Siłownia ( rzeźba, spalanie) pytanie :)

Jeszcze śmieszniejszy jest cały przemysł farmaceutyczny z suplementacyjnym włącznie. Dobrze, że już dawno temu uwolniłem się z sideł reklamy :)

Co do mojego żółtodziobowego pytania, chyba już znalazłem odpowiedź:


Czasem spożywałem 2g białka/ kg, ale na tydzień.

I pytanie za 100 pkt.: Od jakichś 6 lat nie brałem kreatyny i już nie zamierzam brać. Więc który forumowy organizm produkuje najwięcej własnej kreatyny?
Strata kasy i niepotrzebne obciążanie organizmu. I to co można wywnioskować z mojego postu - pragnę zwiększać, a nie blokować produkcję własnej kreatyny. Stan końcowy po używkach i odżywkach jest gorszy od początkowego - chyba, że bierzesz nieustannie (dlatego Pudzian brał kreatynę dzień w dzień, bez żadnej przerwy).
To działa zwykle tak : Badania wykazały, że to i to wzmacnia wytrzymałość, dodaje energii i motywacji, w ogóle jest superanckie dla sportowców pragnących przeskoczyć swoje wyimaginowane granice. Np. do opisu pasuje... kawa :) Więc żłopiesz kawę, z czasem coraz więcej, bo już tak nie pobudza - koniec końców ciężko ci normalnie działać po przebudzeniu bez tej kawy! Twój organizm nie wytwarza sam z siebie odpowiedniej dawki mocy, szlaki energetyczne są zarośnięte dżunglą, twój stan końcowy jest gorszy od początkowego a koncerny kawowe cieszą się z kolejnego dozgonnego sponsora.

Sterydziarze to już w ogóle porażka, sztucznie utrzymywani mężczyźni, nie daj Boże odstawią doping, to wtedy koniec świata. No ale kiedyś trzeba, m.in. dlatego też 40 lat to granica kariery zawodnika - organizm szybciej się starzeje.

Od razu informuję, że nie odpowiem na wszystkie zarzuty, jeśli będzie ich za dużo, po prostu z braku chęci i czasu.

Za czasów teropodów tak nie było. Pozdrawiam - 100% Natural Raptor
Nie wiem czy trolujesz czy mowisz serio, ale troche inwalidzka argumentacja. Proponuje nie jesc i nie pic tak by koncerny spozywcze nie mialy kolejnego dozgonnego sponsora. Produkuj wlasna kreatyne, zaoszczedzisz moze z 10 gr dziennie :)
 
Nie wiem czy trolujesz czy mowisz serio, ale troche inwalidzka argumentacja. Proponuje nie jesc i nie pic tak by koncerny spozywcze nie mialy kolejnego dozgonnego sponsora. Produkuj wlasna kreatyne, zaoszczedzisz moze z 10 gr dziennie :)
Nie no, z tego co czytałem to z 15 g aminokwasów egzogennych dziennie powinno się spożyć :) Zresztą żarcie i picie sprawia mi przyjemność i dostarcza wszystkiego, czego mi potrzeba. Kreatyna to tylko 1 przykład, do tego dochodzi białko, gainery, BCAA, L-glutamina, HMB, boostery energetyczne i testosteronu, glukozamina, termogeniki, tran, żeń- szeń, witaminy itp. itd., potem energetyki i kawa, poza tym leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, na kaszel mokry i suchy, nasenne, antydepresanty, zapalające konara i z 20 innych. Powodzenia, pewnie z takimi lekami można stać się okazem zdrowia i sprawności - ja tego nie kupuje i nie kupuje.

W momencie odstawienia kreatyny, twój organizm jest upośledzony w jej produkcji, to fakt.

Nie dziwi mnie twoja reakcja, moje poglądy są obrazoburcze. W sumie chciałem tylko spytać o kwestię bioprodukcji aminokwasów, ale @Puczi mnie sprowokował :laugh:
 
Nie no, z tego co czytałem to z 15 g aminokwasów egzogennych dziennie powinno się spożyć :) Zresztą żarcie i picie sprawia mi przyjemność i dostarcza wszystkiego, czego mi potrzeba. Kreatyna to tylko 1 przykład, do tego dochodzi białko, gainery, BCAA, L-glutamina, HMB, boostery energetyczne i testosteronu, glukozamina, termogeniki, tran, żeń- szeń, witaminy itp. itd., potem energetyki i kawa, poza tym leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, na kaszel mokry i suchy, nasenne, antydepresanty, zapalające konara i z 20 innych. Powodzenia, pewnie z takimi lekami można stać się okazem zdrowia i sprawności - ja tego nie kupuje i nie kupuje.

