Suplementacja i odżywianie przeciętnego człowieka

A jakbyś zaspokajał zapotrzebowanie na białko pijąc tylko Skyr i nic innego? Jeżeli wpłynie to negatywnie na trawienie to oznacza jasno, że zwykła porcja wpływa negatywnie tylko w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie tego dostrzec, a co się kumuluje w długim okresie czasu.
:juanlaugh:

aaaa-a-to-dobre-jest.gif
 
Oczywiście, wy jesteście wszyscy wyedukowani czyt. zahipnotyzowani fit/med światem, czyli badaniami pod teze. Weź se to białko rozrób 700g i wypij na raz :dance::lol::lol:
Bo umiemy czytać ze zrozumieniem i rozumiemy wykresy to jesteśmy zahipnotyzowani?

:juanlaugh:

Dziwne, że podajecie zawsze skrajne argumenty w jedną albo drugą stronę i w ogóle nie ma opcji, że ktoś robi coś sensownie, wy i tak wiecie najlepiej.

To czemu nie wyglądacie jak chłopaki z okładek mens healta?

:juanlaugh:
 
Powiedz mi, czy jak będę zaspokajał zapotrzebowanie na białko tylko tym przetworzonym fizycznie, 150gr dziennie, w kilku porcjach, to nic mi się nie stanie z jelitami i trawieniem?
Jeżeli się stanie to oznacza jasno, że nawet dawka 30gr wpływa negatywnie tylko w taki sposób że nie jesteśmy w stanie tego dostrzec, a co się kumuluje w długim okresie czasu.
Żeby za chwilę nie było niedomówień - nie jestem zwolennikiem mono-skladnikowości diety. Białka tłuszcze i węglowodany, a także minerały i witaminy powinny być dostarczane z różnych źródeł pokarmu. Jednak wracając do twojego pytania. Dla przeciętnego zdrowego organizmu nie będzie miało to znaczenia, że jest z proszku czy innej formy - nie zaburzy trawienia , ani negatywnie nie wpłynie na pracę jelit.
 
O kurna, a tu taka dyskusja na temat białka. Zasadniczo - idealne podsumowanie @ALRI. Jakieś yebane kocopoły typu, że białko w proszku klei jelita to można sobie między bajki włożyć.

Przykładowo - ja nawet wcinam 3 porcje białka z prochu dziennie, bo lubię i mogę. 3x30 nawet, czasami jest to 2x30 załóżmy. Przede wszystkim wygoda, lekkostrawnośc, walory smakowe no i też z tego faktu, że jeszcze przed pandemią zacząłem robić zapasy (i w sumie cały czas dbam o to, aby stan magazynowy się zgadzał ;) )i mogę sobie pozwolić wpierdzielać takie ilości dziennie. Aczkolwiek niewykluczone, że w przyszłości z jakiś względów, np. ekonomicznych zrewiduję swoje podejście i będę jadł odżywek białkowych bardzo mało albo wcale.

Ale obecnie - rutyną jak dla mnie jest białeczko 30-40 g w 1. posiłku, na który składają się płatki, orzechy, owoce itp (porcyjka i makro zależne od DT lub DNT), po treningu 30-40 g białka z wodą, oraz do kolacji/po kolacji.

Idąc durnym tokiem rozumowania szkodliwości to ja już nie żyję - jestem zombie, mając taką rutynę od X lat. No ale że mi nic nie jest, to wiadomo - dowód anegdotyczny.

Żeby nie było - nie opieram diety i zapotrzebowania na białko w 100% na prochu. Niemal codziennie wcinam jajka, sery/twarogi, mięso albo ryby.
 
Powiedz mi, czy jak będę zaspokajał zapotrzebowanie na białko tylko tym przetworzonym fizycznie, 150gr dziennie, w kilku porcjach, to nic mi się nie stanie z jelitami i trawieniem?
Jeżeli się stanie to oznacza jasno, że nawet dawka 30gr wpływa negatywnie tylko w taki sposób że nie jesteśmy w stanie tego dostrzec, a co się kumuluje w długim okresie czasu.
Jak temperatura podchodziła pod 40 stopni to 3 flaszki wody szły w robocie. Jednego dnia wypiłem na zapas 3 flaszki w 5 minut żeby cały czas nie sięgać po wodę - umarłem.
 
