Secundo: jak zabijesz i nie czujesz że to grzech to pewnie masz coś zjebanego w głowie i Bóg cię rozgrzeszy. Chyba nie można karać za grzech kogoś kto nie odróżnia dobra od zła? Czy ten system (odróżnianie) który nam wgrało jabłko Adama nie jest warunkiem koniecznym do popełnienia grzechu? Ja i pewnie sporo ludzi nie uważam żeby rozwód był czymś złym skoro małżeństwo jest chujowe, są zdrady, bicie itp. Kościół może się wypchać bo ta organizacja nie posiada wgranej przez Boga opcji odróżniania dobra od zła-bo to organizacja a nie osoba ludzka.
Zmierz się z tym
Będę walczył jak Samson ze świątynnymi słupami.
Poruszasz ważną kwestię,
Kościół owszem
nie uznaje grzechu wtedy, kiedy nie jest on popełniony świadomie i dobrowolnie.
Co to znaczy dobrowolnie, tzn. że
jak na wojnie żołnierz strzela do wroga i go zabija to nie ma grzechu, bo nie czyni tego z własnej woli. Z drugiej strony,
jeśli ktoś wywołuje wojnę, to bierze na swoje sumienie wszystkie grzechy zabójstwa jakie z tego powodu popełniono (stąd np. nie winiłbym strażników w obozie w Oświęcimiu za dokonywanie mordów na ludności, ale tym grzechem obarczałbym rządzących III Rzeszą).
Inaczej
dobrowolnie to znaczy celowo, czyli jeśli uprawiam przedmałżeński seks, to grzeszę, bo jawnie sprzeciwiam się zakazowi tego czynu.
Jednak,
jeśli kuszenie w sprawach złamania obietnicy, odpuszczania niedzielnych mszy św. itd.
jest powodem, że popełniamy czyn grzeszny, to istnieje możliwość, że
możemy nie robić tego dobrowolnie, tylko decydować poza świadomością,
a zatem nie grzeszyć. Czasami człowiek tak ma, że łapie się za głowę i mówi, co ja najlepszego zrobiłem, wtedy to niekoniecznie jest dobrowolne działanie.
Co do świadomości,
jeśli ktoś otrzymuje jawnie określony zakaz, że nie może zabijać, a zabije i tylko
pod warunkiem, że wiedział, czym jest zabójstwo,
działa świadomie, niezależnie od tego, czy jest poczytalny czy nie.
Poruszasz kwestię rozróżniania dobra od zła, on często się pojawia, jednak jeśli otrzymujemy jawnie powiedziane: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij i jeżeli rozumiemy te pojęcia, to jesteśmy świadomi swojego czynu. Nie ważne czy uważamy je za dobre, czy za złe.
Przykład:
Rodion Raskolnikow w
Zbrodni i karze zabija lichwiarkę i pomimo, że myśli, że zrobił dobrze, to zgrzeszył, bo wiedział, że nie wolno zabijać. W momencie popełniania przestępstwa mógł być niepoczytalny, ale wiedział, że zabijać nie wolno, złamał dobrowolnie zakaz, zgrzeszył.
Jaki system ma być warunkiem koniecznym do popełniania grzechów?
Warunkiem do popełnienia grzechu jest pełna świadomość i pełna dobrowolność czynu, są to warunki konieczne i wystarczające do popełnienia grzechu, jeśli któregoś brakuje, to nie popełnia się grzechu.
Jak mniemam Tobie chodzi o rozróżnianie czy czyn może być grzeszny czy nie, jeśli ktoś został poinstruowany przez innego, że coś jest dobre a coś złe, to rozróżnia tak jak został nauczony i tak będzie rozliczany, jednak nie może powiedzieć, że nie wie co jest dobre a co złe, jeśli kiedykolwiek ktoś mu o tym powiedział.
-------------------------------------------
Z definicji Kościół jest jeden, święty, powszechny i apostolski.
aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! (J 17,21-23).
Wiara, że Kościół jest jednością wyklucza fakt, by był on organizacją, a wiara, że Kościół jest powszechny wyklucza fakt, że jest on oderwany od swoich wyznawców. (obrazując, ja, Mort, czy każdy wierny jest na równie ważny jak papież czy biskup).
Słowem,
każdy kto mówi, że Kościół Katolicki jest instytucją/organizacją mija się z prawdą, bo definicja Kościoła Katolickiego wyklucza fakt, by był on częścią pełniącą jakąś funkcję w całości.
--------------------------------------------
Rozwody są złe, bo
Chrystus powiedział, żeby się nie rozwodzić. Dla chrześcijanina to wystarczający powód, dla niewierzącego można podjąć dyskusję na innych polach niż wiara.