Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nie
Jeśli się nie zaniedba albo choróbsko go nie zeżre, to silny będzie całe życie po tym co zdążył już wypocić. Trudno mi uwierzyć że tak się ograniczył, ale może dużo robi siłówki na macie i wystarcza na podtrzymanie tego co już ma.
 
Tak twierdzi w wywiadach że poza tym i treningu na matach nic nie robi i żeby się spytać innych co z nim walczyli czy jest silny czy nie
Wierzę mu.
Podobnież jak wielu mistrzów ćwiczy w swojej rutynie treningu z gumami

Podstawy, podstawy, podstawy.
Nie wyimaginowane plany treningowe przepełnione gadżetami, cała trudność właśnie jest w tym by trening ograniczać i doskonalić się w ruchu

To jest jak mantra, mocne skupienie i wyłączenie innych myśli.
 
Wątpię żeby się tylko do tego ograniczał.
Na obecnym poziomie może pozwolić sobie na taką formę treningu. Nie zapominajmy, że to 4x NCAA reprezentujący Uniwersytet Cornella. Przeszedł więc cały program siłowy standardowy dla zapaśnika w USA. Twierdzenie, że robił tylko movement/gumy i pracę z macebell/clubbell nie jest prawdą.

Polecam zobaczyć standardy siłowe dla zapaśników amerykańskich w poszczególnych wagach. Bestie!

Czytałem o tym, że jego koledzy z roku i maty podkreślali jak kurewsko silny fizycznie był Dake.
 
Na obecnym poziomie może pozwolić sobie na taką formę treningu. Nie zapominajmy, że to 4x NCAA reprezentujący Uniwersytet Cornella. Przeszedł więc cały program siłowy standardowy dla zapaśnika w USA. Twierdzenie, że robił tylko movement/gumy i pracę z macebell/clubbell nie jest prawdą.

Polecam zobaczyć standardy siłowe dla zapaśników amerykańskich w poszczególnych wagach. Bestie!

Czytałem o tym, że jego koledzy z roku i maty podkreślali jak kurewsko silny fizycznie był Dake.
 

Podałeś właśnie idealny przykład pracy nad detalami aby zmaksymalizować formę startową.
Dziś Kyle nie musi dźwigać i ja mu wierzę. Nie podlega jednak dyskusji to, że latami wypracował zwierzęcą formę w ciągach, przysiadach, wyciskaniach, wiosłowaniach, treningu balistycznym, power cleanach, kalistenice, ciągnięciu i pchaniu sledów, różnych formach carry, workach, kettlach, linach i drążkach. Dla takiego zawodnika nie ma znaczenia czy z przysiadu 230 kg wejdzie na 250 kg. Performance na tym poziomie to detale i praca na rzeczach, których zwykłe oko nie dostrzeże.

Natrafiłem ostatnio na świetne przedstawienie i opisanie treningu siłowego zapaśnika w wykonaniu trenera Jana Godlewskiego. Trener podkreśla, że bez siły na poziomie bardzo wysokim / elitarnym, technika nie jest efektywna.

Dla zainteresowanych:

https://forumtrenera.com/trening-sily-w-zapasach-czesc-1/


W rozwinięciu znajdziecie więcej wiedzy na temat całego cyklu. Nie widziałem lepszej roboty o treningu pod zapasy języku polskim.
 
Last edited:
Podałeś właśnie idealny przykład pracy nad detalami aby zmaksymalizować formę startową.
Dziś Kyle nie musi dźwigać i ja mu wierzę. Nie podlega jednak dyskusji to, że latami wypracował zwierzęcą formę w ciągach, przysiadach, wyciskaniach, wiosłowaniach, treningu balistycznym, power cleanach, kalistenice, ciągnięciu i pchaniu sledów, różnych formach carry, workach, kettlach, linach i drążkach. Dla takiego zawodnika nie ma znaczenia czy z przysiadu 230 kg wejdzie na 250 kg. Performance na tym poziomie to detale i praca na rzeczach, których zwykłe oko nie dostrzeże.

Natrafiłem ostatnio na świetne przedstawienie i opisanie treningu siłowego zapaśnika w wykonaniu trenera Jana Godlewskiego. Trener podkreśla, że bez siły na poziomie bardzo wysokim / elitarnym, technika nie jest efektywna.

Dla zainteresowanych:

https://forumtrenera.com/trening-sily-w-zapasach-czesc-1/


W rozwinięciu znajdziecie więcej wiedzy na temat całego cyklu. Nie widziałem lepszej roboty o treningu pod zapasy języku polskim.
W ujęciu zachodnim pełna zgoda
W ujęciu wschodnim wciąż się możemy wiele uczyć, spoglądam tu na Indie, Japonię, Mongolię, rejony Zakaukazia w odniesieniu do zapasów i kształtowania różnych rodzajów siły

Czy nam bliżej kulturowo i w sposobie myślenia, reagowania na bodźce do wschodu czy do zachodu to już każdy sam musi sobie odpowiedzieć

Z całą pewnością kopiowanie treningu mistrza USA w zapasach jest błędem jak i kopiowanie pełnego treningu hinduskiego zapaśnika (great gamma) jest błędem. Dochodzili do tego latami, pomału wspinając się.

Spoglądając na różne formy treningu u różnych mistrzów : wielu ludzi nawet tego nie zrozumie
 
W ujęciu zachodnim pełna zgoda
W ujęciu wschodnim wciąż się możemy wiele uczyć, spoglądam tu na Indie, Japonię, Mongolię, rejony Zakaukazia w odniesieniu do zapasów i kształtowania różnych rodzajów siły
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.

Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.

Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.

Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.

Mamy jeden przykład wideo z Dagestanu gdzie zapaśnicy robią kalistenikę, gumy i elementy akrobatyki. To tyle co tak naprawdę mamy. Nie możemy oprzeć na tym całej tezy brzmiącej, że ciężary w rozumieniu sztangi są złe i nieskuteczne a prym nad nimi wiedzie praca z własnym ciałem i gumami.

Jeden z przykładów z Korei, przykłady z Japonii przytaczano kilka razy na forum:



Z całą pewnością kopiowanie treningu mistrza USA w zapasach jest błędem jak i kopiowanie pełnego treningu hinduskiego zapaśnika (great gamma) jest błędem. Dochodzili do tego latami, pomału wspinając się.
Pełna zgoda.
 
Last edited:
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.

Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.

Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.

Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.

Jeden z przykładów:




Pełna zgoda.

Widziałem kiedyś filmiki z ruskimi zapasiorami machającymi potężnymi ketlami. Jeśli ktoś robi swingi z 80 kilogramową kulką to trudno powiedzieć że nie robi siłówki.
 
