Lukasyno
ONE FC Bantamweight
Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nieWątpię żeby się tylko do tego ograniczał.
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Note: This feature may not be available in some browsers.
Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nieWątpię żeby się tylko do tego ograniczał.
Jeśli się nie zaniedba albo choróbsko go nie zeżre, to silny będzie całe życie po tym co zdążył już wypocić. Trudno mi uwierzyć że tak się ograniczył, ale może dużo robi siłówki na macie i wystarcza na podtrzymanie tego co już ma.Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nie
Wierzę mu.Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nie
Na obecnym poziomie może pozwolić sobie na taką formę treningu. Nie zapominajmy, że to 4x NCAA reprezentujący Uniwersytet Cornella. Przeszedł więc cały program siłowy standardowy dla zapaśnika w USA. Twierdzenie, że robił tylko movement/gumy i pracę z macebell/clubbell nie jest prawdą.Wątpię żeby się tylko do tego ograniczał.
Na obecnym poziomie może pozwolić sobie na taką formę treningu. Nie zapominajmy, że to 4x NCAA reprezentujący Uniwersytet Cornella. Przeszedł więc cały program siłowy standardowy dla zapaśnika w USA. Twierdzenie, że robił tylko movement/gumy i pracę z macebell/clubbell nie jest prawdą.
Polecam zobaczyć standardy siłowe dla zapaśników amerykańskich w poszczególnych wagach. Bestie!
Czytałem o tym, że jego koledzy z roku i maty podkreślali jak kurewsko silny fizycznie był Dake.
W ujęciu zachodnim pełna zgodaPodałeś właśnie idealny przykład pracy nad detalami aby zmaksymalizować formę startową.
Dziś Kyle nie musi dźwigać i ja mu wierzę. Nie podlega jednak dyskusji to, że latami wypracował zwierzęcą formę w ciągach, przysiadach, wyciskaniach, wiosłowaniach, treningu balistycznym, power cleanach, kalistenice, ciągnięciu i pchaniu sledów, różnych formach carry, workach, kettlach, linach i drążkach. Dla takiego zawodnika nie ma znaczenia czy z przysiadu 230 kg wejdzie na 250 kg. Performance na tym poziomie to detale i praca na rzeczach, których zwykłe oko nie dostrzeże.
Natrafiłem ostatnio na świetne przedstawienie i opisanie treningu siłowego zapaśnika w wykonaniu trenera Jana Godlewskiego. Trener podkreśla, że bez siły na poziomie bardzo wysokim / elitarnym, technika nie jest efektywna.
Dla zainteresowanych:
https://forumtrenera.com/trening-sily-w-zapasach-czesc-1/
W rozwinięciu znajdziecie więcej wiedzy na temat całego cyklu. Nie widziałem lepszej roboty o treningu pod zapasy języku polskim.
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.W ujęciu zachodnim pełna zgoda
W ujęciu wschodnim wciąż się możemy wiele uczyć, spoglądam tu na Indie, Japonię, Mongolię, rejony Zakaukazia w odniesieniu do zapasów i kształtowania różnych rodzajów siły
Pełna zgoda.Z całą pewnością kopiowanie treningu mistrza USA w zapasach jest błędem jak i kopiowanie pełnego treningu hinduskiego zapaśnika (great gamma) jest błędem. Dochodzili do tego latami, pomału wspinając się.
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.
Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.
Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.
Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.
Jeden z przykładów:
Pełna zgoda.
Dodatkowo wielu trenerów reprezentujących starą sowiecką szkołę boksu pokazuje masę ćwiczeń z kettlami. Wrzucałem już tutaj kiedyś przykłady jednego z takich gości. Skoro bokserzy z tamtych stron nie stronili od zewnętrznych obciążeń, to zapaśnicy tym bardziej.Widziałem kiedyś filmiki z ruskimi zapasiorami machającymi potężnymi ketlami. Jeśli ktoś robi swingi z 80 kilogramową kulką to trudno powiedzieć że nie robi siłówki.
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.
Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.
Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.
Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.
