To nie kojarzę. Z czeskich specjałów piło się jeszcze Stalinowe Łzy oraz Silberkreuz - do 2 zakupionych butelek gratis dodawali psa przewodnika.
Trzeba to było szybko pić, bo się momentalnie ściemniało.
 
Alpaga to nie jest, ale polecam, ambrozja, i na prezencik też fajna rzecz.
7da3800f879c23d6f047b6ab8b43325a.jpg
 
Obudziłem się. Amareny nawet wszystkie nie wypite a obudziłem się w kilka razy w różnych mistach na Śląsku.
Czyli Amarena nadal sprawia cuda.
 
Obudziłem się. Amareny nawet wszystkie nie wypite a obudziłem się w kilka razy w różnych mistach na Śląsku.
Czyli Amarena nadal sprawia cuda.
Sam tak piłeś w tej podróży przez śląskie pejzaże?
 
Widzę, że rozmowa o prytach to ja dorzucę swoje:D Komandosa się piło, ale i inne. Chyba to zależne od regionu, bo po przeprowadzce do wawy nie mogłem znaleźć mózgojebów z rodzinnych stron. Był Agropol, Jabłuszko Sandomierskie, Granat itp itd.
Ale największą furrore zrobiła na mnie "Maryna" czy jakoś tak, a szczególnie etykietka:D Nie mogę jej znaleźć ale była w takim stylu:
aa50ad0083ee.jpg
 
Sam tak piłeś w tej podróży przez śląskie pejzaże?

Nie, kumpel zadzwonił, że przyjechał z Warszawy, to ja w kontakty do telefonu i dzwonie po dawno nie widzianych koleżankach. Jedna była na jakiejś imprezie to tam zawitaliśmy, do katowic. Później Gliwice, jakoś poszło.
 
Widzę, że rozmowa o prytach to ja dorzucę swoje:D Komandosa się piło, ale i inne. Chyba to zależne od regionu, bo po przeprowadzce do wawy nie mogłem znaleźć mózgojebów z rodzinnych stron. Był Agropol, Jabłuszko Sandomierskie, Granat itp itd.
Ale największą furrore zrobiła na mnie "Maryna" czy jakoś tak, a szczególnie etykietka:D Nie mogę jej znaleźć ale była w takim stylu:
aa50ad0083ee.jpg

Ja jeszcze Sperme Szatana pamiętam. Później jak upadło, to zastąpiła Sperme , Supercola
61987104.jpg
 
To napinanie się jakie to powodujące ślepotę alkohole zza czeskiej granicy piliście jest urocze. Kilka imprez na wsi, niedaleko ukraińskiej granicy, szybko nauczyłoby was szacunku do przemycanych bimbrów z paliwa rakietowego ;) Nie @Wewiur ?
 
To napinanie się jakie to powodujące ślepotę alkohole zza czeskiej granicy piliście jest urocze. Kilka imprez na wsi, niedaleko ukraińskiej granicy, szybko nauczyłoby was szacunku do przemycanych bimbrów z paliwa rakietowego ;) Nie @Wewiur ?

Oj, takich imprez też zaliczyłem :) W akademiku przywozili swoje miejscowe specjały :)

Lecz ja polecam wielkopolskie wyroby domowe.
 
Oj, takich imprez też zaliczyłem :) W akademiku przywozili swoje miejscowe specjały :)

Lecz ja polecam wielkopolskie wyroby domowe.
Zastanawia mnie czego Ty @halibut w życiu nie robiłeś i nie próbowałeś:)? Jest coś?
 
Miałem takiego kolegę na studiach: wypił kiedyś 57 piw, podpalił szkołę, a w Warszawie mieszkał w tak złej dzielnicy że nosił broń przy sobie.
To chyba mamy podobnego asa na forum:)
 
@Orest Wielu rzeczy nie piłem i nie pró0bowałem a chciałbym. Np najlepszego Polskiego elitarnego alkoholu - 50 letniej Starki. Wielu używek, większości dlatego , że nie chce. Nie piłem Absyntu.

Ale z ciekawostek - w akademiku "wdychało się" spirytus. Polega to na tym, że do butelki plastikowej wlewa się na dno spirytus. Zatyka butelke korkiem od wina. Bierze igłe od pompki, przebija i pompuje do maksymalnego ciśnienia. Powoduje ono, że po wyjeciu korka spirytus pod wpływem ciśnienia zamiania się w parę , wiec korek wystrzeli jak szampana, nachylasz sie i wdychasz opary. Dobre jako jednorazowa zabawa lub jak nie masz z czym rozrobić spirytusu. Uwalisz się, a nic nie czujesz, ot, jak zwykła para. Nie trzeba zapijać.
 
Po co zapijać spirytus? Jest pyszny na czysto z cytrynką do zagryzienia, Tak serwowali w krakowskim Med Barze. Szkoda tylko że za pierwszym razem nie wiedziałem co piję i omal się nie udusiłem :awesome:
 
Po co zapijać spirytus? Jest pyszny na czysto z cytrynką do zagryzienia, Tak serwowali w krakowskim Med Barze. Szkoda tylko że za pierwszym razem nie wiedziałem co piję i omal się nie udusiłem :awesome:
przygotowanie i nastawienie to podstawowa sprawa
mi kiedys kumpel dal 80% bimber ojca sprobowac, zlapalem, ale chcialem popitke (glupi ja), wiec chwycilem za butelke litrowej coli, ktora stala obok
w efekcie zapilem bimber bimbrem (a lyk "popitki" byl porzadny), podobne odczucia co Twoje
koniec historii
 
przygotowanie i nastawienie to podstawowa sprawa
mi kiedys kumpel dal 80% bimber ojca sprobowac, zlapalem, ale chcialem popitke (glupi ja), wiec chwycilem za butelke litrowej coli, ktora stala obok
w efekcie zapilem bimber bimbrem (a lyk "popitki" byl porzadny), podobne odczucia co Twoje
koniec historii


Bimber nie, ale zapiłem kiedyś wódkę szklanką wódki. Słaba przepoja.
 
Pił ktoś z was ze wódki ze złotem?
Ja w liceum coś takiego u kolegi piłem, likierowate takie. Złotnik Gdański sie nazywało bodaj. Nie wiem czy to faktycznie płatki złota tam pływały, ale w smaku raczej normalna wódka smakowa...
 
Najlepszy jest alkohol ze źródła nieznanego, bez etykiety, bez znajomości właściciela i wytwórcy. Wódka z banderolą to wymysł współczesnych, chorych czasów.
 
Wczoraj nabyłem, podobno niezłe ale chyba jakaś słaba partia mi się trafiła, bo piwko zupełnie bez wyrazu, piana i goryczka znikoma...
27275649127913710056.jpg
 
Miałem takiego kolegę na studiach: wypił kiedyś 57 piw.
Nie tak fajnie ale miałem w gimbazie kolege, który jak w wakacje wychodziliśmy o 12 po południu na piwo, to był już po 12 browarach :)
Bimber nie, ale zapiłem kiedyś wódkę szklanką wódki. Słaba przepoja.
Najgorsza przepoja to i tak popijac wodke piwem :confused:
cRe said:
Pił ktoś z was ze wódki ze złotem?
Piłem kiedyś goldeswasse czy jakoś tak to sie nazywało, ale nie dobre, jakieś takie likierowo-ziołowe-lekarskie w smaku, a konsystencji oleju było.
 
Back
Top