W momencie odstawienia kreatyny, twój organizm jest upośledzony w jej produkcji, to fakt.

Nie dziwi mnie twoja reakcja, moje poglądy są obrazoburcze. W sumie chciałem tylko spytać o kwestię bioprodukcji aminokwasów, ale @Puczi mnie sprowokował :laugh:
Dlatego ja spozywam bialko z jedzenia i nie wydaje pieniedzy niepotrzebnie na BCAA, ani inne suplementy, ktorych dzialanie nie zostalo wykazane w badaniach. Nie liczac suplementu przedtreningowego, ktorym sie wspomagam w celu ulepszenia jakosci treningow (bo niestety moj tryb zycia nie jest idealny, rzadko spie dluzej niz 5.5h i czasem wychodzac z pracy po godzinie 17 ciezko jestem zwyczajnie zmeczony, a swoje trzeba przerzucic) moja suplementacja jest smiesznie tania. Niedawno kupilem kreatyne 500g za 30 zl, jest to ilosc, ktora mi wystarcza na 100 dni, a zatem wydaje na to dziennie 30gr, nie zamierzam sie przejmowac tym, ze moj organizm jak mowisz staje sie uposlodzony w jej produkcji. BTW nigdy sie nie zastanawialem nad tym jak orgaznim zaprzestaje sytezowania kreatyny, dysponujesz jakimis badaniami na ten temat? Chetnie poczytam, bo jak nad tym mysle ma to malo sensu skoro i tak wiekszosc kreatyny w naszym organizmie pochodzi z jedzenia, glownie z miesa.

E: "Fortunately, research also indicates that the enzymes necessary for creating creatine do return to normal once supplementation is stopped (Journal of Biological Chemistry, vol. 236, pp. 493-498, 1960). Thus, there's no evidence that long-term supplementation might increase the risk of creatine depletion."
 
Nie no, z tego co czytałem to z 15 g aminokwasów egzogennych dziennie powinno się spożyć :) Zresztą żarcie i picie sprawia mi przyjemność i dostarcza wszystkiego, czego mi potrzeba. Kreatyna to tylko 1 przykład, do tego dochodzi białko, gainery, BCAA, L-glutamina, HMB, boostery energetyczne i testosteronu, glukozamina, termogeniki, tran, żeń- szeń, witaminy itp. itd., potem energetyki i kawa, poza tym leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, na kaszel mokry i suchy, nasenne, antydepresanty, zapalające konara i z 20 innych. Powodzenia, pewnie z takimi lekami można stać się okazem zdrowia i sprawności - ja tego nie kupuje i nie kupuje.

W momencie odstawienia kreatyny, twój organizm jest upośledzony w jej produkcji, to fakt.

Nie dziwi mnie twoja reakcja, moje poglądy są obrazoburcze. W sumie chciałem tylko spytać o kwestię bioprodukcji aminokwasów, ale @Puczi mnie sprowokował :laugh:

Czym się objawia ten brak produkcji kreatyny?
 
"Fortunately, research also indicates that the enzymes necessary for creating creatine do return to normal once supplementation is stopped (Journal of Biological Chemistry, vol. 236, pp. 493-498, 1960). Thus, there's no evidence that long-term supplementation might increase the risk of creatine depletion."
Pytanie jeszcze po jakim czasie wraca. Samo słowo powrót świadczy o tym, że produkcja sie zmniejszyła. Ale to chyba oczywiste, jest to mechanizm uniwersalny, czyż nie? Mój organizm pewnie produkuje ponadprzeciętną ilość kreatyny ;) Przy tym nie obciążam sobie nerek.
Czym się objawia ten brak produkcji kreatyny?
Nie brak, tylko upośledzenie, odstaw, to zobaczysz :)
 
Pytanie jeszcze po jakim czasie wraca. Samo słowo powrót świadczy o tym, że produkcja sie zmniejszyła. Ale to chyba oczywiste, jest to mechanizm uniwersalny, czyż nie? Mój organizm pewnie produkuje ponadprzeciętną ilość kreatyny ;) Przy tym nie obciążam sobie nerek.

Nie brak, tylko upośledzenie, odstaw, to zobaczysz :)

No właśnie pytam, bo przed powrotem do kreatyny nie brałem jej przez ponad rok i nie zauważyłem żadnych zmian, dziś mam taką samą siłę jak wtedy, gdy kończyłem ostatni porządny cykl, więc nie wiem o co chodzi. :)

jeszcze z tymi nerkami, też zostało obalone naukowo.
 
