Igrzyska Olimpijskie 2024

Niestety zaczyna się zaklinanie rzeczywistości. Chooj z medalami, ważne, że klasyfikacja punktowa jest OK. A kto kurła jedzie na IO zdobywać punkty?

Co do Węgrów, to jak pisano wyżej, oni znaleźli swoją niszę z kajakarstwem, gdzie zawsze jest worek medali do zdobycia i na tym opierają zdobycz IO od paru dekad. Choć Paryż im akurat nie wyszedł, pierwszy raz od 1976 nie zdobyli ani jednego złotego medalu w kajakarstwie.

 
Ciekawe czy ciapol bądź bambus, znając preferencje naszych tęczowych dziewczynek to możliwe, albo zazdrosny cuckold widząc co księżniczka na wyjeździe wyprawia.
:zakręcony:

21-letnia kobieta, wolontariuszka igrzysk olimpijskich w Paryżu, została znaleziona martwa po ceremonii zamknięcia największej sportowej imprezy świata - donosi dziennik "Le Parisien". Według wstępnych informacji została zamordowana przez mężczyznę, z którym była w związku od dwóch lat. Rodzina ofiary dostała przerażającą wiadomość z Polski.

Aktualizacja: początkowo francuskie media donosiły, że ofiara pochodziła z Polski. Artykuły później zaktualizowano, usuwając z nich informacje o obywatelstwie kobiety. W ślad za francuskimi mediami redakcja o2.pl także usunęła z artykułu informację o tym, z jakiego kraju pochodziła 21-latka.

W poniedziałek wieczorem w 18. dzielnicy Paryża znaleziono martwą młodą kobietę, która pracowała jako wolontariuszka podczas igrzysk olimpijskich. Wstępne ustalenia mówią, że mogła zostać zamordowana przez innego wolontariusza, którego znała od dwóch lat.

Według doniesień francuskiego dziennika "Le Parisien" ciało kobiety zostało przetransportowane do zakładu medycyny sądowej w Paryżu, gdzie wkrótce zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Wstępne ustalenia wykazały u 21-latki krwiaka po lewej stronie głowy oraz ranę na szyi.

Zabójstwo w Paryżu​

Matka 21-letniej ofiary zgłosiła jej zaginięcie po zakończeniu niedzielnej ceremonii zamknięcia igrzysk na Stade de France. W trakcie poszukiwań ustalono, że jej telefon komórkowy znajdował się na przedmieściach Paryża, w rejonie Saint-Ouen (Seine-Saint-Denis). Policja rozesłała rysopis zaginionej do wszystkich patroli w regionie.

Jak informuje "Le Parisien", w poniedziałek o godzinie 23:00 rodzina ofiary powiadomiła funkcjonariuszy, że otrzymała wiadomość tekstową z Polski, od bliskich chłopaka. Miał im napisać, że zrobił "coś głupiego". Francuski dziennik nie informuje, czy sprawca był obywatelem Polski.

Paryż. Policja zatrzymała podejrzanego​

Po otrzymaniu tych informacji policja udała się do mieszkania ofiary przy ulicy Émile Blémont w Paryżu. Około godziny 1:15 zespół szturmowy wkroczył do mieszkania i aresztował podejrzanego, który był nietrzeźwy.

Według francuskich źródeł mężczyzna próbował odebrać sobie życie, zażywając narkotyki i pijąc alkohol. Znajdował się on w tym samym pokoju co jego martwa partnerka.

Po aresztowaniu mężczyzna trafił do szpitala. Jak informuje "Le Parisien", we wtorek rano został przewieziony do aresztu policyjnego w siedzibie Drugiego Okręgu Policji Sądowej. Przesłuchanie podejrzanego zostało odroczone ze względu na jego stan zdrowia.

Jak pisze "Le Parisien", sąsiedzi 21-latki słyszeli w nocy wyważanie drzwi na 6. piętrze. Większość mieszkańców twierdzi, że nie kojarzy ofiary. "Niewiele wiemy o osobach wynajmujących to mieszkanie" – powiedział jeden z mieszkańców w rozmowie z francuskim dziennikiem.
 
Last edited:
Aleksander Kwaśniewski rzuca "największe oskarżenie w stosunku do ostatnich 20 lat" po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. I przekazuje bardzo złą wiadomość, dlaczego sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie

A. Kwaśniewski były minister sportu...
 
@Cassius42 jak już musisz wrzucać clickbaitowe gówna z onetu to wysil się i napisz jakiś skrót żebym nie musiał nabijać wyświetleń temu żydowskiemu paździerzowi.
Cały długi wywiad o sytuacji polskiego sportu...
PS. ja tu g... nie wrzucam :wink:
Aleksander Kwaśniewski przekazuje bardzo złą wiadomość. "Proszę spojrzeć"

Kamil Wolnicki
14 sierpnia 2024, 06:00

Aleksander Kwaśniewski rzuca "największe oskarżenie w stosunku do ostatnich 20 lat" po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. I przekazuje bardzo złą wiadomość, dlaczego sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie. – Nie widzę dzisiaj żadnych przesłanek ku temu, żeby przewidywać radykalnie lepszy wynik za cztery lata – mówi, tłumacząc dlaczego świat odjechał polskim sportowcom.

