TRENING POD WALKĘ - ODSŁONA DRUGA!


Fajne myczki sa w tajskim klinczu. Mi się podoba odepchnięcie głowy rywala z jednoczesnym naszykowaniem swojego łokcia, po czym strzał jak z procy. Albo kontra na cios kolanem, czyli skręcenie się i wejście biodrem w przeciwnika, który ląduje na plecach. Techniki sa doskonałe do pokonania wysokopoziomowych bokserów/kickboxerów i każdego stylu uderzanego, przez niskiej klasy taja. Ale w mma jak wiadomo, bez super bjj z pleców to sposób na porażkę po emocjonującej walce. Szkoda, że Held nie wziął przykładu z Werduma i nie próbował ładować kolan przed próbowaniem poddania oponenta.
Na każde ćwiczenie, wtedy akurat sprowadzenia młody podpalał się i szedł pełną pizdą,
Kluby, w których rogrzewka jest bardzo wymagająca i sa interwały oraz solo drille mające odsiewać napalonych uważam za lepsze.

teraz rodzi się pytanie czy jest sens wykonywać takie techniki podczas sparingów na rekreacyjnej sekcji mając na uwadze wg mnie większe ryzyko kontuzji niż przy przyjęciu klasycznego lowa?
Myślę, ze wogóle to bez sensu. Umiejętne mieszanie boksu z kopnięciami to powinna być esencja walki w stójce.
 
Pełna zgoda.

Raz na sekcję MMA na mordowni do której chodziłem wpadł chłopak , małolacik taki niewiele młodszy od mnie wtedy, ale wiecie z wsi. Jak na swój wiek zbity i wyrośnięty, nikogo nie deprymując to mentalność dzika taka i mało oleju w głowie a cielsko tura. Na każde ćwiczenie, wtedy akurat sprowadzenia młody podpalał się i szedł pełną pizdą, ale żeby to jeszcze było płynne mądre takie, a on miał taką tendencję do agresywno panicznych ruchów szarpanych z nienacka z pizdy nagle 150% mocy. To myślałem że zaraz mi coś zrobi.
Skończyło się tak że ktoś miał dobre chęci, albo leciutka popisuwa na mentora, w każdym bądź razie, na 1 treningu chłopaka później na kulankach nauczyli dźwigni na rękę, i jak się można domyśleć komuś ręka poszła w pizdu. :beczka:
U mnie była sytuacja z takim cwaniaczkiem co robił akcje inne, niż trener nakazał, więc w pewnym momencie dostał low'a i usiadł na dupę. Takich ego fajterów to powinien trener przerabiać żeby zrozumiał jak mu się wytłumaczy, a jak nie to odpowiednio doświadczona osoba go skarci w taki sposób, że zrozumie. Mam spore pretensje do trenerów, którzy psują potencjał niektórych ludzi przez to, że pilnują tematu. Rób tak by właśnie te osoby początkujące czuły się komfortowo bo to one są motorem napędowym takich sekcji. Już nie mówiąc, że moim zdaniem niektórzy to nie powinni być w ogóle uczeni jakichkolwiek formy sztuk czy sportów walki. Tak jak Nick Hein chciał uczyć brudasów mma, bo według niego to była terapia - taki "geniusz" powinien iść na badania psychologiczne..
 
Wariaci, mam przemyślenia odnośnie kopnięć na łydkę podczas treningów i sparingów. Ostatnio byłem na treningu kickboxingu, gdzie zajęcia prowadzi pewien zawodnik FEN i zauważyłem, że jest u niego duży nacisk na calf kicki. Były w kombinacjach poczas techniki oraz ludzie z jego grupy bardzo ochoczo stosowali je podczas sparingów. Ja mam problem z kolanem, więc jestem wyczulony na różne ataki na nogi i zauważyłem, że osoby mało zaawansowane próbując trafić w łydkę kopią centralnie w staw kolanowy, więc można sobie przypadkowo zrobić krzywdę sparując z takimi ludźmi. Dwa to nawet jak ktoś trafi czysto i mocno, to wtedy osoba która dostała strzała gwałtownie traci równowagę i wtedy też można sobie kolano czy staw skokowy uszkodzić, podczas niewinnego sparingu. I teraz rodzi się pytanie czy jest sens wykonywać takie techniki podczas sparingów na rekreacyjnej sekcji mając na uwadze wg mnie większe ryzyko kontuzji niż przy przyjęciu klasycznego lowa? Wiadomo, że można robić to lekko, tak żeby wyrobić nawyk a nikogo przy tym nie uszkodzić, ale z niektórzy osobnicy nie potrafią tak sparować.