No właśnie pytam, bo przed powrotem do kreatyny nie brałem jej przez ponad rok i nie zauważyłem żadnych zmian, dziś mam taką samą siłę jak wtedy, gdy kończyłem ostatni porządny cykl, więc nie wiem o co chodzi. :)

jeszcze z tymi nerkami, też zostało obalone naukowo.

Ale jak, kreatyna absolutnie nie obciąża nerek? Prędzej jest tak, że zdrowy organizm sobie z tym poradzi, a nie, że nie obciąża. Masz taką samą siłe, czyli pełny rok stagnacji - no chyba, że nie trenowałeś :)
 
"The net result was that even with one kidney, creatine had no negative effect on the kidneys. This is a topic that has been replicated numerous times in different populations by different researchers, and yet not a single peer-reviewed study or case report has surfaced where creatine is the causative factor behind kidney damage.

In one study, an individual with one kidney that was slightly damaged was loaded with 20g of Creatine a day and no problems were found.[1]

There is some confusion regarding the kidneys with the metabolite (waste product) of creatine, called 'creatinine', which is also a diagnostic criteria for kidney problems. This is a case of a supplement giving a 'false positive' and is in no way harmful" @straszny_raptor
 
Ale jak, kreatyna absolutnie nie obciąża nerek? Prędzej jest tak, że zdrowy organizm sobie z tym poradzi, a nie, że nie obciąża. Masz taką samą siłe, czyli pełny rok stagnacji - no chyba, że nie trenowałeś :)

Zmieniłem metodę treningową na wytrzymałościową więc raczej jest to powód do radości niż smutku, że siła została na tym samym poziomie, podczas gdy wytrzymałość i sprawność wzrosła.
 
przestałem brać kreatynę i czuję się milion razy lepiej, a i masa podskoczyła jak pojebana. czuję się najlepiej od jakiegoś czasu, waga 88.

winter is coming więc masa ogień, przebijam 90 pierwszy raz w życiu. :) czuję jakby dopiero teraz zaczynał wychodzić ten trening siłowy polecony przez Saencha.
 
przestałem brać kreatynę i czuję się milion razy lepiej, a i masa podskoczyła jak pojebana. czuję się najlepiej od jakiegoś czasu, waga 88.

winter is coming więc masa ogień, przebijam 90 pierwszy raz w życiu. :) czuję jakby dopiero teraz zaczynał wychodzić ten trening siłowy polecony przez Saencha.
Elegancko ! A jak bf ?Mocno juz zalany ?
 
My guess- tak, mocno :P bez urazy @baju ale redukcja raczej to nie bedzie spacerek. A ja biore kreatyne i czuje sie zajebiscie #roadto500
 
My guess- tak, mocno :P bez urazy @baju ale redukcja raczej to nie bedzie spacerek. A ja biore kreatyne i czuje sie zajebiscie #roadto500
Wlasnie kurwa nigdy nie byłem tak niezalany, haha. Bardzo dziwna reakcja organizmu, ale w fajny sposób, nie wiem, zobaczymy jak dalej będzie. Redukcji to ja nawet w planach nie mam. :lol: Okresle to tak, o niektórych żyłach dowiedziałem się dopiero ostatnio. Czuje się jakby te proszki mnie tylko blokowaly, byłem strasznie ciężki, w sensie nie pracowało wszystko jak powinno.

Jaka kreta czempion?
 
Last edited:
@baju
Najzwyklejesze mono z sfd. No to zazdroszcze bo ja mam na wadze 79kg i juz mam wrazenie, ze to sie robi swiniomasa #teamfluffy
 
Last edited:
@baju
Najzwyklejesze mono z sfd. No to zazdroszcze bo ja mam na wadze 79kg i juz mam wrazenie, ze to sie robi swiniomasa #teamfluffy
Z Twojego kurwa poziomu to jakakolwiek fat będzie juz fest zalaniem. :lol: #perspektywa No i wpierdalasz tyle kcal co ja bodajże, teraz mi pod 3500 wychodzi pewnie.
 
Prośbę mam, Panowie, o poradę. Jak zabrać się za siebie, żeby nie wbić cwela (tj. nie od dupy strony).