Zero odniesienia do zaklejenia jelit.
Dalej szkoła chłopskiego rozumu.
Jakby ten proszek to był problem przeciętnego człowieka, a nie inne przetworzone gówno, które codziennie je.
Kto może sobie pozwolić na mięso ekologiczne, czy dobrej jakości w Polsce?
Poza tym białko w proszku to tylko suplement. Kurwa SUPLEMENT(polecam definicję przeczytać). Dlatego takie przykłady, że się zesrasz jak wypijesz 700g na raz to dla idiotów ze szkoły chłopskiego rozumu.
Zdjęcia bez koszulek do światła na pompie zostawcie sobię na tindera, czy innego grindera #krejzi
 
Dokładnie, odjebało się ostro. Jeszcze na wiosne koleżka brał z kfd po 7 dych za pakę 700g, czy w biedrze brałem mlekovitę też za 6 dyszek w promocji.
Na szczęście ostatnio udało mi się wyrwać 2x po 7 dyszek 700g Go Active z biedry.

Nieźle. Ja kilka dni temu widziałem w Biedrze albo właśnie to GoActive albo Mlekovitę 700 g za 90 zł. No jeszcze kurwa tragedii nie ma, ale już boli...
Pamiętam te czasy, kiedy robiłem zapasy robiąc zamówienie na KFD i torba 3 kg białka regular była za 250 zł.

Ciekawe w sumie przy jakiej cenie zacznie się łamać popyt. Wydaje mi się, że tak do 150 zł za kilogram to jeszcze sporo ludzi kupi, ale jak już będą wyższe ceny, albo np. 200 zł za kilogram białka serwatkowego - to już będzie widoczny spadek zainteresowania zakupem.
 
Ja jeszcze mam spore zapasy kazeiny i jako szejka z zimnym mlekiem niekiedy wciągam z apetytem, ale WPC do wymerdania z jakimś jogurtem to już mam resztówkę i lipa jest. Nie ma już czasów jak chłop z bloku w betoniarce w piwnicy mieszał. Cóż to był za towar :płacz:
 
Chuj w to.
Klej majster?
No nie chuj w to. Jesteście podatni na reklamy.

Oblepianie śluzu wraz z dużą ilością błonnika jest częstym zjawiskiem przy tworzeniu się złogów jelitowych. Tego nie rozumiecie.

Później zdziwienie czemu wzdęty brzuch, przelewanie się, gazy i problemy z różnymi dolegliwościami chorobowymi przewodu pokarmowego

Zwiększyli cenę białka w proszku , miesniorki posiadają , straszna sprawa :(
 
No nie chuj w to. Jesteście podatni na reklamy.

Oblepianie śluzu wraz z dużą ilością błonnika jest częstym zjawiskiem przy tworzeniu się złogów jelitowych. Tego nie rozumiecie.
Miałem już ci nie odpisywać, ale znowu powielasz jeden z mitów internetowych szeptuch.

Zdrowe jelito nie działa jak rura której ściany z czasem oblepiają się śluzem, błonnikiem i resztkami jedzenia. Nabłonek jelitowy jest stale odnawiany treść jelitowa jest przesuwana, a śluz pełni funkcję ochronną i transportową. Gdyby rzeczywiście powstawała przewlekła warstwa takich złogów, byłoby to zjawisko kliniczne które gastroenterologia potrafiłaby zdefiniować, zobrazować i diagnozować. Nie jest

W prawidłowo funkcjonującym przewodzie pokarmowym warstwa śluzowa podlega stałej odnowie i wymianie. Mucyny są wydzielane, modyfikowane, przemieszczane i częściowo degradowane - miedzy innymi przez mikroorganizmy jelitowe. Równocześnie treść jelitowa jest przesuwana dzięki skoordynowanej motoryce przewodu pokarmowego, czyli skurczom mięśniówki gładkiej i mechanizmom perystaltycznym

I znowu wracając do szanownego WPC.
Po spożyciu podlega trawieniu enzymatycznemu. W żołądku i jelicie cienkim białka są rozkładane przez proteazy do peptydów i aminokwasów, które następnie są wchłaniane przez nabłonek jelitowy.
Nie ma podstaw fizjologicznych, aby samo WPC miało tworzyć z błonnikiem i śluzem jakąś trwałą warstwę przyklejoną do ściany jelita. Jeśli twierdzisz inaczej, to wrzuć badania - wtedy wrócimy do dyskusji.
 
