Depresja vs. Cohones

mam leki od psychiatry które mi bardzo pomogły stanąć na nogi, oczywiście większość to zagryźć zęby i do przodu! ale żeby nie wydawać na psychiatre co miesiąc, a na Psychoterapię się dlugo czeka, zaniosłem wszystko do normalnej przychodni, mam lekarza ukrainca, kawał jebanego balasa, wiem że bierze łapówki, mówię mu ostatnio żeby mi wypisał na zniżki, 30 % i R - bo mi przysługuje, kutas jest tak arogancki, już mniejsza o inne teksty, wywala mi że on nie będzie za mnie dopłacał na NFZ, no kurwa, pojebało gościa, Ukraińców beż kolejki oczywiście przyjmuje, potrafił 10 opakowań wystawiać tylko dostał hajs pod stołem od koleżanki, no i użerać się z takim snieciem, myśli że jest u siebie, od razu widać jak emanuje żółcią

to tak po krotce, teraz muszę uderzyć na NFZ do psychiatry, tam będę miał zniżki, ale typ co mnie zagotował, jeszcze się przed nim upokarzalem, co mi się nie zdarza, że nie będę miał tyle hajsu żeby wykupić na 100 ٪ oczywiście zero empatii i wyjebane

fajnie ze mogę tutaj napisać, od razu lżej ma serduchu!
 
mam leki od psychiatry które mi bardzo pomogły stanąć na nogi, oczywiście większość to zagryźć zęby i do przodu! ale żeby nie wydawać na psychiatre co miesiąc, a na Psychoterapię się dlugo czeka, zaniosłem wszystko do normalnej przychodni, mam lekarza ukrainca, kawał jebanego balasa, wiem że bierze łapówki, mówię mu ostatnio żeby mi wypisał na zniżki, 30 % i R - bo mi przysługuje, kutas jest tak arogancki, już mniejsza o inne teksty, wywala mi że on nie będzie za mnie dopłacał na NFZ, no kurwa, pojebało gościa, Ukraińców beż kolejki oczywiście przyjmuje, potrafił 10 opakowań wystawiać tylko dostał hajs pod stołem od koleżanki, no i użerać się z takim snieciem, myśli że jest u siebie, od razu widać jak emanuje żółcią

to tak po krotce, teraz muszę uderzyć na NFZ do psychiatry, tam będę miał zniżki, ale typ co mnie zagotował, jeszcze się przed nim upokarzalem, co mi się nie zdarza, że nie będę miał tyle hajsu żeby wykupić na 100 ٪ oczywiście zero empatii i wyjebane

fajnie ze mogę tutaj napisać, od razu lżej ma serduchu!
Podpierdol go do wojewódzkiego oddziału NFZ, jak straci kontrakt to może jebnie się w łeb :fjedzia:
 
mam leki od psychiatry które mi bardzo pomogły stanąć na nogi, oczywiście większość to zagryźć zęby i do przodu! ale żeby nie wydawać na psychiatre co miesiąc, a na Psychoterapię się dlugo czeka, zaniosłem wszystko do normalnej przychodni, mam lekarza ukrainca, kawał jebanego balasa, wiem że bierze łapówki, mówię mu ostatnio żeby mi wypisał na zniżki, 30 % i R - bo mi przysługuje, kutas jest tak arogancki, już mniejsza o inne teksty, wywala mi że on nie będzie za mnie dopłacał na NFZ, no kurwa, pojebało gościa, Ukraińców beż kolejki oczywiście przyjmuje, potrafił 10 opakowań wystawiać tylko dostał hajs pod stołem od koleżanki, no i użerać się z takim snieciem, myśli że jest u siebie, od razu widać jak emanuje żółcią

to tak po krotce, teraz muszę uderzyć na NFZ do psychiatry, tam będę miał zniżki, ale typ co mnie zagotował, jeszcze się przed nim upokarzalem, co mi się nie zdarza, że nie będę miał tyle hajsu żeby wykupić na 100 ٪ oczywiście zero empatii i wyjebane

fajnie ze mogę tutaj napisać, od razu lżej ma serduchu!
ogarnij sie i przestan chodzić do ukrainca to po pierwsze. Potem będzie juz z górki, treningi, praca, zdrowa dieta, cohones i jakoś pójdzie ale przestań chodzić do ukrainskich lekarzy
 
to lekarz pierwszego kontaktu, on mnie nie leczy, dokumenty wszystkie są w kartotece, napisałem jak sytuacja wygląda, idę tam, żeby nie mieć leków na 100 % bo nie wyrobię, a że to kawał skurwiela, to nie mam wpływu, jeszcze uczynili go szefem przychodni