✓ Aleksander Kwaśniewski po igrzyskach w Paryżu bez wahania mówi, co nie działa w naszym kraju i wskazuje kwestie, które muszą się zmienić

✓ Rysuje bardzo ponury obraz przyszłości

✓ Ocenia też polityczny konflikt na linii
minister sportu Sławomir Nitras – prezes PKOl Radosław Piesiewicz i przekonuje, dlaczego w tej formie niczego to nie zmieni

✓ Wskazuje też przykład Finlandii, która jest bogata, ma wielkie tradycje i... nie zdobyła żadnego medalu w Paryżu. – Z takich przykładów też warto wyciągnąć wnioski, zobaczyć, jakie błędy popełnili. Choćby po to, żeby nam nie groziła taka perspektywa – mówi

Kamil Wolnicki: Panie prezydencie, skończyły się igrzyska olimpijskie w Paryżu. Dla Polski z dziesięcioma medalami, czyli niemal jak zwykle w ostatnich latach, ale wielu obserwatorów mówi wprost, że polski sport jest słabiutki i potrzebuje reform.

Aleksander Kwaśniewski: Polski sport jest słabiutki i potrzebuje reform, zgadzam się. Tylko, że mówimy o tym od ponad dwudziestu lat. Wynik na poziomie 10-11 medali to nie jest jakaś wielka wpadka w stosunku do tego, co osiągamy w ostatnich kilkudziesięciu latach. Świadczy jednak o tym, że sport wymaga reform i konsekwencji, której bardzo brakuje w ostatnich latach. Bo to nie jest tak, że winna jest jedna ekipa, która coś zawaliła. Wszyscy zawalili. A wina polega na tym, że zabrakło stworzenia szansy na rozwój sportu szkolnego, młodzieżowego i akademickiego. Tego, który buduje podstawę piramidy, z której później wychodzą medaliści.

Aleksander Kwaśniewski wprost o obawach. "Demografia jest przeciwko nam"

W ciągu ostatnich lat do polskiego sportu popłynęło bardzo dużo pieniędzy, głównie ze spółek Skarbu Państwa. Brakuje mi jednak przekonania, że były sensownie wydawane.

Pieniędzy jest więcej i to jest w sumie dobra wiadomość. Natomiast to, jak zostały wydane, trzeba bardzo precyzyjnie przeanalizować. Sprawdzić, czy i jak to rzeczywiście pomaga rozwojowi sportu, czy może jednak efektem jest tylko przepalanie pieniędzy. Nie znam odpowiedzi na to pytanie, mam za mało danych, ale chciałbym, żeby ktoś to sprawdził.

Bo jeszcze raz, informacja o tym, że pieniędzy jest więcej, nie jest zła, ale już brak systemu, to bardzo zła wiadomość. Tym bardziej jeśli popatrzymy na to szerzej. Zerknijmy na czynnik obiektywny – w Polsce mamy coraz mniej dzieci i młodzieży, a demografia jest przeciwko nam. Znalezienie młodych ludzi, którzy będą chcieli uprawiać sport, prawdopodobnie będzie coraz trudniejsze. A jednocześnie wzrasta konkurencja międzynarodowa. W Paryżu medale zdobyło już ponad 90 państw (92 – przyp. red.), a to oznacza dla nas dość ponurą perspektywę, bo mamy bardzo słabo rozwinięte wychowanie fizyczne w szkołach. Dzieciaki często wręcz bez uzasadnienia mają zwolnienia i nie uczestniczą w zajęciach.

Nie rozwijają się Szkolne Kluby Sportowe, słaby jest sport akademicki. Ten ostatni powinien być podstawą dla wielu dyscyplin, takich jak wioślarstwo czy szermierka. Sporty, które nie są masowe, zawsze miały wzięcie w środowisku studenckim. Bo wie pan, siatkówka da sobie radę. Piłka nożna też, choć chciałbym bardzo, żeby miała w Polsce poziom siatkówki. Jeśli chodzi o resztę, to mogę powiedzieć tylko jeden komplement. Nie wiem, kto podjął takie decyzje, ale ktokolwiek to zrobił, chwała mu za to, że wojsko zajęło się przynajmniej kilkoma wybitnymi sportowcami. Także dzięki temu mamy miejsca na podium, a wojsku dziękowała złota medalistka Aleksandra Mirosław i srebrna medalistka w boksie Julia Szeremeta. Tylko to jest maleńki wycinek tego, jak powinna wyglądać całość.

Francja zdobyła ponad 60 medali, Holandia ponad 30. A tam demografia...

Nie, nie! Tam demografia jest inna ze względu na potężne ruchy migracyjne. Trzy medale dla Holandii, w której mieszka niecałe 20 milionów ludzi, zdobyła Sifan Hassan, która pochodzi z Etiopii. To jest zupełnie inna sytuacja i nie wiem, czy w Polsce możliwa do wyobrażenia sobie z bardzo wielu powodów, ale to jest inna dyskusja na temat o multikulturowości.

Mogliśmy mieć kilka medali więcej, ale... "Czy to by zmieniło obraz polskiego sportu? W ogóle!"

Polacy wrócili z igrzysk i się zaczęło. Jest minister sportu Sławomir Nitras, po drugiej stronie prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Słychać o rozliczeniach, za to właściwie nic o tym, co zmienić.

Zazwyczaj tak było i... szybko się kończyło. Dokonywała się jakaś jedna czy druga zmiana personalna i wszyscy zapominali. Nie sądzę, żeby ten spór coś wielkiego wniósł. Jeżeli chcemy zająć się poważnie systemową reformą sportu, to potrzeba dyskusji z udziałem ministra sportu, prezesa PKOl, najważniejszych związków sportowych, przedstawicieli AWF i dziennikarzy, bo wielu z was doskonale widzi problemy z bliska. Tylko nad tym wszystkim musi być premier lub prezydent.