Mamy jeden przykład wideo z Dagestanu gdzie zapaśnicy robią kalistenikę, gumy i elementy akrobatyki. To tyle co tak naprawdę mamy. Nie możemy oprzeć na tym całej tezy brzmiącej, że ciężary w rozumieniu sztangi są złe i nieskuteczne a prym nad nimi wiedzie praca z własnym ciałem i gumami.
Jeden z przykładów z Korei, przykłady z Japonii przytaczano kilka razy na forum:
Pełna zgoda.
Wróćmy do dyskusji ,W internecie tego nie znajdziesz, bo jest promowana głupota treningowa i gadżeciarstwo
Podrzucę kilka tytułów jak skończę obowiązki.
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.
Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.
Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.
Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.
Mamy jeden przykład wideo z Dagestanu gdzie zapaśnicy robią kalistenikę, gumy i elementy akrobatyki. To tyle co tak naprawdę mamy. Nie możemy oprzeć na tym całej tezy brzmiącej, że ciężary w rozumieniu sztangi są złe i nieskuteczne a prym nad nimi wiedzie praca z własnym ciałem i gumami.
Jeden z przykładów z Korei, przykłady z Japonii przytaczano kilka razy na forum:
Pełna zgoda.
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:Wróćmy do dyskusji ,
W wielu tradycyjnych kulturach zapaśniczych nie używa się sztangi – rozwój siły opiera się na pracy z własnym ciałem, partnerem lub nietypowym obciążeniem, przykłady:
1. *Indie – Kushti (Pehlwani)*
- Treningi oparte na dands (hinduskie pompki), baithaks (przysiady), ćwiczenia z gada (maczuga) i kamiennymi ciężarami (nal).
- Siła rozwijana poprzez pracę z masą ciała, oporem partnera i naturalnymi przyrządami – brak klasycznej sztangi.
2. *Senegal – Laamb*
- Zapaśnicy trenują głównie z masą własnego ciała, robią sprinty na piasku, rzuty, noszenie ciężkich worków z piaskiem.
- Brak dostępu do siłowni – siła rozwijana przez praktykę i ciężką pracę fizyczną.
Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:3. *Mongolia – Bökh*
- Treningi obejmują jeździectwo, zapasy, ćwiczenia z własnym ciałem.
- Siła rozwijana przez ciągłe praktykowanie technik i życie w trudnych warunkach, nie przez sztangi.
Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.4. *Turcja – Yağlı Güreş (zapasy w oliwie)*
- Tradycyjne ćwiczenia z ciałem i naturalnymi obciążeniami (np. worki).
- Siłownie z ciężarami są dodatkiem, ale rdzeń treningu to praktyka technik i mobilność.
Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.5. *Iran – Zurkhaneh*
- Trening siły i kondycji z tradycyjnymi przyrządami (mils, sang) w rytmie muzyki – brak klasycznej sztangi.
- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.+ Kilka ciekawostek :
- przedwczesne złapanie za sztangę skutkuje dużo szybszym zastojem siłowym
- zbyt dużo sztangi w treningu, niewłaściwie programuje ciało pod walkę
- zbyt duże , wyważone obciążenie daje poczucie złudnej siły do walki
- amatorzy którzy używają wyłącznie sztangi częściej doznają przeróżnych dolegliwości bólowych
- siła wywodzi się nie od zbudowanej siły na sztandze tylko jak najlepszym i najszybszym zintegrowaniu wszystkich mięśni w ciele. To nie prawda, że cały czas dodając na sztangę stajemy się ogólnie silniejsi. Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:
Rashidek na Rashidku a w tle ławki, wyciągi, drążek i poręcze.
Afryka. W tle masa manekinów, drabinki, coś w stylu TRX a kilkadziesiąt sekund po… 2-3 stojaki z nałożoną sztangą.
Używają także worków bułgarskich i tornado ball (slam ball na linie)… nie widzę powodów aby nie używali kettli i sztangi.
Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:
Ciężkie hantle, ławeczki, wykonywanie wykluczeń i czegoś pomiędzy kroc rows a wiosłowaniem judoków z Japonii. Kettle. Sztangi.
Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.
Nie znalazłem materiału o pracy siłowej w Turcji. Wydaje mi się, że ktoś wrzucał tu na forum kanał na którym ekipa z tureckiej sali robi obwody na kettlach.
Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.
Przysiady ATG, zapaśnicza walka z cieniem trzymając ciężki slam ball / kulę, liny. Super ciekawe ćwiczenie polegające na hand fightingu w połączeniu z ćwiczeniem ataku z rugby/futbolu amerykańskiego i teppo z sumo - bardzo mi się to podoba.
••Teraz idąc kryteriami pojedynków międzynarodowych, elitarnych i sprawdzeniem się tych metod w boju.
Z przytoczonych przykładów Turcja jest bardzo wysoko i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Zdobyła 66 medali.
Mongolia jest 42 ( Polska jest 15 )
Senegalu nie ma na liście.
Indie są na 46 miejscu.
USA ma 136 medali, Japonia 76 a Iran 47. W każdym z tych państw trenuje się z zewnętrznym obciążeniem takim jak sztanga, kettle i wiele innych.
- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.
- bardzo ogólne stwierdzenie. Sztanga i podstawowe boje bez dynamiki, plyometrii, treningu balistycznego - XXX
Sztanga + balistyczny trening, zwinność i dynamika - TAK
- amatorzy używający wyłącznie sztangi, to źle prowadzeni amatorzy, tak jak w punkcie powyżej
- ruchy podstawowe takie jak formy przysiadu, ciągu, wyciskań, wiosłowań zwiększają ogólny poziom realnej siły, udowodniła to nauka.
Napisałeś Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych z czym się zgadzam. Dlatego warto rozumieć trening w całości jako kompleks narzędzi opisanych powyżej. Sama siłownia bez umiejętności walki, to brak realnej i funkcjonalnej siły w walce. Nie o takim przykładzie tu jednak dyskutujemy.
Dzięki, że podałeś przykłady ze źródłami do książek i opracowań. Postaram się znaleźć opisane pozycje i zapoznać z nimi. Wiedzy nigdy za wiele.
Uważam, że w Twojej filozofii jest prawda. Prawdę tę jednak lubisz dostosowywać i modyfikować pod swoją narrację. Czy metody, które przytoczyłeś sprawią, że człowiek będzie sprawniejszy i silny? Oczywiście. Nie uważam jednak, że są lepsze czy gorsze. Praca z własnym ciałem, sztanga, kettle, worki, akrobatyka, bieganie i różne formy ruchu zawsze ze sobą się wiązały i tak będzie. Udowadnia to nauka i przygotowanie zawodników w sportach takich jak: rugby, futbol amerykański, zapasy, judo, mma, boks, kickboxing - pogrubione to dla mnie ideał sprawności.
Gdyby nie było to prawdą, to zawodnik rugby mający 90-100 kg, zbudowany jak czołg, nie biegałby po boisku przez 80 minut, nie sprowadzałby w tym czasie wielokrotnie takich samych koni na ziemię, nie korzystałby z form zapasów, nie nokautowałby innych barkiem a drużyny nie walczyłyby w młynach. Ci ludzie nie przetrwaliby sezonu… Polecam obejrzeć jak silni, szybcy, wytrzymali i dynamiczni są ci goście. A ile realnej siły posiadają w klinczu!
Z tych szkół trzeba czerpać a nie je dzielić. Każda z nich ma jakieś wady. Razem ze sobą są gwarancją rozwoju wszystkich cech motorycznych.
