@Lemur wybacz, że tam odpowiadałem.
Zasadniczo, to nauka katolicyzmu i Boga jest taka sama.
Co do zabijania, to Bóg kilka razy w Starym Testamencie zabija wrogów narodu izraelskiego.
@Mort z chęcią wymieni wiele takich przypadków.
Kościół katolicki nie jest instytucją, która osądza, ostateczny głos należy do Boga. Kościół ma za zadanie takiego człowieka skierować na właściwe tory, czyli przekonać go, żeby nie zabijał. Jeśli taka osoba nie da się przekonać, to Kościół jest zobowiązany się od niej odizolować (kiedyś wygnanie, dzisiaj więzienie). Jeśli ktoś zabija, a Kościół o tym wie i nic nie robi, to ma grzech zabójstwa na swoim sumieniu (ale odbiegam od tematu).
Jeśli człowiek miał nowotwór, który poprzestawiał mu w głowie, to nie działał świadomie. Choroba też może być przypadkiem nieświadomego działania.
Najlepiej to widać na ostatnich zmianach dotyczących traktowania samobójców. Po udowodnieniu przez psychologów, że część z nich działa pod wpływem chwili, impulsu i nie są tego świadomi, to Kościół zaprzestał potępiania każdego samobójcy i teraz nakazuje się traktować ich jak każdego innego wiernego. Przestano określać samobójstwo jako grzech (a priori), bo pojawiły się wątpliwości co do świadomości, jeśli ktoś np. w depresji się zabija, to nie można orzec, czy on rzeczywiście chciał się zabić, czy dział z powodu problemów psychicznych.
Sądzę, że problem z mordercą i guzem w mózgu działa na podobnej zasadzie.
Owszem żołnierz na wojnie naciska na spust, ale nie czyni tego dobrowolnie. Bóg chce od swoich wyznawców, aby Ci się o siebie troszczyli (nie samym chlebem żyje człowiek), zatem katolik jest zobowiązany, by samemu dbać o swój los.
W "rachunku sumienia" jednym z grzechów jest nadmierna ufność w Miłosierdzie Boże. Nadmierne czyli jak w kawale o żydku, którego statek się rozbił, a ten trzykrotnie odmówił ratunku na innym statku, bo "go Bóg uratuje". Tak samo grzechem jest, jeśli ktoś podejmuje umartwienia cielesne, które wpływają na jego zdrowie. Kościół jasno mówi, że wszelkiego rodzaju umartwienia trzeba konsultować ze spowiednikiem. (to na marginesie)
Zatem człowiek jest zobowiązany przez Boga, do dbania o własny los, a więc także i własne bezpieczeństwo. Nie można w ciemno wierzyć, że Bóg przyjdzie i pomoże. Jeśli wybucha wojna, to człowiek musi iść i bronić swojego bezpieczeństwa. Zatem nie zabija na wojnie dobrowolnie, tylko z przymusu zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie, dzieciom i sobie.
Owszem ostatecznie to naciska spust, ale jak mówi treść piosenki żołnierskiej: żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi.