Katolicyzm i inne religie

@DaimonFrey w Niemczech jest ponad 3 miliony bezrobotnych przy 2 milionach wolnych miejsc pracy i ty myślisz, ze Niemcy ściagają tych pasożytów do roboty? Jeszcze dodam, ze większość tych bezrobotnych to wlasnie Turcy/ kurdowie i większość z krajów arabskich, a w dalszym stopniu balkanow i zsrr. Polaków sie nawet nie wymienia
Edit: teraz sprawdziłem, skąd ty wziąłeś te 2 miliony? Miejsc pracy jest niecałe 600 tysięcy
 
Last edited:
Zapasy już trzeba odkładać na 23 września.

Obejrzałeś to w całości? Szacun ;p

Wcześniej 1,11h innego nauczania na ten temat. :P Dziś mam fazę. :D Dawać 23 września. Już mnie tu nie zobaczycie. :D

uwielbiam takie analizy, co oni ukrywają przed zwykłymi ludźmi? :D

 
Last edited:
Żołnierze mogą być zbawieni; nie jest to wbrew nauce katolickiej. Dodam tylko, że katolicyzm dopuszcza karę śmierci, a skoro można stosować karę śmierci, to tym bardziej są sytuacje, gdy można zabijać pod przymusem (np. na wojnie).

Była już o tym dyskusja, jeśli jeszcze raz ma mieć miejsce to w temacie o religii możemy porozmawiać.

W takim razie katolicyzm to - za przeproszeniem - niezły fakap. Żołnierze moga być zbawieni według nauki katolickiej, ale według Boga już nie. Czyli ludzie wiedzą lepiej.

Moim zdaniem nie istnieje coś takiego jak zabijanie pod przymusem. Bo co to znaczy tak właściwie? Że ktoś trzyma Cię na muszce i każe Ci strzelać? Żaden problem. Jeśli żyjesz jako przykładny chrześcijanin i liczysz się z tym, że w każdej chwili możesz umrzeć, czy to na skutek choroby, czy wypadku, to co to zmienia jeśli zginiesz w taki sposób? Jeśli Bóg ma w stosunku do Ciebie jakieś plany, to albo zostaniesz uratowany, albo ten plan nie zakłada dalszej Twojej egzystencji na tym świecie. Jest to dla mnie - o ironio, osoby nie uważającej się za katolika - nader oczywiste. Żyjesz na tym świecie krótko. Masz zdać test i pójść do Nieba, albo go oblać i cierpieć męki przez wieczność. I tyle, albo aż tyle.
 
Grzech musi być świadomy i dobrowolny. Na wojnie nie ma mowy o dobrowolnym zabijaniu, bilans jest prosty, albo żołnierz A padnie, albo żołnierz B, nie zabijając wroga samemu straci się życie, zatem na wojnie trzeba zabijać, nie ma się wyboru.

Sorry, ale staram się przenieśc temat tutaj ;)

Oczywiście, że na wojnie zabijanie to czynność której poddajemy się dobrowolnie. To Ty naciskasz spust. To Ty celujesz do drugiej osoby. Sorry, ale to co piszesz to jakaś totalna abstrakcja dla mnie. Rozumiem, że to może być niezwykle trudne w takiej sytuacji, ale może ludziom o mocnej wierze jest znacznie łatwiej. A kwestie tego, że można samemu zginąć poruszylem post wcześniej.

Co do kary śmierci, to zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz. Jeśli trafimy na przypadek seryjnego mordercy, który stał się tym kim jest, przez guza mózgu (były już takie historie), to czy taki człowiek zasługuje na kare śmierci, jeśli nie jest tak naprawde winien temu co zrobił? Przed chorobą, był to miły i dobry czlowiek, którego zmienił nowotwór. Jak to rozpatrywać?
 
@Lemur wybacz, że tam odpowiadałem.