Natomiast jeśli zostanie tak, jak jest, to skończy się wzajemnymi pretensjami i nic z tego nie wyniknie dla przyszłości sportu. Choć moim zdaniem na żadne cuda nie ma co czekać, bo ich w najbliższych latach nie będzie. W Los Angeles w 2028 r. wynik medalowy może być podobny. Nie widzę dzisiaj żadnych przesłanek ku temu, żeby przewidywać radykalnie lepszy wynik za cztery lata. Ci sportowcy, którzy tam wystąpią, już są, trenują. Proszę spojrzeć na wyniki młodych ludzi, także juniorów. Widać, że przewaga świata jest bardzo duża.

Rozmawiałem z Krzysztofem Wyrzykowskim, polskim dziennikarzem, który przez lata pracował we francuskim "L’Equipe" i zwracał uwagę na to samo. Świat odjechał, a dystans do czołówki całego polskiego sportu jest duży.

Dokładnie, ma rację. W Paryżu mogło być kilka medali więcej. Anita Włodarczyk rzuciłaby pięć centymetrów dalej, Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki byliby na swoim normalnym poziomie, Hubert Hurkacz bez kontuzji w mikście z Igą dorzuciliby coś od siebie i się robi 13 czy 15 miejsc na podium. Czy to by zmieniło obraz polskiego sportu? W ogóle! Od lat jesteśmy na poziomie plus minus dziesięciu. Za to spadamy w klasyfikacji ogólnej. W Paryżu było 42. miejsce, tak źle jeszcze nie było. Mówił pan, że jest więcej pieniędzy. Tylko najwyraźniej nie umiemy z nich korzystać. To jest fatalna wiadomość.

"Nie trzeba wymyślać na nowo i szukać kamienia filozoficznego"
Pan z kolei wspomniał o piramidzie. My przegrywamy na samym dole! W klasach 1-3, gdzie lekcji z WF nie prowadzi fachowiec.

Dokładnie tak. Przegrywamy też, akceptując absolutnie patologiczną sytuację zwalniania dzieciaków przez rodziców i lekarzy z wychowania fizycznego. Warto pamiętać, że dzisiaj o sport wśród młodzieży trzeba walczyć, bo jest kolosalna konkurencja w postaci świata komputerów! Potrafię sobie wyobrazić, że wkrótce Polska będzie miała więcej sukcesów w e-sporcie. U nas, jeśli nie ma rodziców tak zdeterminowanych, jak ci Igi Świątek, to młodzież raczej się odsuwa niż szuka szansy w sporcie. Trzeba ich przyciągać końmi!

Rodzic musi być u podstawy piramidy, ale później często nie ma gdzie dalej iść i zostaje sam, o ile jest zdeterminowany.

Zawsze pierwszym środowiskiem, w którym obraca się dzieciak, jest to stworzone przez rodzica. Dalej jednak musi się spotkać z życzliwymi dla sportu instytucjami, czyli szkołami, klubami szkolnymi i miejskimi, towarzystwami sportowymi. Miejscami, w których dziecko może uprawiać sport w dobrych warunkach i pod dobrą opieką. Dopiero później, gdy młody człowiek ma jakieś 14 lat, decyduje, czy chce zajmować się sportem na poważnie.

Jeśli wcześniej złapał bakcyla, wszedł w dobre środowisko, ma odpowiednich ludzi wokół, to jest szansa. Tu nie ma co odkrywać Ameryki, przecież widzimy, że systemy stworzone także w gospodarce wolnorynkowej, choćby w Wielkiej Brytanii na potrzeby igrzysk olimpijskich czy we Francji działają. Warto się przyjrzeć krajom, które mają mniejszą populację od Polski, a zdobywają nieporównanie więcej medali. Nie trzeba wymyślać na nowo i szukać kamienia filozoficznego. To już jest. Potrzeba tylko konsekwencji, bo jej brak, to moje największe oskarżenie w stosunku do ostatnich 20 lat.

Dlaczego akurat dwudziestu, skoro transformacja systemowa miała miejsce wcześniej, 35 lat temu.

Pierwszych 15 lat po zmianie sport poszedł siłą rozpędu. W Atlancie w 1996 r. nasi sportowcy zdobyli aż siedem złotych. W Barcelonie trzy lata wcześniej trzy złote, a 19 łącznie. To były jeszcze efekty poprzedniego systemu, w którym sportem zajmowało się wojsko, milicja, górnicy, hutnicy, związki zawodowe i tak dalej. To się rozsypało i nikt nie stworzył nowego systemu, finansowanego przez państwo i samorządy, z udziałem rodziców.

Aleksander Kwaśniewski rozlicza polityków. "Oni sportem interesują się w okolicach dużych imprez"
To jest zarzut do wszystkich rządzących od transformacji.

To jest zarzut polityczny, od razu mówię. Problem z politykami jest taki, że oni sportem interesują się w okolicach dużych imprez. Mistrzostwa świata i Europy w piłce nożnej, igrzyska, to wszystko. Tylko to za mało, bo nie ma ciągu dalszego. Polityk chętnie przyjmie sportowca medalistę, wręczy mu odznaczenia i zrobi sobie zdjęcie.

Tylko tu nie o to chodzi. Potrzeba reformy i dyskusji. Jeszcze raz podkreślę: poważnej dyskusji.