Generalnie od końca studiów ruszałem się niewiele. Jakieś sporadyczne zrywy, po parę miesięcy, na kosza z kumplami. A żarłem dużo i niezbyt zdrowo. Doszedłem w 2012 roku (jak mi się pierwsze dziecko urodziło) do 116kg (przy 186cm). Paru kumpli namówiło mnie na bieganie (jak mało nie zszedłem na zawał po kwadransie gry w nogę). I tak w rok-półtora udało mi się zbić do 81kg, ale faktycznie sporo biegałem, miesięcznie do 200km plus co najmniej drugie tyle roweru. Tyle, że nawet w tej optymalnej formie i wycięciu miałem BF na poziomie 17% (robiłem sobie pro-badania po biegu, na którym zrobiłem życiówkę na 10km).
Tyle, że jak córa się urodziła, to znowu się zapuściłem. Nawet, jak jeszcze próbowałem biegać w miarę regularnie, to załatwiłem konkretnie kostkę, na dłuższy czas. I znowu waga w górę, teraz mam tak 105-106 kg, tłuszczu nawet nie mierzyłem, podejrzewam, że do 30% dawno dobiłem :/

To nie to, że się nie ruszam. Kto ma małe dzieciaki, to wie, że brzuchem do góry nie poleżysz. Poza tym coś tam w ogrodzie zrobić trzeba - to sobota cała z kosą, piłą i siekierą, to znowu w domu ścianę wyburzyć częściowo, a postawić inną. Tyle, że na jakikolwiek trening brak czasu (wymówka :crazy:) Zaczęło mnie to jednak wkurzać (a widzę, że żonkę też) i chyba pora znowu się wziąć za siebie.
Podstawa - w moim przypadku - wiadoma: mniej żreć, więcej ruchu. Mam tylko problem z górą - genetycznie, czy też rodzinnie, mam łapy raczej średnio-chude, dużo łatwiej rzeźbić mi dół. Teraz jeszcze rehabilituję się (łokieć tenisisty, obie łapy) i do żelaza będę musiał podchodzić powoli i stopniowo.
Myślę, żeby wspomóc się na początek kreatyną i do końca roku robić głównie aeroby, a ciężary od stycznia, jak zaleczę łapy (obecnie tak do godziny po pobudce ledwo mogę zacisnąć dłoń czy utrzymać kubek).
Macie jakieś wskazówki, żeby zejść z tej masy z głową, a nie zrobić sobie kuku? Nie chcę zbić aż do dawnych 81, ale jakbym się poniżej 90 wbił, a górę mocno poprawił, to byłoby idealnie.
Z góry dzięki za porady i sorki za przydługie wynurzenia ;)
 
@Puczi zgadzam sie calkowicie z @ALRI , najbardziej miarodajne jest wazenie rano po skorzystaniu z toalety. Odnosnie tempa spadku wagi, to zawsze trzeba brac pod uwage to, ze przechodzac na deficyt z pewnoscia spadaja zapasy glikogenu i wody przez co w poczatkowej fazie kg moga poleciec w dol szybciej (dlatego ludzie tak krzycza jaka dieta wysokotluszczowa, a nisko weglowodanowa jest wspaniala, bo zacheca ich nagla utrata kg na wadze).
Dodatkowo tak jak mowi @straszny_raptor waga moze i bedzie sie roznila z dnia na dzien, bo zwykle przyjmujemy rozna ilosc objetosciowa pokarmu, wody i soli, dlatego ja patrze na srednia z calego tygodnia i najnizsze wazenie. Jesli tendencja z tygodnia na tydzien jest taka jakiej oczekuje to wszystko jest wporzadku.

@NEXUS nie, to badanie nie jest o kant dupy potluc, bo ono bylo przeprowadzone w warunkach ultra kontrolowanych, co sie rzadko zdarza w tego typu badaniach, w rezultacie zwykle przeprowadzane badania opieraja sie glownie na self- reported data, a wielokrotnie udowadniano, ze jesli chodzi o to co jemy i raportowanie tego, ludzie maja tendencje do rozmiajania sie z prawda- w rezultacie otrzymujemy wyniki, ktore moga byc mylace. Idac dalej, badanie wlasnie bralo pod uwage rodzaje makroskladnikow, zreszta chyba oczywistym jest, ze taki byl jego cel. Co wiecej, bardzo istotne, ze w tym badaniu bialko bylo spozywane w duzej ilosci (i takiej samej w przypadku obu diet), deficyt byl taki sam (30%). W badaniu kazdy podmiot przechodzil przez obie wersje diet (a propos nie brania pod uwage cech indywidualnych). Uwaga dotyczaca insuliny zostala poczyniona na marginesie, bo mit tego hormonu jako przyczyny calego zla na swiecie juz dawno zostal obalony (tluszcz blokuje HSL podobnie jak insulina, ponadto bialko tez powoduje jej wyrzuty, rozumiem, ze powinnismy jesc wszyscy niskoweglowodanowo, niskobialkowo, wysokotluszczowo, zeby uniknac wyrzutow insuliny), dodatkowo poziom insuliny byl mierzony, rozumiem, ze zdanie "powaznych ludzi" jest bardziej przekonujace od klinicznego pomiaru. Jednak badanie pokazalo, ze o ile oksydacja tluszczu w przypadku diet niskoweglowodanowych jest wieksza (co jest glownym argumentem jej zwolennikow) nie oznacza wiekszej utraty tkanki tluszczowej, z uwagi na wyzszy poziom przyjmowanych tluszczy z pokarmu, a to wlasnie bylo celem badania- ustalenie, ktory z wariantow jest skuteczniejszy w walce z tkanka tluszczowa.

