By żyło się lepiej: kariera/studia/przekręty;)

Taka branża, pytanie tylko czy kłamałes perfidnie , czy lekko naginałes fakty:KotKapitalista:

Mnie to tam czasem zdarza np, jak wiem ze nie bedzie na 12, to i tak mówie ze bedzie , a pozniej 30 minut przed mowie ze sie spoznia bo cos sie zesrało,
Czy uwazam to za kłamstwo ? oczywiscie ze nie:joer:

Perfidnie, zdarzało mi się anulować zlecenie wziete wczoraj, bo znalazlem chwile temu inne za duzo lepsza stawke. Zawsze potrafilem sie z tego wykrecic.
Gdyby mi ktoś zrobił coś takiego to...
Ko7e4Ta.jpg


Więcej empatii. Tego sobie życzę.
 
Perfidnie, zdarzało mi się anulować zlecenie wziete wczoraj, bo znalazlem chwile temu inne za duzo lepsza stawke. Zawsze potrafilem sie z tego wykrecic.
Gdyby mi ktoś zrobił coś takiego to...
Ko7e4Ta.jpg


Więcej empatii. Tego sobie życzę.
Czyyli jesteś z tych Gorszego sortu Spedytorów:werdum:


Niestety ale Karma to jest kurwa zawsze wraca, chociaż ja staram sie tak nie robic jak juz klepniete ( no chyba że dzien przed:joer: to wtedy czasem jak mi jakas UA fajna wpada) to W huj mi akurat anulowali tak zleceń, przewaznie brane z giełdy od polaczków, To huja prawda wiec z ta karmą
 
Czesc, mam na imie Kamil. Pracuję w firmie transportowej #$#%@ od 2 lat jako spedytor i wczoraj bylem bardzo niegrzeczny...
Popelnilem spory blad w pracy i wszystko zrzucilem na kierowce. Naklamalem. Kierowca nie wytrzymal tego nerwowo - postanowil sam odejsc, uznając ze nie moze pracowac w takiej firmie. Pierwszy raz od 2 lat poczulem lekkie uklucie w klatce. Uklucie to nazywacie wyrzutami sumienia. Cały zawód spedytora opiera sie na klamstwie. Weszlo mi to bardzo w nawyk. Oklamywalem wszystkich jak leci: pracodawce, rodzine, zone, siebie, nawet was teraz (nie mam zony). Ale dziś, pierwszy raz... Poczułem się chujowo z tego powodu. Naprawdę, do tej pory myslalem, ze to normalne zachowanie spedytora, ze moje grzeszki są wpisywane na konto firmy. Tak jednak nie jest, klamstwo to klamstwo, a ja jestem grzesznym czlowiekiem.

Przepraszam.
To chyba troll, bo jaką spierdoliną trzeba być, żeby wkopywać niewinnego. Ty nie odpowiadasz za żadne błędy, za to tamten musi odpowiadać i za swoje, i za cudze.
#ludzie ludziom
 
To chyba troll, bo jaką spierdoliną trzeba być, żeby wkopywać niewinnego. Ty nie odpowiadasz za żadne błędy, za to tamten musi odpowiadać i za swoje, i za cudze.
#ludzie ludziom
takie zycie, taka praca. A jak masz jakis problem to zapraszam do krakowa na mate ziomek.
 
takie zycie, taka praca. A jak masz jakis problem to zapraszam do krakowa na mate ziomek.
Ale co, szef ci kazał wkopywać współpracownika? Zresztą nawet jeśli, zwalanie na pracę zostaw dla SS. Takich ludzi jak ty nie stać na prosty proces myślowy, odwracający sytuację: załóżmy, że wykonałeś robotę dobrze i profesjonalnie, ale zamiast dobrego słowa, masz duży problem z szefem, bo kierowca, który zawalił, oskarżył ciebie i mu uwierzono. Pewnie pochwaliłbyś tchórza, że sobie sprytnie poradził, już to widzę słaby człowieku.

