Książki

Jakiś dobry horror. Poza Lovecraftem bo już czeka w kolejce.
2026-02-2212.35.151524472559973456282.jpg
 

Nie czaję w czym problem.
- Jeśli autor albo wydawca książki zmienia treść przy kolejnym wydaniu, to zmiany będą tak samo w wersji papierowej jak i w e-booku.
- na argument "ale jak mam książkę na półce to nikt mi nie zmieni treści" można odpowiedzieć - "a jak masz e-booka na dysku albo czytniku to też ci nie zmieni". Wszystko zależy od tego jakie wydanie kupisz/pożyczysz/spiracisz

Najwyraźniej ludzie na twitterze się obudzili, że książki miewają więcej niż jedno wydanie :fjedzia:
 
Nie czaję w czym problem.
- Jeśli autor albo wydawca książki zmienia treść przy kolejnym wydaniu, to zmiany będą tak samo w wersji papierowej jak i w e-booku.
- na argument "ale jak mam książkę na półce to nikt mi nie zmieni treści" można odpowiedzieć - "a jak masz e-booka na dysku albo czytniku to też ci nie zmieni". Wszystko zależy od tego jakie wydanie kupisz/pożyczysz/spiracisz

Najwyraźniej ludzie na twitterze się obudzili, że książki miewają więcej niż jedno wydanie :fjedzia:
:fjedzia:
 
Nie czaję w czym problem.
- Jeśli autor albo wydawca książki zmienia treść przy kolejnym wydaniu, to zmiany będą tak samo w wersji papierowej jak i w e-booku.
- na argument "ale jak mam książkę na półce to nikt mi nie zmieni treści" można odpowiedzieć - "a jak masz e-booka na dysku albo czytniku to też ci nie zmieni". Wszystko zależy od tego jakie wydanie kupisz/pożyczysz/spiracisz

Najwyraźniej ludzie na twitterze się obudzili, że książki miewają więcej niż jedno wydanie :fjedzia:

A tu nie chodzi o to, że książki w wersji papierowej znacznie trudniej 'uaktualniać'? Korekty e-booków na logikę (choć pewności nie mam, bo nie korzystam z e-booków i nigdy nie będę choćby mnie rozgrzanym do czerwoności prętem przypalali) muszą być wybitnie proste. Zmieniasz kilka słów, klikasz zapisz, wysyłasz jako nowe wydanie i robisz tym samym dziwaczny update do książki z 2006 roku. Nie dość, że sam fakt robienia aktualizacji tego typu do książki z kategorii beletrystyka jest nienormalny, to jeszcze ta tutaj jest po prostu głupia - po co zapraszać kogoś, żeby obejrzeć tik-toka? Wyślij linka, byq.

Jak ktoś chciałby zrobić taką durną akutalizację do książki w wersji papierowej, to musiałby poczekać aż poprzedni nakład się skończy, potem dochodzi łamanie, cały proces wydawniczy, dystrybucja itd, więc tak naprawdę nikomu by się nie chciało dla zmiany jednego zdania.

Tak więc ja się zgadzam, a do mojej listy powodów, dla których nie powinno się kupować e-booków, dochodzi jeszcze ten przykład.
 
Coś koło 300 i rośnie :lol:

Nie zauważyłem wcześniej tego tematu. Będę zaglądać i dzielić się odkryciami. Obecnie czytane w eleganckim wydaniu:
View attachment 141176
Mocna kniga. Polecam.

Udało się dokończyć (czytanie przy małym dziecku w domu nie jest takie proste :lol: ) i podtrzymuję wcześniejszą opinię, ale mam trochę problem z tym reportażem, bo wydaje mi się, że sporo w nim fantazjowania ze strony autora. Moczarski jest albo nadczłowiekiem i ma fenomenalną pamięć do dat i nazwisk (wątpię, że w więzieniu pozwoliliby mu na robienie notatek), albo po prostu sporo ściemniał/dopisał po wyjściu na wolność. Przy Stroopie wypada też jak Bóg. Bezlitośnie go punktuje w trakcie rozmów, oferując mnóstwo perfekcyjnych ripost, czasami zbyt perfekcyjnych. Całość domyka postać Schielke, pana potakiwacza, o którym nie znajdziemy absolutnie żadnych informacji w internecie. Momentami przypomina to wszystko fikcję literacką, ale może się mylę.

