GameZone... czyli co sie kreci w czytnikach.

Jestem po czterech godzinach Ghost of Tsushima.
Błagam, powiedzcie że później ta gra jest nadal tak samo zajebista. Pierwszy raz od czasów Wiedźmina mam tak, że nie musze dawać czasu grze na rozkręcenie, zostawiłem wersję z napisami i japońskim głosem i już podczas pierwszej misji poczułem ten klimat. Póki co magia, świetnie się gra.
 
Jestem po czterech godzinach Ghost of Tsushima.
Błagam, powiedzcie że później ta gra jest nadal tak samo zajebista. Pierwszy raz od czasów Wiedźmina mam tak, że nie musze dawać czasu grze na rozkręcenie, zostawiłem wersję z napisami i japońskim głosem i już podczas pierwszej misji poczułem ten klimat. Póki co magia, świetnie się gra.
Jest. Ja też leciałem japońskie audio plus napisy bo to robi klimat.
 
Jestem po czterech godzinach Ghost of Tsushima.
Błagam, powiedzcie że później ta gra jest nadal tak samo zajebista. Pierwszy raz od czasów Wiedźmina mam tak, że nie musze dawać czasu grze na rozkręcenie, zostawiłem wersję z napisami i japońskim głosem i już podczas pierwszej misji poczułem ten klimat. Póki co magia, świetnie się gra.
Jest jeszcze lepsza.
 
Jest jeszcze lepsza.

Ja narazie lecę wszystkie misje od Senseia Ishikawy, bo nie chce mi się podróżować po całej mapie w tą i z powrotem, ale chyba warto trochę porobić innych głównych zadań żeby zdobyć punkty rozwoju bo pewnie będzie ciężko pokonać Tomoe słabą postacią.
 
Ja narazie lecę wszystkie misje od Senseia Ishikawy, bo nie chce mi się podróżować po całej mapie w tą i z powrotem, ale chyba warto trochę porobić innych głównych zadań żeby zdobyć punkty rozwoju bo pewnie będzie ciężko pokonać Tomoe słabą postacią.
Spokojnie, przyjdzie moment, że zacznie nudzić :fjedzia:
 
Jestem po czterech godzinach Ghost of Tsushima.
Błagam, powiedzcie że później ta gra jest nadal tak samo zajebista. Pierwszy raz od czasów Wiedźmina mam tak, że nie musze dawać czasu grze na rozkręcenie, zostawiłem wersję z napisami i japońskim głosem i już podczas pierwszej misji poczułem ten klimat. Póki co magia, świetnie się gra.
Stary, sam miód. Aż do końca. Dodatek również.
 
Ja narazie lecę wszystkie misje od Senseia Ishikawy, bo nie chce mi się podróżować po całej mapie w tą i z powrotem, ale chyba warto trochę porobić innych głównych zadań żeby zdobyć punkty rozwoju bo pewnie będzie ciężko pokonać Tomoe słabą postacią.
W pewnym momencie możliwość kontynuacji zadań pobocznych zostanie zablokowana i będziesz mógł je dalej robić dopiero wraz z postępem głównej fabuły :tiphatb:
Inna sprawa, że misje Masako imho lepszy storyline niż Ishikawy
 
W pewnym momencie możliwość kontynuacji zadań pobocznych zostanie zablokowana i będziesz mógł je dalej robić dopiero wraz z postępem głównej fabuły :tiphatb:
Inna sprawa, że misje Masako imho lepszy storyline niż Ishikawy

Pierwszy raz od dawna mam tak, że chciałbym zachorować, żeby iść na L4 ( a nigdy nie chodzę, nawet po operacjach skracałem czas, bo się niemiłosiernie nudziłem nie mogąc trenować) i po prostu napierdalać w tę grę. Póki co jestem zajarany każdym jej aspektem. Nie potrafię wskazać co jest w niej takiego wybitnego, ale dobrze we mnie trafia. Takiej wczuty od samego początku doświadczyłem chyba tylko dwa razy w życiu, w GTA San Andreas jak miałem 10 lat i jak odpaliłem Wiedźmina 3 w 2015. Także to przychodzi chyba raz na dekadę, bo póki co jedyna gra która wzbudziła we mnie taką szybką zajawkę. RDR2 dopiero na przełomie 2/3 aktu spowodowało wczutę po jakichś 20 godzinach gry.
 
Pierwszy raz od dawna mam tak, że chciałbym zachorować, żeby iść na L4 ( a nigdy nie chodzę, nawet po operacjach skracałem czas, bo się niemiłosiernie nudziłem nie mogąc trenować) i po prostu napierdalać w tę grę. Póki co jestem zajarany każdym jej aspektem. Nie potrafię wskazać co jest w niej takiego wybitnego, ale dobrze we mnie trafia. Takiej wczuty od samego początku doświadczyłem chyba tylko dwa razy w życiu, w GTA San Andreas jak miałem 10 lat i jak odpaliłem Wiedźmina 3 w 2015. Także to przychodzi chyba raz na dekadę, bo póki co jedyna gra która wzbudziła we mnie taką szybką zajawkę. RDR2 dopiero na przełomie 2/3 aktu spowodowało wczutę po jakichś 20 godzinach gry.
Ta gra jest przeciętna w każdym aspekcie ale mimo to ma "to coś". Jednak do wiedźmina jej daleko. Ja kończę gry po kilka razy a Tsushime skończyłem drugi raz trochę na siłę. Problemem są generyczne zadania poboczne oraz trzy na krzyż modele przeciwników.
Jak dla mnie dobra gra ale po pierwszymi razie traci swój urok.
 
Back
Top