Depresja vs. Cohones

Polecam się zapoznać, no i depresja sama nie zniknie, kurewska choroba

Filozofia kintsugi to japońska koncepcja życia oparta na akceptacji niedoskonałości, która nakazuje celebrowanie pęknięć i uszkodzeń jako dowodu na historię, siłę i piękno człowieka. Zamiast ukrywać rany, kintsugi promuje ich uwypuklenie, traktując je jako symbol doświadczeń, które kształtują tożsamość i czynią człowieka bardziej autentycznym oraz odpornym. Jest to metafora życia, która uczy, że odnowa i przemiana, symbolizowane przez złote «blizny» na naprawianej ceramice, są integralną częścią piękna, a nie tylko defektem, który należy ukryć.
 
Polecam się zapoznać, no i depresja sama nie zniknie, kurewska choroba

Filozofia kintsugi to japońska koncepcja życia oparta na akceptacji niedoskonałości, która nakazuje celebrowanie pęknięć i uszkodzeń jako dowodu na historię, siłę i piękno człowieka. Zamiast ukrywać rany, kintsugi promuje ich uwypuklenie, traktując je jako symbol doświadczeń, które kształtują tożsamość i czynią człowieka bardziej autentycznym oraz odpornym. Jest to metafora życia, która uczy, że odnowa i przemiana, symbolizowane przez złote «blizny» na naprawianej ceramice, są integralną częścią piękna, a nie tylko defektem, który należy ukryć.
Nie da się wyzdrowieć ignorując fakt choroby.
Po pewnym czasie te "blizny" stają się dodatkowymi generatorami mocy, nie mówiąc o uzyskaniu kolejnego poziomu rozwoju dzięki tym działaniom lub zaniechaniom.
Na początku może być dziwnie, ale później... Później wchodzi efekt wow. Tym bardziej że są dodatkowe rezultaty takich zmian, zawsze. Pozytywne, wyłącznie.
 
Mów co na wątrobie leży.

Ja niestety widzę coraz więcej zależności zachodzących w całym organizmie i to nie jest tylko kwestia głowy, może tu opiszę
Niestety nie mogę. Moje poczucie własnej wartości sięgnęło dna. Zostałem totalnie zaorany.
 
Ja mam na szczęście kogoś, kto chce mi pomóc. Tylko, że w tym stanie jakim jestem, w ogóle nie chce/potrafię tej pomocy przyjąć.
 
Niestety nie mogę. Moje poczucie własnej wartości sięgnęło dna. Zostałem totalnie zaorany.
Mordo nie daj się. Wiem, że życie to kurwa i potrafi jebnac tak, że ciężko się zebrać, ale koniec końców jedziemy dalej.
Daj sobie czas, poukładaj wszystko w głowie i dasz radę. Masz wsparcie, masz nas - samych byczków z 30cm knagami i 40k w kieszeni dresów.
Jesteś spoko gość, jedynie klub do kibicowania wybrałeś chujowy ;)
 
Ja mam na szczęście kogoś, kto chce mi pomóc. Tylko, że w tym stanie jakim jestem, w ogóle nie chce/potrafię tej pomocy przyjąć.
Nie znam sytuacji ale jeśli faktycznie masz kogoś takiego to zazdroszczę i nawet jak nie chcesz/ nie potrafisz to przyjmij pomoc. Nie myśl o sobie, pomyśl o tej osobie która chce Ci pomoc, jak masz rodzinę to myśl o niej.
Mnie uratowalo to, że skupiłem się na rodzinie i poszedłem do uczciwej pracy.
Może to głupia rada ale jeśli widzisz że ktoś w twoim najbliższym otoczeniu na kim Ci zależy też potrzebuje pomocy ( nawet z codziennymi obowiązaniami, czym kolwiek) to skup się na tym, sama rozmowa z kimś bliskim o tym jak mu pomóc może wpłynąć na Twoją sytuację a widok bliskiej osoby która zaczyna być szczęśliwa dzięki zwykłej pomocy z Twojej strony na prawdę buduje i daje paliwo do dalszej pracy nad sobą.
Jesteś w sytuacji w której sam wiesz ile daje jaką kolwiek pomoc, danie tej pomocy komuś bliskiemu również po części pomoże Tobie.
Oczywiście to tylko moje spostrzeżenia z mojej perspektywy, też życie pełne stresu i inne sprawy w końcu dojechały mnie jakiś czas temu ale jak ja sobie jakos radzę to Ty tym bardziej ogarniesz.
I wiem, że takie pisanie nic na ten moment Ci nie da ale porozmawiaj z kimś, nie skreślaj siebie i ludzi do okola. Zawsze jest jakieś wyjście.
3maj się mordo na pewno w końcu się ułoży. :conorsalute:
 
Na kanale zero właśnie wjechał program o depresji, obejrzałem parę fragmentów i myślę że warto zobaczyć jak ktoś się z czymś zmaga.
Najważniejsze to porozmawiać z kimś i od razu nasuwa mi się na myśl niby głupi angol Paddy ale swego czasu powiedział bardzo mądre słowa
 
IMG_2216.jpg
 
To nie są problemy mordo.

To są małe przeciwności losu.
Niby tak ale to już są tygodnie...
Jeszcze nawet w niedzielę nie ma chwili spokoju tylko robole przychodzą i napierdalaja...ogólnie od pół roku remontują drugą stronę budynku i wykończyło nas to psychicznie nie tylko mnie...
 
Niby tak ale to już są tygodnie...
Jeszcze nawet w niedzielę nie ma chwili spokoju tylko robole przychodzą i napierdalaja...ogólnie od pół roku remontują drugą stronę budynku i wykończyło nas to psychicznie nie tylko mnie...
Weekend poza chatą... Dasz se radę. PS. Pamiętaj że to może jeszcze kilka lat potrwać, różne tempa mają nasi budowlańcy :gabi_much_love:
 
Balastek to Ty? :beczka:
Takie głupie gadanie... ameb sojowych jak naszych DSP mówisz mu że ogrzewania nie ma albo wody ciepłej to się śmieje.
Jebiesz cały dzień mokry w 8 st wracasz i musisz się myć w lodowatej wodzie, kurtki czy butów nie masz nawet jak wysuszyć.
 
Takie głupie gadanie... ameb sojowych jak naszych DSP mówisz mu że ogrzewania nie ma albo wody ciepłej to się śmieje.
Jebiesz cały dzień mokry w 8 st wracasz i musisz się myć w lodowatej wodzie, kurtki czy butów nie masz nawet jak wysuszyć.
Ja jebu. Skoro nie ma warunków, hajs jest taki ze sie nie oplaca wynająć nawet pokoju gdzieś to pytanie po chuj? Bo na takie warunki to nawet Dima sie nie zgadza w Polsce :mamedwhat:
 
Back
Top