A teraz zmieniam klimaty i rozpoczynam

1775197070043.png
 
"Biesy":
Najtrudniejsza w odbiorze z dostojewszczyzny przeze mnie czytanej. Gubiłem się w pierwszej części przez natłok postaci, ich niejasnej roli, w tworzonych przez autora wprowadzeniach, ruskich imionach, nazwiskach rodowych i odojcowskich. Wszystko podane tym pięknym, nierozdmuchanym choć obszernym, ale pełnym smaczków, zgrabnych opisów, etykietek wplatanych jakby mimochodem językiem, który uwielbiam u Fiodora.
Część druga zaczęła mi wszystko klarować i wciągać w akcję. Część trzecia już była bardzo zrozumiała. Musiałbym powrócić do pierwszej części, bo jestem pewien, że zatraciłem gdzieś jakieś wątki typu kto był z kim jak spowinowacony, jak ich losy przeplatały się wcześniej i dlaczego w momencie głównej akcji są właśnie tu. Przy "Braciach Karamazow", którzy są prowadzeni w bardzo podobnym stylu stopniowania fabuły jakoś nie miałem tego problemu. Oczywistym dla mnie jest, że przy powtórnym czytaniu obu tych dzieł wyłapie się jakieś smaczki i zakołaczą myśli "czy on czasem nie chciał w ten sposób odnieś się do...".
A czy polecam? Głupie pytanie. Dostojewski znów rozbija na części ludzkie zachowania, idee, wartości i konfrontuje je z innymi wariantami. Każda z postaci ma w sobie coś co ją charakteryzuje a co można rozkładać na dogłębne analizy. Tym razem nie są to wiara, emocje i rozum , jak w Karamazowach, ale idee, wartości, przekonania, zdolność czy bezwładność do czynów, spoglądania w przyszłość i przeszłość, a nad wszystkim unosi się duch rewolucji. Zaskakujące jest to, że Dostojewski pisał tę powieść w carskiej Rosji drugiej połowy 19 wieku a pojawiają się tam choćby modernistyczne wizje feminizmu na parędziesiąt lat przed ruchem sufrażystek. Nie spodziewałem się wątków typowych dla redpilów (hipergamia, cuckoldyzm, alfa szmaci - beta płaci).
Jeśli ktoś lubi inne dzieła Fiodora, jeśli kogoś nie razi swoista teatralność postaci i ich zachowań, jeśli ktoś docenia język tego autora, jeśli ktoś jest gotów na rozgryzanie ludzkiej natury podanej językiem beletrystyki, to polecam w chuj!
 
