Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

No jak nikt?

Głowa na nie 2 minuty
Głowa na tak 2 minuty
Podpór przodem 2 minuty
Pompka dżungarska 2 minuty

Koniec :boystop:
1000029950.gif
 
A jak już jesteśmy w temacie ćwiczeń, to pytanie z kategorii rozgrzewka przed treningiem sportów uderzanych.

Lata temu zaczynałem kickboxing u trenera, który wywodził się ze starej szkoły i tam rozgrzewka to był konkretny zajazd. Była chwila biegania, wymachów, przeplatanka i potem pompki, przysiady, sprawle, jakieś ćwiczenia izometryczne i wszystko w dużych ilościach. Potem 10 minut rozciągania, albo statyczne razem z trenerem, a jak było samodzielne to robiłem dynamiczne. Całość takiego bloku zajmowała 30 minut i następnie był właściwy trening kickboxingu. Ostatnio po latach wróciłem tam z ciekawości i dalej wszystko wygląda tak samo.

No i jak to porównam z z innymi sekcjami, gdzie jest nowocześniejsze podejście i tam jest 15 minut rozgrzewki. Trochę truchtu, wymachów, walka z cieniem czy pompki i przysiady po 10-15 powtórzeń. Dalej jest trening techniki, a dopiero na koniec zajęć jakiś blok siłowy czy kondycyjny.

Wg was, które podejście jest lepsze? Niby z fizjologicznego punktu widzenia ta nowsza szkoła jest zdrowsza i daje szybszy progres, ale te dawne treningi to była rzeźnia i satysfakcja, że dało się radę była bardzo duża.
Jak dla mnie nowa szkoła i rozgrzewka poprzez lekkie drille i podkręcamy tempo z czasem.

Stara szkoła z myślą trenerska "u mnie się zapierdala" i dojazd dla samego dojazu to był debilizm. Każdego zajedziesz dobierając odpowiednią intensywność, tylko po co?
Albo zróbmy jednostkę przygotowania fizycznego albo darujmy sobię taką dziwną mieszankę.

Rozgrzewki poprzez drille rozwijają kreatywność i mają najwięcej wspólnego ze sportem który trenujesz, jak mamy napierdalac wyskoki i sprawle przez 30-40 minut to ja wolę sobię zrobić motorykę i przygotowanie fizyczne samemu i na jedno wyjdzie, nie trzeba mi do tego trenera i 15 Janków wokoło.

40-50 min zajazdu by zrobić 2 techniki a potem 5 rund worków 'szybkosciówek'? Nie, dziękuję
 
Last edited:
Jak dla mnie nowa szkoła i rozgrzewka poprzez lekkie drille i podkręcamy tempo z czasem.

Stara szkoła z myślą trenerska "u mnie się zapierdala" i dojazd dla samego dojazu to był debilizm. Każdego zajedziesz dobierając odpowiednią intensywność, tylko po co?
Albo zróbmy jednostkę przygotowania fizycznego albo darujmy sobię taką dziwną mieszankę.

Rozgrzewki poprzez drille rozwijają kreatywność i mają najwięcej wspólnego ze sportem który trenujesz, jak mamy napierdalac wyskoki i sprawle przez 30-40 minut to ja wolę sobię zrobić motorykę i przygotowanie fizyczne samemu i na jedno wyjdzie, nie trzeba mi do tego trenera i 15 Janków wokoło.

40-50 min zajazdu by zrobić 2 techniki a potem 5 rund worków 'szybkosciówek'? Nie, dziękuję

Właśnie to co opisujesz było na boksie, jak chodziłem, ale tam są treningi na 20 i jak następnego dnia bym spowodował 2 wypadki samochodowe z niewyspania, to odpuściłem :beczka:

A tak do wyboru mam muay thai w zawodniczym klubie i tam też jest nowoczesne podejście, ale po zwichnięciu rzepki w przeszłości to nie jest chyba najlepszy wybór. Trzeci wybór to kickboxing, który opisałem wyżej, tam jest już czysta rekreacja i na grupie stare dziady w wieku 30-50 lat, więc tak żeby się poruszać jako dodatek do siłowni, to gdyby to było sensowniej prowadzone to miałoby sens.