Miałem już ci nie odpisywać, ale znowu powielasz jeden z mitów internetowych szeptuch.

Zdrowe jelito nie działa jak rura której ściany z czasem oblepiają się śluzem, błonnikiem i resztkami jedzenia. Nabłonek jelitowy jest stale odnawiany treść jelitowa jest przesuwana, a śluz pełni funkcję ochronną i transportową. Gdyby rzeczywiście powstawała przewlekła warstwa takich złogów, byłoby to zjawisko kliniczne które gastroenterologia potrafiłaby zdefiniować, zobrazować i diagnozować. Nie jest

W prawidłowo funkcjonującym przewodzie pokarmowym warstwa śluzowa podlega stałej odnowie i wymianie. Mucyny są wydzielane, modyfikowane, przemieszczane i częściowo degradowane - miedzy innymi przez mikroorganizmy jelitowe. Równocześnie treść jelitowa jest przesuwana dzięki skoordynowanej motoryce przewodu pokarmowego, czyli skurczom mięśniówki gładkiej i mechanizmom perystaltycznym

I znowu wracając do szanownego WPC.
Po spożyciu podlega trawieniu enzymatycznemu. W żołądku i jelicie cienkim białka są rozkładane przez proteazy do peptydów i aminokwasów, które następnie są wchłaniane przez nabłonek jelitowy.
Nie ma podstaw fizjologicznych, aby samo WPC miało tworzyć z błonnikiem i śluzem jakąś trwałą warstwę przyklejoną do ściany jelita. Jeśli twierdzisz inaczej, to wrzuć badania - wtedy wrócimy do dyskusji.

On i tak tego nie zrozumie. Trzeba go olać i tyle. Szkoda czasu...

Białko w prochu klei jelita i koniec kropka. To jego dogmat.
 
Miałem już ci nie odpisywać, ale znowu powielasz jeden z mitów internetowych szeptuch.

Zdrowe jelito nie działa jak rura której ściany z czasem oblepiają się śluzem, błonnikiem i resztkami jedzenia. Nabłonek jelitowy jest stale odnawiany treść jelitowa jest przesuwana, a śluz pełni funkcję ochronną i transportową. Gdyby rzeczywiście powstawała przewlekła warstwa takich złogów, byłoby to zjawisko kliniczne które gastroenterologia potrafiłaby zdefiniować, zobrazować i diagnozować. Nie jest

W prawidłowo funkcjonującym przewodzie pokarmowym warstwa śluzowa podlega stałej odnowie i wymianie. Mucyny są wydzielane, modyfikowane, przemieszczane i częściowo degradowane - miedzy innymi przez mikroorganizmy jelitowe. Równocześnie treść jelitowa jest przesuwana dzięki skoordynowanej motoryce przewodu pokarmowego, czyli skurczom mięśniówki gładkiej i mechanizmom perystaltycznym

I znowu wracając do szanownego WPC.
Po spożyciu podlega trawieniu enzymatycznemu. W żołądku i jelicie cienkim białka są rozkładane przez proteazy do peptydów i aminokwasów, które następnie są wchłaniane przez nabłonek jelitowy.
Nie ma podstaw fizjologicznych, aby samo WPC miało tworzyć z błonnikiem i śluzem jakąś trwałą warstwę przyklejoną do ściany jelita. Jeśli twierdzisz inaczej, to wrzuć badania - wtedy wrócimy do dyskusji.
Nikt nie robi badań w jedna jak i w drugą stronę, czyli nie ma badań , które by mówiły o tym, że wraz z dietą, gdzie występuje sporo błonnika i białka w proszku powstaje znacznie więcej złogów jelitowych, jak i nie ma badań na to, że jest to kategorycznie wykluczone

Plaga problemów gastrologicznych u ludzi z siłowni to pewnie przypadek, dowody anegdotyczne i obserwacja. Taka ich natura, tacy się urodzili, że muszą zjadać leki osłonowe i inne interwencyjne. Na pewno.