Widziałem kiedyś filmiki z ruskimi zapasiorami machającymi potężnymi ketlami. Jeśli ktoś robi swingi z 80 kilogramową kulką to trudno powiedzieć że nie robi siłówki.
Dodatkowo wielu trenerów reprezentujących starą sowiecką szkołę boksu pokazuje masę ćwiczeń z kettlami. Wrzucałem już tutaj kiedyś przykłady jednego z takich gości. Skoro bokserzy z tamtych stron nie stronili od zewnętrznych obciążeń, to zapaśnicy tym bardziej.
 
Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.

Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.

Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.

Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.

Mamy jeden przykład wideo z Dagestanu gdzie zapaśnicy robią kalistenikę, gumy i elementy akrobatyki. To tyle co tak naprawdę mamy. Nie możemy oprzeć na tym całej tezy brzmiącej, że ciężary w rozumieniu sztangi są złe i nieskuteczne a prym nad nimi wiedzie praca z własnym ciałem i gumami.

Jeden z przykładów z Korei, przykłady z Japonii przytaczano kilka razy na forum:




Pełna zgoda.

W internecie tego nie znajdziesz, bo jest promowana głupota treningowa i gadżeciarstwo

Podrzucę kilka tytułów jak skończę obowiązki.
 
W internecie tego nie znajdziesz, bo jest promowana głupota treningowa i gadżeciarstwo

Podrzucę kilka tytułów jak skończę obowiązki.
Wróćmy do dyskusji ,

W wielu tradycyjnych kulturach zapaśniczych nie używa się sztangi – rozwój siły opiera się na pracy z własnym ciałem, partnerem lub nietypowym obciążeniem, przykłady:

1. *Indie – Kushti (Pehlwani)*
- Treningi oparte na dands (hinduskie pompki), baithaks (przysiady), ćwiczenia z gada (maczuga) i kamiennymi ciężarami (nal).
- Siła rozwijana poprzez pracę z masą ciała, oporem partnera i naturalnymi przyrządami – brak klasycznej sztangi.

2. *Senegal – Laamb*
- Zapaśnicy trenują głównie z masą własnego ciała, robią sprinty na piasku, rzuty, noszenie ciężkich worków z piaskiem.
- Brak dostępu do siłowni – siła rozwijana przez praktykę i ciężką pracę fizyczną.

3. *Mongolia – Bökh*
- Treningi obejmują jeździectwo, zapasy, ćwiczenia z własnym ciałem.
- Siła rozwijana przez ciągłe praktykowanie technik i życie w trudnych warunkach, nie przez sztangi.

4. *Turcja – Yağlı Güreş (zapasy w oliwie)*
- Tradycyjne ćwiczenia z ciałem i naturalnymi obciążeniami (np. worki).
- Siłownie z ciężarami są dodatkiem, ale rdzeń treningu to praktyka technik i mobilność.

5. *Iran – Zurkhaneh*
- Trening siły i kondycji z tradycyjnymi przyrządami (mils, sang) w rytmie muzyki – brak klasycznej sztangi.

+ Kilka ciekawostek :
- przedwczesne złapanie za sztangę skutkuje dużo szybszym zastojem siłowym
- zbyt dużo sztangi w treningu, niewłaściwie programuje ciało pod walkę
- zbyt duże , wyważone obciążenie daje poczucie złudnej siły do walki
- amatorzy którzy używają wyłącznie sztangi częściej doznają przeróżnych dolegliwości bólowych
- siła wywodzi się nie od zbudowanej siły na sztandze tylko jak najlepszym i najszybszym zintegrowaniu wszystkich mięśni w ciele. To nie prawda, że cały czas dodając na sztangę stajemy się ogólnie silniejsi. Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych

Problemem jest to, że ciężko znaleźć bogaty w szczegóły materiał o pracy siłowej zapaśników rosyjskich.

Z pracą na uniwersytetach USA jest dużo łatwiej i znalazłem wiele przydatnych informacji. Dodatkowo w dobie rozwoju YT, Instagrama można śledzić na bieżąco wielu trenerów jak i same drużyny uniwersyteckie.

Wiemy natomiast, że sowieci wprowadzili plyometrię. Karelin wyciskał stojąc, używał kettli, robił martwy ciąg w formie zerchera, nosił lodówkę czyli robił formy carry, podciągał się. Przeczytałem o jego starcie w zawodach strongman w 1991 roku. Taki człowiek zdecydowanie nie omijał ciężarów i ćwiczeń wychodzących szeroko poza kalistenikę, gumy czy ćwiczenia z młotem i maczugą.

Japonia - wiem jak trenują judocy z Japonii, Korei. Ciężkie dźwigania, boje olimpijskie, duży nacisk na pracę w płaszczyźnie rotacyjnej, mieszane z treningami typowo w zakresie specyfiki sportu, sprinty, schody, tony akrobatyki, pracy na podstawach typu drążki, poręcze, pompki. Wszystkie te przykłady wskazują na to, że zawodnicy z krajów o których piszesz zdecydowanie nie omijają ciężkiego dźwigania. Zgaduję, że z zapaśnikami z tamtych rejonów jest podobnie.

Mamy jeden przykład wideo z Dagestanu gdzie zapaśnicy robią kalistenikę, gumy i elementy akrobatyki. To tyle co tak naprawdę mamy. Nie możemy oprzeć na tym całej tezy brzmiącej, że ciężary w rozumieniu sztangi są złe i nieskuteczne a prym nad nimi wiedzie praca z własnym ciałem i gumami.

Jeden z przykładów z Korei, przykłady z Japonii przytaczano kilka razy na forum:




Pełna zgoda.


Ciekawe pozycje :
Maxalding z 1910r traktująca o kształtowaniu siły maxymalnej poprzez kontrolę i najlepszą integrację wszystkich możliwych mięśni w ciele a nie poprzez dokładanie obciążenia - ważna pozycja dla kogoś kto się buja z kontuzjami od ciężarów zewnętrznych

Książka Eugene Sandowa z 1895r traktująca o treningu siłowym - głównie progresje z własnym ciałem + specyficzne hantle

Pavel Tsatsouline - w zasadzie powtórka z rozrywki odnośnie napinania ciała i tworzenia gigantycznej siły poprzez napięcie. Nagi wojownik super pozycja, siła dla ludu, ale też i bardzo ciekawe : wielki powrót odważników kulowych

The Wrestler’s Body: Identity and Ideology in North India – Joseph S. Alter
- Dogłębna analiza kultury zapaśniczej w Indiach, obejmująca aspekty fizyczne, duchowe i społeczne treningu w akharach (tradycyjnych siłowniach)

The Physical Body: Indian Wrestling and Physical Culture* – Vincent Giordano
- Dokumentacja tradycyjnych technik treningowych, takich jak ćwiczenia z gada (maczugą), jori (ciężkimi kijami) oraz praktyki związane z Mallakhamb (ćwiczenia na słupie)