:waldeklaugh:
 
to lekarz pierwszego kontaktu, on mnie nie leczy, dokumenty wszystkie są w kartotece, napisałem jak sytuacja wygląda, idę tam, żeby nie mieć leków na 100 % bo nie wyrobię, a że to kawał skurwiela, to nie mam wpływu, jeszcze uczynili go szefem przychodni

:waldeklaugh:
Byczku pamiętaj, że jeżeli chodzi o rodzinnego możesz dowolną przychodnie wybrać. Nie ma czegoś takiego jak "rejon".
 
to lekarz pierwszego kontaktu, on mnie nie leczy, dokumenty wszystkie są w kartotece, napisałem jak sytuacja wygląda, idę tam, żeby nie mieć leków na 100 % bo nie wyrobię, a że to kawał skurwiela, to nie mam wpływu, jeszcze uczynili go szefem przychodni

:waldeklaugh:
Lekarza rodzinnego możesz zmienić. Raz w roku to jest bezpłatne.
 
OK, mam chwilę z rana to coś skrobnę

Zacznę od czegoś bardzo niepopularnego i być może szokującego dla niektórych, nie mniej : by mieć depresję trzeba się na prawdę mocno napracować zarówno od strony ciała jak i umysłu.
Osoby z chorobami natury psychicznej muszą wykonywać określone czynności każdego dnia :

- negatywnie myśleć
- nie dbać o swoją pozycję podczas siedzenia czy stania
- zbyt długo przebywać w jednym miejscu
- źle się odżywiać (nie harmonijnie względem swojego aktualnego zapotrzebowania na mikroskładniki)
- mało pić płynów
- otaczać się toksycznymi osobami i sytuacjami
- nie obcować z naturą wszystkimi zmysłami
- mieć dużo wolnego czasu w którym wykonują wszystkie w/w

To wszystko zmienia biochemię mózgu, ale najpierw by do tego doszło musi być zaburzona flora bakteryjna jelit. Bakterie proteolityczne (gnilne/rozkładowe) są dominujące względem bakterii probiotycznych (odżywiających), to niesie za sobą z kolei namnażania się określonych grup pasożytów (tak, tak drodzy koledzy z cohones, jeśteśmy nosicielami pasożytów - każdy z nas, bez wyjątku!), które poprzez swą przemianę materii i produkty uboczne (wydalanie) zaśmiecają nasz organizm i wpływają na to jak postrzegamy świat.

Wszystko zaczyna się od jelit.
"śmierć zaczyna się w jelitach" - tą tezę uknuł wiele lat temu ojciec medycyny - Hipokrates

Nie ma takiej możliwości by osoba czymś zajęta (intensywnie, czyli pochłonięta w zdrowy sposób zaangażowana), dbająca o prawidłowy mikrobiom w jelitach, otaczająca się właściwymi ludźmi i sytuacjami - uległa swojemu umysłowi i się pogrążyła. Zawsze któryś z tych czynników kuleje lub wszystkie na raz u osób, które cierpią z powodu własnej psychiki.

Negatywne myśli, zły pokarm, zbyt dużo stresu to idealne środowisko dla pasożytów w środowisku gnilnym. Wszelkie nicienie, lamlie i przywry uwielbiają tego typu środowisko. Ich rodzajów są setki, tymczasem ludzie znają tylko tasiemce i ewentualnie owsiki. Im więcej pasożytów tym bardziej sterują naszym zachowaniem, myśleniem, postrzeganiem i kierują również naszymi decyzjami żywieniowymi a i często życiowymi (pochłonięcie w nałogi - wszelkiego typu)

To pociąga za sobą dalsze problemy : otyłość czy nadwaga, syndrom "nie chce mi się", brak odwagi, bierność, bezczynność, bezsilność. Brak kontroli nad własnym życiem.

Zacząć należy zawsze od pokarmu i nawodnienia.
Zrezygnować z parówek, białego chleba i jedzenia na szybko, byle jak.

