Katolicyzm i inne religie

Nauka nie ma na celu potwierdzanie, że coś nie istnieje. To ci co uważają, że coś istnieje powinni to wykazać. Boga wymyślili ludzie, więc jeśli chcą, żeby jego istnienie zostało potwierdzone, to powinni to udowodnić. W przeciwnym przypadku możemy mówić jedynie o wierze.
Wiara nie polega na szukaniu dowodów. Każdy ma swoje osobiste doświadczenia w tej kwestii, człowiek nie jest tylko mięsem i kośćmi, istnieje coś takie jak duchowość. Ludzie nawet nie wiedzą gdzie wszechświat się kończy, ale są pewnie że nic poza materią nie istnieje...
 
z doswiadczenia wiem, ze nie warto odsyłać jehowych odrazu z pod pdrzwi, lepiej wpuścić ich do srodka na mala pogawędkę ideologiczną - nigdy nie wracają. :D

człowiek nie jest tylko mięsem i kośćmi, istnieje coś takie jak duchowość
popieram ale zawsze mnie zastanawiało skąd tutaj pomysł, żeby rozwój duchowy czy w ogole duchowosc człowieka to było coś, gdzie stawia się znak równosci z wiarą/religia? dla mnie to całkiem inne sprawy.
 
Dokładnie. Tak samo TEORIA ewolucji, to tylko teoria. Nie jest potwierdzona w żaden naukowy sposób. Aktualnie widzimy tylko jedną ewolucję w okół siebie i jest to mikroewolucja - tj. w jednym gatunku.

@Masu, Ty natomiast bierzesz teorię za pewnik, ale ona pozostaje teorią, taką samą jak teoria wielkiego wybuchu. ;)

Kolego to bardzo powszechny błąd. Teoria w rozumieniu naukowym, ma zupełnie inne znaczenie od tego, który się przyjęło w mowie potocznej. W dużym uproszczeniu: teoria naukowa to takie założenie, które zawsze można podważyć. Można przeprowadzić milion doświadczeń i jeśli choć jedno na ten milion bedzie mialo inny wynik , to owo założenie jest teorią. Co nie oznacza, że nie ma całego multum dowodów. Obecnie pisze z pracy, więc nic nie podrzucę, ale jak trochę pogrzebiesz to sam znajdziesz.
 
popieram ale zawsze mnie zastanawiało skąd tutaj pomysł, żeby rozwój duchowy czy w ogole duchowosc człowieka to było coś, gdzie stawia się znak równosci z wiarą/religia?
Nie tyle równość, a to że dla ludzi wierzących to coś mocno powiązanego ze sobą po prostu.

I dlatego pozostanie tylko wiarą.
Dla Ciebie tylko, dla innych aż.
 
Kolego to bardzo powszechny błąd. Teoria w rozumieniu naukowym, ma zupełnie inne znaczenie od tego, który się przyjęło w mowie potocznej. W dużym uproszczeniu: teoria naukowa to takie założenie, które zawsze można podważyć. Można przeprowadzić milion doświadczeń i jeśli choć jedno na ten milion bedzie mialo inny wynik , to owo założenie jest teorią. Co nie oznacza, że nie ma całego multum dowodów. Obecnie pisze z pracy, więc nic nie podrzucę, ale jak trochę pogrzebiesz to sam znajdziesz.

Co nie zmienia faktu, że dziury są i ja tej teorii nie przyjmuję.
 
Polecam do przesłuchania wykład Alana Wattsa:


Generalnie jeśli ktoś chce nieco zgłębić temat religii, to polecam zapoznać się z podstawami filozofii. Moim zdaniem to bardzo wartościowe doświadczenie, które potrafi rzucić kłody na torze biegu naszych myśli, co moim zdaniem jest fundamentem dla naszych poszukiwań. W końcu każdy z nas zadaje sobie te same pytania :)
 
Ja nie bardzo rozumiem o co wy kaman. Ja bym sie uznal raczej za slabego katolika, chrzescijanina, czasem blizej mi do ateisty.

