Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Byku ja robie na podstawkach. Mam takie zakresy w nadgarstkach ze przy diamentach mnie bola. 30 kilo temu miałem to w kapciu ale przy 137 kilo szkoda mi je zniszczyc. Przy wyciskaniu na plaskiej od kiedy robie duzo pompek nic mnie boli. Ja i tak bardziej angazuje trice bo lubie robic wszystko wąsko, ale diamenty to dla mnie za wiele. Duzo kontuzji łapałem roznych podczas robienia stad przy tej wadze przestałem.
To co za problem zredukować? Jak tu waga jest problemem.

Ja zbiłem rok temu z 99 na 86 kg. W tym roku z 98 na 90 i nie wiem czy mi się chce więcej. To jest żadne rocket science.

:beczka:
 
Chcesz mi powiedziec ze nie da sie wypracowac deficytu treningiem? Nie wiem przykladowo ktoś jezdzi 4 godzinny dziennie na rowerze?
No i w ten sposób trening aerobowy w tygodniu zajmuje Ci X czasu więcej niż siłowy.

W ten sposób tracisz większość efektów wypracowanych na siłowni.

Dlatego to się nazywa "deficyt kaloryczny".
 
Ja nie przykładam aż tak dużej uwagi do diety jak do treningu no i wagę 84 +- utrzymuję od 5 lat około, spałam po prostu wszystko co jem ale nie są ciągle fast foody też, dla mnie osobiście działa bardziej trening a dieta pomaga budować masę lub robić rzeźbę
 
No i w ten sposób trening aerobowy w tygodniu zajmuje Ci X czasu więcej niż siłowy.

W ten sposób tracisz większość efektów wypracowanych na siłowni.
Teraz mowimy o stricte traceniu wagi nie trzymaniu tego samego poziomu tkanki miesniowej. Czyli nie ma siłki a wjezdzaja na grubo aeroby
 
Teraz mowimy o stricte traceniu wagi nie trzymaniu tego samego poziomu tkanki miesniowej. Czyli nie ma siłki a wjezdzaja na grubo aeroby
Przecież nawet na normalnej redukcji leci woda, mięśnie i na końcu tłuszcz.

Więc na gejowych aerobach tracisz wszystko i to proporcjonalnie więcej z tym, że ten tłuszcz tak samo spala się dopiero na końcu.

Podwójna strata.

Czemu baby chodzące na grupowe zajęcia "fitness' są wszystkie podlane?

:beczka:
 
Chcesz mi powiedziec ze nie da sie wypracowac deficytu treningiem? Nie wiem przykladowo ktoś jezdzi 4 godzinny dziennie na rowerze?
Owszem, bo to nie od treningu zależy tylko od tego że nie zresz przez 4h , ergo : czas masz zajęty aktywnością a nie jedzeniem.

Dla jelit najzdrowiej gdy masz 5h odstępu między posiłkami, które powinny być zdrowe tj gęste odżywczo

Tak, tak, a zero kaloryczne nieistnieje :stevecarell:
Nie istnieje, bo Twoje ciało się zmienia, stosunek tłuszczu do mięśni się zmienia, inaczej dystrybuujesz składniki odżywcze. Istnieje tylko obserwacja tego zjawiska i adaptacja pod aktualny stan. Nic ponad to.

Gdybyś był całe życie na deficycie to byś cały czas chudł? Nie
Gdybyś jadł ponad stan to byś cały czas tył? Też nie.

Zawsze musisz zrobić coś więcej czyli albo na drodze adaptacji doprowadzić organizm do choroby albo w inny sposób zaskoczyć

Tu jakość jedzenia ma znaczenie i równowaga w organizmie
 
Jest też różnica co zresz i ile zresz, a możesz i nawet cały dzień zapierdalać.
Ale ja mowie o czym innym. Zakładamy ze jesz srednio zdrowo ale w chuj i masz dwie opcje. Nic nie robisz vs jestes bardzo aktywny. Nie napisalem nigdzie ze można jesc sam cukier czy wpierdalac dwa kilo słoniny aby tylko sie ruszać.
 