W takim razie katolicyzm to - za przeproszeniem - niezły fakap. Żołnierze moga być zbawieni według nauki katolickiej, ale według Boga już nie.
Zasadniczo, to nauka katolicyzmu i Boga jest taka sama.
Co do zabijania, to Bóg kilka razy w Starym Testamencie zabija wrogów narodu izraelskiego. @Mort z chęcią wymieni wiele takich przypadków.
Co do kary śmierci, to zawsze zastanawiała mnie jedna rzecz. Jeśli trafimy na przypadek seryjnego mordercy, który stał się tym kim jest, przez guza mózgu (były już takie historie), to czy taki człowiek zasługuje na kare śmierci, jeśli nie jest tak naprawde winien temu co zrobił? Przed chorobą, był to miły i dobry czlowiek, którego zmienił nowotwór. Jak to rozpatrywać?
Kościół katolicki nie jest instytucją, która osądza, ostateczny głos należy do Boga. Kościół ma za zadanie takiego człowieka skierować na właściwe tory, czyli przekonać go, żeby nie zabijał. Jeśli taka osoba nie da się przekonać, to Kościół jest zobowiązany się od niej odizolować (kiedyś wygnanie, dzisiaj więzienie). Jeśli ktoś zabija, a Kościół o tym wie i nic nie robi, to ma grzech zabójstwa na swoim sumieniu (ale odbiegam od tematu).
Jeśli człowiek miał nowotwór, który poprzestawiał mu w głowie, to nie działał świadomie. Choroba też może być przypadkiem nieświadomego działania.

Najlepiej to widać na ostatnich zmianach dotyczących traktowania samobójców. Po udowodnieniu przez psychologów, że część z nich działa pod wpływem chwili, impulsu i nie są tego świadomi, to Kościół zaprzestał potępiania każdego samobójcy i teraz nakazuje się traktować ich jak każdego innego wiernego. Przestano określać samobójstwo jako grzech (a priori), bo pojawiły się wątpliwości co do świadomości, jeśli ktoś np. w depresji się zabija, to nie można orzec, czy on rzeczywiście chciał się zabić, czy dział z powodu problemów psychicznych.
Sądzę, że problem z mordercą i guzem w mózgu działa na podobnej zasadzie.
Oczywiście, że na wojnie zabijanie to czynność której poddajemy się dobrowolnie. To Ty naciskasz spust. To Ty celujesz do drugiej osoby. Sorry, ale to co piszesz to jakaś totalna abstrakcja dla mnie. Rozumiem, że to może być niezwykle trudne w takiej sytuacji, ale może ludziom o mocnej wierze jest znacznie łatwiej. A kwestie tego, że można samemu zginąć poruszylem post wcześniej.
Owszem żołnierz na wojnie naciska na spust, ale nie czyni tego dobrowolnie. Bóg chce od swoich wyznawców, aby Ci się o siebie troszczyli (nie samym chlebem żyje człowiek), zatem katolik jest zobowiązany, by samemu dbać o swój los.
W "rachunku sumienia" jednym z grzechów jest nadmierna ufność w Miłosierdzie Boże. Nadmierne czyli jak w kawale o żydku, którego statek się rozbił, a ten trzykrotnie odmówił ratunku na innym statku, bo "go Bóg uratuje". Tak samo grzechem jest, jeśli ktoś podejmuje umartwienia cielesne, które wpływają na jego zdrowie. Kościół jasno mówi, że wszelkiego rodzaju umartwienia trzeba konsultować ze spowiednikiem. (to na marginesie)

Zatem człowiek jest zobowiązany przez Boga, do dbania o własny los, a więc także i własne bezpieczeństwo. Nie można w ciemno wierzyć, że Bóg przyjdzie i pomoże. Jeśli wybucha wojna, to człowiek musi iść i bronić swojego bezpieczeństwa. Zatem nie zabija na wojnie dobrowolnie, tylko z przymusu zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie, dzieciom i sobie.

Owszem ostatecznie to naciska spust, ale jak mówi treść piosenki żołnierskiej: żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi.
 
Last edited:
@Lemur wybacz, że tam odpowiadałem.


Zasadniczo, to nauka katolicyzmu i Boga jest taka sama.
Co do zabijania, to Bóg kilka razy w Starym Testamencie zabija wrogów narodu izraelskiego. @Mort z chęcią wymieni wiele takich przypadków.