Niech ona trwa pół roku, żeby wyciągnąć dużo wniosków. I od razu powiedzmy sobie jedną, ważną rzecz. Jeżeli chcemy, żeby polscy sportowcy zdobywali więcej medali olimpijskich, to wnioski i zmiany, do których dojdziemy teraz, efektywnie wprowadzone decyzjami Sejmu, muszą popracować latami, bo efekt przyjdzie nie w Los Angeles w 2028 r., a za 20 lat, najwcześniej za 16.

Prawdziwy, choć ponury obraz pan rysuje.

Ponury, to prawda, ale do tego czasu będziemy żyli sukcesami punktowymi. Znajdzie się talent typu Igi Świątek czy Julii Szeremety, która wbrew wszystkiemu postawiła na boks. Albo kolejna Aleksandra Mirosław, która tak biega po ścianach, że nie sposób nie podziwiać. Takie przypadki muszą się trafić, bo jesteśmy zbyt dużym społeczeństwem, żeby było inaczej. Tylko na takiej bazie możemy być na poziomie właśnie 10 medali.

To na koniec zapytam o pańską ulubioną historię z igrzysk w Paryżu.

Gratuluję wszystkim medalistom, bo to była trudna walka. Warto tutaj powiedzieć opinii publicznej, że dzisiaj o wiele trudniej w ogóle dostać się na igrzyska. System kwalifikacji jest szalony! Tam jadą najlepsi z najlepszych. A jak już ktoś sięga po medal, to zasługuje na najwyższy szacunek. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie liczba kobiet z sukcesami. Polski sport na nich stoi i patrząc na to z tej strony, zasługują na większy udział w zarządzaniu sportem.

Cieszą mnie talenty, które potwierdziły aspiracje, jak Iga czy nasi siatkarze. Wiem, że chcieli więcej niż brąz i srebro, ale tu nie da się nic zaprogramować. Tak, to cieszy, ale nie zmienia faktu, że obraz jest ponury. Bez zmian Polska nie wypadnie z klasyfikacji medalowej, ale trzeba uważać. Bez konkretnych ruchów będziemy cały czas się obsuwać. Za chwilę dziesięć medali nie da 42. miejsca, a drugą pięćdziesiątkę.

Proszę spojrzeć na Finlandię. Kraj Paavo Nurmiego, Lasse Virena i wielu innych wspaniałych sportowców skończył igrzyska w Paryżu bez medalu. Oczywiście, jest tylko pięć milionów, ale to bardzo bogaty kraj, dobrze rozwinięty, z wieloma sukcesami w różnych dziedzinach w ostatnich latach, a w sporcie im nie wyszło. Jeszcze zimą w biegach dają radę, ale już skoki? Straszliwy kryzys. Z takich przykładów też warto wyciągnąć wnioski, zobaczyć, jakie błędy popełnili. Choćby po to, żeby nam nie groziła taka perspektywa.
Dla kolegi filosemity, aby nie musiał nabijać im wyświetleń...:wink::lol::hi:
 
Cały długi wywiad o sytuacji polskiego sportu...
PS. ja tu g... nie wrzucam :wink:
Aleksander Kwaśniewski przekazuje bardzo złą wiadomość. "Proszę spojrzeć"

Kamil Wolnicki
14 sierpnia 2024, 06:00

Aleksander Kwaśniewski rzuca "największe oskarżenie w stosunku do ostatnich 20 lat" po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. I przekazuje bardzo złą wiadomość, dlaczego sytuacja nie ulegnie szybkiej poprawie. – Nie widzę dzisiaj żadnych przesłanek ku temu, żeby przewidywać radykalnie lepszy wynik za cztery lata – mówi, tłumacząc dlaczego świat odjechał polskim sportowcom.

✓ Aleksander Kwaśniewski po igrzyskach w Paryżu bez wahania mówi, co nie działa w naszym kraju i wskazuje kwestie, które muszą się zmienić

✓ Rysuje bardzo ponury obraz przyszłości

✓ Ocenia też polityczny konflikt na linii
minister sportu Sławomir Nitras – prezes PKOl Radosław Piesiewicz i przekonuje, dlaczego w tej formie niczego to nie zmieni

✓ Wskazuje też przykład Finlandii, która jest bogata, ma wielkie tradycje i... nie zdobyła żadnego medalu w Paryżu. – Z takich przykładów też warto wyciągnąć wnioski, zobaczyć, jakie błędy popełnili. Choćby po to, żeby nam nie groziła taka perspektywa – mówi

Kamil Wolnicki: Panie prezydencie, skończyły się igrzyska olimpijskie w Paryżu. Dla Polski z dziesięcioma medalami, czyli niemal jak zwykle w ostatnich latach, ale wielu obserwatorów mówi wprost, że polski sport jest słabiutki i potrzebuje reform.

Aleksander Kwaśniewski: Polski sport jest słabiutki i potrzebuje reform, zgadzam się. Tylko, że mówimy o tym od ponad dwudziestu lat. Wynik na poziomie 10-11 medali to nie jest jakaś wielka wpadka w stosunku do tego, co osiągamy w ostatnich kilkudziesięciu latach. Świadczy jednak o tym, że sport wymaga reform i konsekwencji, której bardzo brakuje w ostatnich latach. Bo to nie jest tak, że winna jest jedna ekipa, która coś zawaliła. Wszyscy zawalili. A wina polega na tym, że zabrakło stworzenia szansy na rozwój sportu szkolnego, młodzieżowego i akademickiego. Tego, który buduje podstawę piramidy, z której później wychodzą medaliści.