A tak na marginesie, co się dziwić że polscy zawodnicy MMA mają wyniki jakie mają, jak ten trener jak komuś tłumaczy lewy prosty, to każe z całej siły walić się na czoło po kilka razy, żeby mu udowodnić, że za lekko uderza. Jak byłem na treningu to chyba trzem osobom tak kazał robić i potem to już miał oczy mętne :beczka:
Mały tip od "starszaka" : zamarkuj fronta i tą samą nogą wykonaj podcięcie za piętę swoją stopą:) nie trzeba kopać na łydkę, wyciągnie go w moment zwłaszcza po uprzednim zamarkowaniu frontem :)
 
Może lepiej posłużyć się obrazowym przykładem : jako dzieci uczyli się pompek w oparciu o swoje własne kolana albo ścianę (odpychanie od ściany/muru), następnie były to klasyczne pompki lub pompki hinduskie (w zalezności od kultury), następnie wraz z nabieraniem coraz większej siły nogi podnosili wyżej niż głowę i dalej robili ugięcia ramion, przyszedł czas na stanie na rękach, chłopcy dorastali robili się coraz silniejsi i coraz bardziej sprawni, coraz lepiej czuli swoje ciało w przestrzeni, uczyli się pompek w staniu na rękach, gdy opanowali tą sztukę, zaczęli kombinować jak zrobić ugięcie, ale tylko jedną ręką, następnie próbowali odejmować palce i robić ugięcia ramion w podporze tylko dwóch palców albo samych kciuków. Jako dorośli mężczyźni potrafili robić olbrzymią ilość pompek hinduskich czy klasycznych, dodatkowo stać na jednej ręce do góry nogami, a najlepsi z nich robili z tej jednej ręki użytek i wyciskali swoje ciało do góry.

Być może brzmi to jak science-fiction, jednak dzięki takiej zaprawie Ci ludzie dysponowali olbrzymią siłą własną. Potrafili spiąć całe ciało na tyle mocno, że ciężary zewnętrzne im ulegały. Nie zatracali swej dynamiki, szybkości, byli mistrzami we władaniu własnym ciałem a nie sztangą
Wziąłem sobie do serca to co napisałeś i nakurwiam codziennie. Od wielu lat miałem kłopoty z nadgarstkiem przez co zaczynałem od pompek damskich, po miesiącu problem wyeliminowany można nakurwiać było tradycyjne. Nie robię tego jakoś masakrycznie sporo bo mniej więcej po 120-160 z różnymi ułożeniami rąk. Efekty są widoczne gołym okiem i w samopoczuciu. Wielkie dzięki :conorsalute:
 
Wziąłem sobie do serca to co napisałeś i nakurwiam codziennie. Od wielu lat miałem kłopoty z nadgarstkiem przez co zaczynałem od pompek damskich, po miesiącu problem wyeliminowany można nakurwiać było tradycyjne. Nie robię tego jakoś masakrycznie sporo bo mniej więcej po 120-160 z różnymi ułożeniami rąk. Efekty są widoczne gołym okiem i w samopoczuciu. Wielkie dzięki :conorsalute:
Niezwykle się cieszę, że moje doświadczenie i słowa nie są tylko echem na puszczy i dzięki temu mogłem pomóc kolejnej osobie

Rozwijaj dalej surową siłę!! I poprawiaj zdrowie stawów, więzadeł, kości
 
Wziąłem sobie do serca to co napisałeś i nakurwiam codziennie. Od wielu lat miałem kłopoty z nadgarstkiem przez co zaczynałem od pompek damskich, po miesiącu problem wyeliminowany można nakurwiać było tradycyjne. Nie robię tego jakoś masakrycznie sporo bo mniej więcej po 120-160 z różnymi ułożeniami rąk. Efekty są widoczne gołym okiem i w samopoczuciu. Wielkie dzięki :conorsalute:

Wyobrażasz sobie jakie musi mieć nadgarski @szplin jak ten grubas chodzi cały czas na rękach!??

:benny:
 
@Roshi Nie wiesz może czy to gdzieś nie lata po necie? No bo trochę chcę za te swoje szkoleniówki

 
@Roshi Nie wiesz może czy to gdzieś nie lata po necie? No bo trochę chcę za te swoje szkoleniówki

Mordka mam straszny zapierdol teraz, przypomnisz się w przyszłą niedzielę?
Lata na 70%
 
Back
Top