Kościół katolicki nie jest instytucją, która osądza, ostateczny głos należy do Boga. Kościół ma za zadanie takiego człowieka skierować na właściwe tory, czyli przekonać go, żeby nie zabijał. Jeśli taka osoba nie da się przekonać, to Kościół jest zobowiązany się od niej odizolować (kiedyś wygnanie, dzisiaj więzienie). Jeśli ktoś zabija, a Kościół o tym wie i nic nie robi, to ma grzech zabójstwa na swoim sumieniu (ale odbiegam od tematu).
Jeśli człowiek miał nowotwór, który poprzestawiał mu w głowie, to nie działał świadomie. Choroba też może być przypadkiem nieświadomego działania.

Najlepiej to widać na ostatnich zmianach dotyczących traktowania samobójców. Po udowodnieniu przez psychologów, że część z nich działa pod wpływem chwili, impulsu i nie są tego świadomi, to Kościół zaprzestał potępiania każdego samobójcy i teraz nakazuje się traktować ich jak każdego innego wiernego. Przestano określać samobójstwo jako grzech (a priori), bo pojawiły się wątpliwości co do świadomości, jeśli ktoś np. w depresji się zabija, to nie można orzec, czy on rzeczywiście chciał się zabić, czy dział z powodu problemów psychicznych.
Sądzę, że problem z mordercą i guzem w mózgu działa na podobnej zasadzie.

Owszem żołnierz na wojnie naciska na spust, ale nie czyni tego dobrowolnie. Bóg chce od swoich wyznawców, aby Ci się o siebie troszczyli (nie samym chlebem żyje człowiek), zatem katolik jest zobowiązany, by samemu dbać o swój los.
W "rachunku sumienia" jednym z grzechów jest nadmierna ufność w Miłosierdzie Boże. Nadmierne czyli jak w kawale o żydku, którego statek się rozbił, a ten trzykrotnie odmówił ratunku na innym statku, bo "go Bóg uratuje". Tak samo grzechem jest, jeśli ktoś podejmuje umartwienia cielesne, które wpływają na jego zdrowie. Kościół jasno mówi, że wszelkiego rodzaju umartwienia trzeba konsultować ze spowiednikiem. (to na marginesie)

Zatem człowiek jest zobowiązany przez Boga, do dbania o własny los, a więc także i własne bezpieczeństwo. Nie można w ciemno wierzyć, że Bóg przyjdzie i pomoże. Jeśli wybucha wojna, to człowiek musi iść i bronić swojego bezpieczeństwa. Zatem nie zabija na wojnie dobrowolnie, tylko z przymusu zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie, dzieciom i sobie.

Owszem ostatecznie to naciska spust, ale jak mówi treść piosenki żołnierskiej: żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi.

Rozumiem o co Ci chodzi, jednak patrze na to z nieco innego punktu widzenia. Bóg dał nam przykazania i jest to oczywisty przekaz. Prosty chłop ze wsi nie będzie rozważał innych opcji. Jest Dekalog i tego się trzeba trzymać. Wiem, że od tłumaczenia sensu treści Księgi, są duchowni. Jednak nie oznacza to, że nie powtarzają tego co się wmawia ludziom od wieków - musisz zadbać o siebie, nawet kosztem życia innych.

To o czym piszesz, to może być równie dobrze zwykła ludzka intepretacja. Zważywszy na czasy, jak i kulturę , w których chrześcijaństwo się rozwijało takie podejście do tematu zabijania miało sens. Czyli nie krzywdzimy swojego sąsiada, ale gdy barbarzyńcy - którzy na dodatek czczą fałszywe bóstwa - będą chcieli nas najechać, to my musimy się bronić. W czasach Imperium Rzymskiego opcja "Bóg nie pozwala nam nikogo krzywdzić. Wszyscy jesteśmy w jego łasce" i to w takim społeczeństwie, którego bogactwo było oparte na wyprawach wojennych, by nie przeszła.
 
