Uzależnienia #bezhashtagaaleprawiezy





K. Radziwiłł: projekt Kukiz’15 ws. konopi indyjskich idzie za daleko
Konopie indyjskie już dziś mogą być używane w celach leczniczych, ale projekt zgłoszony przez Kukiz’15 idzie za daleko – powiedział minister Konstanty Radziwiłł na antenie Polskiego Radia 24.

Szef resortu zdrowia zaznaczył, że leki wyprodukowane na bazie konopi indyjskich są dostępne dla polskich pacjentów. Dodał, że w wielu przypadkach są oni leczeni za darmo tego typu preparatami.

Minister Konstanty Radziwiłł podkreślił jednak, że klub Kukiz’15 chce, aby środki produkowane z konopi indyjskich były powszechnie dostępne.

– Projekt, który będzie dyskutowany w parlamencie, nie mówi o leczeniu pacjentów, tylko o zgodzie na hodowanie konopi na balkonach i na bardziej powszechny dostęp preparatów, które są po prostu narkotykami. Każdy lek, który jest zaakceptowany, przeszedł odpowiednią procedurę sprawdzenia i nie ma wątpliwości co do jego skuteczności bezpieczeństwa, może być produkowany. Myślę, że jeżeli chodzi o konopie indyjskie, to droga jest dosyć daleka, dlatego że dowody na skuteczność leków z tego obszaru są dosyć słabe – powiedział Konstanty Radziwiłł.

Projekt dotyczący legalizacji w Polsce tzw. medycznej marihuany złożył w Sejmie w lutym klub Kukiz’15. Pierwsze czytanie w sejmowej Komisji Zdrowia zaplanowane jest w najbliższy czwartek.
 
Powiem tylko raz jestem trzezwiejacym alkusem,opiatowcem,o dragachi aptece wiem wszystko. Pewnie chuj tu kogo boli ale chyba założę o tym bloga
o herze nic nie slyszalem:o o:ale git, ze nie tykasz tego gowna to samo z alko, jak to mowia wodka to jest heroina w plynie
opiaty to hera czy cos więcej?
 
Była Hera nie wiem 2.5 może 3 lata. Miałem jeden kontakt (znani ludzie z tv u niego kupowali) i zaczął zadać coraz więcej. Wiec potem koda na powrot bo przed helena tez koda ogolnodestepna dla dzieci w aptece heh.Najlepsi już byli przyjaciele i tak wiedzą w domu cieszą się ze się trzymam tylko wy nie wiecie a jesteście dla mnie mordeczki
Więc niech cały świat wie. Ze walczę i mam cohones
 
Była Hera nie wiem 2.5 może 3 lata. Miałem jeden kontakt (znani ludzie z tv u niego kupowali) i zaczął zadać coraz więcej. Wiec potem koda na powrot bo przed helena tez koda ogolnodestepna dla dzieci w aptece heh.Najlepsi już byli przyjaciele i tak wiedzą w domu cieszą się ze się trzymam tylko wy nie wiecie a jesteście dla mnie mordeczki
jaranko dziś było?ja już 4 gramca jaram, prawie 10 dni siedziałem w tajandii bez buchow, jarac się chce jak sam skurwysyn
 
Drzwi żyrafiej percepcji

DMT, czyli dimetylotryptamina – dla wielu jeden z najbardziej intrygujących psychodelików, główny składnik legendarnej Ayahuaski – napoju serwowanego przez amazońskich szamanów. Substancję tę można też uzyskać z szeregu innych roślin, takich jak np. niektóre odmiany mimozy czy z lasecznicy trzcinowatej.Okazuje się, że nie tylko południowoamerykańscy curanderos sięgają po DMT, ale także i czarownicy z Sudanu. Członkowie plemienia Humr polują na żyrafy, aby z ich wątrób wytwarzać specyfik o nazwie Umm Nyolokh. Wywołuje on silne halucynacje, podczas których uczestnicy ceremonii mają wizje… miejsc, gdzie mieszka jeszcze więcej bogatych w upragniony psychodelik żyraf!

1-20160927154357.jpg


Co w bebechach tego sympatycznego stworzenia robi ta halucynogenna substancja? Kluczem do zagadki jest akacja (konkretnie – acacia confusa) – wysoka roślina, którą bardzo chętnie odżywiają się żyrafy. W jej łodygach znajduje się sporo wspomnianej dimetylotryptaminy, która to odkłada się właśnie w wątrobach tych afrykańskich ssaków.

Rybka lepsza niż kwas?

W Morzu Śródziemnym, szczególnie u wybrzeży Afryki, ale także Cypru żyje sobie pewna rybka zwana Sarpa salpa. Jej obecność zaobserwowano też w okolicach Teneryfy, a ostatnio także i... Wielkiej Brytanii. Zwierzę to cenione jest za swoje wyborne właściwości smakowe, dlatego nawet w krajach europejskich ma swoich amatorów.