Zwrócać uwagę na różnorodność pokarmu : zamiast jednego określonego produktu proteinowego powiedzmy pierś z kurczaka, powinno ich być wiele - w jednym posiłku. Podobnież ma się sprawa ze zdrowymi tłuszczami : olej lniany, olej z wiesiołka, olej konopny, olej rydzowy, olej z awokado etc. - tego ludziom pogrążonym w ciemnych myślach brakuje najbardziej. Odżywienia mózgu tluszczami, których nie znoszą pasożyty. Osoby na dietach niskotłuszczowych mają dużo częściej choroby psychiczne i wszystkie te negatywne stany. Ich mózgi pozostają w stanie niedożywienia.

Czego jeszcze nienawidzą pasożyty w środowisku gnilnym? oczywiście zmiany tego środowiska. Wszelkie kiszonki oraz dobrej jakości sól likwiduje ich jaja i zdolność do rozmnażania się. Dlatego człowiek, który zaczyna zmianę pokarmu i poziom nawodnienia i odpowiedniego nasolenia z dnia na dzień czuje się coraz lepiej, odzyskuje wiarę w siebie, we własne możliwości, przestaje już tak intensywnie negatywnie myśleć, organizm pcha go do większego ruchu itp wszystko się zazębia i harmonijnie pracuje, pobudza się kreatywność a to pcha do dalszych aktywności - cały ciąg przyczynowo-skutkowy

Taka osoba absorbuje również mniej toksyn ze środowiska zewnętrznego. Układ odpornościowy jest na tyle silny, że sobie z tym radzi.


Nie bez znaczenia pozostaje również wysoki poziom mikroelementów takich jak : cynk, jod, selen, potas oraz wysoki poziom witamin rozpuszczalnych w tłuszczach : ADEK. Nie bez przyczyny zresztą te najbardziej życiodajne witaminy muszą być w towarzystwie tłuszczu by zostały przyjęte przez organizm. Wszystkim sterują jelita oraz mózg - dwa najważniejsze organy

Niezależnie od tego co się wydarzy w życiu, psychika która jest zahartowana i funkcjonuje w sposób prawidłowy (czyt. silny) przygotowuje niejako nas na różne koleje losu. Każdy zdrowo myślący i twardo stąpający po ziemi człowiek zadaje sobie wewnętrzny zestaw pytań, przynajmniej raz na miesiąc. Przewiduje różne scenariusze :
"a co by się stało gdybym stracił rękę lub nogę"
"a co by było gdybym nagle utracił ukochane dziecko?"
"a gdybym przegrał w życiu wszystko, jak bym się zachował?"

Zadawanie takich pytań również jest uwarunkowane środowiskiem, które się w nas rozwija. W naszych jelitach. Silny umysł potrafi się na to przygotować - choć może brzmi to początkowo absurdalnie to rzeczywiście tak jest. Przewidywanie różnych scenariuszy - często też tych złych leży u podstaw silnego umysłu. W przypadku umysłu słabego i pogrążonego takie zadawanie pytań najczęściej kończy się atakami paniki, szybszym biciem serca, potliwością itp

Silny i dobrze odżywiony mózg przyjmuje to ze spokojem. Nie ulega emocjom, bo znów : negatywne emocje zmieniają kwasowość ph organizmu (nie tylko samej krwi) a to znów przechyla szalę na korzyść środowiska gnilnego i namnażania się pasożytów: składania jaj, wędrowania po całym organizmie, rozsiewania, zostawiania produktów przemiany materii w różnych miejscach (toksyczny kał i mocz tychże robaków), kiedy dostają się do mózgu najczęściej mamy do czynienia z daleko posuniętymi chorobami paranoidalnymi.

Również elektronika sprzyja zmianie ph na niekorzyść. Zbyt długie przesiadywanie w środowisku urządzeń, które emitują fale elektromagnetyczne osłabiają nasz organizm na wielu polach. Dlatego jak macie pracę siedzącą, przed komputerem to nie wystarczy tylko godzinna siłownia 2-3x na tydzień, tu trzeba innych aktywności i przede wszystkim : uziemiania. Chodzenie gołymi stopami po środowisku naturalnym : trawa, ziemia powoduje ściąganie nagromadzonego stresu elektronicznego z naszych organizmów. Mechanoreceptory które są umieszczone w stopach (notabene : zakończenie kłębów nerwowych) są bardzo wrażliwe na te bodźce, dając sygnał do mózgu o odpoczynku/relaksacji. To znów zmienia biochemię mózgu na plus.