Na koniec, tak stosowalem sie do diety, stosuje sie do diety, od znacznie dluzszego czasu niz dwa miesiace. Na forum sa osoby, ktore raczej moga to poswiadczyc (@RenatoLaranja)

Uwage o diecie kwasniewskiego traktuje jako trolololo
Primo po pierwsze, dlaczego uwage o diecie Kwasniewskiego traktujesz jako trolling?
Co do reszty, to podtrzymuje swoje zdanie na temat tego badania. To badanie wykazalo jedynie to, ze u wybranych osob oksydacja tluszczow spozywanych w ilosci A, przy spozyciu wegli w ilosci B i bialek w ilosci C wyniosla X, a przy spozyciu tluszczy w ilosci D, wegli w ilosci E i bialek C, oksydacja wyniosla Y. A wszystko w krotkim cxzasie. Nic wiecej to badanie nie wykazalo i wysuwanie wnioskow ogolnych na tej podstawie jest zaprzeczeniem metody naukowej. Ilosc zmiennych, jak chocby proporcje makroskladnikow jest duzo, duzo wieksza, a pominiecie ich w badaniu, dyskwalifikuje wnioski ogolne, ktore zostaly wysuniete. Moze sie np. okazac, ze gdyby ilosc bialek byla mniejsza, a proporcje zmiany wegli i tluszczy inne, wyniki byly by calkiem odmienne. Albo gdyby czas zwiekszyc 2, 3 krotnie. Albo wegle byly by tylko proste, albo tylko zlozone (o to chodzilo mi piszac o nie braniu pod uwage rodzajow makroskladnikow), etc, etc...
Do tego bylo tam powiedziane, ze faktyczna utrata tkanki tluszczowej (czyli najwazniejsza rzecz) w ogole nie byla badana, ze wzgledu na krotki czas. Roznica pomiedzy fat intake a oksydacja tez nie jest przekonujaca, jako srodek mierzenia utraty tkanki tluszczowej, bo zaklada, ze 100% zjedzonego tluszczu zostaje przyswojone i w domysle pozniej odlozone(?), o ile nie zostaje spalone.(?)
Sam po sobie widzialem, ze dopiero po tygodniu moj organizm przestawil sie na diete wysokotluszczowa, a zanim sie to stalo, efekt byl zerowy.
Doskonale zdaje sobie sprawe z ograniczen badania diet, wlasnie ze wzgledu na oszukiwanie indagowanych. Dlatego najbardziej wiarygodni sa wg. mnie dietetycy sportowi, pracujacy z wyczynowcami/zawodowcami, ktorzy sa mocno zmotywowani do diety przestrzegania, oraz lekarze i pracownicy naukowi zajmujacy sie otyloscia badz biochemia zawodowo, na co dzien i przez mozliwie dlugi czas.
 