Mimo to na kwestie nauka vs Bog patrze tak: wielkosc Boga (jesli istnieje!) moze wyrazac sie w tym, ze stworzyl swiat wraz z komplementarnymi zasadami wg ktorych ten swiat dziala. W ten sposob, by mimo poznawania jego natury - a przeciez nie jestesmy idiotami i bedziemy kroczek po kroczku wiedzieli coraz wiecej - zawsze byla granica nauki, za ktora nie ma definitywnej odpowiedzi, dlaczego jest jak jest. Kazda odpowiedz zrodzi nastepne pytanie, taka jest nauka.

Gdzie jest granica? Kiedys byl nia horyzont (plaska? okragla?), potem uklad sloneczny, bla, bla... Teraz to chyba teoria wielkiego wybuchu, bo tu nauka - poki co - nie ma mozliwosci weryfikowania hipotez.

Wiara pozostanie wiara, wlasnie dlatego ze nia jest, a nie dowodem. Natomiast jakiekolwiek odkrycia z definicji nie udowadniaja braku Boga.

Stephen Hawking - polecam cokolwiek spod jego szyldu, pozwala chwilowo zrozumiec rzeczy zawile - ostatnio dosc wyraznie opowiadal sie za swiatem bez Boga, bo wg niego, na podstawie jego matematyczno-fizycznych analiz, poczatek swiata nie musial miec impulsu zewnetrznego i mogl rozpoczac sie spontanicznie, cokolwiek to oznacza. Dla mnie to nie juz nauka a metafizyka - ale co tam.

Inna sprawa jest to, ze @Mort ogranicza moc Boga do stworzenia swiata bez naukowego sensu, tj. tu se sypne meteorami, tu dam kwazara, a tam machne ludzi.

Jest wiec margines wiary w nauce, i margines nauki w wierze.

Nie czaje o co ta klotnia,
 
Last edited:
Ja nie bardzo rozumiem o co wy kaman. Ja bym sie uznal raczej za slabego katolika, chrzescijanina, czasem blizej mi do ateisty.

Mimo to na kwestie nauka vs Bog patrze tak: wielkosc Boga (jesli istnieje!) moze wyrazac sie w tym, ze stworzyl swiat wraz z komplementarnymi zasadami wg ktorych ten swiat dziala. W ten sposob, by mimo poznawania jego natury - a przeciez nie jestesmy idiotami i bedziemy kroczek po kroczku wiedzieli coraz wiecej - zawsze byla granica nauki, za ktora nie ma definitywnej odpowiedzi, dlaczego jest jak jest. Kazda odpowiedz zrodzi nastepne pytanie, taka jest nauka.

Gdzie jest granica? Kiedys byl nia horyzont (plaska? okragla?), potem uklad sloneczny, bla, bla... Teraz to chyba teoria wielkiego wybuchu, bo tu nauka - poki co - nie ma mozliwosci weryfikowania hipotez.

Wiara pozostanie wiara, wlasnie dlatego ze nia jest, a nie dowodem. Natomiast jakiekolwiek odkrycia z definicji nie udowadniaja braku Boga.

Stephen Hawking - polecam cokolwiek spod jego szyldu, pozwala chwilowo zrozumiec rzeczy zawile - ostatnio dosc wyraznie opowiadal sie za swiatem bez Boga, bo wg niego, na podstawie jego matematyczno-fizycznych analiz, poczatek swiata nie musial miec impulsu zewnetrznego i mogl rozpoczac sie spontanicznie, cokolwiek to oznacza. Dla mnie to nie juz nauka a metafizyka - ale co tam.

Inna sprawa jest to, ze @Mort ogranicza moc Boga do stworzenia swiata bez naukowego sensu, tj. tu se sypne meteorami, tu dam kwazara, a tam machne ludzi.

Jest wiec margines wiary w nauce, i margines nauki w wierze.

Nie czaje o co ta klotnia,

Boga nie ograniczam w niczym, nie zamykam go w żadnej 'klatce'. Chodzi mi oto, że nie wierzę w to, że duchowa istota jaką jest człowiek powstała ze sterty gruzu i kilku bakterii.
 
