Filmy - co obejrzeć a co omijać szerokim łukiem.

Tak crittersy były zajebiste. Gremliny mnie nie straszyły ale fajny film.

Predator też mi nieżle rył banie hehe. Jak zobaczyłem po raz pierwszy to akurat na roraty się chodziło. Jak wracałem do domu to miałem shiza, że siedzi tam na drzewach i obserwuje, cąłą zimę wtedy jak po ciemku chodziłem to miałem wrażenie że zaraz zeskoczy na mnie. Ugly madafaker jebany.
Opowieści z krypty ktoś pamiętam :boystop:
 
Opowieści z krypty ktoś pamiętam :boystop:
1000028734.jpg
:rutekajak:
 
Młodzieży trzaba coś wyjaśnić. Może sobie myślą jak takie śmieszne filmy mogły wywoływać strach. A no były to kompletnie inne czasy. Uważam, że dzieci miały wtedy o wiele większą i bujniejszą wyobraźnię niż teraz. Teraz jest internet, wtedy nie było nic i wyobraźnia naprawdę działała. Myślę, że internet zabija wyobraźnię niestety i jest to przykre. Wezmę na przykład św. Mikołaja, kiedyś dzieciaki (o ile dorosły sie nie wygadał) wierzyły o wiele dłużej w św. Mikołaja niż obecnie. Teraz to tylko te najmłodsze wierzą, aż do momentu kiedy na internecie wyczytają/zobaczą że to nie tak z tym Mikołajem. I tak jest obecnie ze wszytskim. Wszystko jest dostępne na tacy w internecie. Nie potrzeba już tyle wyobraźni bo wszystko można zobaczyć w sieci. A jak doszło "wszechwiedzące" ai to już jest z tym całkiem kaplica.
Wiem, że to nie do zmiany już i nie do zatrzymania ale jeszcze kiedyś ludzie zatęsknią za światem bez internetu. Bez internetu było wiecej wolności, więcej wyobraźni i więcej miłości mimo że czasy były trudniejsze. Życie było cięższe ale prawdziwsze.
 
Tak crittersy były zajebiste. Gremliny mnie nie straszyły ale fajny film.

Predator też mi nieżle rył banie hehe. Jak zobaczyłem po raz pierwszy to akurat na roraty się chodziło. Jak wracałem do domu to miałem shiza, że siedzi tam na drzewach i obserwuje, cąłą zimę wtedy jak po ciemku chodziłem to miałem wrażenie że zaraz zeskoczy na mnie. Ugly madafaker jebany.
Ja pierdziele, jak u wujasa obejrzalem pierwszy raz w zyciu bedac gowniarzem Predatora na VHS, to byl szok.
 
"Norymberga" to naprawdę niezły film. Crowe świetny jako Herman G. -- nie jest przerysowany, co co nie było trudno. Za tym Remim Malekiem, który gra tam psychiatrę Kelleya, specjalnie nie przepadam, ale trzeba mu przyznać, że też spisał się nad wyraz dobrze. Ta jego początkowa maniera i zachowanie może niektórych irytować, ale jest spójna z postacią i fabułą.

Czy są uproszczenia? Pewnie, że tak, to przecież hollywodzka produkcja. Czytałem wcześiniej "Psychologię zła" współczesnego amerykańskiego profesora psychiatrii. Opisywał on właśnie pracę Kelleya i tego drugiego psychiatry w kwestii ich analizowania nazistów, więc już wcześniej wiedziałem jak to mniej więcej wyglądało. I nie raziło mnie to, jak to przedstawiono w filmie. Oczywiście podkręcono wpływ Kelleya na przechytrzenie Hermana, ale w końcu to film fabularny, który potrzebuje odpowiedniej dramaturgii.

W ogóle to nawet wspominano, że nie tylko naród wybrany był ofiarą Niemców, ale równie i Polacy. Toż to sukces i postęp ;-)
 
"Norymberga" to naprawdę niezły film. Crowe świetny jako Herman G. -- nie jest przerysowany, co co nie było trudno. Za tym Remim Malekiem, który gra tam psychiatrę Kelleya, specjalnie nie przepadam, ale trzeba mu przyznać, że też spisał się nad wyraz dobrze. Ta jego początkowa maniera i zachowanie może niektórych irytować, ale jest spójna z postacią i fabułą.

Czy są uproszczenia? Pewnie, że tak, to przecież hollywodzka produkcja. Czytałem wcześiniej "Psychologię zła" współczesnego amerykańskiego profesora psychiatrii. Opisywał on właśnie pracę Kelleya i tego drugiego psychiatry w kwestii ich analizowania nazistów, więc już wcześniej wiedziałem jak to mniej więcej wyglądało. I nie raziło mnie to, jak to przedstawiono w filmie. Oczywiście podkręcono wpływ Kelleya na przechytrzenie Hermana, ale w końcu to film fabularny, który potrzebuje odpowiedniej dramaturgii.

W ogóle to nawet wspominano, że nie tylko naród wybrany był ofiarą Niemców, ale równie i Polacy. Toż to sukces i postęp ;-)
czy jest już na roshitv?
 
Jeżeli ktoś chciałby obejrzeć "Lost Daughter" (Zaginiona córka) z 2024 to ma to sens w wypadku jeżeli jest się fanatykiem "Szóstego zmysłu" i serialu "Opowieści z petli", ponieważ fabuła tego dramatu/horroru czerpie obficie z pomysłów tych dwóch scenariuszy. Choć cenię sobie zarówno "Szósty zmysł" jak i "Opowieści z petli" to wynudziłem się, bo ten film jest tylko ich bladym odbiciem. Max 3/10, gdzie jeden punkt jest za plenery.

ld.jpg
 
Back
Top