Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Leci tyle, ze lekkoatletki z nrd to jak dzieci w przedszkolu.
Krejzi!

1000000369.gif
 
Mi w tym miesiacu pykla na plaskiej x2 waga ciala 200 siadlo. Rozjebala mnie duma.
Ok teraz pytanie tylko prosze o szczerą odpowiedź
Co bardziej Cie ucieszyło
Pierwsza 100 na ławce
Czy teraz te 200 ?
Mam paru ziomków co też nakurwiaja takie ciężary i chciałem porównać sobie
A więc Byku co bardziej ucieszyło?
 
Ok teraz pytanie tylko prosze o szczerą odpowiedź
Co bardziej Cie ucieszyło
Pierwsza 100 na ławce
Czy teraz te 200 ?
Mam paru ziomków co też nakurwiaja takie ciężary i chciałem porównać sobie
A więc Byku co bardziej ucieszyło?
Trudne pytanie bo to i to cieszy, ale w inny sposob. Ale juz koncze z tym, nie chce na starosc jakiejs ciezkiej kontuzji. na 40 chcialem dobic do tej wagi, spelnilelem cel i odjezdzam w strone zachodzacego slonca :)
 
Trudne pytanie bo to i to cieszy, ale w inny sposob. Ale juz koncze z tym, nie chce na starosc jakiejs ciezkiej kontuzji. na 40 chcialem dobic do tej wagi, spelnilelem cel i odjezdzam w strone zachodzacego slonca :)
U mnie ziomy większość w sumie nie jest też ich jakos dużo bo wyjebac 200 to juz no....
Ale mówili ze 100 bardziej cieszyła
Gratulacje za osiągnięcie celu :conorsalute:
 
U mnie ziomy większość w sumie nie jest też ich jakos dużo bo wyjebac 200 to juz no....
Ale mówili ze 100 bardziej cieszyła
Gratulacje za osiągnięcie celu :conorsalute:
no jak mowilem to subiektywne bo wyjebac 100 bedac szczurem 60 kilo to tez duma mnie rozpierala, wyjebac 200 przy wadze 100 kilo juz troche inne parametry, ale ryzyko kontuzji. I tu i tu musialem przelozyc tego zelastwa. Dzieki mordko, pozdrawiam!
 
Ogarnąłem jedzenie. Nie jem późno, jem mniej, jem lepiej. Odłożyłem przetworzone produkty. Ćwiczę coraz więcej i zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym. Jakieś dwa tygodnie temu ważyłem 99kg. Czuję się lżejszy i sprawniejszy. Wchodzę dziś na wagę a tu 103.5.
O co chodzi. Tyle wody zaciągnąłem przez kreatynę czy organizm magazynuje na początku więcej tłuszczu, bo zacząłem ostrzej trenować?
Myślałem, że na wadze będzie dziś jakieś 98.
 
Ogarnąłem jedzenie. Nie jem późno, jem mniej, jem lepiej. Odłożyłem przetworzone produkty. Ćwiczę coraz więcej i zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym. Jakieś dwa tygodnie temu ważyłem 99kg. Czuję się lżejszy i sprawniejszy. Wchodzę dziś na wagę a tu 103.5.
O co chodzi. Tyle wody zaciągnąłem przez kreatynę czy organizm magazynuje na początku więcej tłuszczu, bo zacząłem ostrzej trenować?
Myślałem, że na wadze będzie dziś jakieś 98.
A kreatynę wrzuciłeś niedawno? Nogi to duże mięśnie, przy rowerku wydaje mi się, że mogły się odżywić solidnie, jeśli wcześniej nie było nic poza chodzeniem.
A jak u Ciebie z piciem wody?
Mówisz, że czujesz się lżejszy, sprawniejszy. A nie za dużo tych kcal obciąłes? Ustalałeś te kalorie? I jak samopoczucie?