Co nie zmienia faktu, że dziury są i ja tej teorii nie przyjmuję.
Ale podważanie poprzez "to tylko teoria" jest zupełnie nieracjonalne jak już kolega wyżej napisał. Tak to teoria naukowa, jakby nie była udokumentowana, byłaby hipotezą naukową. Obecnie w świecie nauki nikt jej nie podważa, a całe ogromne gałęzie nauki rozwijają się w oparciu o nią. Wystarczy znajomość biologii (podziały komórkowe, proces rekombinacji, presje środowiskowe) na poziomie liceum, żeby posiadać wszystkie informacjo potrzebne do jej zrozumienia i akceptowania. Z tego co wiem Kościół Katolicki nie ma z tym problemów.
Dowodów ewolucji nie brakuje bynajmniej od istnienia narządów szczątkowych (po co nam kość ogonowa?) poprzez podobieństwo rozwoju zarodka u kręgowców, wykopaliska, aż po badania genetyczne i wiele innych. Nie będę linkował źródeł, wystarczy podręcznik do biologii.
Forsowanie kreacjonizmu to strata czasu i energii, które można poświęcić na modlitwę, pomoc bliźnim albo MMA;] Historycznie religia zawsze opierała się odkryciom nauki i zawsze potem musiała poprawiać swoje stanowisko.
 
Również uważam dyskusję za jałową. Po pierwsze dlatego, że nauka opiera się na założeniach, podstawowym z nich jest niezmienność praw fizyki w czasie. Zatem z punktu widzenia osoby, która chce podważyć naukę, wystarczy rzucić hasło, iż prawa fizyczne zmieniają się w czasie i wszystkie tomy naukowe są podważone w sposób bardzo mocny. Pytanie po co podważać coś, co nie dość że działa, to jest nam bardzo przydatne ze względu na prawidłowość, ale to inna bajka.
W kwestii teorii ewolucji sprawa wygląda podobnie jak z wczesnoegipskimi odkryciami. Mianowicie w przypadku tych odkryć, badając datę ich wytworzenia metodą rozkładu węgla mijamy się o dość spory odcinek czasu, z datą, która jest zapisana, wg kalendarza, który jest uznany za dość dokładny. Ostatnio zrobiono badania, w których autor przekonywał w sposób naukowy, że wg założeń teorii ewolucji dojście komórki do stadium człowieka zajęłoby około 1 miliard lat dłużej, niż uważa się, że istnieje Ziemia.
Zatem można każdą teorię, czy to bliższą czasowo, czy dalszą podważyć uderzając w założenia, które warunkują jej istnienie.
Pytanie po co, niech pozostanie otwarte?

Z punktu widzenia teologicznego Kościół nie odrzuca teorii ewolucji, co więcej obecnie uważa się ją za prawdopodobną i niesprzeczną z wiarą (m.in. to był powód ogromnego rozdziału w Kościele, który podzielił się na przed i po soborowy, skalę tego rozłamu widać chociażby we Francji).
Co do samego stworzenia przez wybuch, to ono również nie jest przez Kościół negowane.
Historycznie religia zawsze opierała się odkryciom nauki i zawsze potem musiała poprawiać swoje stanowisko.
Ogromna i rażąca bzdura!
Zauważmy jedną rzecz, mniej więcej do XVIII wieku podstawą rozwoju nauki był Kościół, później rolę edukacji od Kościoła zaczęła przejmować strona niejako z nim niepowiązana, jednak Kościół nigdy nie zaprzestał wspierania rozwoju nauki.
Wiara chrześcijańska w obrządku rzymskokatolikim jest trwale i spójnie złączona z rozwojem nauki i założenie, że Kościół jest motorem hamującym naukę jest niczym nieuargumentowanym atakiem na tę społeczność.
 