Mam je jako pdf i w wersji papierowej - Altera o treningu zapaśniczym w Indiach, dość nudna, maxalding super ciekawa ale bardzo przesycona nauką w tamtym okresie, sandowa - przystępna, Tsatsouline - klasyk, dobrze się czyta, Giordiano - niestety w byle jakiej wersji , mam jeszcze ciekawa pozycję o sumo : sumo po polsku Wiesława Kolucha, ale ciekawsza jest : opowieści yobidashi hideo - były zawodnik tych zapasów, trening itp

Nie spoglądam tylko w stronę zachodu, tam pozycji jest aż nadto. Większość napisana na jedno kopyto, nie ma smaczków
 
Last edited:
Wróćmy do dyskusji ,

W wielu tradycyjnych kulturach zapaśniczych nie używa się sztangi – rozwój siły opiera się na pracy z własnym ciałem, partnerem lub nietypowym obciążeniem, przykłady:

1. *Indie – Kushti (Pehlwani)*
- Treningi oparte na dands (hinduskie pompki), baithaks (przysiady), ćwiczenia z gada (maczuga) i kamiennymi ciężarami (nal).
- Siła rozwijana poprzez pracę z masą ciała, oporem partnera i naturalnymi przyrządami – brak klasycznej sztangi.
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:


Rashidek na Rashidku a w tle ławki, wyciągi, drążek i poręcze.
2. *Senegal – Laamb*
- Zapaśnicy trenują głównie z masą własnego ciała, robią sprinty na piasku, rzuty, noszenie ciężkich worków z piaskiem.
- Brak dostępu do siłowni – siła rozwijana przez praktykę i ciężką pracę fizyczną.

Afryka. W tle masa manekinów, drabinki, coś w stylu TRX a kilkadziesiąt sekund po… 2-3 stojaki z nałożoną sztangą.
Używają także worków bułgarskich i tornado ball (slam ball na linie)… nie widzę powodów aby nie używali kettli i sztangi.
3. *Mongolia – Bökh*
- Treningi obejmują jeździectwo, zapasy, ćwiczenia z własnym ciałem.
- Siła rozwijana przez ciągłe praktykowanie technik i życie w trudnych warunkach, nie przez sztangi.
Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:


Ciężkie hantle, ławeczki, wykonywanie wykluczeń i czegoś pomiędzy kroc rows a wiosłowaniem judoków z Japonii. Kettle. Sztangi.

4. *Turcja – Yağlı Güreş (zapasy w oliwie)*
- Tradycyjne ćwiczenia z ciałem i naturalnymi obciążeniami (np. worki).
- Siłownie z ciężarami są dodatkiem, ale rdzeń treningu to praktyka technik i mobilność.
Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.
Nie znalazłem materiału o pracy siłowej w Turcji. Wydaje mi się, że ktoś wrzucał tu na forum kanał na którym ekipa z tureckiej sali robi obwody na kettlach.
5. *Iran – Zurkhaneh*
- Trening siły i kondycji z tradycyjnymi przyrządami (mils, sang) w rytmie muzyki – brak klasycznej sztangi.
Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.

Przysiady ATG, zapaśnicza walka z cieniem trzymając ciężki slam ball / kulę, liny. Super ciekawe ćwiczenie polegające na hand fightingu w połączeniu z ćwiczeniem ataku z rugby/futbolu amerykańskiego i teppo z sumo - bardzo mi się to podoba.


••Teraz idąc kryteriami pojedynków międzynarodowych, elitarnych i sprawdzeniem się tych metod w boju.

Z przytoczonych przykładów Turcja jest bardzo wysoko i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Zdobyła 66 medali.

Mongolia jest 42 ( Polska jest 15 )

Senegalu nie ma na liście.

Indie są na 46 miejscu.

USA ma 136 medali, Japonia 76 a Iran 47. W każdym z tych państw trenuje się z zewnętrznym obciążeniem takim jak sztanga, kettle i wiele innych.

+ Kilka ciekawostek :
- przedwczesne złapanie za sztangę skutkuje dużo szybszym zastojem siłowym
- zbyt dużo sztangi w treningu, niewłaściwie programuje ciało pod walkę
- zbyt duże , wyważone obciążenie daje poczucie złudnej siły do walki
- amatorzy którzy używają wyłącznie sztangi częściej doznają przeróżnych dolegliwości bólowych
- siła wywodzi się nie od zbudowanej siły na sztandze tylko jak najlepszym i najszybszym zintegrowaniu wszystkich mięśni w ciele. To nie prawda, że cały czas dodając na sztangę stajemy się ogólnie silniejsi. Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych
- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.

- bardzo ogólne stwierdzenie. Sztanga i podstawowe boje bez dynamiki, plyometrii, treningu balistycznego - XXX
Sztanga + balistyczny trening, zwinność i dynamika - TAK

- amatorzy używający wyłącznie sztangi, to źle prowadzeni amatorzy, tak jak w punkcie powyżej

- ruchy podstawowe takie jak formy przysiadu, ciągu, wyciskań, wiosłowań zwiększają ogólny poziom realnej siły, udowodniła to nauka.

Napisałeś Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych z czym się zgadzam. Dlatego warto rozumieć trening w całości jako kompleks narzędzi opisanych powyżej. Sama siłownia bez umiejętności walki, to brak realnej i funkcjonalnej siły w walce. Nie o takim przykładzie tu jednak dyskutujemy.



Dzięki, że podałeś przykłady ze źródłami do książek i opracowań. Postaram się znaleźć opisane pozycje i zapoznać z nimi. Wiedzy nigdy za wiele.

Uważam, że w Twojej filozofii jest prawda. Prawdę tę jednak lubisz dostosowywać i modyfikować pod swoją narrację. Czy metody, które przytoczyłeś sprawią, że człowiek będzie sprawniejszy i silny? Oczywiście. Nie uważam jednak, że są lepsze czy gorsze. Praca z własnym ciałem, sztanga, kettle, worki, akrobatyka, bieganie i różne formy ruchu zawsze ze sobą się wiązały i tak będzie. Udowadnia to nauka i przygotowanie zawodników w sportach takich jak: rugby, futbol amerykański, zapasy, judo, mma, boks, kickboxing - pogrubione to dla mnie ideał sprawności.

Gdyby nie było to prawdą, to zawodnik rugby mający 90-100 kg, zbudowany jak czołg, nie biegałby po boisku przez 80 minut, nie sprowadzałby w tym czasie wielokrotnie takich samych koni na ziemię, nie korzystałby z form zapasów, nie nokautowałby innych barkiem a drużyny nie walczyłyby w młynach. Ci ludzie nie przetrwaliby sezonu… Polecam obejrzeć jak silni, szybcy, wytrzymali i dynamiczni są ci goście. A ile realnej siły posiadają w klinczu!

Z tych szkół trzeba czerpać a nie je dzielić. Każda z nich ma jakieś wady. Razem ze sobą są gwarancją rozwoju wszystkich cech motorycznych.
 