Dokładnie. All Blacks z rugby - najlepsza drużyna ever. Wykonują ciężkie siady, ciągi, hang power cleany, push pressy, wyciskają, wiosłują, biegają, pracują na drabinkach koordynacyjnych, robią test sprawności bronco, sprintują, wykonują sprawle, tony wejść w blok na powtórzenia, ćwiczenia typu sprint z pozycji pompki, zwroty, wyskoki na długość i wysokość, pompki, raczkowania, izometria, pracują interwałowo na wioślarzach i airbike’u . Robią wszystko.Nie rozumiem tego "sztanga zła a worek bułgarski git". Przecież jedno i drugie to obciążenie. Tak jak napisałeś, samo skupianie się na budowie siły w ćwiczeniach ze sztangą to kalectwo, ale co jest złego w budowaniu fundamentu siły w głównych siłowych bojach ze sztangą jeśli jest to tylko jeden z wielu elementów treningu? Czym innym jest skupianie się na 20 seriach uginania na modlitewniku a czym innym to co wrzuciłeś z Mongołem robiącym kulawe ni to wykluczankę, ni to uginanie z dużymi sztangielkami w dynamicznym ruchu typowo pod walkę. Sztangi mają ten plus, że najłatwiej w nich progresować ciężar i mieć podane na widelcu zmiany w konkretnych bojach. Przecież u atletów wymienionych przez Ciebie jako ideały sprawności sztanga jest tylko jednym z wielu elementów, które umiejętnie wykorzystane pomagają się rozwijać.
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:
Rashidek na Rashidku a w tle ławki, wyciągi, drążek i poręcze.
Afryka. W tle masa manekinów, drabinki, coś w stylu TRX a kilkadziesiąt sekund po… 2-3 stojaki z nałożoną sztangą.
Używają także worków bułgarskich i tornado ball (slam ball na linie)… nie widzę powodów aby nie używali kettli i sztangi.
Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:
Ciężkie hantle, ławeczki, wykonywanie wykluczeń i czegoś pomiędzy kroc rows a wiosłowaniem judoków z Japonii. Kettle. Sztangi.
Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.
Nie znalazłem materiału o pracy siłowej w Turcji. Wydaje mi się, że ktoś wrzucał tu na forum kanał na którym ekipa z tureckiej sali robi obwody na kettlach.
Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.
Przysiady ATG, zapaśnicza walka z cieniem trzymając ciężki slam ball / kulę, liny. Super ciekawe ćwiczenie polegające na hand fightingu w połączeniu z ćwiczeniem ataku z rugby/futbolu amerykańskiego i teppo z sumo - bardzo mi się to podoba.
••Teraz idąc kryteriami pojedynków międzynarodowych, elitarnych i sprawdzeniem się tych metod w boju.
Z przytoczonych przykładów Turcja jest bardzo wysoko i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Zdobyła 66 medali.
Mongolia jest 42 ( Polska jest 15 )
Senegalu nie ma na liście.
Indie są na 46 miejscu.
USA ma 136 medali, Japonia 76 a Iran 47. W każdym z tych państw trenuje się z zewnętrznym obciążeniem takim jak sztanga, kettle i wiele innych.
- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.
- bardzo ogólne stwierdzenie. Sztanga i podstawowe boje bez dynamiki, plyometrii, treningu balistycznego - XXX
Sztanga + balistyczny trening, zwinność i dynamika - TAK
- amatorzy używający wyłącznie sztangi, to źle prowadzeni amatorzy, tak jak w punkcie powyżej
- ruchy podstawowe takie jak formy przysiadu, ciągu, wyciskań, wiosłowań zwiększają ogólny poziom realnej siły, udowodniła to nauka.
Napisałeś Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych z czym się zgadzam. Dlatego warto rozumieć trening w całości jako kompleks narzędzi opisanych powyżej. Sama siłownia bez umiejętności walki, to brak realnej i funkcjonalnej siły w walce. Nie o takim przykładzie tu jednak dyskutujemy.
Dzięki, że podałeś przykłady ze źródłami do książek i opracowań. Postaram się znaleźć opisane pozycje i zapoznać z nimi. Wiedzy nigdy za wiele.
Uważam, że w Twojej filozofii jest prawda. Prawdę tę jednak lubisz dostosowywać i modyfikować pod swoją narrację. Czy metody, które przytoczyłeś sprawią, że człowiek będzie sprawniejszy i silny? Oczywiście. Nie uważam jednak, że są lepsze czy gorsze. Praca z własnym ciałem, sztanga, kettle, worki, akrobatyka, bieganie i różne formy ruchu zawsze ze sobą się wiązały i tak będzie. Udowadnia to nauka i przygotowanie zawodników w sportach takich jak: rugby, futbol amerykański, zapasy, judo, mma, boks, kickboxing - pogrubione to dla mnie ideał sprawności.