Oczywiście, że z ludźmi twojego sortu był, jest i będzie problem, nie trzeba być tamtym kierowcą, żeby to wiedzieć. Zaproszenie na matę, w domyśle żeby mi ewentualnie dokopać, pasuje do twojego poziomu, który jest tak niziutki, że dzieli nas bezbrzeżna przepaść. Nie skorzystam, ale gdyby sytuacja polityczna w europie zmieniła się kiedyś na tyle, że wreszcie będzie można karać takich ludzi, chętnie przyłączę się do oczyszczania świata :) I na pewno nie poczułbym tego ukłucia, które w sobie stłamsiłeś (choć tak się łudzę, że skoro jakieś wyrzuty się pojawiły i o tym napisałeś, to może się zmienisz na lepsze).
 
Pytam przez ciekawość. Jak jest obecnie z pracą po ekonomi lub finansach i rachunkowości?

Ogólnie raczej dobrze, zależy co chcesz robić.

Księgowości bym nie polecał. To nie jest praca dla mężczyzny - kobiety mają wyższą odporność na taką żmudną i nudną robotę, facet się zamęczy.

Audyt (biegły rewident) też ciężka sprawa - na początku zarobki są raczej słabe z tego co wiem, praca raczej typu orka i podobno bardzo szybko wypala. No i chyba też nie jest to jakieś super ciekawe, duża powtarzalność. No i jeśli chcesz w życiu robić coś pożytecznego, to z pewnością audyt nie jest dla Ciebie. Niemniej, potem się otwierają możliwości pracy na trochę innych stanowiskach, np. w controllingu czy jako dyrektor finansowy. To już może być nieco fajniejsza robota.

Doradztwo podatkowe to raczej praca dla prawnika niż finansisty. W dużym uproszczeniu, doradca podatkowy pracuje raczej na przepisach, niż dłubie w cyferkach. Jeśli nie lubisz dużo czytać i dużo pisać, to zdecydowanie nie dla Ciebie. Sama praca daje dużo satysfakcji, ale jest trudna i stresująca. Zarobić można bardzo przyzwoicie, ale trzeba być w tym dobrym.

Nie wiem jak w innych branżach typu ubezpieczenia, bankowość itd., więc się nie wypowiem, ale tam chyba nigdy źle z robotą nie było. Finanse są dość uniwersalne i dają sporo możliwości.
 
No hejka sportowe świry. Od paru miesięcy bije się sam ze sobą co robić w przyszłości. Czy pójśc na studia, czy wyjechać za granicę, czy zacząć pracować u nas. Mam ziomeczków, którzy poszli do woja, są już po służbie, teraz muszą przejśc jakies badania itp. i zaczynają prace. Jak to w wojsku, co jakiś czas na poligon, pensja ok. 2-2,5k. Polecają. Mam pod koniec stycznia i w lutym dwa nabory do PSP i poważnie myslę, aby sie na nie wybrać, jakąś tam sprawność fizyczna mam :joer: Troche z tym przysłowiowego pierdolenia, bo sporo kursów, rekrutacji itp. Zarobki jak się popyta też nie sa jakieś rewelacyjne, ale jednak jest to w jakimś sensie praca pewna, jestes kimś. Za granicę wyjechać...no zarobki na pewno dużo lepsze, ale tak na prawde trzeba zostawić wszystko w Polsce (rodzine, przyjaciół), a ile można siedzieć na wygnaniu ? 2-3 lata i co dalej ? Im bardziej myśle o studiach to tym bardziej zdaje sobię sprawe, że zakonczyłyby się one po pierwszym roku. Wiadomo, co wypije i zarucham to moje. Ale co kurwa dalej ? Tak sie bije ze soba już jakis czas i nie wiem, nie wiem kurwa jaką drogę obrać.
 