@Mort W myśl religii katolickiej, ba całego chrześcijaństwa to na pewno nie. Bo niby czemu? Bóg miałby rozdzielać, kto może, a kto nie zabijać? Usprawiedliwiać, bo w słusznej sprawie? "Instrukcje" są jasne: nie zabijać, nadstawiać drugi policzek. Miejsca dla interpretacji tu nie ma. I ja jestem w stanie to zrozumieć. Jesli ktoś wierzy, że życie na Ziemi to test, próba którą wymyślił Bóg, to taki ktoś nie powinien mieć z tym żadnego problemu. W końcu życie doczesne to tylko krótki epizod, przed wiecznym szczęściem, więc co za problem nie podejmować walki.


Między innymi dlatego chyba nigdy nie wrócę do Kościoła. Niestety, ale mój punkt widzenia jest zgoła inny na wiele spraw.

Ten akurat post jest piękny. @Wewiur podpierasz się prawami ze Starego Testamentu, które zniósł Jezus. Właśnie głównie dlatego żydzi go odrzucili, bo nie chciał za nich walczyć ("Królestwo moje nie jest z tego świata"). Do tego rządy ludzkie przedstawione są w Biblii jako "bestie" przeciwne Bogu. Więc chrześcijaństwo z patriotyzmem ma tyle wspólnego, co islam z pożeraniem golonki na czas.
 
Ten akurat post jest piękny. @Wewiur podpierasz się prawami ze Starego Testamentu, które zniósł Jezus. Właśnie głównie dlatego żydzi go odrzucili, bo nie chciał za nich walczyć ("Królestwo moje nie jest z tego świata"). Do tego rządy ludzkie przedstawione są w Biblii jako "bestie" przeciwne Bogu. Więc chrześcijaństwo z patriotyzmem ma tyle wspólnego, co islam z pożeraniem golonki na czas.

Trochę to nie jest tak, Jezus wypełnił Prawo, ale go nie zniósł. Dekalog przecież jest czymś, co nam pokazuje co jest dobre, a co złe. To, że jesteśmy zbawieni nie sprawia, że możemy grzeszyć ile chcemy, o nie. :)

W kwestiach zabijania, to wiem, że jakby ktoś moją ukochaną, lub moją rodzinę zaatakował to bym jej bronił, ewentualnie słabszą osobę też. Nie widzę innego powodu by walczyć na śmierć i życie.
 
A może dobrym Bogiem jest Lucyfer, w opozycji do Jahwe, który jest przedstawicielem zła i wszystkih oszukał, a zbawieni będą Ci którzy mu napluli w twarz i przeszli na stronę Lucyfera? Może Bóg dał ludziom poznać tylko zło w raju a zakazał jeść owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła? Może Adam i Ewa nie zgrzeszli tylko dla naszego dobra poznali czym jest dobro jedząc owoc? A zło , Jahne w swoich pismach ich za to skrytykował, i z dobra zrobił zło, a ze zła zrobił dobro?
Może dobry jest Lucyfer który nie jest zakompleksionym starym dziadem który wymaga dla podleczenia swoich kompleksów by go czczcono, zamiast pierdolić takie niskie instynkty jakimi kieruje sie Jahwe? Bo prawdziwy Bóg nie potrzebowałby poklasku dla włąsnego samozadowolenia? Może Lucyfer jest dobry, bo wymaga tylko by człowiek dla człowieka był Bogiem, by czynił dobro dla siebie, dla człowieka i człowieka tylko obdarzał miłością i wdzięcznością za sczęście które go spotyka?

I jeszcze jedno - jeżeli Bóg wymaga byśmy go wielbili za sam fakt istnienia, bo dał nam radość w życiu, to chyba też powinniśmy mieć prawo go nienawidzić za ten fakt istnienia i zło oraz ból jakiego doświadczamy? Czy w religiach nie powinno być tak, że jeżeli są w święta w któych całujesz stopy posążka Boga, to raz w roku powinno byc "święto" hejtu na Boga gdzie można ten posążek legalnie opluć?

A może Bóg, tak jak w filmie Begotten, nie mógł znieść tego, że jest jednocześnie czystym złem obok czystego dobra - i popełnił samobójstwo zostawiając nas samych?
 