Ja tam na wagę nie patrze, nie raz miałem tak jak Ty. Często po powrocie do solidnego trenowania ciało było lepiej odżywione, mięśnie zatrudnione do pracy, wizualnie lekka poprawa a na wadze zonk, +2kg np
 
Last edited by a moderator:
Ogarnąłem jedzenie. Nie jem późno, jem mniej, jem lepiej. Odłożyłem przetworzone produkty. Ćwiczę coraz więcej i zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym. Jakieś dwa tygodnie temu ważyłem 99kg. Czuję się lżejszy i sprawniejszy. Wchodzę dziś na wagę a tu 103.5.
O co chodzi. Tyle wody zaciągnąłem przez kreatynę czy organizm magazynuje na początku więcej tłuszczu, bo zacząłem ostrzej trenować?
Myślałem, że na wadze będzie dziś jakieś 98.
Jem mniej, dowaliłem organizmowi cardio i innego wysiłku, wywaliło kortyzol i przytyłem ponad 4kg
To się właśnie zadziało.
Zaczyna się od samego odżywiania (nie, nie wystarczy jem mniej, ale dalej będę jadł parówki i kanapki z szynką) daje się organizmowi czas na to by mógł się adaptować do nowych warunków, po 2-3 tygodniach wprowadza się na nowo aktywność fizyczna nie w ilości maxymalnej od razu….

Takim sposobem jak zrobiłeś to ludzie odchudzają się całymi latami bo potem mają odbicie i znów się zajeżdżają, znów chudną i znów odbicie itp
 
Ogarnąłem jedzenie. Nie jem późno, jem mniej, jem lepiej. Odłożyłem przetworzone produkty. Ćwiczę coraz więcej i zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym. Jakieś dwa tygodnie temu ważyłem 99kg. Czuję się lżejszy i sprawniejszy. Wchodzę dziś na wagę a tu 103.5.
O co chodzi. Tyle wody zaciągnąłem przez kreatynę czy organizm magazynuje na początku więcej tłuszczu, bo zacząłem ostrzej trenować?
Myślałem, że na wadze będzie dziś jakieś 98.
Przy takiej wadze 4 kilo to nic szczególnego.
Generalnie jak chcesz naprawdę zrobić redukcję no to niestety ale fitatu i liczenie kalorii.
Na początku zakładasz jakiś poziom startowy- ja przy mojej ostatniej redukcji zaczynalem od 100kg na budziku i 2600kcal żarcia. Lecisz tak miesiąc i obserwujesz: jak waga idzie w dół ale czujesz się jak gówno to delikatnie dodajesz kcal, jak nie idzie to zmniejszasz.
Generalnie powinieneś powoli iść w dół na wadze, ale przy tym nie czuć się jak trup wtedy masz złoty środek.
Moim zdaniem redukcja powinna być robiona na zasadzie: "wolniej jedziesz dalej dojedziesz". W ten sposób jak już dojdziesz sobie do swojej założonej sylwetki to nie jesteś wypruty z energii i nie masz ciągu na żarcie. Możesz wtedy zluzować liczenie kalorii, ale dzięki wyrobionym nawykom żywieniowym nie zalejesz się znowu jak świnia.
 
A kreatynę wrzuciłeś niedawno? Nogi to duże mięśnie, przy rowerku wydaje mi się, że mogły się odżywić solidnie, jeśli wcześniej nie było nic poza chodzeniem.
A jak u Ciebie z piciem wody?
Mówisz, że czujesz się lżejszy, sprawniejszy. A nie za dużo tych kcal obciąłes? Ustalałeś te kalorie? I jak samopoczucie?

Ja tam na wagę nie patrze, nie raz miałem tak jak Ty. Często po powrocie do solidnego trenowania ciało było lepiej odżywione, mięśnie zatrudnione do pracy, wizualnie lekka poprawa a na wadze zonk, +2kg np
Jem mniej, dowaliłem organizmowi cardio i innego wysiłku, wywaliło kortyzol i przytyłem ponad 4kg
To się właśnie zadziało.
Zaczyna się od samego odżywiania (nie, nie wystarczy jem mniej, ale dalej będę jadł parówki i kanapki z szynką) daje się organizmowi czas na to by mógł się adaptować do nowych warunków, po 2-3 tygodniach wprowadza się na nowo aktywność fizyczna nie w ilości maxymalnej od razu….