Aleksander Kwaśniewski wprost o obawach. "Demografia jest przeciwko nam"

W ciągu ostatnich lat do polskiego sportu popłynęło bardzo dużo pieniędzy, głównie ze spółek Skarbu Państwa. Brakuje mi jednak przekonania, że były sensownie wydawane.

Pieniędzy jest więcej i to jest w sumie dobra wiadomość. Natomiast to, jak zostały wydane, trzeba bardzo precyzyjnie przeanalizować. Sprawdzić, czy i jak to rzeczywiście pomaga rozwojowi sportu, czy może jednak efektem jest tylko przepalanie pieniędzy. Nie znam odpowiedzi na to pytanie, mam za mało danych, ale chciałbym, żeby ktoś to sprawdził.

Bo jeszcze raz, informacja o tym, że pieniędzy jest więcej, nie jest zła, ale już brak systemu, to bardzo zła wiadomość. Tym bardziej jeśli popatrzymy na to szerzej. Zerknijmy na czynnik obiektywny – w Polsce mamy coraz mniej dzieci i młodzieży, a demografia jest przeciwko nam. Znalezienie młodych ludzi, którzy będą chcieli uprawiać sport, prawdopodobnie będzie coraz trudniejsze. A jednocześnie wzrasta konkurencja międzynarodowa. W Paryżu medale zdobyło już ponad 90 państw (92 – przyp. red.), a to oznacza dla nas dość ponurą perspektywę, bo mamy bardzo słabo rozwinięte wychowanie fizyczne w szkołach. Dzieciaki często wręcz bez uzasadnienia mają zwolnienia i nie uczestniczą w zajęciach.

Nie rozwijają się Szkolne Kluby Sportowe, słaby jest sport akademicki. Ten ostatni powinien być podstawą dla wielu dyscyplin, takich jak wioślarstwo czy szermierka. Sporty, które nie są masowe, zawsze miały wzięcie w środowisku studenckim. Bo wie pan, siatkówka da sobie radę. Piłka nożna też, choć chciałbym bardzo, żeby miała w Polsce poziom siatkówki. Jeśli chodzi o resztę, to mogę powiedzieć tylko jeden komplement. Nie wiem, kto podjął takie decyzje, ale ktokolwiek to zrobił, chwała mu za to, że wojsko zajęło się przynajmniej kilkoma wybitnymi sportowcami. Także dzięki temu mamy miejsca na podium, a wojsku dziękowała złota medalistka Aleksandra Mirosław i srebrna medalistka w boksie Julia Szeremeta. Tylko to jest maleńki wycinek tego, jak powinna wyglądać całość.

Francja zdobyła ponad 60 medali, Holandia ponad 30. A tam demografia...

Nie, nie! Tam demografia jest inna ze względu na potężne ruchy migracyjne. Trzy medale dla Holandii, w której mieszka niecałe 20 milionów ludzi, zdobyła Sifan Hassan, która pochodzi z Etiopii. To jest zupełnie inna sytuacja i nie wiem, czy w Polsce możliwa do wyobrażenia sobie z bardzo wielu powodów, ale to jest inna dyskusja na temat o multikulturowości.

Mogliśmy mieć kilka medali więcej, ale... "Czy to by zmieniło obraz polskiego sportu? W ogóle!"

Polacy wrócili z igrzysk i się zaczęło. Jest minister sportu Sławomir Nitras, po drugiej stronie prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Słychać o rozliczeniach, za to właściwie nic o tym, co zmienić.

Zazwyczaj tak było i... szybko się kończyło. Dokonywała się jakaś jedna czy druga zmiana personalna i wszyscy zapominali. Nie sądzę, żeby ten spór coś wielkiego wniósł. Jeżeli chcemy zająć się poważnie systemową reformą sportu, to potrzeba dyskusji z udziałem ministra sportu, prezesa PKOl, najważniejszych związków sportowych, przedstawicieli AWF i dziennikarzy, bo wielu z was doskonale widzi problemy z bliska. Tylko nad tym wszystkim musi być premier lub prezydent.

Natomiast jeśli zostanie tak, jak jest, to skończy się wzajemnymi pretensjami i nic z tego nie wyniknie dla przyszłości sportu. Choć moim zdaniem na żadne cuda nie ma co czekać, bo ich w najbliższych latach nie będzie. W Los Angeles w 2028 r. wynik medalowy może być podobny. Nie widzę dzisiaj żadnych przesłanek ku temu, żeby przewidywać radykalnie lepszy wynik za cztery lata. Ci sportowcy, którzy tam wystąpią, już są, trenują. Proszę spojrzeć na wyniki młodych ludzi, także juniorów. Widać, że przewaga świata jest bardzo duża.

Rozmawiałem z Krzysztofem Wyrzykowskim, polskim dziennikarzem, który przez lata pracował we francuskim "L’Equipe" i zwracał uwagę na to samo. Świat odjechał, a dystans do czołówki całego polskiego sportu jest duży.

Dokładnie, ma rację. W Paryżu mogło być kilka medali więcej. Anita Włodarczyk rzuciłaby pięć centymetrów dalej, Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki byliby na swoim normalnym poziomie, Hubert Hurkacz bez kontuzji w mikście z Igą dorzuciliby coś od siebie i się robi 13 czy 15 miejsc na podium. Czy to by zmieniło obraz polskiego sportu? W ogóle! Od lat jesteśmy na poziomie plus minus dziesięciu. Za to spadamy w klasyfikacji ogólnej. W Paryżu było 42. miejsce, tak źle jeszcze nie było. Mówił pan, że jest więcej pieniędzy. Tylko najwyraźniej nie umiemy z nich korzystać. To jest fatalna wiadomość.