Last edited:
A może dobrym Bogiem jest Lucyfer, w opozycji do Jahwe, który jest przedstawicielem zła i wszystkih oszukał, a zbawieni będą Ci którzy mu napluli w twarz i przeszli na stronę Lucyfera? Może Bóg dał ludziom poznać tylko zło w raju a zakazał jeść owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła? Może Adam i Ewa nie zgrzeszli tylko dla naszego dobra poznali czym jest dobro jedząc owoc? A zło , Jahne w swoich pismach ich za to skrytykował, i z dobra zrobił zło, a ze zła zrobił dobro?
Może dobry jest Lucyfer który nie jest zakompleksionym starym dziadem który wymaga dla podleczenia swoich kompleksów by go czczcono, zamiast pierdolić takie niskie instynkty jakimi kieruje sie Jahwe? Bo prawdziwy Bóg nie potrzebowałby poklasku dla włąsnego samozadowolenia? Może Lucyfer jest dobry, bo wymaga tylko by człowiek dla człowieka był Bogiem, by czynił dobro dla siebie, dla człowieka i człowieka tylko obdarzał miłością i wdzięcznością za sczęście które go spotyka?

I jeszcze jedno - jeżeli Bóg wymaga byśmy go wielbili za sam fakt istnienia, bo dał nam radość w życiu, to chyba też powinniśmy mieć prawo go nienawidzić za ten fakt istnienia i zło oraz ból jakiego doświadczamy? Czy w religiach nie powinno być tak, że jeżeli są w święta w któych całujesz stopy posążka Boga, to raz w roku powinno byc "święto" hejtu na Boga gdzie można ten posążek legalnie opluć?

A może Bóg, tak jak w filmie Begotten, nie mógł znieść tego, że jest jednocześnie czystym złem obok czystego dobra - i popełnił samobójstwo zostawiając nas samych?

Przestań oglądać te filmy wszystkie, bo ci mózg lasują. :D Jak twierdzisz, że Lucyfer jest dobry, to zaraz Ci się dobierze do tyłka i niedobrze się to dla Ciebie skończy, ale cóż. Niektórzy muszą się przekonać na swojej skórze... z Bogiem.
 
Przestań oglądać te filmy wszystkie, bo ci mózg lasują. :D Jak twierdzisz, że Lucyfer jest dobry, to zaraz Ci się dobierze do tyłka i niedobrze się to dla Ciebie skończy, ale cóż. Niektórzy muszą się przekonać na swojej skórze... z Bogiem.

Oj nie obrażaj się, to tylko filozoficzna alternatywa "co by było gdyby nas oszukano i Biblie napisał Szatan"
 
ALe powiedz mi Mort - czemu właściwie, w religii katolickiej powinno sie wielbic w Boga, wierzyc w niego? Jak to było teologicznie, filozoficznie tlumaczone? Za sam fakt jego istnienia? Z wdziecznosci za cos? Jesli tak, to za co?
 
ALe powiedz mi Mort - czemu właściwie, w religii katolickiej powinno sie wielbic w Boga, wierzyc w niego? Jak to było teologicznie, filozoficznie tlumaczone? Za sam fakt jego istnienia? Z wdziecznosci za cos? Jesli tak, to za co?

Za to, że nas stworzył? Że dał nam możliwość życia i zarazem życia wiecznego? Za mało? lolz :D Przecież On wcale nas nie musiał stworzyć, a to zrobił. Możemy przeżywać te wszystkie NIESAMOWITE rzeczy, tu na Ziemi, a potem w Niebie. Nie gadaj, że Ci tak źle. Zło to wybór.
 
Za to, że nas stworzył? Że dał nam możliwość życia i zarazem życia wiecznego? Za mało? lolz :D Przecież On wcale nas nie musiał stworzyć, a to zrobił. Możemy przeżywać te wszystkie NIESAMOWITE rzeczy, tu na Ziemi, a potem w Niebie. Nie gadaj, że Ci tak źle. Zło to wybór.