Także jak widać nie ma idealnego rozwiązania.
 
Właśnie to co opisujesz było na boksie, jak chodziłem, ale tam są treningi na 20 i jak następnego dnia bym spowodował 2 wypadki samochodowe z niewyspania, to odpuściłem :beczka:

A tak do wyboru mam muay thai w zawodniczym klubie i tam też jest nowoczesne podejście, ale po zwichnięciu rzepki w przeszłości to nie jest chyba najlepszy wybór. Trzeci wybór to kickboxing, który opisałem wyżej, tam jest już czysta rekreacja i na grupie stare dziady w wieku 30-50 lat, więc tak żeby się poruszać jako dodatek do siłowni, to gdyby to było sensowniej prowadzone to miałoby sens.

Także jak widać nie ma idealnego rozwiązania.
Kickboxing jest tym świetnym wyborem po zwichnięciu rzepki ?

Idziesz na muay thai i stosownie do tego rozwijasz siłę stawów, ścięgien i mięśni. Raz w tygodniu tajski i reszta wzmacnianie
 
Kickboxing jest tym świetnym wyborem po zwichnięciu rzepki ?

Idziesz na muay thai i stosownie do tego rozwijasz siłę stawów, ścięgien i mięśni. Raz w tygodniu tajski i reszta wzmacnianie

Staw już mam tak wzmocniony, że jest stabilniejszy i silniejszy niż przed kontuzją i dalej nad nim pracuję. 2 razy w tygodniu robię siłownię ( na nogi ćwiczenia z gumami oraz z ciężarem same jednostronne typu zakroki, wejścia bokiem na skrzynię z powolnym opuszczaniem, martwy na jednej nodze) i 1 raz coś ze sportów walki plus co dzień w domu jakieś mobilizacje, praca nad elastycznością itd.

Z tajskim mam trochę obiekcje, bo jest klincz, podcięcia, przechwyty nogi i inne tego typu akcje (chociaż tak naprawdę aż tak dużo się tego na treningu nie robi) i nie wiem na ile takie ruchy są bezpieczne po takim urazie. Kopnięcia i boks mam przetestowane przez ponad 2 lata od powrotu i nic się nie dzieje.
 
Jak dla mnie nowa szkoła i rozgrzewka poprzez lekkie drille i podkręcamy tempo z czasem.

Stara szkoła z myślą trenerska "u mnie się zapierdala" i dojazd dla samego dojazu to był debilizm. Każdego zajedziesz dobierając odpowiednią intensywność, tylko po co?
Albo zróbmy jednostkę przygotowania fizycznego albo darujmy sobię taką dziwną mieszankę.

Rozgrzewki poprzez drille rozwijają kreatywność i mają najwięcej wspólnego ze sportem który trenujesz, jak mamy napierdalac wyskoki i sprawle przez 30-40 minut to ja wolę sobię zrobić motorykę i przygotowanie fizyczne samemu i na jedno wyjdzie, nie trzeba mi do tego trenera i 15 Janków wokoło.

40-50 min zajazdu by zrobić 2 techniki a potem 5 rund worków 'szybkosciówek'? Nie, dziękuję
Podpisuje się pod tym. Imponowało to mi jak miałem 15 lat, lecz dawno już zauważyłem że taki zajazd nie ma sensu.
 
Pamiętam jak robiliśmy z kuzynem po treningach muay thai w gimnazjum 6 Weidera, skończyliśmy całą jako nieliczni i się jaraliśmy,. Kuzyn był starszy 4 lata i jego znajomi co trenowali nie dawali rady. Ogólnie było się debilem bez wiedzy, w 2010-2012 roku trenowałem kulturystycznym splitem do sportów walki bez ćwiczeń wielostawowych na ciężarach i drążków/kalisteniki, slamballi, opon, worków z piachem i kettli. Szkoda tego czasu co człowiek zmarnował na bezsensowny trening :banghead:
 