"Nie trzeba wymyślać na nowo i szukać kamienia filozoficznego"
Pan z kolei wspomniał o piramidzie. My przegrywamy na samym dole! W klasach 1-3, gdzie lekcji z WF nie prowadzi fachowiec.

Dokładnie tak. Przegrywamy też, akceptując absolutnie patologiczną sytuację zwalniania dzieciaków przez rodziców i lekarzy z wychowania fizycznego. Warto pamiętać, że dzisiaj o sport wśród młodzieży trzeba walczyć, bo jest kolosalna konkurencja w postaci świata komputerów! Potrafię sobie wyobrazić, że wkrótce Polska będzie miała więcej sukcesów w e-sporcie. U nas, jeśli nie ma rodziców tak zdeterminowanych, jak ci Igi Świątek, to młodzież raczej się odsuwa niż szuka szansy w sporcie. Trzeba ich przyciągać końmi!

Rodzic musi być u podstawy piramidy, ale później często nie ma gdzie dalej iść i zostaje sam, o ile jest zdeterminowany.

Zawsze pierwszym środowiskiem, w którym obraca się dzieciak, jest to stworzone przez rodzica. Dalej jednak musi się spotkać z życzliwymi dla sportu instytucjami, czyli szkołami, klubami szkolnymi i miejskimi, towarzystwami sportowymi. Miejscami, w których dziecko może uprawiać sport w dobrych warunkach i pod dobrą opieką. Dopiero później, gdy młody człowiek ma jakieś 14 lat, decyduje, czy chce zajmować się sportem na poważnie.

Jeśli wcześniej złapał bakcyla, wszedł w dobre środowisko, ma odpowiednich ludzi wokół, to jest szansa. Tu nie ma co odkrywać Ameryki, przecież widzimy, że systemy stworzone także w gospodarce wolnorynkowej, choćby w Wielkiej Brytanii na potrzeby igrzysk olimpijskich czy we Francji działają. Warto się przyjrzeć krajom, które mają mniejszą populację od Polski, a zdobywają nieporównanie więcej medali. Nie trzeba wymyślać na nowo i szukać kamienia filozoficznego. To już jest. Potrzeba tylko konsekwencji, bo jej brak, to moje największe oskarżenie w stosunku do ostatnich 20 lat.

Dlaczego akurat dwudziestu, skoro transformacja systemowa miała miejsce wcześniej, 35 lat temu.

Pierwszych 15 lat po zmianie sport poszedł siłą rozpędu. W Atlancie w 1996 r. nasi sportowcy zdobyli aż siedem złotych. W Barcelonie trzy lata wcześniej trzy złote, a 19 łącznie. To były jeszcze efekty poprzedniego systemu, w którym sportem zajmowało się wojsko, milicja, górnicy, hutnicy, związki zawodowe i tak dalej. To się rozsypało i nikt nie stworzył nowego systemu, finansowanego przez państwo i samorządy, z udziałem rodziców.

Aleksander Kwaśniewski rozlicza polityków. "Oni sportem interesują się w okolicach dużych imprez"
To jest zarzut do wszystkich rządzących od transformacji.

To jest zarzut polityczny, od razu mówię. Problem z politykami jest taki, że oni sportem interesują się w okolicach dużych imprez. Mistrzostwa świata i Europy w piłce nożnej, igrzyska, to wszystko. Tylko to za mało, bo nie ma ciągu dalszego. Polityk chętnie przyjmie sportowca medalistę, wręczy mu odznaczenia i zrobi sobie zdjęcie.

Tylko tu nie o to chodzi. Potrzeba reformy i dyskusji. Jeszcze raz podkreślę: poważnej dyskusji.

Niech ona trwa pół roku, żeby wyciągnąć dużo wniosków. I od razu powiedzmy sobie jedną, ważną rzecz. Jeżeli chcemy, żeby polscy sportowcy zdobywali więcej medali olimpijskich, to wnioski i zmiany, do których dojdziemy teraz, efektywnie wprowadzone decyzjami Sejmu, muszą popracować latami, bo efekt przyjdzie nie w Los Angeles w 2028 r., a za 20 lat, najwcześniej za 16.

Prawdziwy, choć ponury obraz pan rysuje.

Ponury, to prawda, ale do tego czasu będziemy żyli sukcesami punktowymi. Znajdzie się talent typu Igi Świątek czy Julii Szeremety, która wbrew wszystkiemu postawiła na boks. Albo kolejna Aleksandra Mirosław, która tak biega po ścianach, że nie sposób nie podziwiać. Takie przypadki muszą się trafić, bo jesteśmy zbyt dużym społeczeństwem, żeby było inaczej. Tylko na takiej bazie możemy być na poziomie właśnie 10 medali.

To na koniec zapytam o pańską ulubioną historię z igrzysk w Paryżu.

Gratuluję wszystkim medalistom, bo to była trudna walka. Warto tutaj powiedzieć opinii publicznej, że dzisiaj o wiele trudniej w ogóle dostać się na igrzyska. System kwalifikacji jest szalony! Tam jadą najlepsi z najlepszych. A jak już ktoś sięga po medal, to zasługuje na najwyższy szacunek. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie liczba kobiet z sukcesami. Polski sport na nich stoi i patrząc na to z tej strony, zasługują na większy udział w zarządzaniu sportem.