Primo po pierwsze, dlaczego uwage o diecie Kwasniewskiego traktujesz jako trolling?
Co do reszty, to podtrzymuje swoje zdanie na temat tego badania. To badanie wykazalo jedynie to, ze u wybranych osob oksydacja tluszczow spozywanych w ilosci A, przy spozyciu wegli w ilosci B i bialek w ilosci C wyniosla X, a przy spozyciu tluszczy w ilosci D, wegli w ilosci E i bialek C, oksydacja wyniosla Y. A wszystko w krotkim cxzasie. Nic wiecej to badanie nie wykazalo i wysuwanie wnioskow ogolnych na tej podstawie jest zaprzeczeniem metody naukowej. Ilosc zmiennych, jak chocby proporcje makroskladnikow jest duzo, duzo wieksza, a pominiecie ich w badaniu, dyskwalifikuje wnioski ogolne, ktore zostaly wysuniete. Moze sie np. okazac, ze gdyby ilosc bialek byla mniejsza, a proporcje zmiany wegli i tluszczy inne, wyniki byly by calkiem odmienne. Albo gdyby czas zwiekszyc 2, 3 krotnie. Albo wegle byly by tylko proste, albo tylko zlozone (o to chodzilo mi piszac o nie braniu pod uwage rodzajow makroskladnikow), etc, etc...
Do tego bylo tam powiedziane, ze faktyczna utrata tkanki tluszczowej (czyli najwazniejsza rzecz) w ogole nie byla badana, ze wzgledu na krotki czas. Roznica pomiedzy fat intake a oksydacja tez nie jest przekonujaca, jako srodek mierzenia utraty tkanki tluszczowej, bo zaklada, ze 100% zjedzonego tluszczu zostaje przyswojone i w domysle pozniej odlozone(?), o ile nie zostaje spalone.(?)
Sam po sobie widzialem, ze dopiero po tygodniu moj organizm przestawil sie na diete wysokotluszczowa, a zanim sie to stalo, efekt byl zerowy.
Doskonale zdaje sobie sprawe z ograniczen badania diet, wlasnie ze wzgledu na oszukiwanie indagowanych. Dlatego najbardziej wiarygodni sa wg. mnie dietetycy sportowi, pracujacy z wyczynowcami/zawodowcami, ktorzy sa mocno zmotywowani do diety przestrzegania, oraz lekarze i pracownicy naukowi zajmujacy sie otyloscia badz biochemia zawodowo, na co dzien i przez mozliwie dlugi czas.

1. Nie byloby roznicy, gdyby wegle byly zlozone lub proste ten mit juz zostal obalony.
2. Dokladnie tak, niespalony tluszcz zostaje odlozony jako tkanka tluszczowa
3. Jasne, ze zmiana proporcji makroskladnikow by zmienila wynik, ale to badanie mialo na celu wykazac co tak naprawde powoduje wieksza utrate tkanki tluszczowej, redukcja wegli czy tluszczy, dlatego bialko bylo na rownym poziomie dla jednego i drugiego wariantu.
4. W badaniu zostalo wskazane, ze nie bylo mierzone, ale nie musialo byc bo mierzyli oksydacje tluszczu, a skoro jest wieksza oksydacja niz przyjmujesz to sobie sam odpowiedz :)
5. Nikogo nie namawiam na diety wysokoweglowodanowe, ale ja jestem zwolennikiem tego wariantu, a badania pokazuja, ze mimo tego ze mamy spore (normalne wyrzuty insuliny) utrata tluszczu jest mozliwa.
 
1. Nie byloby roznicy, gdyby wegle byly zlozone lub proste ten mit juz zostal obalony.
2. Dokladnie tak, niespalony tluszcz zostaje odlozony jako tkanka tluszczowa
3. Jasne, ze zmiana proporcji makroskladnikow by zmienila wynik, ale to badanie mialo na celu wykazac co tak naprawde powoduje wieksza utrate tkanki tluszczowej, redukcja wegli czy tluszczy, dlatego bialko bylo na rownym poziomie dla jednego i drugiego wariantu.
4. W badaniu zostalo wskazane, ze nie bylo mierzone, ale nie musialo byc bo mierzyli oksydacje tluszczu, a skoro jest wieksza oksydacja niz przyjmujesz to sobie sam odpowiedz :)
5. Nikogo nie namawiam na diety wysokoweglowodanowe, ale ja jestem zwolennikiem tego wariantu, a badania pokazuja, ze mimo tego ze mamy spore (normalne wyrzuty insuliny) utrata tluszczu jest mozliwa.
1. Przez kogo, gdzie i jak?
2 i 4. To tak prosto nie dziala, ze czego nie spalisz to na pewno odlozysz. Gdyby to tak dzialalo, to ci, ktorzy wiecej tluszczu zjadaja niz go spalaja tyli by w nieskonczonosc. Oksydacja byla wieksza przy CR, a nie przy FR, a oni pomimo tego uznali, ze nalezy wziac calosc tluszczu zjedzonego, odjac od niego oksydacje tluszczu i mialo by to wykazac ile faktycznie tluszczu zostalo spalone, pomijajac znowu rzecz najwazniejsza, czyli ile zoksydowanego tluszczu pochodzilo z tkanki tluszczowej, a ile z pokarmu. Niespalone wegle tez odkladaja sie w postaci tluszczu.
3. Ale ten wniosek jest nieuprawniony na podstawie tylko 2 prob, o okreslonych proporcjach. Nie mozna powiedziec ogolnie: "Lepiej redukowac tluszcze, niz wegle, zeby chudnac", na podstawie tego jednego badania, ktore w dodatku nie wykazalo utraty tkanki tluszczowej, tym bardziej ze wagi wiecej zgubili ci na RC, co nieuprawnienie bylo przypisane mniejszej retencji wody, z powodu stosunkowo niewielkiego obciecia wegli.
5. Ludzie roznia sie od siebie i jedni lepiej metabolizuja tluszcze, inni cukry. Sa przeciez tacy, ktorzy maja rozne alergie pokarmowe i nie moga jesc rzeczy, ktore inni jesc moga. Chyba trzeba ogolnie mowic o statystyce, a tutaj nie miala zastosowania.
 