Już pomijając , że badania w większości są ankietowane co sprawia, że są gownem samym w sobie.

Wtłaczają Wam do łba co chcą, marketingowe pierdolety i to łykacie - jak te białko z szejka
 
Nikt nie robi badań w jedna jak i w drugą stronę, czyli nie ma badań , które by mówiły o tym, że wraz z dietą, gdzie występuje sporo błonnika i białka w proszku powstaje znacznie więcej złogów jelitowych, jak i nie ma badań na to, że jest to kategorycznie wykluczone
Przeczytałeś co chłop Ci wyżej napisał o działaniu kosmków jelitowych?

:juanlaugh:

Plaga problemów gastrologicznych u ludzi z siłowni to pewnie przypadek, dowody anegdotyczne i obserwacja. Taka ich natura, tacy się urodzili, że muszą zjadać leki osłonowe i inne interwencyjne. Na pewno.
Plaga problemów gastrologicznych i otyłości u ludzi, którzy nic nie robią to pewnie nie przypadek tylko po cichu popijają białko.


:juanlaugh:

Kurwa kisnę :juanlaugh:
 
On i tak tego nie zrozumie. Trzeba go olać i tyle. Szkoda czasu...

Białko w prochu klei jelita i koniec kropka. To jego dogmat.
Mój dogmat to : 6-7 jajek, plastry schabu pieczonego, grana padano , podpuszczkowy dojrzewający , plastry piersi z kaczki

Z chęcią poznam Twój : liczenie kalorii, kroków, trzepanie szejkera?
 
Przeczytałeś co chłop Ci wyżej napisał o działaniu kosmków jelitowych?

:juanlaugh:


Plaga problemów gastrologicznych i otyłości u ludzi, którzy nic nie robią to pewnie nie przypadek tylko po cichu popijają białko.


:juanlaugh:

Kurwa kisnę :juanlaugh:
No właśnie robią, objadają się jak świnie śmieciowym jedzeniem - to jest nadmiar wręcz roboty dla jelit

Ale nie przejmuj się : maniacy silowniani mają podobnie, choć wydaje im się, że się zdrowo prowadzą
 
No właśnie robią, objadają się jak świnie śmieciowym jedzeniem - to jest nadmiar wręcz roboty dla jelit

Ale nie przejmuj się : maniacy silowniani mają podobnie, choć wydaje im się, że się zdrowo prowadzą
W jednym poście piszesz, że dieta kulturowników jest chujowa i jałowa, żeby w drugim napisać, że ma dużo błonnika i białko w proszku będzie zalepiać

Julka ogarnij
XD
 
Farsa generalnie nie do opisania. Cyrk na kółkach.

To dostosujmy teorię experta do mojej rzeczywistości, dla beki.

Jako, że wstaję ekstremalnie wcześnie rano i tak samo też ćwiczę - praktycznie po otworzeniu oczu wcinam śniadanie, które już jest przygotowane. W talerzu mam odważone płatki, dodatki, BIAŁKO !

Pierwszy posiłek (w dzień treningowy to de facto posiłek przedtreningowy) do 10 min od przebudzenia. Do treningu pozostaje jakieś 1,5 h...

Pan Expert Brawler zabrania korzystania z białka w proszku, bo klei jelita. Aha. No to trudno. To kurwa może będę jebał się tak:

zamiast spożyć w mig te 400 kcal i 20-25 g białeczka serwatkowego, to nie

będę stał w kuchni i będę sobie robił jajecznicę! albo będę sobie gotował jajka, albo będę sobie smażył rybę! może mięso będę poddawał obróbce termicznej? Nie no, jasne, zajebisty pomysł.

Albo opierdolę zimny twaróg od razu wyjęty z lodówki.

Każde rozwiązanie wybitnie dobre. Nic tylko dziękować za tę poradę medyczną, że białko serwatkowe to zło w najczystszej postaci.
 
Farsa generalnie nie do opisania. Cyrk na kółkach.

To dostosujmy teorię experta do mojej rzeczywistości, dla beki.

Jako, że wstaję ekstremalnie wcześnie rano i tak samo też ćwiczę - praktycznie po otworzeniu oczu wcinam śniadanie, które już jest przygotowane. W talerzu mam odważone płatki, dodatki, BIAŁKO !