Trening, zapierdalanie, micha, dieta, wszystko fajnie. Ale nie zapominajmy o bardzo ważnym aspekcie, na który nie mamy wpływu i jest loterią - geny. Ktoś będzie miał dopięte wszystko na ostatni guzik i będzie miał ciężko zrobić taką formę jak ten co ma zajebiste predyspozycje genetyczne, ale z treningiem i dietą nie jest w 100% zdyscyplinowany… Przykre, ale prawdziwe. Predyspozycji do łapania tłuszczu/budowania mięśni/sportów siłowych/wytrzymałościowo-siłowych czy typowo wytrzymałościowych/budowy szkieletu, itd. nie oszukamy i nie przeskoczymy.
 
Gdybyś był całe życie na deficycie to byś cały czas chudł? Nie
Gdybyś jadł ponad stan to byś cały czas tył? Też nie.

Zawsze musisz zrobić coś więcej czyli albo na drodze adaptacji doprowadzić organizm do choroby albo w inny sposób zaskoczyć

Tu jakość jedzenia ma znaczenie i równowaga w organizmie
To że zero kaloryczne dla danej jednostki jest ruchome to nie oznacza że nie istnieje.

Temperatura wrzenia różnych substancji również jest ruchoma lecz istnieje.

Przejadane kalorie mają znaczenie nie ważne pod jaką ideologie i światopogląd fitnesowy się podpinamy. Kalorie i tak robią robotę "pod maską " i to czy robisz to za pomocą keto, wege, high carb, low carb czy 20h na rowerze to proces gubienia wagi dzieję się przez bycie poniżej zera.
 
Owszem, bo to nie od treningu zależy tylko od tego że nie zresz przez 4h , ergo : czas masz zajęty aktywnością a nie jedzeniem.

Dla jelit najzdrowiej gdy masz 5h odstępu między posiłkami, które powinny być zdrowe tj gęste odżywczo


Nie istnieje, bo Twoje ciało się zmienia, stosunek tłuszczu do mięśni się zmienia, inaczej dystrybuujesz składniki odżywcze. Istnieje tylko obserwacja tego zjawiska i adaptacja pod aktualny stan. Nic ponad to.

Gdybyś był całe życie na deficycie to byś cały czas chudł? Nie
Gdybyś jadł ponad stan to byś cały czas tył? Też nie.

Zawsze musisz zrobić coś więcej czyli albo na drodze adaptacji doprowadzić organizm do choroby albo w inny sposób zaskoczyć

Tu jakość jedzenia ma znaczenie i równowaga w organizmie
No niech ci bedzie :bayan:
 
To że zero kaloryczne dla danej jednostki jest ruchome to nie oznacza że nie istnieje.

Temperatura wrzenia różnych substancji również jest ruchoma lecz istnieje.

Przejadane kalorie mają znaczenie nie ważne pod jaką ideologie i światopogląd fitnesowy się podpinamy. Kalorie i tak robią robotę "pod maską " i to czy robisz to za pomocą keto, wege, high carb, low carb czy 20h na rowerze to proces gubienia wagi dzieję się przez bycie poniżej zera.
Nie tyle kalorie mają znaczenie co zdolności organizmu do zarządzania nimi , czyli po prostu pożywieniem

Gdy ustawisz sobie deficyt i postanowisz być w nim cały czas to zrzucisz wagę tylko do pewnego momentu , potem zaczyna się faza adaptacji/plateu. Stoisz w miejscu, nie dlatego że coś źle robisz, za mało ćwiczysz etc tylko dlatego, że dałeś sygnał organizmowi by adaptował się do tych właśnie warunków

By dalej chudnąć musisz przełamać stagnację, czyli co zrobić? Najeść się, złapać trochę tłuszczu i znów organizmowi odciąć

Czyli to nie kalorie same w sobie rządzą i ich magiczny kalkulator tylko Twój organizm. Chory organizm nie będzie ani dobrze zarządzał kaloriami ani właściwie przyswajał, dlatego jedną z najmniej skutecznych rad dla kogoś kto jest otyły jest "jedz mniej, więcej się ruszaj"

Dopóki organizm nie będzie w powolnym procesie przywrócenia go do równowagi , takie rady nic nie dadzą długotrwałe
 
Nie tyle kalorie mają znaczenie co zdolności organizmu do zarządzania nimi , czyli po prostu pożywieniem

Gdy ustawisz sobie deficyt i postanowisz być w nim cały czas to zrzucisz wagę tylko do pewnego momentu , potem zaczyna się faza adaptacji/plateu. Stoisz w miejscu, nie dlatego że coś źle robisz, za mało ćwiczysz etc tylko dlatego, że dałeś sygnał organizmowi by adaptował się do tych właśnie warunków

