Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
Nie robił ćwiczeń na stawy.andrew robił wrażenie, ale nogi tył.
przy pozostałej trójce wyraźnie.
chłop prawie 190 cm.


Kurde ostatnio przez chęć zaoszczędzenia czasu wkręciłem się w obwody i to bez odpoczynku między seriami. Wiadomo że sporo mniej powtórzeń bo jedzie się na oparach ale mięśnie zdecydowanie bardziej nabite i siła idzie w górę a serducho lepiej krew pompuje. Robił ktoś tu obwody?
Nabite Chłopisko uffffNabite Chłopisko uffff
jaglak to kurwa nawet do hodowli organizmu wymyśli jakąś filozofię. No, ale oni już tacy są. Większość branży fitness to dorabianie gówno-filozofii do przenoszeniu ciężaru z punktu A do punktu B i jedzenia kurczaka z ryżem.Czy mniejsza ilość mięśni w jakikolwiek sposób zmienia mnie jako człowieka?
gdzie według Was kończy się dbanie o sylwetkę, a zaczyna bycie jej zakładnikiem?

Pewnie chujowo mu wyniki wyszły i nagle zmiana wajchy.Nawet tacy się nawracają
TAK, JESTEM CHUDYM SZCZUREM!
Te zdjęcia są aktualne. Zrobione kilka dni temu do mojego portfolio aktorskiego. Tak wyglądam dzisiaj i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem dużo mniejszy niż kilkanaście lat temu. I wiecie co? Dokładnie o to chodziło.
Wczoraj na stories wrzuciłem film, na którym powiedziałem, że założyłem Holtera, żeby sprawdzić, czy z sercem wszystko jest w porządku. PESEL jest, jaki jest, cofnąć go już raczej nie dam rady, więc wolę wiedzieć, co dzieje się w środku. Tyle że po publikacji okazało się, że dla wielu osób ciekawsze od mojego serca było to, że… schudłem. „Jezu, ale spadłeś”, „co za spadki”, „tak się kończy odstawienie towaru”, „współczuję”. I właśnie to ostatnie rozbawiło mnie najbardziej. Bo ja naprawdę nie mam czego sobie współczuć.
Od 13 lat nie startuję w kulturystyce. Od lat nie stosuję środków i dawek, które były częścią mojego życia w wyczynowym sporcie. Jestem na hormonalnej terapii zastępczej i zanim zacznie się dyskusja, czy TRT to doping oczywiście wiem, że dla części osób nim jest i nie zamierzam bawić się tutaj w semantykę. Kompletnie nie o tym jest ten wpis.
Nie znam zawodnika kategorii open, który po zakończeniu kariery, odejściu od farmakologii i treningu charakterystycznego dla wyczynowej kulturystyki zachowałby dokładnie taką samą masę mięśniową jak w czasach startów. I trudno, żeby było inaczej. Ciało adaptuje się do tego, czego od niego wymagamy i jakie warunki mu tworzymy. Kiedy te warunki się zmieniają, zmienia się również ciało.
U mnie część tej masy zeszła więc naturalnie. Ale część zrzuciłem świadomie.
Mam 47 lat. Kulturystyka dała mi ogromnie dużo i nigdy nie będę udawał, że ten etap mojego życia nie istniał. Jestem z niego dumny. Ale od 2019 roku coraz mocniej rozwijam się jako aktor i dzisiaj moje cele są zupełnie inne niż wtedy, kiedy wychodziłem na scenę kulturystyczną. Od kilku miesięcy nie trenuję już nawet stricte kulturystycznie. Trenuję przede wszystkim po to, żeby być sprawnym. Coraz bardziej interesuje mnie mobilność, wydolność, siła, zdrowie i możliwości mojego ciała, a coraz mniej to, ile centymetrów ma moje ramię albo ile kilogramów pokazuje waga.
I powiem więcej — jara mnie ten proces.
Nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego w wieku 47 lat miałbym za wszelką cenę utrzymywać ogromną masę mięśniową tylko dlatego, że przez lata właśnie z takim Michałem Karmowskim ludzie mnie kojarzyli. Nie potrzebuję już być największym gościem w pomieszczeniu. Nie daje mi to dzisiaj niczego, czego potrzebowałbym do życia. Wolę być sprawny, móc się swobodnie ruszać, grać, pracować i za 10, 20 czy 30 lat nadal robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
Czy chcę nadal mieć mięśnie? Oczywiście. Czy chcę wyglądać sportowo? Jasne. Nie zamierzam nagle udawać, że wygląd przestał mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Byłoby to zwyczajnie nieprawdziwe. Ale między dbaniem o dobrą, atletyczną sylwetkę a podporządkowaniem życia maksymalnej masie mięśniowej jest ogromna różnica. Dzisiaj tę różnicę rozumiem znacznie lepiej niż 20 lat temu.
I jest jeszcze jedna rzecz, która po tych komentarzach naprawdę dała mi do myślenia.
Czy mniejsza ilość mięśni w jakikolwiek sposób zmienia mnie jako człowieka? Czy jestem teraz mniej wartościowy? Mniej interesujący? Czy ktoś lubił mnie bardziej, kiedy ważyłem kilkanaście kilogramów więcej?
Jeżeli tak, to dobrze, że schudłem. Bo jeżeli jedynym powodem, dla którego ktoś mnie obserwował, szanował albo lubił, był rozmiar mojego bicepsa, to najwyraźniej od początku niewiele mieliśmy sobie do powiedzenia.
Mam za sobą etap życia, w którym chciałem być coraz większy. Dzisiaj chcę być coraz lepszy w tym, co robię, coraz sprawniejszy i jak najdłużej zdrowy. I nie uważam tego za spadek. Uważam to za rozwój.
Człowiek ma prawo się zmieniać. Ma prawo przestać chcieć tego, czego chciał 10 czy 20 lat wcześniej. Ma prawo zmienić cele, priorytety i własną definicję sukcesu.
Ja swoją zmieniłem. Więc tak! Jestem „chudym szczurem”. Tylko pierwszy raz od bardzo dawna dużo bardziej interesuje mnie to, co moje ciało potrafi, niż to, jak wielkie jest.
I jestem bardzo ciekawy jednej rzeczy: gdzie według Was kończy się dbanie o sylwetkę, a zaczyna bycie jej zakładnikiem?

Pewnie chujowo mu wyniki wyszły i nagle zmiana wajchy.
![]()
Jadł owsiankę z białkiem - latamiCo mu się stało?