Cieszą mnie talenty, które potwierdziły aspiracje, jak Iga czy nasi siatkarze. Wiem, że chcieli więcej niż brąz i srebro, ale tu nie da się nic zaprogramować. Tak, to cieszy, ale nie zmienia faktu, że obraz jest ponury. Bez zmian Polska nie wypadnie z klasyfikacji medalowej, ale trzeba uważać. Bez konkretnych ruchów będziemy cały czas się obsuwać. Za chwilę dziesięć medali nie da 42. miejsca, a drugą pięćdziesiątkę.

Proszę spojrzeć na Finlandię. Kraj Paavo Nurmiego, Lasse Virena i wielu innych wspaniałych sportowców skończył igrzyska w Paryżu bez medalu. Oczywiście, jest tylko pięć milionów, ale to bardzo bogaty kraj, dobrze rozwinięty, z wieloma sukcesami w różnych dziedzinach w ostatnich latach, a w sporcie im nie wyszło. Jeszcze zimą w biegach dają radę, ale już skoki? Straszliwy kryzys. Z takich przykładów też warto wyciągnąć wnioski, zobaczyć, jakie błędy popełnili. Choćby po to, żeby nam nie groziła taka perspektywa.
Dla kolegi filosemity, aby nie musiał nabijać im wyświetleń...:wink::lol::hi:
Anioł nie człowiek.
 
Coraz lepiej



NIE MUSZĘ! Wiadomo musi to Rusi...
:fjedzia: :confused::facepalm:
A dodatkowo straszył jeszcze że będzie musiał powiadomić MKOL...
:siara:
Nazwisko Piesiewicz, blisko z tymi tytułowymi Pisiewiczami jednak do czegoś zobowiązuje...:confused:

Prezesem PKOL od 04.23 r, to jeszcze nie na jeździł się nasz VIP, chociaż wcześniej już był wiceprezesem PZPSiatkowej (16-17) prezes PZKoszykówki (od 18)
A wcześniej w wieku 21 lat startował do rady Warszawy, do Sejmu (25 lat) do Senatu (30 lat) związany z UW...
A teraz najważniejsze...
W dzieciństwie grał w piłkę nożną oraz koszykówkę... :wink::lol:
 

NIE MUSZĘ! Wiadomo musi to Rusi...
:fjedzia: :confused::facepalm:
A dodatkowo straszył jeszcze że będzie musiał powiadomić MKOL...
:siara:
Nazwisko Piesiewicz, blisko z tymi tytułowymi Pisiewiczami jednak do czegoś zobowiązuje...:confused:

Prezesem PKOL od 04.23 r, to jeszcze nie na jeździł się nasz VIP, chociaż wcześniej już był wiceprezesem PZPSiatkowej (16-17) prezes PZKoszykówki (od 18)
A wcześniej w wieku 21 lat startował do rady Warszawy, do Sejmu (25 lat) do Senatu (30 lat) związany z UW...
A teraz najważniejsze...
W dzieciństwie grał w piłkę nożną oraz koszykówkę... :wink::lol:

I dobrze mówi: nic nie musi.
Nie wiem co to za afera: niespodzianka na poziomie ,,jutro będzie wschód słońca, a później zachód".
Państwo daje kase bez żadnych warunków niemal na gębę i dziwi się, że jest jak jest.
Państwo to też PZU, Orlen i reszta spółek skarbu państwa, bo w Polsce nie da się bojkotować tych firm...
Andrzej Wasilewski za takie pieniądze to zorgonizowalby taki system szkolenia, że Polska miałyby minimum 10 złotych medali
 
PREZES PKOl: DZIAŁACZE NA IGRZYSKACH? TAM ZAŁATWIA SIĘ WIELE SPRAW


Prezes PKOL: Spokojnie, idziemy w dobrą stronę. Będzie około 13-14 medali | Gość Radia ZET

9 sierpnia...
No to spokojnie mamy 10...

Piesiewicz: 16 medali dla Polski na igrzyskach w Paryżu to upragniona liczba

30 lipca...
Na ostatnich IO było (2x 14, 3x 11, 2x 10) a ten optymistą wyskoczył z 16...

Radosław Piesiewicz - PiS, zastraszanie i wszystko inne
Znajomy J. Sasina... z 2020 r vlog



vlog z 2023 r




 
Piesiewicz sprawdził blef Nitrasa i kazał mu się odwalić :lol:

 
Piesiewicz sprawdził blef Nitrasa i kazał mu się odwalić :lol:

A tak na poważnie to na jego miejscu zrobiłbym to samo: albo Nitras przedstawi podstawę prawną albo niech spada. Niechciałbym mieć problemu przez udostępnienie danych innych osób bez ich zgody i pierwsze co bym zrobił na miejscu prezesa to skonsultowalbym się z prawnikiem czy nie będę miał jakieś kłopoty
 
Myślę, że każdy już się zorientował, że Nitras to specjalista od tupania nogą i krzyku, a sam wnosi niewiele wartości. Od czasu odsunięcia Niesiołowskiego PO potrzebowało innego krzykacza i Nitras spełnia tę rolę. Był jeszcze Brejza, ale ten odkąd dostał się do PE to siedzi cicho jak mysz pod miotłą bo już dochrapał się swojego eldorado. Mnie nie zdziwi, że Nitras nie ma żadnych podstaw prawnych do wydania mu takich informacji, a hasło, że pieniądze idą na przygotowania a nie sam udział a Nitras i tak podpisał kwity ewidentnie świadczy, że Piesiewicz jest w kontakcie z prawnikami i doskonale wie co robi.
 