Gdyby nie było to prawdą, to zawodnik rugby mający 90-100 kg, zbudowany jak czołg, nie biegałby po boisku przez 80 minut, nie sprowadzałby w tym czasie wielokrotnie takich samych koni na ziemię, nie korzystałby z form zapasów, nie nokautowałby innych barkiem a drużyny nie walczyłyby w młynach. Ci ludzie nie przetrwaliby sezonu… Polecam obejrzeć jak silni, szybcy, wytrzymali i dynamiczni są ci goście. A ile realnej siły posiadają w klinczu!
Z tych szkół trzeba czerpać a nie je dzielić. Każda z nich ma jakieś wady. Razem ze sobą są gwarancją rozwoju wszystkich cech motorycznych.
Po pierwsze życzyłbym sobie więcej takich kontrdyskutantow, którzy widzą dalej i chcą pogłębiać temat a nie uparcie obstają przy bzdurnym treningu trochę kulturysta, trochę crossfiter, trochę byle co
I za to serdecznie dziękuję:)
Odniosłem wrażenie, że przyjąłeś postawę lekko antagonizujaca, zupełnie niepotrzebnie , gdyż wielokrotnie pisałem, ze sztangą sprawdzają się podczas testów siłowych przy czym z całą pewnością sama sztanga nie stanowi większości treningu. Zdecydowanie więcej tam przeróżnej pracy z własnym ciałem, bo to przecież nim zarządzamy w walce :) a o tym wielu zapomina
Dlaczego obstaję przy kalistenice progresywnej uzupełnionej o przyrządy(o nich dalej)?
Ten rodzaj treningu zapewnia Ci kreatywność , czego nauka zdaje się nie zauważać lub pomijać. W odróżnieniu od sztangi , która ogranicza pole widzenia i urozmaicenia , jest sztywna progresja polegająca na dokładaniu, co dla niektórych może stanowić element pewnej kontroli czy widocznych postępów.
Podam Ci przykład, niestety badań nad tym nie ma, poza moją empirią, jednak nie chodzi mi o przekonywanie tylko bardziej : żywiołowa, pasjonująca wymianę myśli :)
Zarzucałem sztangę 130kg na pierś, jednak takie rozwiązanie jest czasochłonne : kontrolowana progresja co serię+ dość długie wypoczynki pomiędzy, ergo: samo ćwiczenie trwało w sekundach a całe tło do niego rozciągało się w czasie. Podobnież zauważyłem, że dynamikę,moc to rozwija, ale bardzo ograniczoną w odniesieniu do rzeczywistych wyniesien człowieka. Narzędzie dobre, choć mocno ograniczone.
Kalistenika zapewniła mi myślenie na poziomie : jak nie dokładając obciążenia, sprawić by efekt był tak samo lub bardziej zadowalający, angażujący dużo więcej mięśni
I wymyśliłem: worek 50kg, owinięty ręcznikiem, łapie za końce ręcznika i zarzucam raz na jeden raz na drugi bark i było to przekurewsko ciężkie zadanie mimo dużo mniejszego obciążenia, ale :
- nieporęczny przedmiot do huśtania
- gruby ręcznik rozwija większą siłę chwytu i samych paluchów
- potrzeba dużo więcej koordynacji i równowagi
- angażujemy więcej mięśni, zwłaszcza głębokich
- lepiej dla stawów
- dużo trudniejsze ćwiczenie
Nawiązuje tym do podejścia myślenia o treningu a nie po prostu korzystania z czegoś bez pogłębiania rozumienia ruchu , bo to prowadzi na manowce
Jak w tym przykładzie zapaśnika z Iranu , gdzie trzech ludzi trzyma manekina zaczepionego o ławkę a on imituje walkę - no kto tak robił przed nim? Jaki zawodnik? Pewnie żaden, dlatego to on i jego sztab ma kilkukrotnego mistrza świata a nie inni + nauka tego nie potwierdza - jeśli się mylę , proszę o wskazanie badań nad tym dziwnym, niespotykanym ćwiczeniem :)
Połączenie kalisteniki z nietypowymi przyrządami otwiera nam możliwości treningu w drodze do dalszej siły.