Last edited:
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:


Rashidek na Rashidku a w tle ławki, wyciągi, drążek i poręcze.


Afryka. W tle masa manekinów, drabinki, coś w stylu TRX a kilkadziesiąt sekund po… 2-3 stojaki z nałożoną sztangą.
Używają także worków bułgarskich i tornado ball (slam ball na linie)… nie widzę powodów aby nie używali kettli i sztangi.

Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:


Ciężkie hantle, ławeczki, wykonywanie wykluczeń i czegoś pomiędzy kroc rows a wiosłowaniem judoków z Japonii. Kettle. Sztangi.


Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.
Nie znalazłem materiału o pracy siłowej w Turcji. Wydaje mi się, że ktoś wrzucał tu na forum kanał na którym ekipa z tureckiej sali robi obwody na kettlach.

Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.

Przysiady ATG, zapaśnicza walka z cieniem trzymając ciężki slam ball / kulę, liny. Super ciekawe ćwiczenie polegające na hand fightingu w połączeniu z ćwiczeniem ataku z rugby/futbolu amerykańskiego i teppo z sumo - bardzo mi się to podoba.


••Teraz idąc kryteriami pojedynków międzynarodowych, elitarnych i sprawdzeniem się tych metod w boju.

Z przytoczonych przykładów Turcja jest bardzo wysoko i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Zdobyła 66 medali.

Mongolia jest 42 ( Polska jest 15 )

Senegalu nie ma na liście.

Indie są na 46 miejscu.

USA ma 136 medali, Japonia 76 a Iran 47. W każdym z tych państw trenuje się z zewnętrznym obciążeniem takim jak sztanga, kettle i wiele innych.


- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.

- bardzo ogólne stwierdzenie. Sztanga i podstawowe boje bez dynamiki, plyometrii, treningu balistycznego - XXX
Sztanga + balistyczny trening, zwinność i dynamika - TAK

- amatorzy używający wyłącznie sztangi, to źle prowadzeni amatorzy, tak jak w punkcie powyżej

- ruchy podstawowe takie jak formy przysiadu, ciągu, wyciskań, wiosłowań zwiększają ogólny poziom realnej siły, udowodniła to nauka.

Napisałeś Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych z czym się zgadzam. Dlatego warto rozumieć trening w całości jako kompleks narzędzi opisanych powyżej. Sama siłownia bez umiejętności walki, to brak realnej i funkcjonalnej siły w walce. Nie o takim przykładzie tu jednak dyskutujemy.



Dzięki, że podałeś przykłady ze źródłami do książek i opracowań. Postaram się znaleźć opisane pozycje i zapoznać z nimi. Wiedzy nigdy za wiele.

Uważam, że w Twojej filozofii jest prawda. Prawdę tę jednak lubisz dostosowywać i modyfikować pod swoją narrację. Czy metody, które przytoczyłeś sprawią, że człowiek będzie sprawniejszy i silny? Oczywiście. Nie uważam jednak, że są lepsze czy gorsze. Praca z własnym ciałem, sztanga, kettle, worki, akrobatyka, bieganie i różne formy ruchu zawsze ze sobą się wiązały i tak będzie. Udowadnia to nauka i przygotowanie zawodników w sportach takich jak: rugby, futbol amerykański, zapasy, judo, mma, boks, kickboxing - pogrubione to dla mnie ideał sprawności.

Gdyby nie było to prawdą, to zawodnik rugby mający 90-100 kg, zbudowany jak czołg, nie biegałby po boisku przez 80 minut, nie sprowadzałby w tym czasie wielokrotnie takich samych koni na ziemię, nie korzystałby z form zapasów, nie nokautowałby innych barkiem a drużyny nie walczyłyby w młynach. Ci ludzie nie przetrwaliby sezonu… Polecam obejrzeć jak silni, szybcy, wytrzymali i dynamiczni są ci goście. A ile realnej siły posiadają w klinczu!

Z tych szkół trzeba czerpać a nie je dzielić. Każda z nich ma jakieś wady. Razem ze sobą są gwarancją rozwoju wszystkich cech motorycznych.

Nie rozumiem tego "sztanga zła a worek bułgarski git". Przecież jedno i drugie to obciążenie. Tak jak napisałeś, samo skupianie się na budowie siły w ćwiczeniach ze sztangą to kalectwo, ale co jest złego w budowaniu fundamentu siły w głównych siłowych bojach ze sztangą jeśli jest to tylko jeden z wielu elementów treningu? Czym innym jest skupianie się na 20 seriach uginania na modlitewniku a czym innym to co wrzuciłeś z Mongołem robiącym kulawe ni to wykluczankę, ni to uginanie z dużymi sztangielkami w dynamicznym ruchu typowo pod walkę. Sztangi mają ten plus, że najłatwiej w nich progresować ciężar i mieć podane na widelcu zmiany w konkretnych bojach. Przecież u atletów wymienionych przez Ciebie jako ideały sprawności sztanga jest tylko jednym z wielu elementów, które umiejętnie wykorzystane pomagają się rozwijać.
 
Nie rozumiem tego "sztanga zła a worek bułgarski git". Przecież jedno i drugie to obciążenie. Tak jak napisałeś, samo skupianie się na budowie siły w ćwiczeniach ze sztangą to kalectwo, ale co jest złego w budowaniu fundamentu siły w głównych siłowych bojach ze sztangą jeśli jest to tylko jeden z wielu elementów treningu? Czym innym jest skupianie się na 20 seriach uginania na modlitewniku a czym innym to co wrzuciłeś z Mongołem robiącym kulawe ni to wykluczankę, ni to uginanie z dużymi sztangielkami w dynamicznym ruchu typowo pod walkę. Sztangi mają ten plus, że najłatwiej w nich progresować ciężar i mieć podane na widelcu zmiany w konkretnych bojach. Przecież u atletów wymienionych przez Ciebie jako ideały sprawności sztanga jest tylko jednym z wielu elementów, które umiejętnie wykorzystane pomagają się rozwijać.
Dokładnie. All Blacks z rugby - najlepsza drużyna ever. Wykonują ciężkie siady, ciągi, hang power cleany, push pressy, wyciskają, wiosłują, biegają, pracują na drabinkach koordynacyjnych, robią test sprawności bronco, sprintują, wykonują sprawle, tony wejść w blok na powtórzenia, ćwiczenia typu sprint z pozycji pompki, zwroty, wyskoki na długość i wysokość, pompki, raczkowania, izometria, pracują interwałowo na wioślarzach i airbike’u . Robią wszystko.
 
Wpisując India Wrestling Strenght Workout jednym z pierwszych wyników pokazał mi się ten shorts:


Rashidek na Rashidku a w tle ławki, wyciągi, drążek i poręcze.