Last edited:
Pamiętam jak robiliśmy z kuzynem po treningach muay thai w gimnazjum 6 Weidera, skończyliśmy całą jako nieliczni i się jaraliśmy,. Kuzyn był starszy 4 lata i jego znajomi co trenowali nie dawali rady. Ogólnie było się debilem bez wiedzy, w 2010-2012 roku trenowałem kulturystycznym splitem do sportów walki bez ćwiczeń wielostawowych na ciężarach i drążków/kalisteniki, slamballi, opon, worków z piachem i kettli. Szkoda tego czasu co człowiek zmarnował na bezsensowny trening :banghead:
Kto nie przeszedł fiksacji mięśniowej pt kulturystyka , pompowanie, liczenie niech pierwszy rzuci kamieniem :tysoncoffe:
 
Nie wiem czy to odpowiedni temat, ale chuj tam

Byłem pół dnia na basenie. Kondycja współczesnych latte mężczyzn to jest jakaś kurwa porażka. Na całym basenie doliczyłem się 3 chłopów co coś ze sobą robią (włącznie ze mną).....w sensie : widać, że coś ćwiczone bo krata na brzuchu, bary rozbudowane etc

Co jeszcze było wspólnym mianownikiem ? Ano to, że "w naszej grupie" nie było podjadania śmieci, sama woda, jakiś owoc ....a cała reszta pringlesy, chipsy, kurwa hot dogi jakieś, pizzerki....non stop mordy zajęte tym syfiastym jedzeniem

A suki też nie lepiej, w ubraniu gdzie można wiele zakryć to nie widać, ale po ściągnięciu tych łachow - cellulit na cellulicie, pryszcze , zwisy takie na pośladkach że tragedia ....i oczywiście żarcie syfu non stop


Już na prawdę sto razy bardziej wolę społeczeństwo, które by przynosiło kurwa ugotowane jajka z ogórkami i pomidorami na basen (skrajność) niż jedli ten syf i wyglądali jak świnie .....

Niech nikt nie pierdoli, że dieta czy tam świadomość odżywiania to jest coś nie do przeskoczenia.....3 posiłki na dzień wystarczy utrzymać zdrowe a pomiędzy pić wodę, herbatę czy kawę

I jestem wręcz o tym przekonany, że jakby to społeczeństwo żywiło się tak jak kiedyś tj. śniadanie jakieś jajka i warzywa, obiad schabowy, ziemniaki, mizeria i zupa, kolacja jakaś lekka to by to wszystko inaczej wyglądało.....i nie musieliby jak debile chodzić na fitnessy 5x w tygodniu
 
Pamiętam jak robiliśmy z kuzynem po treningach muay thai w gimnazjum 6 Weidera, skończyliśmy całą jako nieliczni i się jaraliśmy,. Kuzyn był starszy 4 lata i jego znajomi co trenowali nie dawali rady. Ogólnie było się debilem bez wiedzy, w 2010-2012 roku trenowałem kulturystycznym splitem do sportów walki bez ćwiczeń wielostawowych na ciężarach i drążków/kalisteniki, slamballi, opon, worków z piachem i kettli. Szkoda tego czasu co człowiek zmarnował na bezsensowny trening :banghead:
To samo u mnie, splitem leciałem trening na siłowni łącząc ze sportami walki. W ogóle jak sobie pomyślę jak kiedyś chujowo ćwiczylem w porównaniu do teraz, to aż dziwi bierze że rosłem na takim treningu. Jedyne co to od zawsze drążek był u mnie w planie priorytetowo, stąd też plecy do dzisiaj są moją najmocniejszą stroną
 
Nie wiem czy to odpowiedni temat, ale chuj tam

Byłem pół dnia na basenie. Kondycja współczesnych latte mężczyzn to jest jakaś kurwa porażka. Na całym basenie doliczyłem się 3 chłopów co coś ze sobą robią (włącznie ze mną).....w sensie : widać, że coś ćwiczone bo krata na brzuchu, bary rozbudowane etc

Co jeszcze było wspólnym mianownikiem ? Ano to, że "w naszej grupie" nie było podjadania śmieci, sama woda, jakiś owoc ....a cała reszta pringlesy, chipsy, kurwa hot dogi jakieś, pizzerki....non stop mordy zajęte tym syfiastym jedzeniem

A suki też nie lepiej, w ubraniu gdzie można wiele zakryć to nie widać, ale po ściągnięciu tych łachow - cellulit na cellulicie, pryszcze , zwisy takie na pośladkach że tragedia ....i oczywiście żarcie syfu non stop


Już na prawdę sto razy bardziej wolę społeczeństwo, które by przynosiło kurwa ugotowane jajka z ogórkami i pomidorami na basen (skrajność) niż jedli ten syf i wyglądali jak świnie .....