Myślę, że każdy już się zorientował, że Nitras to specjalista od tupania nogą i krzyku, a sam wnosi niewiele wartości. Od czasu odsunięcia Niesiołowskiego PO potrzebowało innego krzykacza i Nitras spełnia tę rolę. Był jeszcze Brejza, ale ten odkąd dostał się do PE to siedzi cicho jak mysz pod miotłą bo już dochrapał się swojego eldorado. Mnie nie zdziwi, że Nitras nie ma żadnych podstaw prawnych do wydania mu takich informacji, a hasło, że pieniądze idą na przygotowania a nie sam udział a Nitras i tak podpisał kwity ewidentnie świadczy, że Piesiewicz jest w kontakcie z prawnikami i doskonale wie co robi.
Piłka nożna i sporty olimpijskie są rewelacyjne: co skończone IO jest awantura na co idzie kasa i nic się nie zmienia. Taka tradycja chociaż btw odnośnie piłki nożnej nie ma zbytnio tematu, a przecież ona też polega na mocnej kroplówce ze strony samorządów, państwa oraz spółek skarbu państwa I skutek jest taki, że zarabiają na tym głównie przeciętni piłkarze oraz menadżerowie mają żniwa
 
Piłka nożna i sporty olimpijskie są rewelacyjne: co skończone IO jest awantura na co idzie kasa i nic się nie zmienia. Taka tradycja chociaż btw odnośnie piłki nożnej nie ma zbytnio tematu, a przecież ona też polega na mocnej kroplówce ze strony samorządów, państwa oraz spółek skarbu państwa I skutek jest taki, że zarabiają na tym głównie przeciętni piłkarze oraz menadżerowie mają żniwa

Oczywiście, że zainteresowanie mediów skończy się gdzieś w połowie września. Sprawa długu PZKol. to stara sprawa sprzed kilku lat, ale nikogo to nie interesuje, a już tym bardziej mediów bo to nieklikalne. Zawodnikom z tych sportów niszowych nie ma się co dziwić, IO to jedyna okazja na cztery lata, gdzie przez 5 minut ktoś faktycznie może posłuchać co mają do powiedzenia, więc walą z grubej rury bo co mają do stracenia?

Piłka nożna ma tą przewagę, że to sport masowy i niepodważalny #1 w naszym kraju niezależnie od poziomu kopaczy. Dodatkowo to jedyny sport gdzie ludzie chodzą na szósty-siódmy poziom rozgrywek czyli przysłowiową A Klasę w wykonaniu kompletnych amatorów.
 
Oczywiście, że zainteresowanie mediów skończy się gdzieś w połowie września. Sprawa długu PZKol. to stara sprawa sprzed kilku lat, ale nikogo to nie interesuje, a już tym bardziej mediów bo to nieklikalne. Zawodnikom z tych sportów niszowych nie ma się co dziwić, IO to jedyna okazja na cztery lata, gdzie przez 5 minut ktoś faktycznie może posłuchać co mają do powiedzenia, więc walą z grubej rury bo co mają do stracenia?

Piłka nożna ma tą przewagę, że to sport masowy i niepodważalny #1 w naszym kraju niezależnie od poziomu kopaczy. Dodatkowo to jedyny sport gdzie ludzie chodzą na szósty-siódmy poziom rozgrywek czyli przysłowiową A Klasę w wykonaniu kompletnych amatorów.
Nie wiem czy piłka nożna klubowa jest tak popularna. Na niektóre mecze siatkówki klubowej trudno kupić bilety.
Chyba, że to jest mecz ala Lech Poznań vs Manchester City to wtedy też było ciężko z biletami. Polacy lubią oglądać albo jakieś wydarzenie ze słynnymi ludźmi (ala tańce z gwiazdami, freaki itp.) albo o wysokiej wartości sportowej. Wszystko co jest pomiędzy jest olewane.
Problem z dotowaniem piłki nożnej jest taki, że gdyby zmniejszyć finansowanie o połowę to co by się właściwie stało: Słowacy oraz starzy polscy piłkarze odeszliby z Ekstraklasy bo ktoś zapłaciłby im więcej? Nie awansowalibyśmy to rozgrywek europejskich? I tak dawno już nie awansowaliśmy mimo tej całej wpakowanej kasy i zrobienia z przeciętnych piłkarzy milionerów kosztem podatników :waldeklaugh:
Graliby pewnie nawet niepełnoletni polscy piłkarze, którym więcej się chce, starsi musieliby urealnić swoje zarobki. Straciliby działacze, menadżerowie (musieliby więcej jeździć po mniejszych klubach aby szukać talentów), ale może dałoby się oglądać ta ekstraklasę bo Kurcze nawet czasami mecz ósmej Ligii mistrzów jest ciekawszy

BTW w ogóle uważam, że gdyby Andrzej Wasilewski miał tyle milionów do dyspozycji co mają związki to z każdego sportu olimpijskiego wycisnąłby masę medali.
Po prostu to jest słabo zarządzane a nie brakuje pieniędzy
 

Jebana lafirynda jeszcze gra "victim card"...

Screenshot_2024-08-16-12-57-05-786~2.jpg

Piękny to był Monty Python na tych IO...
Screenshot_2024-08-16-13-03-03-156~2.jpg

Screenshot_2024-08-16-13-03-16-446~2.jpg

Tylko sędziowie nie docenili tego wspaniałego występu 0 głosów!!! i ostatnie miejsce Australijki na IO!
 
Back
Top