Afryka. W tle masa manekinów, drabinki, coś w stylu TRX a kilkadziesiąt sekund po… 2-3 stojaki z nałożoną sztangą.
Używają także worków bułgarskich i tornado ball (slam ball na linie)… nie widzę powodów aby nie używali kettli i sztangi.

Tak. Mongołowie jednak moją swoją odmianę zapasów. Jeździectwo, zapasy i ćwiczenia z własnym ciałem, to elementy jeszcze zza czasów Dżyngis-chana. Zobacz jednak co znalazłem:


Ciężkie hantle, ławeczki, wykonywanie wykluczeń i czegoś pomiędzy kroc rows a wiosłowaniem judoków z Japonii. Kettle. Sztangi.


Tak jak w przypadku Mongołów - specyficzna, lokalna odmiana zapasów wychodząca w skład folkloru w tamtej części świata.
Nie znalazłem materiału o pracy siłowej w Turcji. Wydaje mi się, że ktoś wrzucał tu na forum kanał na którym ekipa z tureckiej sali robi obwody na kettlach.

Trening Rezy Razeaniego. 4x medalista na MŚ.

Przysiady ATG, zapaśnicza walka z cieniem trzymając ciężki slam ball / kulę, liny. Super ciekawe ćwiczenie polegające na hand fightingu w połączeniu z ćwiczeniem ataku z rugby/futbolu amerykańskiego i teppo z sumo - bardzo mi się to podoba.


••Teraz idąc kryteriami pojedynków międzynarodowych, elitarnych i sprawdzeniem się tych metod w boju.

Z przytoczonych przykładów Turcja jest bardzo wysoko i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Zdobyła 66 medali.

Mongolia jest 42 ( Polska jest 15 )

Senegalu nie ma na liście.

Indie są na 46 miejscu.

USA ma 136 medali, Japonia 76 a Iran 47. W każdym z tych państw trenuje się z zewnętrznym obciążeniem takim jak sztanga, kettle i wiele innych.


- nie sprecyzowałeś co oznacza przedwczesne. Młodzi adepci podnoszenia ciężarów progresują ze sztangą dosyć szybko i to działa. Wszystko jest w odpowiednim programowaniu i nie przeładowanym planie.

- bardzo ogólne stwierdzenie. Sztanga i podstawowe boje bez dynamiki, plyometrii, treningu balistycznego - XXX
Sztanga + balistyczny trening, zwinność i dynamika - TAK

- amatorzy używający wyłącznie sztangi, to źle prowadzeni amatorzy, tak jak w punkcie powyżej

- ruchy podstawowe takie jak formy przysiadu, ciągu, wyciskań, wiosłowań zwiększają ogólny poziom realnej siły, udowodniła to nauka.

Napisałeś Jesteśmy silniejsi tylko w tym ułożeniu ciała z idealnie wyważonym obciążeniem, co prowadzi do dysproporcji siłowych z czym się zgadzam. Dlatego warto rozumieć trening w całości jako kompleks narzędzi opisanych powyżej. Sama siłownia bez umiejętności walki, to brak realnej i funkcjonalnej siły w walce. Nie o takim przykładzie tu jednak dyskutujemy.



Dzięki, że podałeś przykłady ze źródłami do książek i opracowań. Postaram się znaleźć opisane pozycje i zapoznać z nimi. Wiedzy nigdy za wiele.

Uważam, że w Twojej filozofii jest prawda. Prawdę tę jednak lubisz dostosowywać i modyfikować pod swoją narrację. Czy metody, które przytoczyłeś sprawią, że człowiek będzie sprawniejszy i silny? Oczywiście. Nie uważam jednak, że są lepsze czy gorsze. Praca z własnym ciałem, sztanga, kettle, worki, akrobatyka, bieganie i różne formy ruchu zawsze ze sobą się wiązały i tak będzie. Udowadnia to nauka i przygotowanie zawodników w sportach takich jak: rugby, futbol amerykański, zapasy, judo, mma, boks, kickboxing - pogrubione to dla mnie ideał sprawności.

Gdyby nie było to prawdą, to zawodnik rugby mający 90-100 kg, zbudowany jak czołg, nie biegałby po boisku przez 80 minut, nie sprowadzałby w tym czasie wielokrotnie takich samych koni na ziemię, nie korzystałby z form zapasów, nie nokautowałby innych barkiem a drużyny nie walczyłyby w młynach. Ci ludzie nie przetrwaliby sezonu… Polecam obejrzeć jak silni, szybcy, wytrzymali i dynamiczni są ci goście. A ile realnej siły posiadają w klinczu!

Z tych szkół trzeba czerpać a nie je dzielić. Każda z nich ma jakieś wady. Razem ze sobą są gwarancją rozwoju wszystkich cech motorycznych.

Po pierwsze życzyłbym sobie więcej takich kontrdyskutantow, którzy widzą dalej i chcą pogłębiać temat a nie uparcie obstają przy bzdurnym treningu trochę kulturysta, trochę crossfiter, trochę byle co

I za to serdecznie dziękuję:)

Odniosłem wrażenie, że przyjąłeś postawę lekko antagonizujaca, zupełnie niepotrzebnie , gdyż wielokrotnie pisałem, ze sztangą sprawdzają się podczas testów siłowych przy czym z całą pewnością sama sztanga nie stanowi większości treningu. Zdecydowanie więcej tam przeróżnej pracy z własnym ciałem, bo to przecież nim zarządzamy w walce :) a o tym wielu zapomina

Dlaczego obstaję przy kalistenice progresywnej uzupełnionej o przyrządy(o nich dalej)?

Ten rodzaj treningu zapewnia Ci kreatywność , czego nauka zdaje się nie zauważać lub pomijać. W odróżnieniu od sztangi , która ogranicza pole widzenia i urozmaicenia , jest sztywna progresja polegająca na dokładaniu, co dla niektórych może stanowić element pewnej kontroli czy widocznych postępów.

Podam Ci przykład, niestety badań nad tym nie ma, poza moją empirią, jednak nie chodzi mi o przekonywanie tylko bardziej : żywiołowa, pasjonująca wymianę myśli :)

Zarzucałem sztangę 130kg na pierś, jednak takie rozwiązanie jest czasochłonne : kontrolowana progresja co serię+ dość długie wypoczynki pomiędzy, ergo: samo ćwiczenie trwało w sekundach a całe tło do niego rozciągało się w czasie. Podobnież zauważyłem, że dynamikę,moc to rozwija, ale bardzo ograniczoną w odniesieniu do rzeczywistych wyniesien człowieka. Narzędzie dobre, choć mocno ograniczone.