Niech nikt nie pierdoli, że dieta czy tam świadomość odżywiania to jest coś nie do przeskoczenia.....3 posiłki na dzień wystarczy utrzymać zdrowe a pomiędzy pić wodę, herbatę czy kawę

I jestem wręcz o tym przekonany, że jakby to społeczeństwo żywiło się tak jak kiedyś tj. śniadanie jakieś jajka i warzywa, obiad schabowy, ziemniaki, mizeria i zupa, kolacja jakaś lekka to by to wszystko inaczej wyglądało.....i nie musieliby jak debile chodzić na fitnessy 5x w tygodniu
To akurat prawda, też zauważyłem jak chujowo odżywają się ludzie. U siebie w pracy mam gościa, który jest tylko rok ode mnie starszy, facet normalnie dzień w dzień żywi się fast foodami w żabce i popija to 0.5 coca colą. Sympatyczny gość, ale jak widzę co robi ze swoim zdrowiem i sylwetką to aż mnie boli. Myślę że i tak w Polsce nie jest jeszcze tal najgorzej z procentem ludzi, którzy dbają o siebie i uprawiają sport. Stawiam w ciemno że u Amerykanów wygląda to gorzej i pewnie w jescze paru innych krajach
 
Last edited:
Tak w ogóle to po tym wczorajszym treningu. Mam dzisiaj ładne zakwasy na plecach i tylnej części uda. Ostatnio nastawiłem się na dźwiganie ciężkiego żelastwa, dipy poszły w odstawkę, klatę robiłem solidnie, a tu dipy po przerwie mnie dojebały bardziej niż się spodziewałem. Chyba nie ma lepszego ćwiczenia na klatę od dipów,zawsze je lubiłem robić, ale potrzebowałem chwilę przerwy i zmiany bodźca.
 
To samo u mnie, splitem leciałem trening na siłowni łącząc ze sportami walki. W ogóle jak sobie pomyślę jak kiedyś chujowo ćwiczylem w porównaniu do teraz, to aż dziwi bierze że rosłem na takim treningu. Jedyne co to od zawsze drążek był u mnie w planie priorytetowo, stąd też plecy do dzisiaj są moją najmocniejszą stroną
To akurat prawda, też zauważyłem jak chujow odżywają się ludzie. U siebie w pracy mam gościa, który jest tylko rok ode mnie starszy, facet normalnie dzień w dzień żywi się fast foodami w żabce i popija to 0.5 coca colą. Sympatyczny gość, ale jak widzę co robi ze swoim zdrowiem i sylwetką to aż mnie boli. Myślę że i tak w Polsce nie jest jeszcze tal najgorzej z procentem ludzi, którzy dbają o siebie i uprawiają sport. Stawiam w ciemno że u Amerykanów wygląda to gorzej i pewnie w jescze paru innych krajach

Oglądałem to wczoraj i zdałem sobie sprawę jak korporacje przymusowo wyprały ludziom mózgi. Albo coca cola co pozbiawa ludzi wody pitnej i w zamian uzależnia od swojego syfu.
 
Tak w ogóle to po tym wczorajszym treningu. Mam dzisiaj ładne zakwasy na plecach i tylnej części uda. Ostatnio nastawiłem się na dźwiganie ciężkiego żelastwa, dipy poszły w odstawkę, klatę robiłem solidnie, a tu dipy po przerwie mnie dojebały bardziej niż się spodziewałem. Chyba nie ma lepszego ćwiczenia na klatę od dipów,zawsze je lubiłem robić, ale potrzebowałem chwilę przerwy i zmiany bodźca.
dipy na kołkach jeszcze lepsze
 
Back
Top