1-20160927154508.jpg


O ile zjedzenie samego mięsa ryby nie powoduje żadnych psychoaktywnych efektów, to już spałaszowanie głowy tego zwierzęcia, czy nawet zupy na niej ugotowanej, gwarantuje błogą podróż do fraktalnego raju pełnego puszystych jednorożców i mięciutkich, tęczowych fontann.

1-20160927154656.jpg


Zwierzę to prawdopodobnie odżywia się planktonem bogatym w jakąś szczególnie silną odmianę tryptamin, które to odkładają się w rybich łbach. Sarpa salpa często nazywana jest „rybą wywołującą sny”. Trudno się dziwić – haj przypomina stan po spożyciu końskiej dawki LSD i potrafi utrzymać się nawet i kilka dni!

Brandy z salamandry

Opisy zatruć jadem niektórych z salamander obecne są już w tekstach pochodzących ze średniowiecza. Dopiero jednak pod koniec XVIII wieku odkryto, które z alkaloidów obecnych w wytwarzanych przez skórne gruczoły tych płazów mają trujące właściwości. Po jakimś czasie udało się wyizolować salamandrin – toksyczną substancję chemiczną produkowaną przez salamandrę plamiastą. Przyjęcie odpowiednio dużej dawki salamandrinu wywołuje u potencjalnych agresorów konwulsje, paraliż układu oddechowego i w ostateczności zgon. Na szczęście człowiekowi płaz ten niestraszny…

1-20160927154944.jpg


Podobno w Słowenii kupić można napój zwany „Salamandrowym brandy”. Jego wypicie ma wywołać u biesiadnika silne halucynacje oraz drastyczne podwyższenie libido. Jedną z metod przygotowania tego specjału jest umieszczenie nieszczęsnego płaza w beczce z fermentującymi owocami. Nie polecamy jednak pastwienia się nad tymi pięknymi stworzeniami. Tym bardziej że w Polsce gatunek ten jest objęty ochroną.

Winko z jadem kobry

Kobra to chyba jedyny niepochodzący z Australii wąż, który zawsze umieszczany jest na listach najbardziej jadowitych przedstawicieli swego gatunku. Ukąszenie tej bestii zapewnia wielogodzinną agonię poprzedzoną powolnym paraliżem kolejnych części ciała. Zdecydowanie istnieją weselsze metody na pożegnanie się ze światem...

1-20160927155131.gif


Nie zawsze jednak kobra wstrzykuje w ciało ofiary wystarczająco dużą ilość trucizny, aby zabić. Okazuje się, że do indyjskich szpitali coraz częściej trafiają ludzie, którzy uzależnili się od jadu tego węża i dobrowolnie wystawiają się na ukąszenia. W odpowiednio małych dawkach jad kobry ma działanie przeciwbólowe i euforyczne – bardzo porównywalne do efektu przyjęcia morfiny. Innym sposobem przyjmowania toksyny jest picie jej z herbatą, mlekiem lub alkoholem.

Zjarani skorpionem

A oto całkiem nowa moda, która od kilku lat podbija serca mieszkańców Pakistanu. Jeden z gatunków żyjącego tam skorpiona zawiera truciznę, która ponoć daje całkiem niezły odlot, jeśli przyjmie się ją w formie dymu. Dlatego też zdechłe skorpiony suszy się na słońcu, a następnie nabija w fajki niczym marihuanę i pali. Zatrucie jadem trwa przez ok. 10 godzin. Przez pierwszy jego okres palący czuje dość silny dyskomfort, który z czasem wyparty zostaje przez uczucie błogości i euforii, pojawiają się też barwne halucynacje.

1-20160927155405.jpg


Jako że zjawisko jest dość świeże, trudno o dokładne badania wpływu toksyny na ludzki organizm. Wiadomo na pewno, że osoby regularnie palące skorpiony cierpią na silne zaburzenia pamięci, mają problemy ze snem i skarżą się na brak apetytu. Mimo to narkotyk znajduje coraz więcej miłośników. Jest on zdecydowanie tańszy i łatwiej dostępny niż inne dragi, takie jak opium czy heroina.
 
Drzwi żyrafiej percepcji

DMT, czyli dimetylotryptamina – dla wielu jeden z najbardziej intrygujących psychodelików, główny składnik legendarnej Ayahuaski – napoju serwowanego przez amazońskich szamanów. Substancję tę można też uzyskać z szeregu innych roślin, takich jak np. niektóre odmiany mimozy czy z lasecznicy trzcinowatej.Okazuje się, że nie tylko południowoamerykańscy curanderos sięgają po DMT, ale także i czarownicy z Sudanu. Członkowie plemienia Humr polują na żyrafy, aby z ich wątrób wytwarzać specyfik o nazwie Umm Nyolokh. Wywołuje on silne halucynacje, podczas których uczestnicy ceremonii mają wizje… miejsc, gdzie mieszka jeszcze więcej bogatych w upragniony psychodelik żyraf!