Takim sposobem jak zrobiłeś to ludzie odchudzają się całymi latami bo potem mają odbicie i znów się zajeżdżają, znów chudną i znów odbicie itp
Aktywność inną niż długie marsze zacząłem jakieś trzy miesiące temu, ale były to tylko nogi. Przysiady, wykroki i wspięcia.
Górę ciała dorzuciłem dwa tygodnie temu, ale przed tym trenowałem te nogi dość intensywnie jak na mnie.

Co do jedzenia i tego, że jem mniej, to miałem na myśli, że nie obżeram się pod korek jak miało to miejsce. Myślę, że odżywiam się wartościowo, ale fakt - zmiana dość radykalna i wprowadzona niedawno.

Kalori nie liczę (jeszcze) {ale też nie widzę siebie z kalkulatorem podliczając wszystko}. Białka jem jakieś 150g+

Kreatyna od dwóch tygodni. Wody piję dość sporo jak na mnie, bo ok 3 litrów.

Ogólnie to na wagę też nie patrzę jakoś specjalnie. Chciałem sprawdzić jak to wygląda, bo czuję się lżejszy. Samopoczucie bardzo dobre, sen ok 8h dziennie, energii nie brakuje.

Zdaję sobie sprawę, że przebudowa ciała to nie kwestia tygodni czy miesięcy. Waga nie jest ostatecznym celem, ale zrzucenie tłuszczu i nabranie masy mięśniowej.
Mimo, że mam w miarę szczupłą sylwetkę, to przez ostatnie lata podlałem się tłuszczem na brzuchu i cyckach :(

Dzięki za odpowiedzi. Za jakiś czas wrzucę update
 
Przy takiej wadze 4 kilo to nic szczególnego.
Generalnie jak chcesz naprawdę zrobić redukcję no to niestety ale fitatu i liczenie kalorii.
Na początku zakładasz jakiś poziom startowy- ja przy mojej ostatniej redukcji zaczynalem od 100kg na budziku i 2600kcal żarcia. Lecisz tak miesiąc i obserwujesz: jak waga idzie w dół ale czujesz się jak gówno to delikatnie dodajesz kcal, jak nie idzie to zmniejszasz.
Generalnie powinieneś powoli iść w dół na wadze, ale przy tym nie czuć się jak trup wtedy masz złoty środek.
Moim zdaniem redukcja powinna być robiona na zasadzie: "wolniej jedziesz dalej dojedziesz". W ten sposób jak już dojdziesz sobie do swojej założonej sylwetki to nie jesteś wypruty z energii i nie masz ciągu na żarcie. Możesz wtedy zluzować liczenie kalorii, ale dzięki wyrobionym nawykom żywieniowym nie zalejesz się znowu jak świnia.
Dzięki. Apke mam ściągniętą kilka dni temu. Niezbyt mi się widzi ważenie każdego posiłku i podliczanie na dłuższą metę, ale dam temu szansę. Mam nadzieję, że będzie jak mówisz i że te nawyki żywieniowe pozostaną i będzie można zluzować z liczeniem.
Dzięki za odpowiedź. Doceniam pomoc.
Ogarnę makro tego co jem i za jakiś czas wrzucę tu info jak idzie.
 
Aktywność inną niż długie marsze zacząłem jakieś trzy miesiące temu, ale były to tylko nogi. Przysiady, wykroki i wspięcia.
Górę ciała dorzuciłem dwa tygodnie temu, ale przed tym trenowałem te nogi dość intensywnie jak na mnie.

Co do jedzenia i tego, że jem mniej, to miałem na myśli, że nie obżeram się pod korek jak miało to miejsce. Myślę, że odżywiam się wartościowo, ale fakt - zmiana dość radykalna i wprowadzona niedawno.

Kalori nie liczę (jeszcze) {ale też nie widzę siebie z kalkulatorem podliczając wszystko}. Białka jem jakieś 150g+

Kreatyna od dwóch tygodni. Wody piję dość sporo jak na mnie, bo ok 3 litrów.

Ogólnie to na wagę też nie patrzę jakoś specjalnie. Chciałem sprawdzić jak to wygląda, bo czuję się lżejszy. Samopoczucie bardzo dobre, sen ok 8h dziennie, energii nie brakuje.