Załamałem się. Jestem na fb w grupie "sport kulturystyka fitness", gdzie oprócz pisania o diecie, wrzucania zdjęć sylwetek, ludzie ostro rozpisują cykle jakie sobie fundują. Najbardziej mnie rozpierdala jednak fakt, że faceci, którzy mają lekko plażowe sylwetki ładują towar, który czasem mi ciężko rozszyfrować, nie mówiąc już o jego koszcie. Dla przykładu dzisiejszy cykl, faceta, którego sylwetkę można osiągnąć po roku ćwiczenia bez koksu.

Test prop 1-4 100mg c2d
Enan 1-24 250mg c4d
Bold1-22 500 c7d

:o
 
Załamałem się. Jestem na fb w grupie "sport kulturystyka fitness", gdzie oprócz pisania o diecie, wrzucania zdjęć sylwetek, ludzie ostro rozpisują cykle jakie sobie fundują. Najbardziej mnie rozpierdala jednak fakt, że faceci, którzy mają lekko plażowe sylwetki ładują towar, który czasem mi ciężko rozszyfrować, nie mówiąc już o jego koszcie. Dla przykładu dzisiejszy cykl, faceta, którego sylwetkę można osiągnąć po roku ćwiczenia bez koksu.

Test prop 1-4 100mg c2d
Enan 1-24 250mg c4d
Bold1-22 500 c7d

:o

Pewnie w grach zawsze korzystał z kodów.
 
1. Przez kogo, gdzie i jak?
2 i 4. To tak prosto nie dziala, ze czego nie spalisz to na pewno odlozysz. Gdyby to tak dzialalo, to ci, ktorzy wiecej tluszczu zjadaja niz go spalaja tyli by w nieskonczonosc. Oksydacja byla wieksza przy CR, a nie przy FR, a oni pomimo tego uznali, ze nalezy wziac calosc tluszczu zjedzonego, odjac od niego oksydacje tluszczu i mialo by to wykazac ile faktycznie tluszczu zostalo spalone, pomijajac znowu rzecz najwazniejsza, czyli ile zoksydowanego tluszczu pochodzilo z tkanki tluszczowej, a ile z pokarmu. Niespalone wegle tez odkladaja sie w postaci tluszczu.
3. Ale ten wniosek jest nieuprawniony na podstawie tylko 2 prob, o okreslonych proporcjach. Nie mozna powiedziec ogolnie: "Lepiej redukowac tluszcze, niz wegle, zeby chudnac", na podstawie tego jednego badania, ktore w dodatku nie wykazalo utraty tkanki tluszczowej, tym bardziej ze wagi wiecej zgubili ci na RC, co nieuprawnienie bylo przypisane mniejszej retencji wody, z powodu stosunkowo niewielkiego obciecia wegli.
5. Ludzie roznia sie od siebie i jedni lepiej metabolizuja tluszcze, inni cukry. Sa przeciez tacy, ktorzy maja rozne alergie pokarmowe i nie moga jesc rzeczy, ktore inni jesc moga. Chyba trzeba ogolnie mowic o statystyce, a tutaj nie miala zastosowania.
Nie bede Cie probowal na sile przekonac, co do alergi jasne zgadzam sie, reszta jedynie sklania do wniosku ze niedokladnie przeczytales lub nie dokonca rozumiesz cel i sposob zaawansowania w jaki te badanie zostalo przeprowadzone. Jasne, ze niespalone wegle tez sie odkladaja i to nazywa sie de novo lipogenesis ale w przypadku tego badania podmioty byly na 30% deficycie kalorycznym i niczego nie odkladali. Przyjmujesz wiecej tluszczu, twoj organizm sie adoptuje do tego i uczy wykorzystywac tluszcz jako energie, w rezultacie spala wiecej tluszczu, ale skoro ma wiecej dostarczonego z diety to i ten tluszcz trzeba spalic by sie nie odlozyl, zatem wiecej przyjetego tluszczu = wieksza jego oksydacja, ale niekoniecznie wieksza utrata tkanki tluszczowej. Logiczne? Oczywiscie, ze wieksza utrata wagi bo mniejsze zapasy glikogenu i wody, ale to nie o utrate wagi chodzi, a utrate tkanki tluszczowej (no chyba, ze mowimy o robieniu diety pod jakies sporty ktore maja okreslone kategorie wagowe).
 
