"Norymberga" to naprawdę niezły film. Crowe świetny jako Herman G. -- nie jest przerysowany, co co nie było trudno. Za tym Remim Malekiem, który gra tam psychiatrę Kelleya, specjalnie nie przepadam, ale trzeba mu przyznać, że też spisał się nad wyraz dobrze. Ta jego początkowa maniera i zachowanie może niektórych irytować, ale jest spójna z postacią i fabułą.
Czy są uproszczenia? Pewnie, że tak, to przecież hollywodzka produkcja. Czytałem wcześiniej "Psychologię zła" współczesnego amerykańskiego profesora psychiatrii. Opisywał on właśnie pracę Kelleya i tego drugiego psychiatry w kwestii ich analizowania nazistów, więc już wcześniej wiedziałem jak to mniej więcej wyglądało. I nie raziło mnie to, jak to przedstawiono w filmie. Oczywiście podkręcono wpływ Kelleya na przechytrzenie Hermana, ale w końcu to film fabularny, który potrzebuje odpowiedniej dramaturgii.
W ogóle to nawet wspominano, że nie tylko naród wybrany był ofiarą Niemców, ale równie i Polacy. Toż to sukces i postęp ;-)