Kalistenika zapewniła mi myślenie na poziomie : jak nie dokładając obciążenia, sprawić by efekt był tak samo lub bardziej zadowalający, angażujący dużo więcej mięśni

I wymyśliłem: worek 50kg, owinięty ręcznikiem, łapie za końce ręcznika i zarzucam raz na jeden raz na drugi bark i było to przekurewsko ciężkie zadanie mimo dużo mniejszego obciążenia, ale :
- nieporęczny przedmiot do huśtania
- gruby ręcznik rozwija większą siłę chwytu i samych paluchów
- potrzeba dużo więcej koordynacji i równowagi
- angażujemy więcej mięśni, zwłaszcza głębokich
- lepiej dla stawów
- dużo trudniejsze ćwiczenie

Nawiązuje tym do podejścia myślenia o treningu a nie po prostu korzystania z czegoś bez pogłębiania rozumienia ruchu , bo to prowadzi na manowce

Jak w tym przykładzie zapaśnika z Iranu , gdzie trzech ludzi trzyma manekina zaczepionego o ławkę a on imituje walkę - no kto tak robił przed nim? Jaki zawodnik? Pewnie żaden, dlatego to on i jego sztab ma kilkukrotnego mistrza świata a nie inni + nauka tego nie potwierdza - jeśli się mylę , proszę o wskazanie badań nad tym dziwnym, niespotykanym ćwiczeniem :)

Połączenie kalisteniki z nietypowymi przyrządami otwiera nam możliwości treningu w drodze do dalszej siły.

Dobrym przykładem są maczugi treningowe oraz buławy/buzdygany - tam wszystko trzeba stabilizowac nadgarstkami, rotatorami i hamować brzuchem :) rację ma ten zapaśnik co robi wyłącznie trening z buzdyganem

Zapaśnikowi czy judoce czy rugbyscie nie potrzeba dźwigać po 300kg i wiemy o tym oboje :) to siermiężne dźwiganie bez pomyslunku, bez szerszej perspektywy

ale już np przysiady na jednej nodze z dodatkowym workiem albo sprinty z doczepioną oponą na sznurze do pasa - już tak, to jest ta właściwa siła i kierunek

Podobnie pompki na samych palcach są mocnym ćwiczeniem siłowym, jak dla kogoś są zbyt łatwe zawsze może robić na jednej ręce a w drugiej trzymać maczugę treningową, potem może ograniczać pracę poszczególnych palców, jednej nogi etc - to jest właśnie uzupełniona kalistenika

Czy zrobimy to na sztandze ? Nie zrobimy. Możemy kombinować na zasadzie martwy ciąg z użyciem tylko dwóch palców, ale dla chwytu , dla samych pleców i nóg może się to okazać zbyt słaby bodziec

Nie polecam z kolei przysiadów jednonóż ze sztangą na garbie - jej idealne wyważenie staje się w tym momencie niebezpieczne, nie jest plastyczna, nie przechyli się w sposób dla nas bezpieczny itp

I dochodzimy do kolejnej kwestii : długoterminowosc treningów. Nie brakuje zapaśników, którzy szybko kończą karierę z powodu bólu pleców. Od czego? Od dźwigania. I nie chodzi tu tylko o ludzi, a bardziej o to, że zaufali zbyt sztandze a ich trening nie był kreatywny, sama siła na żelastwie to nie wszystko :)

Im dłużej możesz trenować bez kontuzji tym większej świadomości treningu nabierasz. Po prostu niektóre narzędzia robią się już niewystarczające, mimo że kiedyś byłeś w nich cholernie silny

Np zawodnik podnosił 200kg w przysiadzie, po latach podnosi 160. Zaliczył regres? No dla większości tak, jednak nie musi tak być. Pytanie co robił innego, jak inne narzędzia się sprawdziły, jakim jest teraz zawodnikiem itp

Patrzmy poza horyzont :))
 
Piękne rozważania. Po raz kolejny to napiszę sport ma łączyć, a nie dzielić. Podsumowując jeśli coś jest naszą główną dyscypliną bazową to na niej trzeba się skupić, ale dokładając odpowiednie elementy by to wspierało rozwój całościowy.
 
Po pierwsze życzyłbym sobie więcej takich kontrdyskutantow, którzy widzą dalej i chcą pogłębiać temat a nie uparcie obstają przy bzdurnym treningu trochę kulturysta, trochę crossfiter, trochę byle co

I za to serdecznie dziękuję:)

Odniosłem wrażenie, że przyjąłeś postawę lekko antagonizujaca, zupełnie niepotrzebnie , gdyż wielokrotnie pisałem, ze sztangą sprawdzają się podczas testów siłowych przy czym z całą pewnością sama sztanga nie stanowi większości treningu. Zdecydowanie więcej tam przeróżnej pracy z własnym ciałem, bo to przecież nim zarządzamy w walce :) a o tym wielu zapomina

Dlaczego obstaję przy kalistenice progresywnej uzupełnionej o przyrządy(o nich dalej)?

Ten rodzaj treningu zapewnia Ci kreatywność , czego nauka zdaje się nie zauważać lub pomijać. W odróżnieniu od sztangi , która ogranicza pole widzenia i urozmaicenia , jest sztywna progresja polegająca na dokładaniu, co dla niektórych może stanowić element pewnej kontroli czy widocznych postępów.

Podam Ci przykład, niestety badań nad tym nie ma, poza moją empirią, jednak nie chodzi mi o przekonywanie tylko bardziej : żywiołowa, pasjonująca wymianę myśli :)

Zarzucałem sztangę 130kg na pierś, jednak takie rozwiązanie jest czasochłonne : kontrolowana progresja co serię+ dość długie wypoczynki pomiędzy, ergo: samo ćwiczenie trwało w sekundach a całe tło do niego rozciągało się w czasie. Podobnież zauważyłem, że dynamikę,moc to rozwija, ale bardzo ograniczoną w odniesieniu do rzeczywistych wyniesien człowieka. Narzędzie dobre, choć mocno ograniczone.

Kalistenika zapewniła mi myślenie na poziomie : jak nie dokładając obciążenia, sprawić by efekt był tak samo lub bardziej zadowalający, angażujący dużo więcej mięśni

I wymyśliłem: worek 50kg, owinięty ręcznikiem, łapie za końce ręcznika i zarzucam raz na jeden raz na drugi bark i było to przekurewsko ciężkie zadanie mimo dużo mniejszego obciążenia, ale :
- nieporęczny przedmiot do huśtania
- gruby ręcznik rozwija większą siłę chwytu i samych paluchów
- potrzeba dużo więcej koordynacji i równowagi
- angażujemy więcej mięśni, zwłaszcza głębokich
- lepiej dla stawów
- dużo trudniejsze ćwiczenie

Nawiązuje tym do podejścia myślenia o treningu a nie po prostu korzystania z czegoś bez pogłębiania rozumienia ruchu , bo to prowadzi na manowce

Jak w tym przykładzie zapaśnika z Iranu , gdzie trzech ludzi trzyma manekina zaczepionego o ławkę a on imituje walkę - no kto tak robił przed nim? Jaki zawodnik? Pewnie żaden, dlatego to on i jego sztab ma kilkukrotnego mistrza świata a nie inni + nauka tego nie potwierdza - jeśli się mylę , proszę o wskazanie badań nad tym dziwnym, niespotykanym ćwiczeniem :)

Połączenie kalisteniki z nietypowymi przyrządami otwiera nam możliwości treningu w drodze do dalszej siły.