Dobrym przykładem są maczugi treningowe oraz buławy/buzdygany - tam wszystko trzeba stabilizowac nadgarstkami, rotatorami i hamować brzuchem :) rację ma ten zapaśnik co robi wyłącznie trening z buzdyganem
Zapaśnikowi czy judoce czy rugbyscie nie potrzeba dźwigać po 300kg i wiemy o tym oboje :) to siermiężne dźwiganie bez pomyslunku, bez szerszej perspektywy
ale już np przysiady na jednej nodze z dodatkowym workiem albo sprinty z doczepioną oponą na sznurze do pasa - już tak, to jest ta właściwa siła i kierunek
Podobnie pompki na samych palcach są mocnym ćwiczeniem siłowym, jak dla kogoś są zbyt łatwe zawsze może robić na jednej ręce a w drugiej trzymać maczugę treningową, potem może ograniczać pracę poszczególnych palców, jednej nogi etc - to jest właśnie uzupełniona kalistenika
Czy zrobimy to na sztandze ? Nie zrobimy. Możemy kombinować na zasadzie martwy ciąg z użyciem tylko dwóch palców, ale dla chwytu , dla samych pleców i nóg może się to okazać zbyt słaby bodziec
Nie polecam z kolei przysiadów jednonóż ze sztangą na garbie - jej idealne wyważenie staje się w tym momencie niebezpieczne, nie jest plastyczna, nie przechyli się w sposób dla nas bezpieczny itp
I dochodzimy do kolejnej kwestii : długoterminowosc treningów. Nie brakuje zapaśników, którzy szybko kończą karierę z powodu bólu pleców. Od czego? Od dźwigania. I nie chodzi tu tylko o ludzi, a bardziej o to, że zaufali zbyt sztandze a ich trening nie był kreatywny, sama siła na żelastwie to nie wszystko :)
Im dłużej możesz trenować bez kontuzji tym większej świadomości treningu nabierasz. Po prostu niektóre narzędzia robią się już niewystarczające, mimo że kiedyś byłeś w nich cholernie silny
Np zawodnik podnosił 200kg w przysiadzie, po latach podnosi 160. Zaliczył regres? No dla większości tak, jednak nie musi tak być. Pytanie co robił innego, jak inne narzędzia się sprawdziły, jakim jest teraz zawodnikiem itp
Patrzmy poza horyzont :))
No niestety tak ma większość, która zbytnio zaufa obciążonej sztandzeMam kolegę, który trenował kiedyś kicka i mma, jakieś amatorskie starty na Almma itp. Jak skończył ze sportami walki, to przerzucił się na crossfit. Trenował jakieś 5 lat i na swojej grupie robił najlepsze czasy w tych różnych obwodach, a chłop ma 2 m wzrostu i 120 kg wagi, więc ciężary też miał znacznie większe w tych ćwiczeniach niż reszta. Cisnął tak 5-6 razy dziennie, sporadycznie opuszczał treningi.
Jakiś czas temu zaczęły mu się problemy z plecami, zaleczył plecy to odezwało się kolano. Poszedł do fizjoterapeuty i się okazało, że ma skatowane i pospinane mięśnie, wszystko zbite, że nawet igłowanie mało pomogło. Teraz ma już miesiąc przerwy i powoli wraca do życia, ale mówi, że już pierdoli tego crossa w takich ilościach. Wrócił dla zabawy na boks i ma ćwiczyć na trx i jakieś inne tego typu ćwiczenia z ciężarem ciała.
Rozmawiał z fizjoterapeutą o tym crossie, codziennych przysiadach, ciągach itd, to ten zapytał go się ile razy w ciągu roku ma okazję wstawać z 60 kg na placach, nie licząc ćwiczeń na siłowni.