1-20160927154357.jpg


Co w bebechach tego sympatycznego stworzenia robi ta halucynogenna substancja? Kluczem do zagadki jest akacja (konkretnie – acacia confusa) – wysoka roślina, którą bardzo chętnie odżywiają się żyrafy. W jej łodygach znajduje się sporo wspomnianej dimetylotryptaminy, która to odkłada się właśnie w wątrobach tych afrykańskich ssaków.

Rybka lepsza niż kwas?

W Morzu Śródziemnym, szczególnie u wybrzeży Afryki, ale także Cypru żyje sobie pewna rybka zwana Sarpa salpa. Jej obecność zaobserwowano też w okolicach Teneryfy, a ostatnio także i... Wielkiej Brytanii. Zwierzę to cenione jest za swoje wyborne właściwości smakowe, dlatego nawet w krajach europejskich ma swoich amatorów.

1-20160927154508.jpg


O ile zjedzenie samego mięsa ryby nie powoduje żadnych psychoaktywnych efektów, to już spałaszowanie głowy tego zwierzęcia, czy nawet zupy na niej ugotowanej, gwarantuje błogą podróż do fraktalnego raju pełnego puszystych jednorożców i mięciutkich, tęczowych fontann.

1-20160927154656.jpg


Zwierzę to prawdopodobnie odżywia się planktonem bogatym w jakąś szczególnie silną odmianę tryptamin, które to odkładają się w rybich łbach. Sarpa salpa często nazywana jest „rybą wywołującą sny”. Trudno się dziwić – haj przypomina stan po spożyciu końskiej dawki LSD i potrafi utrzymać się nawet i kilka dni!

Brandy z salamandry

Opisy zatruć jadem niektórych z salamander obecne są już w tekstach pochodzących ze średniowiecza. Dopiero jednak pod koniec XVIII wieku odkryto, które z alkaloidów obecnych w wytwarzanych przez skórne gruczoły tych płazów mają trujące właściwości. Po jakimś czasie udało się wyizolować salamandrin – toksyczną substancję chemiczną produkowaną przez salamandrę plamiastą. Przyjęcie odpowiednio dużej dawki salamandrinu wywołuje u potencjalnych agresorów konwulsje, paraliż układu oddechowego i w ostateczności zgon. Na szczęście człowiekowi płaz ten niestraszny…

1-20160927154944.jpg


Podobno w Słowenii kupić można napój zwany „Salamandrowym brandy”. Jego wypicie ma wywołać u biesiadnika silne halucynacje oraz drastyczne podwyższenie libido. Jedną z metod przygotowania tego specjału jest umieszczenie nieszczęsnego płaza w beczce z fermentującymi owocami. Nie polecamy jednak pastwienia się nad tymi pięknymi stworzeniami. Tym bardziej że w Polsce gatunek ten jest objęty ochroną.

Winko z jadem kobry

Kobra to chyba jedyny niepochodzący z Australii wąż, który zawsze umieszczany jest na listach najbardziej jadowitych przedstawicieli swego gatunku. Ukąszenie tej bestii zapewnia wielogodzinną agonię poprzedzoną powolnym paraliżem kolejnych części ciała. Zdecydowanie istnieją weselsze metody na pożegnanie się ze światem...

1-20160927155131.gif


Nie zawsze jednak kobra wstrzykuje w ciało ofiary wystarczająco dużą ilość trucizny, aby zabić. Okazuje się, że do indyjskich szpitali coraz częściej trafiają ludzie, którzy uzależnili się od jadu tego węża i dobrowolnie wystawiają się na ukąszenia. W odpowiednio małych dawkach jad kobry ma działanie przeciwbólowe i euforyczne – bardzo porównywalne do efektu przyjęcia morfiny. Innym sposobem przyjmowania toksyny jest picie jej z herbatą, mlekiem lub alkoholem.

Zjarani skorpionem

A oto całkiem nowa moda, która od kilku lat podbija serca mieszkańców Pakistanu. Jeden z gatunków żyjącego tam skorpiona zawiera truciznę, która ponoć daje całkiem niezły odlot, jeśli przyjmie się ją w formie dymu. Dlatego też zdechłe skorpiony suszy się na słońcu, a następnie nabija w fajki niczym marihuanę i pali. Zatrucie jadem trwa przez ok. 10 godzin. Przez pierwszy jego okres palący czuje dość silny dyskomfort, który z czasem wyparty zostaje przez uczucie błogości i euforii, pojawiają się też barwne halucynacje.