Dobrym przykładem są maczugi treningowe oraz buławy/buzdygany - tam wszystko trzeba stabilizowac nadgarstkami, rotatorami i hamować brzuchem :) rację ma ten zapaśnik co robi wyłącznie trening z buzdyganem

Zapaśnikowi czy judoce czy rugbyscie nie potrzeba dźwigać po 300kg i wiemy o tym oboje :) to siermiężne dźwiganie bez pomyslunku, bez szerszej perspektywy

ale już np przysiady na jednej nodze z dodatkowym workiem albo sprinty z doczepioną oponą na sznurze do pasa - już tak, to jest ta właściwa siła i kierunek

Podobnie pompki na samych palcach są mocnym ćwiczeniem siłowym, jak dla kogoś są zbyt łatwe zawsze może robić na jednej ręce a w drugiej trzymać maczugę treningową, potem może ograniczać pracę poszczególnych palców, jednej nogi etc - to jest właśnie uzupełniona kalistenika

Czy zrobimy to na sztandze ? Nie zrobimy. Możemy kombinować na zasadzie martwy ciąg z użyciem tylko dwóch palców, ale dla chwytu , dla samych pleców i nóg może się to okazać zbyt słaby bodziec

Nie polecam z kolei przysiadów jednonóż ze sztangą na garbie - jej idealne wyważenie staje się w tym momencie niebezpieczne, nie jest plastyczna, nie przechyli się w sposób dla nas bezpieczny itp

I dochodzimy do kolejnej kwestii : długoterminowosc treningów. Nie brakuje zapaśników, którzy szybko kończą karierę z powodu bólu pleców. Od czego? Od dźwigania. I nie chodzi tu tylko o ludzi, a bardziej o to, że zaufali zbyt sztandze a ich trening nie był kreatywny, sama siła na żelastwie to nie wszystko :)

Im dłużej możesz trenować bez kontuzji tym większej świadomości treningu nabierasz. Po prostu niektóre narzędzia robią się już niewystarczające, mimo że kiedyś byłeś w nich cholernie silny

Np zawodnik podnosił 200kg w przysiadzie, po latach podnosi 160. Zaliczył regres? No dla większości tak, jednak nie musi tak być. Pytanie co robił innego, jak inne narzędzia się sprawdziły, jakim jest teraz zawodnikiem itp

Patrzmy poza horyzont :))

Mam kolegę, który trenował kiedyś kicka i mma, jakieś amatorskie starty na Almma itp. Jak skończył ze sportami walki, to przerzucił się na crossfit. Trenował jakieś 5 lat i na swojej grupie robił najlepsze czasy w tych różnych obwodach, a chłop ma 2 m wzrostu i 120 kg wagi, więc ciężary też miał znacznie większe w tych ćwiczeniach niż reszta. Cisnął tak 5-6 razy dziennie, sporadycznie opuszczał treningi.

Jakiś czas temu zaczęły mu się problemy z plecami, zaleczył plecy to odezwało się kolano. Poszedł do fizjoterapeuty i się okazało, że ma skatowane i pospinane mięśnie, wszystko zbite, że nawet igłowanie mało pomogło. Teraz ma już miesiąc przerwy i powoli wraca do życia, ale mówi, że już pierdoli tego crossa w takich ilościach. Wrócił dla zabawy na boks i ma ćwiczyć na trx i jakieś inne tego typu ćwiczenia z ciężarem ciała.

Rozmawiał z fizjoterapeutą o tym crossie, codziennych przysiadach, ciągach itd, to ten zapytał go się ile razy w ciągu roku ma okazję wstawać z 60 kg na placach, nie licząc ćwiczeń na siłowni.
 
Mam kolegę, który trenował kiedyś kicka i mma, jakieś amatorskie starty na Almma itp. Jak skończył ze sportami walki, to przerzucił się na crossfit. Trenował jakieś 5 lat i na swojej grupie robił najlepsze czasy w tych różnych obwodach, a chłop ma 2 m wzrostu i 120 kg wagi, więc ciężary też miał znacznie większe w tych ćwiczeniach niż reszta. Cisnął tak 5-6 razy dziennie, sporadycznie opuszczał treningi.

Jakiś czas temu zaczęły mu się problemy z plecami, zaleczył plecy to odezwało się kolano. Poszedł do fizjoterapeuty i się okazało, że ma skatowane i pospinane mięśnie, wszystko zbite, że nawet igłowanie mało pomogło. Teraz ma już miesiąc przerwy i powoli wraca do życia, ale mówi, że już pierdoli tego crossa w takich ilościach. Wrócił dla zabawy na boks i ma ćwiczyć na trx i jakieś inne tego typu ćwiczenia z ciężarem ciała.

Rozmawiał z fizjoterapeutą o tym crossie, codziennych przysiadach, ciągach itd, to ten zapytał go się ile razy w ciągu roku ma okazję wstawać z 60 kg na placach, nie licząc ćwiczeń na siłowni.
No niestety tak ma większość, która zbytnio zaufa obciążonej sztandze

Mam znajomych trójboistów którzy pchają na klatę 230-240kg, ale każ mu zrobić pompkę na jednej ręce to pada na twarz jak długi albo niech porobi 2 minuty młotem 12kg - to nie są jakieś światowe dokonania, raczej z gatunku tych co wpisuje się w kanon sprawnego atlety

Dla mnie to nie są silni ludzie. Są niekompletni. Kiedy siła ogranicza się tylko do wybranego ruchu to w gruncie rzeczy jest słabością - taki paradoks

+ Są przepełnieni kontuzjami. To zdecydowanie zła droga
 
No niestety tak ma większość, która zbytnio zaufa obciążonej sztandze

Mam znajomych trójboistów którzy pchają na klatę 230-240kg, ale każ mu zrobić pompkę na jednej ręce to pada na twarz jak długi albo niech porobi 2 minuty młotem 12kg - to nie są jakieś światowe dokonania, raczej z gatunku tych co wpisuje się w kanon sprawnego atlety

Dla mnie to nie są silni ludzie. Są niekompletni. Kiedy siła ogranicza się tylko do wybranego ruchu to w gruncie rzeczy jest słabością - taki paradoks

+ Są przepełnieni kontuzjami. To zdecydowanie zła droga
Dlatego statystyczny Kowalski powinien przyjąć postawę ambitnego amatora, który czerpie wiedzę z metodyki treningowej profesjonalistów i nie ogranicza się do żadnej ze szkół.