Ale nikt go nie prosił by nas tworzył - zrobił to dla siebie. I tak - jeżeli spotyka Cie coś dobrego , to dziekować Bogu, ale jeżeli coś złego - to nie jego wina? Nie, jego, zwłaszcza ze przed stworzeniem nas wiedział o bólu. Trochę jak z ojciem tyranem - fajnie, dziekuje sie mu za to ze nas stworzył i dał nam życie, ale jednoczesnie sie go krytykuje za to, że nas bije, gwałci, etc.
 
Ale nikt go nie prosił by nas tworzył - zrobił to dla siebie. I tak - jeżeli spotyka Cie coś dobrego , to dziekować Bogu, ale jeżeli coś złego - to nie jego wina? Nie, jego, zwłaszcza ze przed stworzeniem nas wiedział o bólu. Trochę jak z ojciem tyranem - fajnie, dziekuje sie mu za to ze nas stworzył i dał nam życie, ale jednoczesnie sie go krytykuje za to, że nas bije, gwałci, etc.

To jest elementarna wiedza z Ks. Rodzaju, naprawdę Halibut - wiele książek na pewno przeczytałeś - nie zaszkodziłoby też Biblii. Bóg dał nam wybór. Mogliśmy jeść z drzewa życia cały czas, mogliśmy żyć z Nim w Raju non stop, zakazał nam zrobić tylko JEDNEJ prostej rzeczy - nie jeść z drzewa poznania dobra i zła, ale to zrobiliśmy. Sprzeciwiliśmy się Jemu. On nam dał wolną wolę i jednocześnie receptę na szczęście - życie z Nim. Ja jestem szczęśliwy, bo z Nim żyję, nie ma nic co mnie martwi, bądź wadzi mi w życiu, a Ty jesteś szczęśliwy bez Boga?

... a no i sam fakt, że dał nam tą receptę - wyobraź sobie, że WSZYSCY ludzie żyją na Ziemi z Bogiem w sercu. Czy myślisz, że byłyby gwałty itd? Wątpię. ;)
 
To jest elementarna wiedza z Ks. Rodzaju, naprawdę Halibut - wiele książek na pewno przeczytałeś - nie zaszkodziłoby też Biblii. Bóg dał nam wybór. Mogliśmy jeść z drzewa życia cały czas, mogliśmy żyć z Nim w Raju non stop, zakazał nam zrobić tylko JEDNEJ prostej rzeczy - nie jeść z drzewa poznania dobra i zła, ale to zrobiliśmy. Sprzeciwiliśmy się Jemu. On nam dał wolną wolę i jednocześnie receptę na szczęście - życie z Nim. Ja jestem szczęśliwy, bo z Nim żyję, nie ma nic co mnie martwi, bądź wadzi mi w życiu, a Ty jesteś szczęśliwy bez Boga?

... a no i sam fakt, że dał nam tą receptę - wyobraź sobie, że WSZYSCY ludzie żyją na Ziemi z Bogiem w sercu. Czy myślisz, że byłyby gwałty itd? Wątpię. ;)

Ależ on wiedział, tworząc nas na swoje podobieństwo, że będziemy musieli zjeść owoc poznania dobra i zła. Wiedział z dwóch powodów: bo jest wszechwiedzący, i z drugiego - bo sam zna dobro i zło i my też musimy je znać, jeżeli mamy być do niego podobni. Także zjedzenie owocu było...dobre.
 
Ależ on wiedział, tworząc nas na swoje podobieństwo, że będziemy musieli zjeść owoc poznania dobra i zła. Wiedział z dwóch powodów: bo jest wszechwiedzący, i z drugiego - bo sam zna dobro i zło i my też musimy je znać, jeżeli mamy być do niego podobni. Także zjedzenie owocu było...dobre.

Jest wszechwiedzący, a my ograniczeni, dlatego nie szukam odpowiedzi na pewne pytania, których nie muszę wcale poznać, bo nie są mi do niczego potrzebne. Jakoś musiał to Niebo zaludnić, a w tej chwili jest ponad 7 miliardów petentów do Niego. hehe
 
Oglądam tego księdza w Faktach, nie dość że przegięty pedał to jeszcze zachowuje się jak pijany. Fajny ten kościół mamy że tacy ludzie robią w nim karierę.
 
Back
Top