Zdaję sobie sprawę, że przebudowa ciała to nie kwestia tygodni czy miesięcy. Waga nie jest ostatecznym celem, ale zrzucenie tłuszczu i nabranie masy mięśniowej.
Mimo, że mam w miarę szczupłą sylwetkę, to przez ostatnie lata podlałem się tłuszczem na brzuchu i cyckach :(

Dzięki za odpowiedzi. Za jakiś czas wrzucę update
Ja ostatnio zrobiłem tak jak Brawler mówi, obciąłem kcal, przy małej ilości aktywności, i potem stopniowo dorzucałem aktywność. I o dziwo, jak z reguły miałem kłopot z przemęczeniem, okazało się, że dzięki temu, iz pobylem trochę w deficycie przy lekkiej aktywności, to organizm zaadaptowal się, i po zwiększeniu aktywności poziom energii jest naprawdę spoko.

No dobra, teraz trochę jestem zajechany, bo za 4 dni mam obronę mgr i trochę odreagowalem codziennymi treningami. Ale już poczułem, że stres za duży, i dziś robię stop, i znowu zrobię kilka dni luźniejszych, dam ciału odpocząć, i jak wrócę po obronie to dokończę temat.

Plus ja rotuje sobie kcal, w dni treningowe i spacerowe jem o 200 kcal więcej, i wiele to u mnie zmieniło. Wcześniej redukowalem tak, że usrednialem kcal na każdy dzień, i nie sprawdzało mi się to.

Ostatnio podkręcam redukcję poprzez spacery, 3-4x w tyg. 6, 5km spokojnym tempem.

Powodzenia @Szaba

@Autovidol i nie jesteś głodny na 2600?
Ja z 92 redukuje na 2700-2800
 
@Autovidol i nie jesteś głodny na 2600?
Ja z 92 redukuje na 2700-2800
Nieszczególnie, pierwszy tydzień-dwa coś tam się czuje, ale później jest luz. Jak kończyłem na 87kg to leciało po 2300-2400 kcal dziennie i nie było żadnego problemu. Od dwóch miesięcy nie liczę nic a na wadze 88kg a w tym czasie byłem na jakimś urlopie i generalnie nie żałuję sobie.

Jeżeli chodzi o redukcję to u mnie dużo robi przesunięcie pierwszego posiłku na 11-12 godzinę. Zawsze do południa mam w chuj tematów do ogarnięcia więc się nie myśli o jedzeniu, później jem o 12, o 17 i wieczorem coś po treningu.
 
Ogarnąłem jedzenie. Nie jem późno, jem mniej, jem lepiej. Odłożyłem przetworzone produkty. Ćwiczę coraz więcej i zacząłem jeździć na rowerze stacjonarnym. Jakieś dwa tygodnie temu ważyłem 99kg. Czuję się lżejszy i sprawniejszy. Wchodzę dziś na wagę a tu 103.5.
O co chodzi. Tyle wody zaciągnąłem przez kreatynę czy organizm magazynuje na początku więcej tłuszczu, bo zacząłem ostrzej trenować?
Myślałem, że na wadze będzie dziś jakieś 98.
Kreatyna, cardio czyli woda, jezeli jesteś na deficycie to niedługo powinno spaść.

Pamietaj by sie ważyć w tym samym miejscu podłogi bo jak nie masz idealnie równego podłoża to też moga być jaja i przytyjesz lub schudniesz w cale 20 sekund niekiedy :beczka:
 
Zrzuciłem ze 122 na obecne 110kg
Żadnych kalorii liczyć nie trzeba ani zajeżdżać się treningiem
Steki, jaja, ryby i owoce morza, tłuste sery, inne rodzaje mięsa
Raz w tygodniu normalnie rosół, drugie danie, lody albo inne typu restauracja, sushi
Dwa posiłki dziennie , tłuszcz i białko wysoko by zabić łaknienie

Jak jecie makarony, ryże, chleby na co dzień to nic dziwnego że jedyną drogą jest liczenie kalorii, inaczej się nie da jak trzymacie cukier cały czas wysoko w krwiobiegu
 