Jako nieprofesjonalny zawodnik powinien taki człowiek dać sobie czas na każdą z dróg i sprawdzić jak wpływa to na jego ogólny performance, sprawność w ulubionym sporcie i życiu.

Wtedy należy dobrać odpowiedni cykl treningowy, dać sobie kilka lat i na tym budować formę. Dodatkowo zawsze warto wprowadzać nowe elementy, bo nie ryzykujemy niczym a możemy zyskać bardzo wiele.
 
Mam kolegę, który trenował kiedyś kicka i mma, jakieś amatorskie starty na Almma itp. Jak skończył ze sportami walki, to przerzucił się na crossfit. Trenował jakieś 5 lat i na swojej grupie robił najlepsze czasy w tych różnych obwodach, a chłop ma 2 m wzrostu i 120 kg wagi, więc ciężary też miał znacznie większe w tych ćwiczeniach niż reszta. Cisnął tak 5-6 razy dziennie, sporadycznie opuszczał treningi.

Jakiś czas temu zaczęły mu się problemy z plecami, zaleczył plecy to odezwało się kolano. Poszedł do fizjoterapeuty i się okazało, że ma skatowane i pospinane mięśnie, wszystko zbite, że nawet igłowanie mało pomogło. Teraz ma już miesiąc przerwy i powoli wraca do życia, ale mówi, że już pierdoli tego crossa w takich ilościach. Wrócił dla zabawy na boks i ma ćwiczyć na trx i jakieś inne tego typu ćwiczenia z ciężarem ciała.

Rozmawiał z fizjoterapeutą o tym crossie, codziennych przysiadach, ciągach itd, to ten zapytał go się ile razy w ciągu roku ma okazję wstawać z 60 kg na placach, nie licząc ćwiczeń na siłowni.
To jest właśnie ciekawe. Crossfit potrafi być bardzo wyniszczający dla zdrowia. Potrzeba naprawdę wiedzy własnej bądź dobrego miejsca z wykwalifikowanymi i co najważniejsze rozsądnymi instruktorami, aby rozwijać się i nie zrobić sobie krzywdy.

WODy potrafią być brutalne i sens wielu z nich jest na zasadzie zajechania się do granic możliwości. Ile słyszałem historii o ludziach, którzy wchodzili modę crossfitu i robiąc tylko treningi kondycyjne zrobili sobie krzywdę. Przetrwały najczęściej najsilniejsze jednostki, które nie łapały kontuzji.

Sam Froning legenda tego sportu, będący już długo na emeryturze, nadal startuje w zawodach drużynowych i napierdala jak kot w każdym aspekcie atletycznym.

Zastanawiam się ile jest w tym genetyki kota, którego nie można zajechać a ile w tym wspomagania sokiem(który musi być topowy i w dużych ilościach).

Moda na to jest młoda i nie mamy jeszcze zawodników, którzy zestarzeli się na tyle aby dostrzec jak wpływa to na ich zdrowie po karierze…
 
Dlatego statystyczny Kowalski powinien przyjąć postawę ambitnego amatora, który czerpie wiedzę z metodyki treningowej profesjonalistów i nie ogranicza się do żadnej ze szkół.

Jako nieprofesjonalny zawodnik powinien taki człowiek dać sobie czas na każdą z dróg i sprawdzić jak wpływa to na jego ogólny performance, sprawność w ulubionym sporcie i życiu.

Wtedy należy dobrać odpowiedni cykl treningowy, dać sobie kilka lat i na tym budować formę. Dodatkowo zawsze warto wprowadzać nowe elementy, bo nie ryzykujemy niczym a możemy zyskać bardzo wiele.
Niestety propaganda fitness działa zbyt prężnie i to wszystkimi możliwymi środkami by prać głowy trenujących. To jest absolutnie wszędzie. Powiem więcej: jak zaczynasz podążać swoją drogą musisz przyjąć za fakt prowokacje, obrażanie, reakcje emocjonalne innych ludzi. Tak głęboko to w nich siedzi.

Nie mniej polecam się wyłamać i chłonąć inne doświadczenia
 
Crossfit, totalne zajeżdżanie się na jakichś spiningach przez amatorów itp to w dużej mierze regulacja emocji, jak ktoś nie ma konstruktywnych wzorców zarządzania emocjami to potrzebuje takiego wentyla.

Wszelkie formy amatorskiego sportu, które umożliwiają zajazd są często używane właśnie w celu regulacji. I to właśnie u osób, które nie mają harmonijnej relacji z samym sobą pojawiają się często kontuzje jako manifestacja min. nieświadomych konfliktów wewnętrznych etc. Wyparty, bagatelizowany świat wewnętrzny nierzadko pogrążony w konflikcie i chaosie manifestuje się w postaci ciężkich jednostek treningowych, podczas których osoba trenująca dosłownie walczy ze sobą - napędzana tym, co można by rozwiązać inną drogą, np. bezpośrednio skonfrontować się ze swoimi wewnętrznymi wyzwaniami.

To oczywiście bywa trudne, bo tutaj jedna jaskółka wiosny nie czyni, a udana relacja z samym sobą opiera się na fundamentach o charakterze wzorca, schematu.

Dlatego optymalizowanie treningów u takich osób to proces czasochłonny i po drodze wiele jeszcze może się wydarzyć. Innymi słowy - raczej wątpliwe, że ktoś z dnia na dzień "przejrzy" na oczy, że dojeżdża się niczym swój wróg, ponieważ to, co go do tego skłania wymaga powtarzalnej pracy, w dodatku w sferze, w której działania są nierzadko trudniejsze.

Dodatkowo z pewnością wpływa to również na dobór treningów, metod itp. Im mniejszy ład panuje wewnątrz, tym bardziej chybione będą wybory treningowe, bo jeżeli wnętrze nie funkcjonuje optymalnie, to trening (jako "zastępcza" forma regulacji) też optymalny raczej nie będzie.

Nie bez powodu człowiek woli sobie kompensowac zajazdem deficyty w sferze wewnętrznej, choć na chłopski rozum wydaje się, że mordercze treningi są trudniejsze. I tu też się pojawia pewnego rodzaju fałszywe poczucie siły, mocy, przekonanie o super osiągach itp- w rzeczywistości budowane na ucieczce przed samym sobą - ze strachu przed konfrontacją.
 
Last edited by a moderator:
Gdzie u nich widzisz głębię treningu? Usiąść na maszynach, wziąć sterydy, jeść paszę 6x dziennie

Przecież oni nie wykonają podstawowych zadań ruchowych.
I zaskoczę Cię: każdy z nas jest krytykiem, absolutnie każdy. Różnimy się dziedzinami. Ja otwarcie krytykuje i wyśmiewam tych niepełnosprawnych ruchowo hodowców organizmu, którzy mają się za omnibusy treningowo-dietetyczno-suplementacyjne. Życzyłbym sobie gdyby było ich coraz mniej
 
Back
Top