1-20160927155405.jpg


Jako że zjawisko jest dość świeże, trudno o dokładne badania wpływu toksyny na ludzki organizm. Wiadomo na pewno, że osoby regularnie palące skorpiony cierpią na silne zaburzenia pamięci, mają problemy ze snem i skarżą się na brak apetytu. Mimo to narkotyk znajduje coraz więcej miłośników. Jest on zdecydowanie tańszy i łatwiej dostępny niż inne dragi, takie jak opium czy heroina.


DMT daje ciekawe doswiadczenia.
Najlepsze jest to ze trwa to czasem pare minut ale czas sie wydluza i masz wrazenie ze zamknales sie w tych wizjach na godziny
 
o herze nic nie slyszalem:o o:ale git, ze nie tykasz tego gowna to samo z alko, jak to mowia wodka to jest heroina w plynie
opiaty to hera czy cos więcej?


Opioidy to sposob dzialania narkotyku.
Opioidem, chociaz lzejszym, jest nawet kodeina z leku na kaszel. Potem wchodzi w gre makiwara,morfina, hera i fenatyl.
Kazde powoduje uzaleznienie fizyczne i skreta
 
prawidłowo, jarales daba kiedyś?chyba u nas tego nigdzie nie ma




Internety moze.
Nie jaralem. Z reszta w gimnazjum nie wiem co jaralem. Rozne hasze. Jeszcze przed alko. Ziel dopiero na studiach. Hasz byl w kazdym bloku. Tani i mocny. Za 5 zl uwaliles sie na amen lub mogles jarac caly dzien. Nie wiem czy jakis dabow wtedy nie byli, o ile istnialo. W thc jestem niedzielbym graczem
 
Internety moze.
Nie jaralem. Z reszta w gimnazjum nie wiem co jaralem. Rozne hasze. Jeszcze przed alko. Ziel dopiero na studiach. Hasz byl w kazdym bloku. Tani i mocny. Za 5 zl uwaliles sie na amen lub mogles jarac caly dzien. Nie wiem czy jakis dabow wtedy nie byli, o ile istnialo. W thc jestem niedzielbym graczem
raczej nie było tego, dopiero od niedawna jest to w usa, po tych wszystkich legalizcjach, a to ponoc kosztuje od 75 do 100 dolcow za gibona, ziolo ma max 30% thc a to pod 90 podchodzi:crazy:to jest jaranko dopiero
https://www.cannabisnews.pl/butanowy-olej-haszyszowy/
 
Egzekutor brał kiedyś Fentanyl raz albo 2, ale nie z własnej woli. Dziwna faza po nim i każdy ból ustępuje po chwili.
Extaze z 2 razy, z własnej woli. Fajnie, całkiem fajnie po tym.
MJ wiadomo. Jak każdy. Fajnie, chyba że dół.
Dopalacze jak były legalne, to też jarał. Głównie Spike i Spike Arctic.
Uspokajacze i inne psychtropy chyba też ładował z tego co mi
Wiadomo.
Alko to jak wodę
 
za malolata to ekstazy zarlem jak cukierki( najlepsze wisnie były), proch tez był a teraz już zielsko tylko:crazy:
 
Last edited:
Egzekutor brał kiedyś Fentanyl raz albo 2, ale nie z własnej woli. Dziwna faza po nim i każdy ból ustępuje po chwili.
Extaze z 2 razy, z własnej woli. Fajnie, całkiem fajnie po tym.
MJ wiadomo. Jak każdy. Fajnie, chyba że dół.
Dopalacze jak były legalne, to też jarał. Głównie Spike i Spike Arctic.
Uspokajacze i inne psychtropy chyba też ładował z tego co mi
Wiadomo.
Alko to jak wodę

U mnie mdma i meta(produkt z braiking bad, nie mefedron)
Krolowaly. Od mety nie ma nic mocniejszego w euforii.

Fentantyl tez mialem okazje dostac w trakcie operacji na znieczuleniu. To opioid o ktorym marza heroinisci bo od heroiny jest mocniejsze. Na hyperrealu wielu anestezjologow wylecialo przez to bo sobie robili. Potem hera
 
Wczoraj świetnie mi weszło przy relaksie:



oraz to haha:



Czas chyba założyć grupę na cohones #wolnekonopie :fly:
 
o herze nic nie slyszalem:o o:ale git, ze nie tykasz tego gowna to samo z alko, jak to mowia wodka to jest heroina w plynie
opiaty to hera czy cos więcej?
Te te plasterki syntetyczne jeszcze zulem czasami co podobno takie mocne są gownoprawda. 11dni bez opiatow
 
Ale to akurat opioid nie opisy. Długo by pisać . Ogólnie zaczęło się od kody w wieku 14 lat. I o dziwo na niej kpnczylem. Po strzykKodeina w aptece bez recki super prawda!
Kurwa sorry pisze z tel A dopiero z buhem wrocilem
 
Back
Top