Przyszedł śnieg, a zatem czas na masę.
Kilka szybkich porad, dietka jest bardzo wstępna.
białko/węgle/tłuszcze
I
Płatki owsiane 100g 14/56/6,7
banan 180g 0/36/0
wiórki kokos 32g 0/0/20

14/92/26,7
660 kcal
II
filet 140g 30/0/0
makaron 150g 20/105/0
olej 10g 0/0/10
awokado 70g 0/5/10

50/110/20
852 kcal
III
jaja 3szt 25/0/20
pieczywo 100 8/50/0

33/50/20
512 kcal
IV
tuńczyk 120g 27/0/18
ryż 150g 12/114/0

39/114/18
774 kcal

suma 2800 kcal
Potrzebuję jakieś sensowne podstawowe białko na śniadanie (nie jajka), oraz węgle do jajecznicy.
Wszelki nabiał odpada.

Bilans jest obliczony na minimalny wzrost - po prostu chcę sobie znaleźć granicę.
Nie liczę warzyw i owoców poza wymienionymi, oczywiście one będą.
Wartości zaokrąglone i podane w przybliżeniu.

Zapotrzebowanie to po uwzględnieniu braków 3000 kcal, co będzie około 100-150 kcal ponad spalanie.

Przepraszam, że w tym temacie :arab:
 
Last edited:
Tylko jajka. Najlepsze co może być.

Ćwiczyć na kacu czy lepiej odpocząć i zrobić trening jutro?
 
Przyszedł śnieg, a zatem czas na masę.
Kilka szybkich porad, dietka jest bardzo wstępna.
białko/węgle/tłuszcze
I
Płatki owsiane 100g 14/56/6,7
banan 180g 0/36/0
wiórki kokos 32g 0/0/20

14/92/26,7
660 kcal
II
filet 140g 30/0/0
makaron 150g 20/105/0
olej 10g 0/0/10
awokado 70g 0/5/10

50/110/20
852 kcal
III
jaja 3szt 25/0/20
pieczywo 100 8/50/0

33/50/20
512 kcal
IV
tuńczyk 120g 27/0/18
ryż 150g 12/114/0

39/114/18
774 kcal

suma 2800 kcal
Potrzebuję jakieś sensowne podstawowe białko na śniadanie (nie jajka), oraz węgle do jajecznicy.
Wszelki nabiał odpada.

Bilans jest obliczony na minimalny wzrost - po prostu chcę sobie znaleźć granicę.
Nie liczę warzyw i owoców poza wymienionymi, oczywiście one będą.
Wartości zaokrąglone i podane w przybliżeniu.

Zapotrzebowanie to po uwzględnieniu braków 3000 kcal, co będzie około 100-150 kcal ponad spalanie.

Przepraszam, że w tym temacie :arab:

białko powinno być pełnowartościowe czyli zwierzęce, mnie uczyli, żeby olewać niepełnowartościowe, a Ty tego białka masz tyle co i nic :( już lepiej sobie naładuj szynki do tego śniadania :C
 
Wewiur z wiórkami coś pojebałeś-nie policzyłeś samego oleju kokosowego?
Taką znalazłem wartość dla wiórek w tabele-kalorii.pl
Te zera to poobcinałem groszowe sprawy. Dla wiórek wychodzi dokładnie 1,88g białka 3,04g węgli i 19,39g tłuszczy.
 
Tylko jajka. Najlepsze co może być.

Ćwiczyć na kacu czy lepiej odpocząć i zrobić trening jutro?
Odpocząć i zrobić jutro tak jak trzeba ;),
@Wiewiór do płatków owsianych wrzuć odżywkę białkową i już masz :),
 
@Wiewiór do płatków owsianych wrzuć odżywkę białkową i już masz :),
Właśnie mam taki dziki plan, żeby odżywki wrzucić dopiero, jak przyjdzie stagnacja. Na początku chciałbym wszystko czerpać z żarła normalnie, suple i prochy wejdą przy osiągnięciu tej pierwszej bariery rozwoju.
Ubzdurałem sobie, że dzięki temu dłużej zachowam progres, bo będzie co dorzucać.
 
Back
Top