By dalej chudnąć musisz przełamać stagnację, czyli co zrobić? Najeść się, złapać trochę tłuszczu i znów organizmowi odciąć

Czyli to nie kalorie same w sobie rządzą i ich magiczny kalkulator tylko Twój organizm. Chory organizm nie będzie ani dobrze zarządzał kaloriami ani właściwie przyswajał, dlatego jedną z najmniej skutecznych rad dla kogoś kto jest otyły jest "jedz mniej, więcej się ruszaj"

Dopóki organizm nie będzie w powolnym procesie przywrócenia go do równowagi , takie rady nic nie dadzą długotrwałe
No dobrze, ale chyba to wiecej ruchu nie zaszkodzi? Ja wiem po sobie jak mam z powodu pracy wymuszone bardzo duzo ruchu to waga zaczyna spadac a jem tak samo.
 
No dobrze, ale chyba to wiecej ruchu nie zaszkodzi? Ja wiem po sobie jak mam z powodu pracy wymuszone bardzo duzo ruchu to waga zaczyna spadac a jem tak samo.
Lepiej robić coś niż nie robić nic , ale do świadomości ruchu, po co w ogóle to robisz i czy chcesz to robić to jeszcze długa droga

"Jem tak samo" słyszałem to nie zliczę ile razy to "jem tak samo" najczęściej wygląda tak :

Osoba nic nie zapisuje co je i ile faktycznie je
Nie uwzględnia w tym żadnych kolorowych napojów , soczków czy kawy z cukrem w przelocie na mieście
Posiłek widzi tylko jako coś stałego , czyli wtedy gdy jest przy stole a te w "miedzyczasie" z siebie wypiera

A dzieje się tak dlatego, że czas jest odbierany subiektywnie i mózg nakłada priorytety na pewne zadania

I tak np jeden dzień ostry zapierdol w robocie, potrzeba dużej uwaznosci na zadaniu , mózg ignoruje to że w tym samym momencie jest zjadany Snickers czy inna przekąska - wyrzuca to z pamięci całkowicie

Ale inny dzień leniwy, nic się nie dzieje , mózg jest w stanie spamiętać wszystkie smakołyki w ciągu dnia

Im bardziej zajęty człowiek tym mniej pamięta co jadł
 
Owszem, bo to nie od treningu zależy tylko od tego że nie zresz przez 4h , ergo : czas masz zajęty aktywnością a nie jedzeniem.

Dla jelit najzdrowiej gdy masz 5h odstępu między posiłkami, które powinny być zdrowe tj gęste odżywczo


Nie istnieje, bo Twoje ciało się zmienia, stosunek tłuszczu do mięśni się zmienia, inaczej dystrybuujesz składniki odżywcze. Istnieje tylko obserwacja tego zjawiska i adaptacja pod aktualny stan. Nic ponad to.

Gdybyś był całe życie na deficycie to byś cały czas chudł? Nie
Gdybyś jadł ponad stan to byś cały czas tył? Też nie.

Zawsze musisz zrobić coś więcej czyli albo na drodze adaptacji doprowadzić organizm do choroby albo w inny sposób zaskoczyć

Tu jakość jedzenia ma znaczenie i równowaga w organizmie
Przecież nie da się być całe życie na deficycie jedząc tyle samo, bo ważąc 78, a potem 76 ma się inne zero kaloryczne. Wiadomo, że chudnięcie to złożony proces, bo organizm lubi odkładać, dochodzi NEAT itp itd, ale koła na nowo nie wymyślimy. Zero kaloryczne i deficyt został już dawno udowodniony naukowo.
 
Przecież nie da się być całe życie na deficycie jedząc tyle samo, bo ważąc 78, a potem 76 ma się inne zero kaloryczne. Wiadomo, że chudnięcie to złożony proces, bo organizm lubi odkładać, dochodzi NEAT itp itd, ale koła na nowo nie wymyślimy. Zero kaloryczne i deficyt został już dawno udowodniony naukowo.
Czyli Twój deficyt staje się adaptacją (w Twoim rozumieniu zerem kalorycznym) - tak, właśnie o tym piszę

Podobnie dzieje się w drugą stronę: jesz "na masę" aż się nie zatrzymasz - czy to oznacza, że to Twoje zero kaloryczne? To adaptacja jest, nie liczby.
 
Back
Top