Zrzuciłem ze 122 na obecne 110kg
Żadnych kalorii liczyć nie trzeba ani zajeżdżać się treningiem
Steki, jaja, ryby i owoce morza, tłuste sery, inne rodzaje mięsa
Raz w tygodniu normalnie rosół, drugie danie, lody albo inne typu restauracja, sushi
Dwa posiłki dziennie , tłuszcz i białko wysoko by zabić łaknienie

Jak jecie makarony, ryże, chleby na co dzień to nic dziwnego że jedyną drogą jest liczenie kalorii, inaczej się nie da jak trzymacie cukier cały czas wysoko w krwiobiegu
A rozumiem, czyli po prostu wprowadzasz deficyt ale dorabiasz do tego ideologię
:beczka:
Redukcja i trening to dwa tematy proste jak jebanie, po co się nad tym rozwodzić?
 
Zrzuciłem ze 122 na obecne 110kg
Żadnych kalorii liczyć nie trzeba ani zajeżdżać się treningiem
Steki, jaja, ryby i owoce morza, tłuste sery, inne rodzaje mięsa
Raz w tygodniu normalnie rosół, drugie danie, lody albo inne typu restauracja, sushi
Dwa posiłki dziennie , tłuszcz i białko wysoko by zabić łaknienie

Jak jecie makarony, ryże, chleby na co dzień to nic dziwnego że jedyną drogą jest liczenie kalorii, inaczej się nie da jak trzymacie cukier cały czas wysoko w krwiobiegu
Tyle ze my nie mamy 120 kg na budziku co jest istotnym szczegółem :lesnarhappy: jedzac to co napisałeś możesz byc w deficycie jak jestes 120 kg chłopem który ma dużo ruchu a inny 90kg chłop z pracą siedząca i tak przekroczy kcal i nie zrzuci.

Poza tym to jak wyżej napisał, tak czy inaczej chodzi o deficyt
 
Poza tym węgle odgrywają ważną rolę w treningu a osoba która spożywa regularnie zbilansowaną dietę nie ma skoków cukru od zjedzenia węgli :fjedzia:
Węgli nie potrzebuje osoba ćwiczącą wiele.
Większość przeszacowuje te wartości i to znacznie
Zwłaszcza po 30 roku życia
@Szaba rób jak mówią : dokręcaj cardio, licz każda kalorie, bądź tego niewolnikiem - miłej męczarni
 
Poza tym węgle odgrywają ważną rolę w treningu a osoba która spożywa regularnie zbilansowaną dietę nie ma skoków cukru od zjedzenia węgli :fjedzia:
Dokładnie, nie wyobrażam sobie trenowania sportów walki nie spożywając węgli, przecież jedząc same tłuszcze nasz trening będzie mniej efektywny i dużo mniej energii będzie do robienia tego treningu. Przy takich sportach jak mma czy zapasy potrzebny jest glikogen który bierze się z cukrów, więc jak ktoś je tylko tłuszcze to może trenuje, ale szachy a nie mma.
 
Węgli nie potrzebuje osoba ćwiczącą wiele.
Większość przeszacowuje te wartości i to znacznie
Zwłaszcza po 30 roku życia
@Szaba rób jak mówią : dokręcaj cardio, licz każda kalorie, bądź tego niewolnikiem - miłej męczarni
Czemu męczarnia, to nie musi być męczarnia. Spacery, wypracowanie dodatkowego nawyku liczenia kcal, bez presji itp to raczej nic trudnego. Jak ktoś na siebie nakłada presję to wszystko będzie trudne. Ale to po prostu zmiana zachowań żywieniowych.
 
Węgli nie potrzebuje osoba ćwiczącą wiele.
Większość przeszacowuje te wartości i to znacznie
Zwłaszcza po 30 roku życia
@Szaba rób jak mówią : dokręcaj cardio, licz każda kalorie, bądź tego niewolnikiem - miłej męczarni
Ale w czym problem odchudzić typa 30+ który nie ćwiczy?

Obciąć cukier, codziennie spacer, babę częściej niech dociąży i mu waga będzie lecieć w dół przez jakiś czas.

Jak zacznie ćwiczyć to węgle tylko około treningowo i elo.

:beczka:
 
Back
Top