"Biesy":
Najtrudniejsza w odbiorze z dostojewszczyzny przeze mnie czytanej. Gubiłem się w pierwszej części przez natłok postaci, ich niejasnej roli, w tworzonych przez autora wprowadzeniach, ruskich imionach, nazwiskach rodowych i odojcowskich. Wszystko podane tym pięknym, nierozdmuchanym choć obszernym, ale pełnym smaczków, zgrabnych opisów, etykietek wplatanych jakby mimochodem językiem, który uwielbiam u Fiodora.
Część druga zaczęła mi wszystko klarować i wciągać w akcję. Część trzecia już była bardzo zrozumiała. Musiałbym powrócić do pierwszej części, bo jestem pewien, że zatraciłem gdzieś jakieś wątki typu kto był z kim jak spowinowacony, jak ich losy przeplatały się wcześniej i dlaczego w momencie głównej akcji są właśnie tu. Przy "Braciach Karamazow", którzy są prowadzeni w bardzo podobnym stylu stopniowania fabuły jakoś nie miałem tego problemu. Oczywistym dla mnie jest, że przy powtórnym czytaniu obu tych dzieł wyłapie się jakieś smaczki i zakołaczą myśli "czy on czasem nie chciał w ten sposób odnieś się do...".
A czy polecam? Głupie pytanie. Dostojewski znów rozbija na części ludzkie zachowania, idee, wartości i konfrontuje je z innymi wariantami. Każda z postaci ma w sobie coś co ją charakteryzuje a co można rozkładać na dogłębne analizy. Tym razem nie są to wiara, emocje i rozum , jak w Karamazowach, ale idee, wartości, przekonania, zdolność czy bezwładność do czynów, spoglądania w przyszłość i przeszłość, a nad wszystkim unosi się duch rewolucji. Zaskakujące jest to, że Dostojewski pisał tę powieść w carskiej Rosji drugiej połowy 19 wieku a pojawiają się tam choćby modernistyczne wizje feminizmu na parędziesiąt lat przed ruchem sufrażystek. Nie spodziewałem się wątków typowych dla redpilów (hipergamia, cuckoldyzm, alfa szmaci - beta płaci).
Jeśli ktoś lubi inne dzieła Fiodora, jeśli kogoś nie razi swoista teatralność postaci i ich zachowań, jeśli ktoś docenia język tego autora, jeśli ktoś jest gotów na rozgryzanie ludzkiej natury podanej językiem beletrystyki, to polecam w chuj!
Zabiłeś temat, za dużo mądrych słów których nikt oprócz Ciebie nie rozumie :usunto: Napisz czy cycki były albo ruchanie :muttley:
 
Zabiłeś temat, za dużo mądrych słów których nikt oprócz Ciebie nie rozumie :usunto: Napisz czy cycki były albo ruchanie :muttley:
Było rozdziewiczenie przez złego chłopca i powrót do nadskakującego pazia.
Było przygarnięcie rodzącej żony z właśnie rodzonym dzieckiem, choć się jej 3 lata na oczy nie widziało.
Był nawet gwałt na czternastolatce (był, jeśli się uwzględni rozdział odrzucony przez carską cenzurę, który rzuca nowe światło na jedną z postaci)
 
Było rozdziewiczenie przez złego chłopca i powrót do nadskakującego pazia.
Było przygarnięcie rodzącej żony z właśnie rodzonym dzieckiem, choć się jej 3 lata na oczy nie widziało.
Był nawet gwałt na czternastolatce (był, jeśli się uwzględni rozdział odrzucony przez carską cenzurę, który rzuca nowe światło na jedną z postaci)
Nie powiem, robisz co możesz żeby obrzydzić tę książkę
comment_80YeveLtbrvGZO6uITgRgcG7vFEbNygI.gif
:gabi_much_love:
 
@AndJusticeForAll sugeruję jednak przeczytać ten wyrzucony rozdział po przeczytaniu książki gdyż Dostojewski uwzględniając veto wydawcy przerobił treść i ten rozdział zmienia zupełnie odbiór postaci.






Czas powstania rozdziału U Tichona usuniętego z Biesów przez redaktora "Russkiego Wiestnika" Michała Katkowa przypada na okres między styczniem i listopadem 1871 roku, a wiec na końcową fazę pisania powieści. Wedle pierwotnego zamysłu Dostojewskiego rozdział ten w czasopiśmienniczym wariancie powieści miał się znaleźć między rozdziałami Iwan Carewicz i Rewizja u Stiepana Trofimowicza. Jako integralna jeszcze część Biesów został złożony drukiem (zachowały się odbitki zecerskie) i powinien był ukazać się w grudniowym zeszycie miesięcznika "Russkij Wiestnik" w 1871 roku. Do publikacji jednak nie doszło, gdyż redakcja w osobie Katkowa uznała tekst za zbyt drastyczny. Po długich pertraktacjach nie uwieńczonych sukcesem Dostojewski był zmuszony do zrezygnowania z ogłoszenia drukiem rozdziału, który uważał za ważne ogniwo treściowo-kompozycyjne swej powieści. Ze względu na usunięcie owego rozdziału Biesy uległy znacznym odautorskim przeróbkom, które spowodowały, że włączenie go dziś do powieści jest rzeczą niemożliwą. Publikuje się go więc bądź oddzielnie, bądź jako aneks do Biesów.