Ogromna i rażąca bzdura!
Tak, zgadza się. I od razu przepraszam.
tam miało być historycznie zawsze KIEDY religia opierała się nauce. W ogóle nie miałem na myśli tego, że z założenia są sobie przeciwstawne, ani nie neguję wkładu duchownych uczonych w rozwój nauki. Również nauki o ewolucji nie byłoby bez odkryć zakonnika, Mendla :)
Brak jednego słowa zmienił sens zupełnie sens mojej wypowiedzi.
To co chciałem powiedzieć - jeśli nie uznajesz jakiegoś odkrycia nauki ze względów religijnych, zastanów się jeszcze raz. Wiele razy zdarzało się, że instytucje religijne z dużym opóźnieniem i ogromnymi oporami, ale jednak w końcu musiały uznać stanowisko uczonych. Jeśli chodzi o ewolucję to już miało miejsce i KK odżegnuje się od fundamentalistycznych kreacjonistów.
 
Dla mnie logiczne jest to, że teoria ewolucja ma masę dziur i dla mnie jest bez sensu. :) Bóg stworzył człowieka. Tyle. :) (moja opinia, masz prawo mieć inną, ja wierzę w to i tylko to)
mlody jestes, przejdzie Ci :)
 
mlody jestes, przejdzie Ci :)

Nie. Jak raz już poznasz Jezusa, to nie możesz bez Niego żyć. Wiem, że to ciężkie to zrozumienia, ale wolałbym nie żyć wcale, nigdy nie istnieć, niż żyć bez Niego.
 
Wiele razy zdarzało się, że instytucje religijne z dużym opóźnieniem i ogromnymi oporami, ale jednak w końcu musiały uznać stanowisko uczonych. Jeśli chodzi o ewolucję to już miało miejsce i KK odżegnuje się od fundamentalistycznych kreacjonistów.
Wbrew jakiemuś powszechnie panującemu przekonaniu, Kościół w większości miał rację z tymi opóźnieniami, zresztą mi osobiście podoba się w tej "instytucji" fakt, że nie są zmienni jak prukwia na wietrze, tylko każda zmiana wprowadzana jest powoli i mozolnie po sprawdzeniu jej zasadności.
Ok, dzięki! Jeśli nie zdam to znaczy, że Boga jednak nie ma? :D
Jak nie zdasz, to znaczy, że za mało Mort wrzucił na tacę :boystop:
 
Wbrew jakiemuś powszechnie panującemu przekonaniu, Kościół w większości miał rację z tymi opóźnieniami, zresztą mi osobiście podoba się w tej "instytucji" fakt, że nie są zmienni jak prukwia na wietrze, tylko każda zmiana wprowadzana jest powoli i mozolnie po sprawdzeniu jej zasadności.

Jak nie zdasz, to znaczy, że za mało Mort wrzucił na tacę :boystop:

Płacę dziesięcinę, więc raczej to nie to. xD

Jak nie zdasz, to znaczy, że nie umiesz jeździć... @Matszo92
 
Również uważam dyskusję za jałową. Po pierwsze dlatego, że nauka opiera się na założeniach, podstawowym z nich jest niezmienność praw fizyki w czasie. Zatem z punktu widzenia osoby, która chce podważyć naukę, wystarczy rzucić hasło, iż prawa fizyczne zmieniają się w czasie i wszystkie tomy naukowe są podważone w sposób bardzo mocny. Pytanie po co podważać coś, co nie dość że działa, to jest nam bardzo przydatne ze względu na prawidłowość, ale to inna bajka.
W kwestii teorii ewolucji sprawa wygląda podobnie jak z wczesnoegipskimi odkryciami. Mianowicie w przypadku tych odkryć, badając datę ich wytworzenia metodą rozkładu węgla mijamy się o dość spory odcinek czasu, z datą, która jest zapisana, wg kalendarza, który jest uznany za dość dokładny. Ostatnio zrobiono badania, w których autor przekonywał w sposób naukowy, że wg założeń teorii ewolucji dojście komórki do stadium człowieka zajęłoby około 1 miliard lat dłużej, niż uważa się, że istnieje Ziemia.
Zatem można każdą teorię, czy to bliższą czasowo, czy dalszą podważyć uderzając w założenia, które warunkują jej istnienie.
Pytanie po co, niech pozostanie otwarte?