Pierwszy posiłek (w dzień treningowy to de facto posiłek przedtreningowy) do 10 min od przebudzenia. Do treningu pozostaje jakieś 1,5 h...

Pan Expert Brawler zabrania korzystania z białka w proszku, bo klei jelita. Aha. No to trudno. To kurwa może będę jebał się tak:

zamiast spożyć w mig te 400 kcal i 20-25 g białeczka serwatkowego, to nie

będę stał w kuchni i będę sobie robił jajecznicę! albo będę sobie gotował jajka, albo będę sobie smażył rybę! może mięso będę poddawał obróbce termicznej? Nie no, jasne, zajebisty pomysł.

Albo opierdolę zimny twaróg od razu wyjęty z lodówki.

Każde rozwiązanie wybitnie dobre. Nic tylko dziękować za tę poradę medyczną, że białko serwatkowe to zło w najczystszej postaci.
Opcja nr 3 : nie jesz nic i dopiero później jesz kawał mięsa : do wyboru do koloru od pieczonych po suszone, kilka jajek

A nie, nic zjeść nie możesz bo katabolizm Cię dopadnie przed południem :juanlaugh:
 
Opcja nr 3 : nie jesz nic i dopiero później jesz kawał mięsa : do wyboru do koloru od pieczonych po suszone, kilka jajek

A nie, nic zjeść nie możesz bo katabolizm Cię dopadnie przed południem :juanlaugh:

Ja ostatni posiłek dzień wcześniej jem o 18. Nie dlatego, że ktoś tak powiedział, lecz po prostu tak mi wygodnie i przyzwyczaiłem się. Mam w miarę stałe godziny spożywania posiłków w ciągu dnia. Lubię też kłaść się spać i nie mieć wrażenia, że coś mi zalega w żołądku.
#SzachMatPseudoEkspercie

:kis:
 
Ja ostatni posiłek dzień wcześniej jem o 18. Nie dlatego, że ktoś tak powiedział, lecz po prostu tak mi wygodnie i przyzwyczaiłem się. Mam w miarę stałe godziny spożywania posiłków w ciągu dnia. Lubię też kłaść się spać i nie mieć wrażenia, że coś mi zalega w żołądku.
#SzachMatPseudoEkspercie

:kis:
I co to ma za znaczenie? Przesunięcie o kilka godzin coś zmienia ?

Rozumiem, że musisz chronić mięśnie ciężko wypracowane na siłowni, tak?
 
Zrzut ekranu 2026-09-04 102746.png


Dla mnie typ nie istnieje. Beka w chuj generalnie.

Trzeba byłoby być niezłym zjebem genetycznym, aby dla zasady, że białko klei jelita - komplikować sobie życie jak tylko się da i wymyślać niepotrzebnie jakieś obejścia.

Ale co gorsze - rano będąc na kurewskim głodzie (piszę o swojej konkretnej sytuacji) -> nic nie jeść, tylko na czczo jechać na siłkę robić trening ukierunkowany na hipertrofię i zrobić go na pół gwizdka. A zgromadzone już zapasy prochu wyjebać na śmietnik. :waldeklaugh:
 
Last edited:
Nieźle. Ja kilka dni temu widziałem w Biedrze albo właśnie to GoActive albo Mlekovitę 700 g za 90 zł. No jeszcze kurwa tragedii nie ma, ale już boli...
Pamiętam te czasy, kiedy robiłem zapasy robiąc zamówienie na KFD i torba 3 kg białka regular była za 250 zł.

Ciekawe w sumie przy jakiej cenie zacznie się łamać popyt. Wydaje mi się, że tak do 150 zł za kilogram to jeszcze sporo ludzi kupi, ale jak już będą wyższe ceny, albo np. 200 zł za kilogram białka serwatkowego - to już będzie widoczny spadek zainteresowania zakupem.
No cenowo boli już ta stówka, tym bardziej jak się je te białeczko prawilnie dziennie, a jak pójdzie ponad stówkę to całkiem lipa.
Ale nie wiem byku czy widziałeś , dobry patent, mleko białkowe 1L z 80g białka po 6zł z Lidla. Zastanawiam się czy nie będę tego walił dziennie po kartoniku.
 
Back
Top