No hejka sportowe świry. Od paru miesięcy bije się sam ze sobą co robić w przyszłości. Czy pójśc na studia, czy wyjechać za granicę, czy zacząć pracować u nas. Mam ziomeczków, którzy poszli do woja, są już po służbie, teraz muszą przejśc jakies badania itp. i zaczynają prace. Jak to w wojsku, co jakiś czas na poligon, pensja ok. 2-2,5k. Polecają. Mam pod koniec stycznia i w lutym dwa nabory do PSP i poważnie myslę, aby sie na nie wybrać, jakąś tam sprawność fizyczna mam :joer: Troche z tym przysłowiowego pierdolenia, bo sporo kursów, rekrutacji itp. Zarobki jak się popyta też nie sa jakieś rewelacyjne, ale jednak jest to w jakimś sensie praca pewna, jestes kimś. Za granicę wyjechać...no zarobki na pewno dużo lepsze, ale tak na prawde trzeba zostawić wszystko w Polsce (rodzine, przyjaciół), a ile można siedzieć na wygnaniu ? 2-3 lata i co dalej ? Im bardziej myśle o studiach to tym bardziej zdaje sobię sprawe, że zakonczyłyby się one po pierwszym roku. Wiadomo, co wypije i zarucham to moje. Ale co kurwa dalej ? Tak sie bije ze soba już jakis czas i nie wiem, nie wiem kurwa jaką drogę obrać.
Wypad za granice! I medrkuj juz.
 
No hejka sportowe świry. Od paru miesięcy bije się sam ze sobą co robić w przyszłości. Czy pójśc na studia, czy wyjechać za granicę, czy zacząć pracować u nas. Mam ziomeczków, którzy poszli do woja, są już po służbie, teraz muszą przejśc jakies badania itp. i zaczynają prace. Jak to w wojsku, co jakiś czas na poligon, pensja ok. 2-2,5k. Polecają. Mam pod koniec stycznia i w lutym dwa nabory do PSP i poważnie myslę, aby sie na nie wybrać, jakąś tam sprawność fizyczna mam :joer: Troche z tym przysłowiowego pierdolenia, bo sporo kursów, rekrutacji itp. Zarobki jak się popyta też nie sa jakieś rewelacyjne, ale jednak jest to w jakimś sensie praca pewna, jestes kimś. Za granicę wyjechać...no zarobki na pewno dużo lepsze, ale tak na prawde trzeba zostawić wszystko w Polsce (rodzine, przyjaciół), a ile można siedzieć na wygnaniu ? 2-3 lata i co dalej ? Im bardziej myśle o studiach to tym bardziej zdaje sobię sprawe, że zakonczyłyby się one po pierwszym roku. Wiadomo, co wypije i zarucham to moje. Ale co kurwa dalej ? Tak sie bije ze soba już jakis czas i nie wiem, nie wiem kurwa jaką drogę obrać.
tak jak napisałeś co "postudiowałem" to moje, a teraz ide do woja:DC: tyle że startuje na podoficerskie i też mam zaczynać w lutym
 
No hejka sportowe świry. Od paru miesięcy bije się sam ze sobą co robić w przyszłości. Czy pójśc na studia, czy wyjechać za granicę, czy zacząć pracować u nas. Mam ziomeczków, którzy poszli do woja, są już po służbie, teraz muszą przejśc jakies badania itp. i zaczynają prace. Jak to w wojsku, co jakiś czas na poligon, pensja ok. 2-2,5k. Polecają. Mam pod koniec stycznia i w lutym dwa nabory do PSP i poważnie myslę, aby sie na nie wybrać, jakąś tam sprawność fizyczna mam :joer: Troche z tym przysłowiowego pierdolenia, bo sporo kursów, rekrutacji itp. Zarobki jak się popyta też nie sa jakieś rewelacyjne, ale jednak jest to w jakimś sensie praca pewna, jestes kimś. Za granicę wyjechać...no zarobki na pewno dużo lepsze, ale tak na prawde trzeba zostawić wszystko w Polsce (rodzine, przyjaciół), a ile można siedzieć na wygnaniu ? 2-3 lata i co dalej ? Im bardziej myśle o studiach to tym bardziej zdaje sobię sprawe, że zakonczyłyby się one po pierwszym roku. Wiadomo, co wypije i zarucham to moje. Ale co kurwa dalej ? Tak sie bije ze soba już jakis czas i nie wiem, nie wiem kurwa jaką drogę obrać.
Ot co, kurwa jebane życie.Pany, co zrobić jak mnie wypierdolą ze studiów/sam się zwolnię, poważne odpowiedzi pls, ale trochę humoru też nie zawadzi.Tylko nie hejtować mi tu
 
Back
Top