sie okazało to on ma wyjebane po całośći, jedzie tylko na współczuciu szefów (ogólny zarobek z niego to moze 500zl-mscdla firmy) , ciagle sie gdzies zwalnia bo to ma ząłatwic i itp.... zamiast pracowac to pierdoli cały czas przez tel z kims.... z reszta z jego opowiesci to w kazdej firmie było chujowo bo szef był zjebany bo sie go czepiał..... kurwa jak tam robił wszedzie jak u nas to ja sie nie dziwie..... ogólnie masakra
 
Nie chcę iść siedzieć za zabójstwo


Co najgorsze to ja mu tą robotę załatwiłem.... gościu z kredytem ,2 dzieci to zlitowałem sie i lekko wstawiłem sie za nim u szefów. a jak sie okazało to on ma wyjebane po całośći, jedzie tylko na współczuciu szefów (ogólny zarobek z niego to moze 500zl-mscdla firmy) , ciagle sie gdzies zwalnia bo to ma ząłatwic i itp.... zamiast pracowac to pierdoli cały czas przez tel z kims.... z reszta z jego opowiesci to w kazdej firmie było chujowo bo szef był zjebany bo sie go czepiał..... kurwa jak tam robił wszedzie jak u nas to ja sie nie dziwie..... ogólnie masakra
Też miałem takiego. Wolno pracował i byle jak. Ciągle smsy pisał z kimś. Zaczęliśmy mu dawać zadania za które był odpowiedzialny tylko on. Oczywiście robił chujowe i jak się uzbierało trochę takiej chujowej roboty to dostał wypowiedzenie. Potem był obrażony na to że ho zwolniono, a powinien się cieszyć że za porozumieniem stron :p
 
Back
Top