W całości rozdział U Tichona zwany też niekiedy przez wydawców Spowiedzią Stawrogina ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1922 roku. Za podstawę tłumaczenia, które weszło do niniejszego tomu, przyjęto tekst opublikowany w książce: F. M. Dostojewskij, Polnoje sobranije soczinienij, tom 11, Leningrad 1974.
 
@AndJusticeForAll sugeruję jednak przeczytać ten wyrzucony rozdział po przeczytaniu książki gdyż Dostojewski uwzględniając veto wydawcy przerobił treść i ten rozdział zmienia zupełnie odbiór postaci.






Czas powstania rozdziału U Tichona usuniętego z Biesów przez redaktora "Russkiego Wiestnika" Michała Katkowa przypada na okres między styczniem i listopadem 1871 roku, a wiec na końcową fazę pisania powieści. Wedle pierwotnego zamysłu Dostojewskiego rozdział ten w czasopiśmienniczym wariancie powieści miał się znaleźć między rozdziałami Iwan Carewicz i Rewizja u Stiepana Trofimowicza. Jako integralna jeszcze część Biesów został złożony drukiem (zachowały się odbitki zecerskie) i powinien był ukazać się w grudniowym zeszycie miesięcznika "Russkij Wiestnik" w 1871 roku. Do publikacji jednak nie doszło, gdyż redakcja w osobie Katkowa uznała tekst za zbyt drastyczny. Po długich pertraktacjach nie uwieńczonych sukcesem Dostojewski był zmuszony do zrezygnowania z ogłoszenia drukiem rozdziału, który uważał za ważne ogniwo treściowo-kompozycyjne swej powieści. Ze względu na usunięcie owego rozdziału Biesy uległy znacznym odautorskim przeróbkom, które spowodowały, że włączenie go dziś do powieści jest rzeczą niemożliwą. Publikuje się go więc bądź oddzielnie, bądź jako aneks do Biesów.

W całości rozdział U Tichona zwany też niekiedy przez wydawców Spowiedzią Stawrogina ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1922 roku. Za podstawę tłumaczenia, które weszło do niniejszego tomu, przyjęto tekst opublikowany w książce: F. M. Dostojewskij, Polnoje sobranije soczinienij, tom 11, Leningrad 1974.
 
Cesarstwo świtu ktoś już przeczytał? albo ma epub którym się podzieli :awesome:
Dziś dopiero odebrałem, bo wydanie, które miałem do tej pory miało premierę później. Niestety te żałosne opisy seksu dla nastolatków zupełnie popsuły mi odbiór drugiego tomu, ale taki już urok Kristoffa. Kto czytał sagę Nibynocy ten zna te ciary żenady :beczka:

Trylogia grecka Siembiedy - jakie to jest dobre :antonio:
 
Panowie, zostawię tu pytanie, liczę na Wasze odpowiedzi.
Sporo osób czyta książki tutaj ale moje pytanie jest troszkę szersze nie tylko o książkę lub książki ale panowie
Jaką książkę lub książki koniecznie polecicie swoim dzieciom do przeczytania? Nie wiem żeby zainspirować lub ukierunkować je w jakimś stopniu. Czy ktoś o tym myślał może?
Zapewne nie ale ja pierwszy rzucam ziarno i słucham Państwa.
 
Panowie, zostawię tu pytanie, liczę na Wasze odpowiedzi.
Sporo osób czyta książki tutaj ale moje pytanie jest troszkę szersze nie tylko o książkę lub książki ale panowie
Jaką książkę lub książki koniecznie polecicie swoim dzieciom do przeczytania? Nie wiem żeby zainspirować lub ukierunkować je w jakimś stopniu. Czy ktoś o tym myślał może?
Zapewne nie ale ja pierwszy rzucam ziarno i słucham Państwa.
Wszystkie książki o Tomku Wilmowskim Szklarskiego.
 
Back
Top