Tyle na szybko, w mocnej pigułce, bo to temat tak obszerny, że nawet pozycja ćwiczeń ma wpływ na naszą psychikę w zależności od tego czy przyjmujemy pozycje silnie zamknięte czy otwarte (korzystne)

Tak czy inaczej : to jak siebie postrzegacie i jak czynicie tylko w małym stopniu jest spowodowane Wami samymi. To bardziej objaw wewnętrznych sterowników tego tonącego okrętu - kwaśne środowisko, pasożyty, drobnoustroje
Jakie masz wykształcenie? Tak z ciekawości? Coś związanego z materią czy po prostu coś tam poczytałeś?

"Nie ma takiej możliwości by osoba czymś zajęta (intensywnie, czyli pochłonięta w zdrowy sposób zaangażowana), dbająca o prawidłowy mikrobiom w jelitach, otaczająca się właściwymi ludźmi i sytuacjami - uległa swojemu umysłowi i się pogrążyła. Zawsze któryś z tych czynników kuleje lub wszystkie na raz u osób, które cierpią z powodu własnej psychiki."

Wiele z opisanych rzeczy to prawda -- że to niekorzystne czynniki, które wpływają negatywnie na jakość naszego życia i nasze zdrowie, ale sprowadzanie problemu depresji tylko do tego? To są zwykłe new agowe i coachowe bajki dla naiwnych. Życie i psychika to o wiele bardziej skomplikowana materia. Już nie wspominając o tym, że wiele osób np. kiszonek jeść nie powinno -- albo robić to w bardzo ograniczonym zakresie -- ze względu na refluks żołądka. Tak, ci wszyscy, których często mają zgagę najpewniej chorują na refluks, nadkwasotę, żołądka. W depresję i wypalenie zawodowe coraz częściej wpada wiele gwiazd -- czy raczej się do tego przyznaje -- które mają wypełniony kalendarz, robią to, co kochają i mają swojego osobistego dietetyka oraz kucharza.

Plus kwestie dziedziczne odnośnie chorób psychicznych.

Polecam prace profesora Kępinskiego -- jednego z najwybitniejszych polskich psychiatrów. I jego prace. M. in "Lęk", "psychopatologia nerwic" i "Melancholia". Książki dosyć stare, ale wznawiane, bo w wielu wymiarach ponadczasowe.
 
, mam lekarza ukrainca, kawał jebanego balasa, wiem że bierze łapówki
Jeśli nie jesteś skazany na tego ukraińskiego konowała to dla poprawy humoru możesz mu klepnąć lekką listewkę albo poprostu mu powiedzieć, że jakbyś go kopnął w dupę to będziesz zdrowy. Kobiety i ukraińskie konowały z prawdopodobnie kupionym dyplomem to najgorsze co może spotkać pacjenta w sektorze chorób neurologicznych.
Teraz jeszcze ta zmiana na porę zimową, to będzie ciężki okres.
 
Jakie masz wykształcenie? Tak z ciekawości? Coś związanego z materią czy po prostu coś tam poczytałeś?

"Nie ma takiej możliwości by osoba czymś zajęta (intensywnie, czyli pochłonięta w zdrowy sposób zaangażowana), dbająca o prawidłowy mikrobiom w jelitach, otaczająca się właściwymi ludźmi i sytuacjami - uległa swojemu umysłowi i się pogrążyła. Zawsze któryś z tych czynników kuleje lub wszystkie na raz u osób, które cierpią z powodu własnej psychiki."

Wiele z opisanych rzeczy to prawda -- że to niekorzystne czynniki, które wpływają negatywnie na jakość naszego życia i nasze zdrowie, ale sprowadzanie problemu depresji tylko do tego? To są zwykłe new agowe i coachowe bajki dla naiwnych. Życie i psychika to o wiele bardziej skomplikowana materia. Już nie wspominając o tym, że wiele osób np. kiszonek jeść nie powinno -- albo robić to w bardzo ograniczonym zakresie -- ze względu na refluks żołądka. Tak, ci wszyscy, których często mają zgagę najpewniej chorują na refluks, nadkwasotę, żołądka. W depresję i wypalenie zawodowe coraz częściej wpada wiele gwiazd -- czy raczej się do tego przyznaje -- które mają wypełniony kalendarz, robią to, co kochają i mają swojego osobistego dietetyka oraz kucharza.

Plus kwestie dziedziczne odnośnie chorób psychicznych.