Z punktu widzenia teologicznego Kościół nie odrzuca teorii ewolucji, co więcej obecnie uważa się ją za prawdopodobną i niesprzeczną z wiarą (m.in. to był powód ogromnego rozdziału w Kościele, który podzielił się na przed i po soborowy, skalę tego rozłamu widać chociażby we Francji).
Co do samego stworzenia przez wybuch, to ono również nie jest przez Kościół negowane.

Ogromna i rażąca bzdura!
Zauważmy jedną rzecz, mniej więcej do XVIII wieku podstawą rozwoju nauki był Kościół, później rolę edukacji od Kościoła zaczęła przejmować strona niejako z nim niepowiązana, jednak Kościół nigdy nie zaprzestał wspierania rozwoju nauki.
Wiara chrześcijańska w obrządku rzymskokatolikim jest trwale i spójnie złączona z rozwojem nauki i założenie, że Kościół jest motorem hamującym naukę jest niczym nieuargumentowanym atakiem na tę społeczność.


Koscol popierał w nauce ti co mu pasowało. Lubił "wybierać" sobie co akceptuje a co nie. Pozdrawiam iamy pana który propagował kulistość ziemi wbrew kościołowi.
 
Koscol popierał w nauce ti co mu pasowało. Lubił "wybierać" sobie co akceptuje a co nie. Pozdrawiam iamy pana który propagował kulistość ziemi wbrew kościołowi.
Za wikipedią.
Koncepcja świata-tabernakulum odegrała rolę w dziewiętnastowiecznych dyskusjach pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami chrześcijaństwa. Owocem sporu było nieuznawanie przez Kościoły chrześcijańskie zjawiska ewolucji. W rezultacie w środowiskach świeckich do Kościołów przylgnęło przekonanie o niskiej jakości myśli chrześcijańskiej. Zrodziło się twierdzenie, jakoby w przeszłości Kościół propagował tezę, że Ziemia jest płaska. Uznawano, że w średniowieczu wiodący był pogląd Kosmasa o świecie w kształcie Przybytku, a system geocentryczny Ptolemeusza popadł w zapomnienie. W rzeczywistości było zupełnie inaczej. Wykształceni ludzie, w tym ludzie Kościoła, dysponowali dowodami na kulistość Ziemi i uznawali ją. Natomiast Kosmografia chrześcijańska pozostawała mało znana aż do 1706. Z kolei w 1897 pojawiło się jej angielskie tłumaczenie. Z pominięciem tych faktów wykazywano, że tak samo jak wcześniej chrześcijanie tkwili w błędzie co do kształtu Ziemi, tak próbują bronić swych poglądów w przypadku ewolucji[1].
 
W sumie teraz ta łatwiejsza część, trudniej będzie później c+e
Ile kosztuje teraz zrobienie prawka na tir i czy trzeba jakieś dodatkowe uprawnienia mieć, czy można na podstawie samego prawka i szkolenia przewozić towary?
 
Ile kosztuje teraz zrobienie prawka na tir i czy trzeba jakieś dodatkowe uprawnienia mieć, czy można na podstawie samego prawka i szkolenia przewozić towary?
Troche offtopic sie robi, ale odpowiem
Kurs C - 2200zł
kurs CE - 2200zł
kwalifikacja - 2000zł

badanie lekarskie - 150zł
psychotesty - 150zł
egzamin C- 230zł
egzamin CE - 245ł

razem prawie 7200zł

Dodatkowe jazdy 100zł/h a na miasto sie bierze minimum 4 więc lepiej zdać za pierwszym.
 
Ile kosztuje teraz zrobienie prawka na tir i czy trzeba jakieś dodatkowe uprawnienia mieć, czy można na podstawie samego prawka i szkolenia przewozić towary?
O ile sie orientuje to trzeba miec jeszcze certyfikat na przewoz rzeczy czy cos takiego.
 
dlaczego? wystarczy, ze po krotkiej rozmowie zaproponowal kaszanke :D

albo zacytował kilka prostych zdań z Biblii, które w prosty sposób zaprzeczają wszystkim tezom, które oni stawiają :D
 
Back
Top