AKK
ONE FC Flyweight
Fajne myczki sa w tajskim klinczu. Mi się podoba odepchnięcie głowy rywala z jednoczesnym naszykowaniem swojego łokcia, po czym strzał jak z procy. Albo kontra na cios kolanem, czyli skręcenie się i wejście biodrem w przeciwnika, który ląduje na plecach. Techniki sa doskonałe do pokonania wysokopoziomowych bokserów/kickboxerów i każdego stylu uderzanego, przez niskiej klasy taja. Ale w mma jak wiadomo, bez super bjj z pleców to sposób na porażkę po emocjonującej walce. Szkoda, że Held nie wziął przykładu z Werduma i nie próbował ładować kolan przed próbowaniem poddania oponenta.
Kluby, w których rogrzewka jest bardzo wymagająca i sa interwały oraz solo drille mające odsiewać napalonych uważam za lepsze.Na każde ćwiczenie, wtedy akurat sprowadzenia młody podpalał się i szedł pełną pizdą,
Myślę, ze wogóle to bez sensu. Umiejętne mieszanie boksu z kopnięciami to powinna być esencja walki w stójce.teraz rodzi się pytanie czy jest sens wykonywać takie techniki podczas sparingów na rekreacyjnej sekcji mając na uwadze wg mnie większe ryzyko kontuzji niż przy przyjęciu klasycznego lowa?