Dlatego statystyczny Kowalski powinien przyjąć postawę ambitnego amatora, który czerpie wiedzę z metodyki treningowej profesjonalistów i nie ogranicza się do żadnej ze szkół.No niestety tak ma większość, która zbytnio zaufa obciążonej sztandze
Mam znajomych trójboistów którzy pchają na klatę 230-240kg, ale każ mu zrobić pompkę na jednej ręce to pada na twarz jak długi albo niech porobi 2 minuty młotem 12kg - to nie są jakieś światowe dokonania, raczej z gatunku tych co wpisuje się w kanon sprawnego atlety
Dla mnie to nie są silni ludzie. Są niekompletni. Kiedy siła ogranicza się tylko do wybranego ruchu to w gruncie rzeczy jest słabością - taki paradoks
+ Są przepełnieni kontuzjami. To zdecydowanie zła droga
To jest właśnie ciekawe. Crossfit potrafi być bardzo wyniszczający dla zdrowia. Potrzeba naprawdę wiedzy własnej bądź dobrego miejsca z wykwalifikowanymi i co najważniejsze rozsądnymi instruktorami, aby rozwijać się i nie zrobić sobie krzywdy.Mam kolegę, który trenował kiedyś kicka i mma, jakieś amatorskie starty na Almma itp. Jak skończył ze sportami walki, to przerzucił się na crossfit. Trenował jakieś 5 lat i na swojej grupie robił najlepsze czasy w tych różnych obwodach, a chłop ma 2 m wzrostu i 120 kg wagi, więc ciężary też miał znacznie większe w tych ćwiczeniach niż reszta. Cisnął tak 5-6 razy dziennie, sporadycznie opuszczał treningi.
Jakiś czas temu zaczęły mu się problemy z plecami, zaleczył plecy to odezwało się kolano. Poszedł do fizjoterapeuty i się okazało, że ma skatowane i pospinane mięśnie, wszystko zbite, że nawet igłowanie mało pomogło. Teraz ma już miesiąc przerwy i powoli wraca do życia, ale mówi, że już pierdoli tego crossa w takich ilościach. Wrócił dla zabawy na boks i ma ćwiczyć na trx i jakieś inne tego typu ćwiczenia z ciężarem ciała.
Rozmawiał z fizjoterapeutą o tym crossie, codziennych przysiadach, ciągach itd, to ten zapytał go się ile razy w ciągu roku ma okazję wstawać z 60 kg na placach, nie licząc ćwiczeń na siłowni.
Niestety propaganda fitness działa zbyt prężnie i to wszystkimi możliwymi środkami by prać głowy trenujących. To jest absolutnie wszędzie. Powiem więcej: jak zaczynasz podążać swoją drogą musisz przyjąć za fakt prowokacje, obrażanie, reakcje emocjonalne innych ludzi. Tak głęboko to w nich siedzi.Dlatego statystyczny Kowalski powinien przyjąć postawę ambitnego amatora, który czerpie wiedzę z metodyki treningowej profesjonalistów i nie ogranicza się do żadnej ze szkół.
Jako nieprofesjonalny zawodnik powinien taki człowiek dać sobie czas na każdą z dróg i sprawdzić jak wpływa to na jego ogólny performance, sprawność w ulubionym sporcie i życiu.
Wtedy należy dobrać odpowiedni cykl treningowy, dać sobie kilka lat i na tym budować formę. Dodatkowo zawsze warto wprowadzać nowe elementy, bo nie ryzykujemy niczym a możemy zyskać bardzo wiele.
Powiem więcej: jak zaczynasz podążać swoją drogą musisz przyjąć za fakt prowokacje, obrażanie, reakcje emocjonalne innych ludzi. Tak głęboko to w nich siedzi.
Ten po prawej Jarek Jakimowicz po cyklu paszy dla trzody chlewnej i sterydianow hahahaha

Gdzie u nich widzisz głębię treningu? Usiąść na maszynach, wziąć sterydy, jeść paszę 6x dziennie