"Biesy":
Najtrudniejsza w odbiorze z dostojewszczyzny przeze mnie czytanej. Gubiłem się w pierwszej części przez natłok postaci, ich niejasnej roli, w tworzonych przez autora wprowadzeniach, ruskich imionach, nazwiskach rodowych i odojcowskich. Wszystko podane tym pięknym, nierozdmuchanym choć obszernym, ale pełnym smaczków, zgrabnych opisów, etykietek wplatanych jakby mimochodem językiem, który uwielbiam u Fiodora.
Część druga zaczęła mi wszystko klarować i wciągać w akcję. Część trzecia już była bardzo zrozumiała. Musiałbym powrócić do pierwszej części, bo jestem pewien, że zatraciłem gdzieś jakieś wątki typu kto był z kim jak spowinowacony, jak ich losy przeplatały się wcześniej i dlaczego w momencie głównej akcji są właśnie tu. Przy "Braciach Karamazow", którzy są prowadzeni w bardzo podobnym stylu stopniowania fabuły jakoś nie miałem tego problemu. Oczywistym dla mnie jest, że przy powtórnym czytaniu obu tych dzieł wyłapie się jakieś smaczki i zakołaczą myśli "czy on czasem nie chciał w ten sposób odnieś się do...".
A czy polecam? Głupie pytanie. Dostojewski znów rozbija na części ludzkie zachowania, idee, wartości i konfrontuje je z innymi wariantami. Każda z postaci ma w sobie coś co ją charakteryzuje a co można rozkładać na dogłębne analizy. Tym razem nie są to wiara, emocje i rozum , jak w Karamazowach, ale idee, wartości, przekonania, zdolność czy bezwładność do czynów, spoglądania w przyszłość i przeszłość, a nad wszystkim unosi się duch rewolucji. Zaskakujące jest to, że Dostojewski pisał tę powieść w carskiej Rosji drugiej połowy 19 wieku a pojawiają się tam choćby modernistyczne wizje feminizmu na parędziesiąt lat przed ruchem sufrażystek. Nie spodziewałem się wątków typowych dla redpilów (hipergamia, cuckoldyzm, alfa szmaci - beta płaci).
Jeśli ktoś lubi inne dzieła Fiodora, jeśli kogoś nie razi swoista teatralność postaci i ich zachowań, jeśli ktoś docenia język tego autora, jeśli ktoś jest gotów na rozgryzanie ludzkiej natury podanej językiem beletrystyki, to polecam w chuj!