Polecam prace profesora Kępinskiego -- jednego z najwybitniejszych polskich psychiatrów. I jego prace. M. in "Lęk", "psychopatologia nerwic" i "Melancholia". Książki dosyć stare, ale wznawiane, bo w wielu wymiarach ponadczasowe.
Skończyłem uniwersytet chłopskiego rozumu. Na to forum starczy brachu ! :rutekajak: :roberteyeblinking:
 
Jeśli nie jesteś skazany na tego ukraińskiego konowała to dla poprawy humoru możesz mu klepnąć lekką listewkę albo poprostu mu powiedzieć, że jakbyś go kopnął w dupę to będziesz zdrowy. Kobiety i ukraińskie konowały z prawdopodobnie kupionym dyplomem to najgorsze co może spotkać pacjenta w sektorze chorób neurologicznych.
Teraz jeszcze ta zmiana na porę zimową, to będzie ciężki okres.
Tu akurat muszę stanąć w obronie kobiety, bo jako neurolog to ona jedyna naprawdę starała mi się pomóc. Choć biorę pod uwagę, że to mógł być wyjątek od reguły.

A tak w temacie samej depresji, to nie wiem jakim cudem przez tyle lat mi to umknęło, ale ostatnio natknąłem się na artykuł na temat kreatyny i jej pozytywnego wpływu na depresję. Ktoś coś może powiedzieć więcej na ten temat? Jakieś własne doświadczenia?
 
Last edited:
  • Like
Reactions: AKK
Tu akurat muszę stanąć w obronie kobiety, bo jako neurolog to ona jedyna naprawdę starała mi się pomóc. Choć biorę pod uwagę, że to mógł być wyjątek od reguły.

A tak w temacie samej depresji, to nie wiem jakim cudem przez tyle lat mi to umknęło, ale ostatnio natknąłem się na artykuł na temat jej pozytywnego wpływu na depresję. Ktoś coś może powiedzieć więcej na ten temat? Jakieś własne doświadczenia?
pozytywnego wpływu depresji na depresję :korwinwhat:?
czy chodzi o kobietę :duckfap:?
 
Tu akurat muszę stanąć w obronie kobiety, bo jako neurolog to ona jedyna naprawdę starała mi się pomóc. Choć biorę pod uwagę, że to mógł być wyjątek od reguły.

A tak w temacie samej depresji, to nie wiem jakim cudem przez tyle lat mi to umknęło, ale ostatnio natknąłem się na artykuł na temat kreatyny i jej pozytywnego wpływu na depresję. Ktoś coś może powiedzieć więcej na ten temat? Jakieś własne doświadczenia?
Nie ma lepszego lekarstwa niż siłka. Proste.
:fjedzia:
 
Nie ma lepszego lekarstwa niż siłka. Proste.
:fjedzia:
Zajrzałem póki co w dwa badania i raczej to nie były przypadki ludzi, którzy byli by w stanie chodzić na siłkę. Tak, czy siak zakłada się, że chodzi o ATP które odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu neuronów i produkcji neuroprzekaźników, a które z kolei wpływają na nastrój. Siłka na pewno to jeszcze dodatkowo boostuje.

Co ciekawe na reddicie znalazłem wpisy osób, u których występowało pogorszenie po zastosowaniu kreatyny. Pewnie jak zwykle zależy od osoby.
 
Screenshot_2024-09-30-21-24-22-860-edit_com.facebook.katana.jpg
 
weekend całkowicie wyjęty
a nie ma nic bardziej budującego z rana niż uslyszelec, od matki, nie masz Boga w sercu, idź się powiesić, człowiek by się pokroil i tak będzie niechcianym dzieckiem

:beczka:

pchamy ten wózek dalej
 
weekend całkowicie wyjęty
a nie ma nic bardziej budującego z rana niż uslyszelec, od matki, nie masz Boga w sercu, idź się powiesić, człowiek by się pokroil i tak będzie niechcianym dzieckiem

:beczka:

pchamy ten wózek dalej
Jeszcze pazdziernik bedzie męczący, a dosłownie 1 listopada wraz z odpaleniem zniczy sytuacja względnie sie klaruje i wchodzimy w zimę. Btw. czy faktycznie nie dasz rady się stamtąd ewakuować?
 
weekend całkowicie wyjęty
a nie ma nic bardziej budującego z rana niż uslyszelec, od matki, nie masz Boga w sercu, idź się powiesić, człowiek by się pokroil i tak będzie niechcianym dzieckiem

:beczka:

pchamy ten wózek dalej
Nie masz boga w sercu, nie chodzisz do kościoła, siedzisz na tym komputerze cały dzień, jakieś diabelskie gry czy co tam! :nono:
one to wszystkie mają wgrane tą samą płytę
 
Back
Top